Spotkania autorskie

 SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

 

 

29 listopada 2012 rok.

poeta, eseista, krytyk literacki, dziennikarz radiowy

Maciej SZCZAWIŃSKI

GOŚCIEM

DYSKUSYJNYCH KLUBÓW KSIĄŻKI

Maciej Szczawiński

Poeta, krytyk literacki, dziennikarz i twórca radiowy.
Autor zbiorów wierszy „Poprawczak pod Gwiazdorem”, Gryps uwierzytelniający”,
„Przeczekać życie”, „Inne okno”, „Mity” .
Autor książek eseistycznych „Rafał Wojaczek, poeta który był”,
„Kaskader śmieszności. Opowieść o Bogumile Kobieli”.
Autor licznych publikacji prasowych
i dramatów zrealizowanych w Teatrze Polskiego Radia.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

W SALONIKU wszystko –  na ostatni guzik. A właściwie wszystko przypięte na ostatnią szpilkę.
Czekamy na malowanie naszego WNĘTRZA i póki co, część ścian trzeba było przysłonić.
Nie osiągnięto (RZECZ JASNA), estetycznego mistrzostwa – stanowczo stwierdziła Danka – kierowniczka filii,
ale taki efekt – jakie możliwości.

Nie mniej jednak należy docenić starania pań, które zrobiły wszystko,
aby SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16 tego czwartkowego wieczoru przygotować
na przyjęcie  zaproszonych gości.

Na stoliku stoi wazon z kwiatami oraz dumna posągowa sowa (symbol mądrości).
Pali się świeca.
W tle słychać nastrojową muzykę.
Przybywają Czytelnicy. Zajmują miejsca.
W saloniku lekkie poruszenie.

Moderatorka Danka – prawie na baczność.
Scenariusz przygotowany, pytania przemyślane, ale trema i tak – JEST!
Ech ta trema – ten nieodłączny element publicznych wystąpień.
Oby była mobilizująca?

Jurek na chwilę przystanął obok swojego dzieła.
Wszyscy podekscytowani!

Czekamy zatem na gościa. Jest dokładnie godzina 16.35

I w chwilę później w progach  SALONIKU …
JEST! ON!
Już za chwilę, w ten listopadowy wieczór Pan Maciej Szczawiński  spotka się z miłośnikami
literackich rzeczywistości,
którzy  licznie zgromadzili się w Filii nr 16  MBP w Rudzie Śląskiej,
aby spotkać się z osobą, której głos tak ciekawie brzmi
na antenie Polskiego Radia – Katowice.

Oficjalne powitanie trwa –
A rozpoczęło się tak …

 Maciej Szczawiński

Szlak

                       …. gdzie cień to prawdziwe światło

                                                              Elizabeth Bishop

którędy nie pyta tylko błądzi
odpowiedź jasną w słów podziemie

z błota schron lepi, w ciszy
nie w spokoju spacerują cienie

Ten króciutki, poetycki wstęp – wprowadzenie do autorskiego wieczoru
wpisuje się w charakterystykę spotkań z twórcami,
goszczącymi w Saloniku Artystycznym Filii nr 16

Zanim na dobre rozpoczęła się rozmowa,
do obowiązków Danki należało przybliżyć sylwetkę zaproszonego poety
oraz poinformowanie przybyłych na spotkanie gości o idei Dyskusyjnych Klubów Książki.

Prowadząca listopadowy wieczór poinformowała, iż …
Spotkanie autorskie z Maciejem Szczawińskim może ziścić się dlatego,
ponieważ w Filii nr 16 od 2007 roku działają dwa DKK.
DKK – DIALOG i DKK – KL – BARWY.
A idea DKK przywędrowała do Polski z Wielkiej Brytanii właśnie w roku 2007 i od tego momentu
w SALONIKU raz w miesiącu spotykają się miłośnicy literackiego słowa,
którzy promują czytelnictwo i dyskutują o książce.
Raz w roku każdy klub ma możliwość gościć ulubionego pisarza, poetę, dziennikarza.
W roku 2012  zaproszenie do DKK przyjął poeta, eseista – Maciej  Szczawiński.

Widzę cię, idziesz – (kontynuowała powitanie Danka)
Światło i Tęcza – Świat się śmieje

Małe cienie
Ślad – przez dotyk

Po wszystkim wspomnienia

 Teraz
Szlak

Szlak autorskiego spotkania
I na tym szlaku jako moderatorka  DKK Gorąco Pana Witam
  Były to słowa, którymi swoje poszczególne wiersze w tomiku „Mity”
zatytułował  dzisiejszy gość.

Jeszcze ukłony skierowane do publiczności i …….
I rozpoczęła się rozmowa.
Pytania. Odpowiedzi.

Maciej Szczawiński –  twórca radiowy.

Opowieść na powyższy temat – bardzo ciekawa.
Słuchacze dowiedzieli się jaki był początek kariery dziennikarskiej M. Szczawińskiego.
Okazało się również, że praca jest wielką pasją naszego rozmówcy.


Wszyscy wsłuchani, w zajmujący przekaz informacji o tym, jak to  czasami dzieje się w życiu,
że jesteśmy w takim, niebanalnym miejscu. I za nic nie zamienilibyśmy tej przestrzeni na inną.

Kolejny temat rozmowy:

Maciej Szczawiński – krytyk literacki.

Wiodącym tematem toczącej się dyskusji była
„Poczta poetycka Macieja Szczawińskiego”.

Maciej Szczawiński od  lat na antenie Radia Katowice, prezentuje poezję.
O
cenia wiersze, które nadsyłają słuchacze.
Informuje o nowościach wydawniczych, przedstawia sylwetki autorów
i dyskutuje o sztuce.

Publiczność z ogromnym zainteresowaniem wsłuchiwała się w każdy wątek tematyczny, w każdą  informację.
A było czego słuchać.

Maciej Szczawiński – jest przecież mistrzem elokwencji.
Potrafi wzbudzić zainteresowanie słuchaczy.
Potrafi skupić na sobie uwagę.
Jest dowcipny, otwarty,  szybko i świetnie nawiązuje kontakt z odbiorcą…

Zainteresował salonikowych gości opowieścią o poezji i znanych, i nieznanych poetach.

I tak pięknie połączyła się  zawodowa pasja, z pasją tworzenia własnych poetyckich wyznań.

Maciej Szczawiński – poeta.

Już w tym momencie nie czas na rozmowę o poetyckim warsztacie,
o emocjonalnej warstwie podmiotu lirycznego.

Nie czas na rozmowę prozą o poezji (z uśmiechem dodała prowadząca).

Teraz ten ciekawy tembr głosu, który pieści ucho dzisiejszych słuchaczy
– zabrzmi – poezją (dopowiedziała).

I zabrzmiało.
Wiersz poprzedziła krótka geneza,
co wszystkim pozwoliło jeszcze głębiej oddać się tej poetyckiej nucie i zadumie.

I tak słuchali, słuchali, oderwani od ziemi, w nostalgicznym odosobnieniu.
Każdy inaczej – na swój jedyny i indywidualny sposób.

Objęci poetyckim obrazem i  niepowtarzalnym klimatem,
co to z wiersza spływa na ramiona rzeczywistości – usłyszeli wiersz
„JEST NIE MA” z tomiku „MITY”

Ale czas wracać do rozmowy.
Od poezji do eseju chyba bliska jest droga – czy to ten sam szlak? (zastanawia się Danka?)
Metaforyczny język, bogactwo artystycznych środków wyrazu.

Pora na …
Esej Macieja Szczawińskiego.

Niezwykle ciekawa była opowieść naszego gościa o  Bogumile Kobieli
i paru innych tragicznych postaciach minionej epoki.
Dogłębna wiedza i perfekcyjna znajomość tematu,
a także umiejętność podzielenia się osobistymi emocjami – ujęła słuchaczy.
Jednakże na dłuższą chwilę zatrzymał się Maciej Szczawiński przy Rafale Wojaczku.
„Rafał Wojaczek – poeta, który był”

W Saloniku zabrzmiały listy Rafała Wojaczka.
Wysłuchane nagranie w dużej mierze przyczyniło się
do bliższego poznania poety – który był.
Którego niezwykła pozostała twórczość i słowa jakże dojrzałe,
niewspółmierne do jego wówczas młodego wieku.


Wszyscy wsłuchani w kobiecy głos, który unosił się w Saloniku niczym tchnienie minionego.


I wszyscy zasłuchani.

Po tym nostalgicznych wyznaniach Rafała Wojaczka kolejny powrót do rozmowy.

Poezja, eseje, dziennikarstwo.
A o co zapytają poetę – czytelnicy?

I zapytali i rozmawiali.
Dialog z publicznością ciekawy i zajmujący.

Ale czas – ten czas, którego jesteśmy świadkami, biegnie  w swoją stronę.
Nie pyta!
Nie odpowiada na nasze – Dlaczego tak szybko?
On nadchodzi – jest – i odchodzi.

Bądźmy w takim razie świadkami tej teraźniejszej i ekscytującej chwili.
Chwili, która jest wyróżnikiem naszych i tylko naszych autorskich spotkań w DKK.
Ten – na sztalugach – portret, którego autorem jest Jerzy Obrodzki, cierpliwie czeka na podpis gościa.

który z uśmiechem popatrzył wysoko na innych sportretowanych twórców
i podpisane przez nich obrazy z ich własnym wizerunkiem.

I zobaczcie …
dzieje się, dzieje…

Maciej Szczawiński w asyście malarza –  podpisuje.
Podpis na cztery ręce!


Oto dowód.

Niespodzianka –  niespodzianką się stała.
Uśmiechy o wartości niebanalnej – widnieją na zdjęciu.

I już pora podziękowań.
Dziękujemy za wszystkie słowa, za to że chciał Pan podzielić się sobą,
a to dla nas –  czytelników jest wartością – najcenniejszą.
Jeszcze kwiat czerwony i tomik poezji na pamiątkę.
„I stajesz się częścią mojego imienia” to tytuł tomiku wierszy Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej,
Poetycka pamiątka – poetyckiego spotkania – przyjęta.

Jeszcze wpis do kroniki.
Jeszcze publiczności pożegnania.
Publiczności, która pewnie zostawiła w swoich domach wszystkie troski i całe stery obowiązków.
Publiczności, która przyszła, aby przeżyć ten listopadowy wieczór w atmosferze  poetyckich nostalgii.
A za klimat, który stworzyli,
I za to, że to miejsce istnieje dzięki nim – nisko się ukłoniła.

Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Jeszcze rozmowy w kuluarach

Kilka pytań.  Kilka odpowiedzi.

I kończy się wieczór listopadowych przeżyć.

Maciej Szczawiński ujął wszystkich swoją otwartością i szczerością wypowiedzi.
Zaimponował  ogromną wiedzą, erudycją i  elokwencją.
To była prawdziwa intelektualna uczta,
która w naszej pamięci znajdzie szczególne miejsce.

I jeszcze. I jeszcze
Jeszcze zdjęcie na pamiątkę wspólną, co być może potomnym chwalić się przyjdzie.

I tak w objęciach poety
(DKK – DIALOG – prawie w komplecie),
zakończyliśmy to jakże fascynujące i interesujące dla nas czytelników i słuchaczy – spotkanie.

Wszystkim obecnym
serdecznie dziękuję
za udział w tym niecodziennym wieczorze,

wieczorze
 w Saloniku Artystycznym Filii nr 16.


Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Foto. Ewa Wesołek i Jerzy Obrodzki

 

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

Działo się w SALONIKU.  Oj! Działo!

To był dzień pełen niespodzianek.
Po rozdaniu dyplomów i nagród laureatom konkursu plastycznego,
nadeszła pora na kolejne salonikowe atrakcje.
Nasi specjalni goście  przygotowują się do przedstawienia bajowych opowieści Babci Gruni.

A  w Saloniku wesoło i gwarno.

Do godz. 16.00 zostało jeszcze kilka chwil i należy zająć się naszymi małymi gośćmi.
I tu pojawiła się nowa biblioteczna przedszkolanka – albo może –  przedszkol – taka nowa nazwa –
na wypadek – gdyby zaistniała potrzeba rozróżniania płci.

Ale powiem Wam w sekrecie, że  sprawdził się nasz przedszkol – sprawdził na medal.
Okazało się,  że ten poważny pan przewodniczący jury –  konkursu plastycznego,
to nie tylko plastyk i grafik, który przed chwilą mówił o malarstwie,
ale jest to osoba, która ma znakomity kontakt z dziećmi.

Sami zobaczcie.

A teraz opowiem Wam  o spotkaniu autorskim,
na które z niecierpliwością czekały wszystkie dzieci.

Spotkanie rozpoczęło się  punktualnie o godz. 16.00  05 czerwca 2012 roku.

Na początek – oczywiście powitanie wszystkich gości,
którzy postanowili spędzić wtorkowe popołudnie w naszej bibliotece,
a ściślej mówiąc w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16


Tego pięknego dnia – gościem specjalnym była bajkopisarka Edyta Zarębska.
Pani Edyta przyjechała do nas z  odległego od Rudy Śląskiej –  LUBLINA.
Przyjechała z mężem, który nie tylko towarzyszył jej w podróży,
ale brał także czynny udział w spotkaniu.
Pan Robert Zarębski  przeróżnymi dźwiękami wzbogacał
niesamowite opowieści naszej bajkopisarki.
Czytał  też  bajkę, ale najczęściej –  zza srebrzącej się blaskiem klawiatury dużego instrumentu
zwracał się do dzieci –  muzyką
Zaśpiewał też piosenkę pt. „Mądra rzeka”, którą sam skomponował
i wraz z Panią Edytą napisał słowa.

Ale zacznijmy tę opowieść od początku.

Drogie dzieci …
Posłuchajcie!

Iście  bajkowe było rozpoczęcie.

Zza kulis – cichutko, cichuteńko  wyszła do dzieci piękna wróżka –
Wróżka nazywała się Babcia Grunia.

Babcia Grunia opowiedziała dzieciom jak to się stało, że zaczęła pisać bajki.


I Dzieci, i dorośli z zapartym tchem słuchali tej, jakże ciekawej opowieści.

Pisanie rozpoczęło się od marzeń.
Taki był początek opowieści Babci Gruni.

Zawsze trzeba mieć marzenia i to bez względu na to ile mamy lat.
Przekonywała nas Babcia Grunia.
Mówiła, że będąc jeszcze małą dziewczynką marzyła o tym aby zostać  – uwaga! -PISACZKĄ –
Ale, wiedziała, aby zostać – PISACZKĄ – trzeba umieć pisać.
A takoważ  umiejętność  wiąże się ze znajomością liter.

Okazało się, że to wcale nie jest taki wielki problem – wystarczy tylko chodzić za mamą i powtarzać …
Mamo naucz mnie literek.
I tak mama, która była już zmęczona ciągłymi prośbami – powoli uczyła córeczkę literek
Z biegiem czasu mała Edytka zaczęła literki składać, i bardzo  szybko nauczyła się i czytać i pisać.
W ten sposób nasza PISACZKA pisała wierszyki i chowała je w szufladach, szafach
i wszystkich miejscach, do których domownicy nie mieli dostępu.
Tak jej się wydawało.
Ale pewnego razu – mama PISACZKI – otworzyła szafę.
A tu z szafy, na środek pokoju – powypadały wszystkie zapisane kartki papieru.
I To – tak naprawdę – był początek pisarskiej przygody małej PISACZKI,
która przeistaczała  się w prawdziwą PISARKĘ – więcej – BAJKOPISARKĘ.

W taki  sposób Pani Edyta przekazała dzieciom, że warto marzyć.

Jak się domyślacie – czas w Saloniku upływał bajkowo.

Pan Robert przygrywał na wielkim instrumencie klawiszowym i  co rusz wzbudzał w dzieciach
zainteresowanie swoją osobą.

W pewnym momencie zupełnie niespodziewanie – wyszedł na sam środek SALONIKU

Wziął do ręki ….

mikrofon i …….


I  zaczął czytać bajkę.

To nie było takie sobie zwykłe czytanie.

Oj chyba coś dziwnego zadziało się  w tej bajce.
Cóż za groźna mina!
Ciekawe czy dzieci się przestraszyły?

Chyba nie!
Raczej poszybowały gdzieś w stronę bajkowych przygód

Albo przechadzają się niczym księżniczki zamyślone!

Czytacz bajek starał się również zaciekawić słuchaczy – ilustracjami.

Zadawał dzieciom pytania …

I wsłuchiwał się w odpowiedzi.

W tym samym czasie wróżka Grunia odpoczywała sobie wśród książek i kwiatów.

Ale my – organizatorki bajkowego wędrowania, chciałyśmy być blisko tej
niesamowitej wróżki,

i tak szybko, jak tylko było można…
– pstyk! ….
i już mamy wspólne bajkowe zdjęcie

Odpoczynek Babci Gruni był bardzo krótki.
Musiała przecież szybko wrócić do dzieci, które bardzo ją polubiły.
Dzieci chciały  porozmawiać o tajemnicach,
jakie kryją w sobie te ciche baśniowe opowieści.

Ale nie tylko opowieści rozbrzmiewały w salonikowym świecie.
Na sztalugach na Babcię Grunię czekała  duża biała karta papieru.
Zapytacie dlaczego?
A no dlatego, że Babcia Grunia postanowiła namalować dzieciom ……. obraz


I Powoli

ten obraz powstawał

Jednakże w związku z malowaniem –  wszystkie dzieci otrzymały zadanie.
Trzeba było uważnie obserwować każdą nową  kreseczkę, która pojawiała się na obrazie
i próbować odgadnąć – co takiego maluje wróżka Grunia.


Zabawa była wspaniała.

Z cała pewnością potwierdzą to wszyscy, którzy w spotkaniu uczestniczyli.

I tak,  z tych czarnych  kresek – powstawał – ślimaczek.

Który powolutku
nabierał odpowiednich kształtów

i kolorów,

aż wreszcie pokazał się w pełnej krasie.

Zobaczcie jaki jest piękny.

Ślimaka możecie odwiedzać w Naszym SALONIKU.
Zapewniam, że stworzymy odpowiednie miejsce dla tego rogatego i olbrzymiego stwora.

Ważnym elementem baśniowych klimatów był …

motylek szczęścia

dzięki któremu spełniają się marzenia.

Wystarczy tylko go dotknąć,
a marzenie spełni się – oczywiście w odpowiednim czasie –
zapewniała nas Babcia Grunia.

Na początku tej opowieści
wspomniałam Wam o piosence.

Śpiewaliśmy wszyscy.

Śpiewaliśmy piosenkę pt. „Mądra rzeka”.
I w takt muzyki wystukiwaliśmy rytm.

Nawet zrobiliśmy kółeczko w samym  środku Saloniku.

I Było nam wesoło, bajkowo i nostalgicznie,  jak to  bywa w bajkach.

Czas na finał.

Moi Drodzy!
i tak zakończyła się opowieść Babci Gruni.
A w bibliotecznym SALONIKU  wciąż kolorowo i gwarno.

Bo właśnie tu
w bibliotece
spotykają się z dziećmi – wszystkie bajeczki.

Tu czeka Skrzat i Śniegu Królowa.
Tutaj Kopciuszek  na bal przybywa.
I Kubuś Puchatek z Krzysiem zagląda

Tu was wypatrują – wszystkie Królewny

A Jaś i Małgosia
z Czerwonym Kapturkiem
i z Krasnoludkami
po lesie chodzą i spoglądają …

może za drzewkiem
i was spotkają

I właśnie wtedy otworzą książeczki
niczym  komnaty zamku pięknego

i wszystkich zaproszą
do bajek czytania,
bo w bajkach świat jest
do przewędrowania.

Dlatego przychodźcie

bardzo was proszę
do biblioteki –
tu książki mieszkają.

I na was kochani zawsze czekają.

Nadeszła pora podziękowań
za to wspaniałe przedstawienie

 Był jeszcze czas na autografy i dedykacje.

I wpis do bibliotecznej kroniki SALONIKOWYCH WIEŚCI

I pamiątkowe wspólne zdjęcie

Dzień – pełen niesamowitych wrażeń – dobiegł końca.

Pozostaną piękne wspomnienia i pamiątkowe fotografie.

Pozostaną bajki, w których szukać możemy schronienia.

I życzmy – jeszcze
sobie nawzajem

Byśmy wszyscy żyli
jak
w bajkach przystało.

I aby dobro
w nas 
zwyciężało.

Do zobaczenia w kolejnych opowieściach.

Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Spotkanie autorskie z bajkopisarką Edytą Zarębską odbyło się
w SALONIKU ARTYSTYCZNYM dzięki działającym w naszej filii Dyskusyjnym Klubom Książki.
Dokumentacja fotograficzna – Jerzy Obrodzki
Spotkanie przygotowały: Ewa Wesołek, Zofia Sznura, Danuta Dąbrowska-Obrodzka

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

W marcowe słoneczne przedpołudnie
SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16
odwiedził Krzysztof Petek
autor książek sensacyjno-przygodowych dla dzieci i młodzieży.

Trwają intensywne przygotowania

Dla zaproszonej na spotkanie młodzieży z Gimnazjum nr 6 z Rudy Śląskiej Bykowiny
to będzie niezwykła lekcja psychologicznej podróży.

Opowieści Krzysztofa Petka poparte fotograficzną i multimedialną relacją,

zaciekawiły nie tylko młodych słuchaczy, ale również dorosłych uczestników spotkania.

Krzysztof Petek w sposób niezwykle sugestywny, oryginalny i żywiołowy
przedstawił swoim słuchaczom różnego rodzaju sposoby na życie.
Podawał przykłady i odpowiadał na pytania:
Jakie przyjąć kryteria wybierając tę własną i właściwą życiową drogę?

  Mówiąc o literaturze i książkach, które przeczytał i  o tych, które sam napisał
opowiadał o twórczych  inspiracjach.
O tym co go skłoniło, że pisze  dla młodego odbiorcy.
I co chce przekazać czytelnikowi, czytelnikowi, który poszukuje.

Bohaterowie jego książek – to nie wyraz kosmicznej wyobraźni, to rzeczywiści młodzi ludzie.
Tacy z krwi i kości, którzy żyją obok nas, między nami, którzy żyją w naszym sąsiedztwie.

To ich przygody i dramatyczne losy opisane przez autora, powodują, że książki Krzysztofa Petka
czytane są chętnie przez młode pokolenie miłośników literatury.
Ponieważ niemal każdy młody czytelnik  sięga po książkę, która opowiada o tym co tu i teraz.

Szkoły przetrwania, liczne wyprawy, setki przemierzonych kilometrów, znajomość sztuk walki
– to tematy, w których Krzysztof Petek poruszał się bardzo swobodnie.
Ale to nie tylko  wiedza teoretyczna powodowała  łatwość i umiejętność przekazu i zaciekawienia.
Te wszystkie  omawiane na spotkaniu kwestie – to przede wszystkim wiedza poparta własnymi przeżyciami. Niejednokrotnie wiedza poparta osobistą znajomością osób, którzy zastali  zamienieni w literackich bohaterów.
I dlatego na  młodych słuchaczach zgromadzonych w SALONIKU,  Krzysztof Petek  zrobił tak ogromne wrażenie
i z cała pewnością zdobył  zaufanie swoich tak przyszłych, jak i stałych czytelników.

Rozpoczynając spotkanie autorskie przeczytałam zaledwie kilka zdań z książki Krzysztofa Petka,
a które to zdania w trakcie rozważań okazały się mottem całego spotkania.

Kończąc zaś dwugodzinną rozmowę, która wywiązała się pomiędzy gościem saloniku, a publicznością
w podziękowaniu za przyjęcie zaproszenia do naszej biblioteki zakończyłam słowami swojego wiersza

…. A jeżeli jako nikt
to czym była podróż
a jeżeli  jako ktoś
to warto było czekać….

I warto było czekać na to spotkanie, i na tego pisarza
Jestem przekonana, że każdy  kto uważnie słuchał, to wyszedł z saloniku właśnie  jako ten –  KTOŚ.
Ktoś, kto wzbogacił swoją wiedzę.
Ktoś kto zrozumiał  mechanizmy, jakimi rządzą się nasze światy.
Ktoś kto już wie jakimi wartościami powinien kierować się w życiu


To wszystko dla tych młodych ludzi jest bardzo ważne i takich  rozmów nigdy za wiele.

Istotny jest przekaz, przekaz, który zaakceptują współcześni nastolatkowie.
A ten przekaz – zaakceptowali.

Dziękując za spotkanie, starałam się zachęcić naszą młodzież do literackich podróży, które niemal w każdym kierunku można odbywać w  bibliotece.
Podróżujmy!

Spotkanie autorskie z Krzysztofem Petkiem,  odbyło się dzięki współpracy
naszej filii ze Stowarzyszeniem SZTUKATER z Wrocławia.


Najnowsze książki  pisarza już wkrótce  – do waszej dyspozycji.

Opowieści czekają na przeczytanie!

Jeżeli chcecie być w samym środku przygody weźcie do ręki książkę
– gwarantuję podróż o wiele bardziej atrakcyjną,
a niżeli internetowe „poszukiwanie straconego czasu”.

Czytelniku drogi to pamiętaj –  „BIBLIOTEKA CIĄGLE W GRZE”

ZAGRAJ! – GRAJ! –  WYGRANA JEST PEWNA- ZA KAŻDYM RAZEM!

Spotkanie z pisarzem prowadziła i relację sporządziła Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Foto: niezawodna fotoreporterka Ewa Wesołek


Nad porządkiem czuwała Zofia Sznura.

Do zobaczenia

Pozdrawiam.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

 

POETYCKIE I MALARSKIE ROZWAŻANIA
W MIKOŁOWSKIEJ KSIĄŻNICY

SPOTKANIE AUTORSKIE
DANUTY DĄBROWSKIEJ-OBRODZKIEJ
W MIEJSKIEJ BIBLIOTECE PUBLICZNEJ W MIKOŁOWIE

W pewne marcowe popołudnie miałam zaszczyt gościć w jakże pięknej mikołowskiej bibliotece,
gdzie  zaprezentowałam swoją poetycką twórczość.


Ale nie tylko ja dzieliłam się wierszem.
Gościem spotkania był również Jerzy Obrodzki,
który przeniósł publiczność w swoje  poetyckie i malarskie światy.

Wszystko zaczyna się od marzeń
Taki był początek mojej poetyckiej opowieści.

       przelatują bociany

jeszcze wolne miejsca w domu
i duży garnek mleka
stoimy z otwartą bajką
przy oknie

 

synowi

zawsze siadasz
na tym samym miejscu
po prostu – wszędzie
i jesteś wtedy domem
który najbardziej – kocham

Po kilku utworach na temat miłości rodzicielskiej i naszego przywileju do lęku – bo przecież
lęk
to przywilej matek (…)

Nadeszła pora, by o miłości słów kilka cichutko publiczności przedstawić.

 W drugiej części moich poetyckich rozważań  przeczytałam kilka wierszy z ostatniego tomiku
pt. „I stajesz się częścią mojego imienia”


Zapraszam Was do miłosnego uśmiechu.

* * *

szeleści światło
kolejny dzień wyrzeźbiony na suficie

daleko i bliżej
otwieram przestrzeń
w świecie wszystkiego

początek
milczące jeszcze ramiona
na twarzy chaos

i oddycham
i oczy rozmodlone

jak u kobiety


* * *

przeznaczeni
układamy ciała w wiersze

topnieje cisza

w cząstki dzielisz czas
by móc nad linią wieczoru
wznieść horyzont

nie zasypiasz

rozpinasz mi sukienkę
na której roztańczone kwiaty
odsłaniają kolana

nie zasypiam
w kole głodu
zbawienie

 

* * *

patrzysz
patrzę

zmienia się nam
pejzaż twarzy
a ciała
choć dojrzałe grusze
wciąż kuszą
podajesz mi swoje
ramię
i tak ciągniemy
wszystkie nadzieje

jesteśmy

codzienna biesiada
przeplatana snem
ściany mogą stać
spokojnie
a dom
to nie obowiązek
odrabiania lekcji
wszystko może
poczekać
gdy mówimy
kocham

Po tych miłosnych słodyczach nadszedł czas na:
refleksję o czasie i przemijaniu

Nie bójcie się czasu i przeczytajcie.

* * *

w szwach pęka skóra
a rozłożyste biodra
nie jedną zasłaniają młodość
świat podparty pod brodę
doczekał siwych skroni
z przechylonymi na bok myślami
chce odpocząć

stara sukienka
stary piec
pod ochroną
a dobra nowina ucina sobie drzemkę

 

* * *

jesteś dzieckiem
gdy na wieszakach
wszystkie pokolenia sukien
żyją jak stuletnie drzewa

jesteś twarzą w twarz
z pierwszymi słowami
zwiniętymi w kłębek

zimne czoło
bo w co się bawić
z kredek pozostała ta
do podkreślania

jesteś dzieckiem
o wielbłądzim grzbiecie
któremu piaskiem w kark

opowiedziałaś mi o tym
pewnego wieczora
sięgając po ciepło
wypiłaś wtedy kubek gorącego miodu
uśmiechając się niechętnie

jesteś dzieckiem
zrzucając z róży niebieskie płatki
cicho nucąc ostatnią sylabę imienia

 

* * *

pośladki
nieco już obwisłe
jeszcze dobrze
siedzą
kolana skrzętnie skryte
bo życie sięga
kostek

to moje setne urodziny
toast za każdą
godzinę
bo przyczepiłam się jej
grzbietu

lubię
miód chleb mleko
mam pamięć
stosowną do
wieku
i wiersz
napisany sześćdziesiąt lat
wcześniej

Kolejna poetycka opowieść była smutna.

 

* * *

co do grosza
sączy się smutek
obecność jest taka krótka
czy mnie słyszysz

 

jakby życie miało czas na umieranie

przymykamy drzwi
by nie zdążyli wejść ci
którzy jeszcze są
brakuje tylko tych
co odeszli

 

* * *

dla ciebie rapsod
                (Kornelii)

zamieniam kolor
zamiast milczeć
milczę

w środku słońca
głośna cisza na trąbkę i wiatr

z jutra na wczoraj
smutna historia deszczu

potykam się o sierpień
jeszcze obecna

Aby zmienić ten lekko smutny klimat. trzeba oddać głos męskiej poetyckiej nucie.
I chociaż poezja nie dzieli się na płeć, i wrażliwość nie posiada wieku to jakże inaczej brzmią wiersze w  męskim postrzeganiu świata.

Teraz swoje wiersze czyta Jerzy Obrodzki

Jerzy Obrodzki

 

* * *

Patrzymy długo – tkliwie
oczy – ani drgną
Jesteś Piękna
wzruszająco – piękna
do zadziwienia
do oczu wypatrywania

Rzucam Ci – krągłych słów
zerwany różaniec
rozsypał się nieporadnie
zawstydzony zamilkł
uśmiechasz się
kochasz – tak
tak
Czy byłbym tutaj
Gdyby nie było – Ciebie …


ARS POETICA

Wyłuskuję
Ciebie
Zamkniętego
Pod powieką
Dając  w łapę
Snu męskiego
Garść …
Muszę uciekać
Do La Manczy
Bo we łbie
Same ptaki …
W  wyobraźni
Dziura ogromnieje
Trzeba by ją załatać
zagubionym
Słowem …
A Ty
Zaczajony – wierszu
Wciąż pracujesz
We mnie
Mielesz – mielesz
Maczek słów …

 

* * *

            motto: „Naszą niewinnością – jest umrzeć bez sprzeciwu”
Thomas Merton

Do końca
ile jeszcze
stron
stuk
stuk
laską białą
przez sen
dojść do tamtej strony
smyczkiem
pociągnąć
po źrenicach
by
otwarte
otworzyć
nie wypowiedziane
przemilczeć
nie kończące się
nie zakończyć …

* * *

jesień
już
kasztanem
w dłoni
na skobel
zamknięta
Światło
przysiadło
na pędzlach
i płótnie
Barwami
Piszę
na obrazach
Słowa
Najważniejsze
Jest …

Jerzy Obrodzki

Przed nami kolejne nostalgicznie chwile

Jesteśmy! Musimy przecież przeżyć
swoje. I znów teksty – moje.

* * *

i tylko tyle
że wystarczy
by nie odpowiadać

chodzić po świecie
jak po ziemi
to przywilej

może z głowy
od czasu do czasu
zdjąć czas

w którym każdemu
nie do twarzy

do obiadu zasiąść
nie zawsze z tymi
co zawsze
porozkładać  ułożone
i zobaczyć …

 

** *

maluję pojutrze
oderwana od słów
smakuję miejsca

szeleści muzyka
z godziny na minutę
w milczeniu na każdy temat zostawiam ślad

maluję pojutrze
szemrze czas
triumfuje dzień podstarzały
łowię śmiech

zanim pojutrze
do snów się przebiorę
z glinianych kubków
upiję się mlekiem
brzegi kobiety odsłonię
jeszcze

* * *

w mieście
któremu patrzę  w oczy
spóźnił się tramwaj
w torebce mam sprawy do twarzy
i bilet do towarzystwa

na przystanku jak zwykle
nieznajomi znajomi
wszyscy z wszystkimi bez słów
o tym samym

w śniegu i w słońcu
zmieniają tylko buty na czas

częstują się mrugnięciem powiek
jak skinieniem głowy

spóźnił się tramwaj

współspóźnieni
mieli okazję wyprostować do siebie
usta …

 

z czwartku na nadzieję

zostawiła ślad
na starym początku

warstwa po warstwie
w oknie
na swoim piętrze
ułożyła ciemność

bez strachu
i kaloszy
wyszła po nowe
znaczenie obecności

nie ujmując nic nocy
rozsiadła się w kolorach
z czwartku na nadzieję

Wszystkim, którzy uczestniczyli w tym ważnym dla mnie poetyckim wydarzeniu z całego serca dziękuję.

Było mi bardzo miło, że publiczność ustawiła się w kolejce do mojego tomiku.

 

Z największą przyjemnością wpisywałam dedykacje.
Otrzymałam również piękne kwiaty, za które z serca dziękuję.

 

Dziękuję Pani Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Mikołowie
za zaproszenie i tak wiele ciepłych słów.

Jurek dedykuje swoje impresje malarskie.

Miałam okazję poznać wspaniałych miłośników bibliotekarskiego zawodu, który łączy literackie pasje.

Dziękuję koleżankom i kolegom z Dyskusyjnych Klubów Książki,
którzy przyjechali do Mikołowa, aby posłuchać moich wierszy

Poezja dla mnie jest rozmową z przyjacielem


To więź jaka wytwarza się pomiędzy podmiotem lirycznym i odbiorcą nie pomijając oczywiście twórcy.
Zatem dla takich miłych chwil warto:
od czasu do czasu zdjąć z głowy czas
do obiadu zasiąść
nie zawsze z tymi
co zawsze

porozkładać ułożone
i zobaczyć
WSZYSTKIEGO DOBREGO

Dziękuję za uwagę
Danuta Dąbrowska-Obrodzka

 

Relacja ze spotkania Pani Małgorzaty Szymańczyk  na stronie http://www.notkizokolicy.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1648:spotkanie-z-poetk-danut-dbrowsk-obrodzk&catid=58:wydarzenia-ludzie-sprawy&Itemid=461

23
lut
2012

 

Éric-Emmanuel Schmitt

tylko

w Bibliotece Śląskiej!

 

 

TO JUŻ BYŁO!

22 LUTEGO 2012 r. O GODZ. 17.00

ROZPOCZĘŁO SIĘ SPOTKANIE AUTORSKIE Z PISARZEM FRANCUSKIM

Ericem-Emmanuelem Schmitem

laureatem literackiej Nagrody Goncourtów

Licznie zebraną w sali audytoryjnej  Parnassos – publiczność,  przywitał dyrektor Biblioteki Śląskiej prof. Jan Malicki.

W oprawie powitalnych braw prof. Jan Malicki zaprosił na scenę honorowego gościa – pisarza, którego czytelnicy wybrali w ramach projektu: „Dobra Książka i Kawa z…”

Eric-Emmanuel Schmitt przyjechał do Biblioteki Śląskiej, aby porozmawiać z  czytelnikami o swojej najnowszej powieści pt. „Kobieta w lustrze”.

Spotkanie  zorganizowane przez Instytut Książki, Bibliotekę Śląską i Wydawnictwo Znak, poprowadził red. Dariusz Bugalski (Polskie Radio Program III).

Było wspaniale!

Wierzcie mi – wiem co mówię, ponieważ wraz z całą dyskusyjną świtą siedziałam w pierwszym rzędzie i wszystkimi zmysłami chłonęłam każde słowo (przetłumaczone rzecz jasna),  każdy gest i każdy uśmiech.

Moje koleżanki również i te w pierwszym rzędzie i te w trzecim.

Eric-Emmanuel Schmitt – pisarz, który  swoją osobowością i aparycją już od pierwszego momentu ujął publiczność.
Udzielał niezwykle ciekawych i wyczerpujących odpowiedzi na zadawane pytania.
Jego filozoficzna i optymistyczna dusza zapanowała nad czytelnikami zgromadzonymi w bibliotece.

Spotkanie przebiegało w przemiłej atmosferze.


Klubowicze DKK – DIALOG I BARW byli zachwyceni.

Dreszczyku emocji dodał jeszcze fakt, że Eric-Emmanuel Schmitt podpisywał swoje książki i w ten sposób była możliwość pochwalenia się swoim biegłym władaniem w języku francuskim i powiedzieć merci beaucoup  za tak cenny autograf.

Eric-Emmanuel Schmitt, autor głośnej powieści „Oskar i Pani Róża” jest jednym z najbardziej poczytnych francuskich pisarzy. Jego książki zostały przetłumaczone na 40 języków, a sztuki teatralne wystawiane są w teatrach w 50 krajach świata.

Członkowie Dyskusyjnych Klubów Książki mieli okazję osobiście poznać tego znakomitego pisarza i wspaniałego człowieka.

Dziękuję za uwagę.

Pozdrawiam Danka – moderator (ka) DKK.

14
sty
2012

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

 

MALOWANE   WIERSZEM

Kolorowo i w zaczarowaniu witam  dzieci
i wszystkich, którzy zaglądają na naszego bloga.

W miniony czwartek 12 stycznia 2012 roku
w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16

odbyło święto poezji i malarskiej wrażliwości.

To było prawdziwe
MALOWANIE WIERSZEM

MALOWANIE Z WIERSZEM

I
WIERSZEM MALOWANE
jak kto woli.

A

Gościem spotkania była Pani
Monika Czoik

poetka,
która pisze dla dzieci.

Na spotkaniu promowała swój kolejny tomik wierszy pt. „Z czarodziejskiej szuflady”.

12 STYCZNIA SALONIK ARTYSTYCZNY TĘTNIŁ
DZIECIĘCYM ŻYCIEM,
POETYCKĄ NOSTALGIĄ
I MALARSKĄ WYOBRAŹNIĄ

Na początku – rzec można biblijnie – było słowo.
Zanim wspólnie otworzyliśmy czarodziejską szufladę spotkanie rozpoczęło się od powitania gości i wszystkich uczestników, którzy przyjęli zaproszenie i zaszczycili nas swoją obecnością.
Piękne jest to, że nie tylko dzieci były zainteresowane, aby osobiście poznać autorkę wierszy.
Do saloniku przyszła również Pani Nauczycielka z zaprzyjaźnionej z biblioteką podstawówki  (SP nr 3).
Z wnuczką przyszła Pani Babcia, z synem i córeczką Panie Mamy,
a z własnej woli
przybył do nas pewien Pan,
który  robił zdjęcia wszystkim nam.


Ale moi drodzy to nie koniec tego przedstawienie. To się dopiero rozpoczyna.

Czarodziejską szufladę otworzyła jej właścicielka Pani Monika Czoik,
która rozpoczęła czytanie swoich zaczarowanych wierszy.


A teraz nadszedł czas na przedstawienie gości, którzy również mieli przyjemność do szuflady zajrzeć, słów kilka z niej wydobyć by dzieciom pięknie je przedstawić.

Czytającymi czarodziejami byli:
Pani Anna Morajko i Pan Jerzy Mazurek.

W tajemnicy wielkiej jeszcze Wam powiem,
że mnie również za czarodziejkę uznano.
Zatem i ja,
za poetki namową
do tej szuflady rękę włożyłam
i cukierkowe drzewo z niej wydobyłam…


Wszystkie dzieci w zamyśleniu i z wielką uwagą słuchały każdego słowa.

Z zamkniętymi oczami wędrowały po bajkowych krainach.
A to zajrzały do czarodziejskiej szafy.


To znów nocą ciemną przeniosły się do niezwykłej kuchni, w której głośne rozmowy prowadziły wszystkie kuchenne naczynia.


Był też spacer po parku do słodkiego drzewa, na którym i krówki przepyszne rosły,
i drażetki i karmelki, i landrynki kolorowe. Bo to było słodziutkie drzewo cukierkowe.

A o zdrowiu,
co jest ważne
przedstawiła się dzieciom marchewka.
Przechwalała się i przechwalała,
że najzdrowsza jest i basta.
Zaś  rzodkiewka
w kątku stała,
gdy ta marchew
– samochwała
– buraka poznała.

 

Gdy dzieci
wszystkie czarodziejskie wierszyki poznały
szybko w kolory słowa te pozamieniały.

I tak rozpoczęło się wielkie malowanie.


Zobaczcie jak nasi mali malarze wgryzali się w paletę kolorów.


A teraz trudna dla czytających czarodziejów sprawa.
Trzeba przyjrzeć się uważnie namalowanym przez dzieci – obrazom
i powiedzieć –
jakiż to wiersz z tych przeróżnych kolorów powstał w wyobraźni każdego dziecka.


Ale nad wyraz dzielnie czarodzieje się spisali
i każdy obrazek dobrze do tekstu dopasowali.

Na koniec wieczoru
by wszystkim milej  było
i aby to zaczarowanie
jeszcze się nie skończyło,
to w nagrodę
dzieci wszystkie, 

prezenty dostały,
aby spotkanie
zapamiętały

zaś czytacze czarodzieje,
przed szuflady zamknięciem
za wieczór w  podzięce

  kwiaty w przyjęli
na swoje ręce


I tak się skończyła
czarodziejska przygoda.

Kto ma niedosyt
nich jeszcze coś doda.

Ja  powiem jeszcze
– czytajcie bajeczki,
wierszyki i baśnie,
bo tylko wtedy
świat piękna nie zaśnie.
Weźcie do ręki
codziennie książeczki,
literki wkładajcie
do swojej główeczki.

A wierzcie nam proszę,
mówimy szczerze
mądrości nigdy
Wam nikt nie odbierze.


Ale Wy
o tym wszystkim
doskonale wiecie,
bo na tym spotkaniu
byliście przecie.

Więc Wam dziękuję
Moi Kochani
za to że w czwartek
byliście z nami.

A teraz  prace
Wasze wspaniałe
salonik ozdobią 
na dni długie całe
i wzbudzą podziw
czytelnika każdego
gdy progi przekroczy
saloniku naszego

Pozdrawiam cieplutko
Danuta Dąbrowska-Obrodzka -tekst
Ewa Wesołek – foto
Zofia Sznura – pomocnica

MARIAN KISIEL

W DYSKUSYJNYM KLUBIE KSIĄŻKI – KLUBIE LITERACKIM – BARWY

fot. zbiory Filii nr 16

05 LISTOPADA 2009 ROKU

Data, która na długo pozostanie w pamięci uczestników spotkania z profesorem Marianem Kisielem.

W ten listopadowy wieczór warto wytężyć słuch i zapamiętywać, bo jeśli dane nam jest uczyć się poetyckich doznań – to właśnie tu w obecności tak wspaniałego gościa.

fot. zbiory Filii nr 16

Marian Kisiel – profesor, krytyk literacki, poeta – i w takiej kolejności potoczyła się rozmowa. Poprzez naukę, wiedzę o literaturze, przeszliśmy do poezji.

Marian Kisiel – profesor – opowiedział  o swojej jakże ciekawej i szybkiej drodze do profesury. Następnym tematem i myślą wiodącą spotkania była krytyka literacka. Wiedza, wrażliwość i odwaga wydania opinii – czyli recenzja. Dla słuchaczy ważna była wypowiedź na temat analizy krytycznoliterackiej wybranego dzieła.  Pytanie – Z Jakim nastawieniem czyta się prozę bądź poezję, dźwigając na barkach ciężar, że to konkretne dzieło trzeba zrecenzować, czy gubi się przy tym przyjemność czytania?

Na co szczególną uwagę musi zwrócić krytyk literacki, czy przede wszystkim na sposób narracji, na środki artystycznego wyrazu, czy też na przesłanie konkretnej książki czy wiersza? I tu Pan Profesor Marian Kisiel opowiedział nam o tajnikach swojej pracy.

Rozmawialiśmy także o tym czy w literaturze współczesnej da się zauważyć jakiś wiodący nurt, czy we współczesnej poezji jest jakaś szczególna myśl, której poeci podporządkowują swoje wiersze.

Rozmawialiśmy o klubach literackich, o blogach poetyckich na stronach WWW.

Obszerne odpowiedzi na pytania zadawane zarówno przez osobę prowadzącą jak i te zadane przez uczestników spotkania w pełni wszystkich usatysfakcjonowały. Imponowała nam dogłębna wiedza, elokwencja wypowiedzi i niezwykły szacunek dla słuchacza. To nie był naukowy wykład, to była wspaniała rozmowa profesora z czytelnikiem i miłośnikiem literatury. To była rozmowa ze studentami filologii polskiej. To była rozmowa z poetami – członkami Klubu Literackiego BARWY, który to klub Marian Kisiel dobrze zna, ponieważ nie raz miał okazję w nim bywać.

Po zakończeniu tej żywej i bardzo ciekawej dyskusji przeszliśmy do twórczości naszego gościa.

Teraz Marian Kisiel przedstawi się jako poeta.

Już o nic nie pytałam. Pora oddać się wierszowi

I przy cieple rozpalonych już świeć, rozpoczął się wieczór poezji.

Marian Kisiel zaczął czytać swoje wiersze ułożone chronologicznie od najwcześniejszych do tych cieplutkich jeszcze, które ukazały się drukiem w 2009 roku. Tomik zatytułowany „WYPOMINKI” wpisał się doskonale w klimat jesiennego listopadowego wieczoru.

Z tych poetyckich doznań trzeba było wrócić do naszej rzeczywistości, ale nie do prozy życia – tak od razu O nie. W żadnym wypadku.

Po ciekawych rozmowach i po refleksyjnej dawce poetyckiej nostalgii nadeszła ta jedyna i niepowtarzalna chwila. Teraz czekamy na cenny popis Mariana Kisiela na portrecie z własnym wizerunkiem. A tym który ten portretowy pomysł realizuje jest Jerzy Obrodzki.

fot. zbiory Filii nr 16

I tak rozszerza się nasza portretowa galeria. Każdy z gości, który swoim podpisem przypieczętowuje swoją obecność w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16, będąc bohaterem Dyskusyjnego Klubu Książki, jest nie tylko pozytywnie zaskoczony tak niecodziennym pomysłem, ale  każdy z wielką przyjemnością i wzruszeniem składa swój podpis, patrząc sobie prosto w oczy.

Ten fakt uświadamia uczestnikom, że kończy się nasze spotkanie.

A na zakończenie podziękowania i kwiaty.

Tego wieczoru panował iście naukowy i pełen intelektu nastrój, który powoli przechodził w poetycki i nostalgiczny klimat zmagania się z metaforą czasu i przemijania.

Dziękując wszystkim za udział w spotkaniu pozwoliłam sobie zadedykować naszemu gościowi i słuchaczom swój wiersz.

A teraz autografy, wywiady, to intymne spotkanie czytelnika z twórcą.

To wspaniała chwila – ta króciutka rozmowa, pozostaje w naszej pamięci.

A życzę państwu pięknych myśli, szerokich spojrzeń.

Spotkanie autorskie z profesorem Marianem Kisielem prowadziła i zrelacjonowała Danuta Dąbrowska-Obrodzka.

 

IZABELA SOWA

w Dyskusyjnym Klubie Książki “Dialog”

Izabela Sowa – znakomita pisarka młodego pokolenia – była gościem Dyskusyjnego Klubu Książki “Dialog” w dniu 25 listopada 2008 roku. 25 listopada 2008 roku.

Pisarka ceniona jest przez czytelników i krytyków za styl, jaki możemy podziwiać czytając jej książki. Za ich treść oraz za doskonałe poczucie humoru. To wszystko sprawia, że powieści tej Autorki czyta się z ogromną przyjemnością.

To był wyjątkowy wieczór.  Salonik przygotowany na przyjęcie wspaniałego gościa oraz szanownej publiczności. W blasku palących się świec i przy dźwiękach standardów muzycznych przełożonych na znakomite brzmienie saksofonu, w saloniku licznie gromadziła się publiczność.

fot. zbiory Filii nr 16

Punktualnie o godz. 18.00 do swoich czytelników „zza kulis” wyszła bohaterka wieczoru -Izabela Sowa. Została powitana gromkimi brawami. Oklaski głośne, ponieważ sześćdziesiąt osób razy dwie ręce daje wyraźny i rytmiczny ton. Lecz to dopiero wstęp serdecznego powitania.

fot. zbiory Filii nr 16

Jako moderator Dyskusyjnego Klubu Książki oraz kierownik Filii nr 16 miałam zaszczyt i przyjemność poprowadzić spotkanie autorskie z tak wspaniałą mistrzynią pióra.

Izabela Sowa – osoba niezwykle ciepła i otwarta od razu zjednała sobie wszystkich uczestników spotkania. Odpowiedzi, jakich udzielała, były wyczerpujące i satysfakcjonujące słuchaczy. Przybliżyła nam, co ją inspiruje do pisania i jak odbywa się proces twórczy. Przyznała się, że w jej sercu pozostaje żal, kiedy książkę kończy już ostatnie zdanie. Gorąco zachęcała tych, którzy piszą, by zawsze kończyli swoje rozpoczęte pomysły. Zastanowiło nas również, jak pielęgnuje poczucie humoru, którym emanuje w swojej prozie, co w niczym nie umniejsza filozofii i głębi przekazywanych przez Autorkę treści.

Poświęciliśmy czas bohaterom powieści, by w rozmowie wplatać dygresje dotyczące radości i smutków współczesnego człowieka. Byliśmy ciekawi genezy powstawania tytułów książek, a szczególności interesował nas “Świat szeroko zamknięty”. Tytuł, o którym można by napisać rozprawę filozoficzną. Świat w powieściach pisarki opisywany jest wyjątkowo plastycznie i tak sugestywnie, że w wyobraźni czytelnika toczy się projekcja filmu.
W związku z tym intrygowało nas, czy Autorka otrzymała już propozycję ekranizacji swojej prozy? I czy kusi Panią Izabelę napisanie scenariusza? Następnie Izabela Sowa została poproszona o przeczytanie fragmentu swojej najnowszej książki i było nam bardzo miło wysłuchać fragmentu “Ścianki działowej”.

A na finał niespodzianka. Niespodzianką był portret z wizerunkiem naszego wspaniałego gościa, namalowany przez Jerzego Obrodzkiego, na którym bohaterka wieczoru złożyła swój autograf.

fot. zbiory Filii nr 16

Przy tej uroczystej i dziś już historycznej chwili asystował malarz i poeta Jerzy Obrodzki.

Na zakończenie tego wspaniałego wieczoru, który był przypieczętowaniem rocznej działalności DKK “Dialog” – kwiaty, podziękowania i najwspanialszy dar, dar od publiczności, czyli gromkie brawa.

Później wspólne zdjęcie i pięć minut dla fotoreporterów. A swoją obecnością zaszczycili nas Redaktorzy Wiadomości Rudzkich, którzy na łamach tygodnika zamieścili obszerne i pełne ciepła relacje. Po spotkaniu do pisarki ustawiła się długa kolejka. Niemal każdy uczestnik zapragnął autografu na “Ściance działowej”.

…i jeszcze pamiątkowe zdjęcie z częścią klubowiczek.

fot. zbiory Filii nr 16

Aż żal, że skończył się ten niesamowity wieczór, ponieważ od godz. 18.00 do godz. 21.00 przeżywaliśmy prawdziwie duchową i intelektualną ucztę. Na długo pozostanie w naszej pamięci.  Wszystkim gościom serdecznie dziękuję za udział w tym niecodziennym wieczorze, który spędziliśmy z Izabelą Sową w Saloniku Artystycznym Filii nr 16.

                         Tekst: Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderator DKK

JANUSZ Leon WIŚNIEWSKI

    w Dyskusyjnym Klubie Książki “Dialog”

W sobotni listopadowy wieczór (17.11.2007r.), o godzinie 17.00 DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG, działający w Filii nr 16 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rudzie Śląskiej gościł Janusza Leona Wiśniewskiego – naukowca i pisarza w jednej osobie, który spotkał się z czytelnikami i miłośnikami swojej twórczości.

Spotkanie odbyło się w ramach PROGRAMU LITERACKIEGO BRITISH COUNCIL FACES & PLACES – NEW BRITISH WRITING”. ORAZ PROGRAMU INSTYTUTU KSIĄŻKI  „TU CZYTAMY”, do którego w kwietniu 2007 roku przystąpiła FILIA NR 16 MIEJSKIEJ BIBLIOTEKI PUBLICZNEJ W RUDZIE ŚLĄSKIEJ.

                Nasz Gość wchodził na salę, w której licznie zgromadziła się publiczność przy dźwiękach muzyki z filmu S@motność w sieci.

fot. zbiory Filii nr 16

Autor został powitany poetyckim fragmentem powieści o tym samym tytule oraz gromkimi brawami. Zapalone świece umożliwiły stworzenie odpowiedniej aury. Spotkanie toczyło się w atmosferze wzajemnej życzliwości, z dużą dozą humoru, przeplatanego naukowymi wyjaśnieniami, na tematy zawarte w książkach i równocześnie interesujące zgromadzonych wokół twórcy czytelników. Każda jego odpowiedź na zadane pytanie była obszerna, gruntowna, w pełni satysfakcjonująca fanów jego twórczości. Wypowiedzi autora „Zespołu napięć”, „Intymnej teorii w względności”, czy „Losu powtórzonego”, wzbudziły wśród publiczności podziw dla jego wiedzy i umiejętności jej przekazu. W swoich książkach J.L. Wiśniewski oprócz ogromnej dawki emocji dzieli się z czytelnikami swoją wiedzą. Robi to tak umiejętnie, że czytelnik chłonie tę wiedzę, a równocześnie jest zaangażowany emocjonalnie w świat wykreowany przez pisarza, który mówi, iż emocje nie wykluczają myślenia.

            Sposób, w jaki J.L. Wiśniewski traktuje swojego rozmówcę, pozwoliły zobaczyć w nim zarówno człowieka mądrego, dogłębnie wykształconego, ale przede wszystkim człowieka niezwykle życzliwego i otwartego. Człowieka, który posiada umiejętność wnikliwej obserwacji otaczającego nas świata. Człowieka, który jest życzliwym obserwatorem i znawcą duszy kobiety. Mężczyznę potrafiącego o miłości pisać urzekająco i prawdziwie. Postać Janusza L. Wiśniewskiego zafascynowała nie tylko panie, które w Jakubie – głównym bohaterze S@motności w sieci oraz i w autorze tej niezwykłej powieści odnalazły ideał mężczyzny, ale ta postać zafascynowała także mężczyzn – głównych bohaterów najnowszego zbioru opowiadań – w promocji, którego wszyscy żywo uczestniczyli.

Ta urzekająca męska wrażliwość, znajomość świata duszy kobiety, a także naukowe potwierdzenia dotyczące szerokiego spektrum psychologii mężczyzn sprawiły, że spotkanie z całą pewnością pozostanie w sercach i umysłach tych, którzy
ten wieczór postanowili spędzić oko w oko z ulubionym pisarzem. Pisarzem, którego książki czyta się z niezwykłą przyjemnością. Każda opowiedziana historia zapada głęboko w pamięć, dogłębnie porusza. To wszystko jest przyczynkiem do tego, że o tych książkach chcemy rozmawiać. Więcej – problemy poruszane przez autora sprawiają, że zastanawiamy się nad własnym życiem, nad emocjami, uczymy się pokory. Natomiast wiedza, którą czerpiemy z książek J.L. Wiśniewskiego, a która podana jest w sposób przystępny dla każdego czytelnika, stanowi mądrość nieocenioną, która procentuje w naszym codziennym życiu.

fot. zbiory Filii nr 16

Najnowsza książka, promowana tego wieczoru pt.: „Czy mężczyźni są światu potrzebni”, wzbudziła wśród publiczności ogromne zainteresowanie. Wszyscy zastanawiali się, do kogo tak naprawdę skierowane jest pytanie zawarte w tytule? Ta książka to zbiór opowiadań, podpartych badaniami dotyczącymi przede wszystkim – biologii mężczyzn. Zawarta w niej dogłębna analiza zachowań człowieka pozwala na częściowe, a może i całościowe zrozumienie odrębności świata mężczyzny i kobiety. Znajdujemy odpowiedzi na pytania – Jak cierpią mężczyźni? Czego boją się mężczyźni? Czy kobiety są lepsze od mężczyzn? Czy mężczyzna może być wierny?  

Z naukowego punktu widzenia odpowiedzi są proste, z kwestii kulturowych zasad i tradycji pytania godne szerokich rozpraw. Zatem warto dokładnie prześledzić twórczość Janusz L. Wiśniewskiego. Poddać się emocjom, nie wykluczając myślenia. Sam autor powiedział, że „mózg jest z nami wszędzie gdziekolwiek zaczynamy go używać”. Były to wprawdzie słowa użyte w kontekście nieco innym, ale mogą posłużyć jako złotą myśl. Warto było spotkać się z naukowcem i pisarzem, porozmawiać z nim, poznać go osobiście. Ponieważ poprzez żywy kontakt z autorem słowo nabiera szczególnego znaczenia, spotkania autorskie to dla miłośników literatury prawdziwa duchowa uczta. Tę ucztę – tego wieczoru wszyscy wspólnie kreowali. Rozmowa z tak wybitnym człowiekiem wzbogaciła nas duchowo emocjonalnie i intelektualnie.

W drugiej części spotkania nasz gość podpisał plakaty promujące książkę „Czy mężczyźni są światu potrzebni”, swoim czytelnikom podpisywał książki oraz podpisał portret z własnym wizerunkiem, autorstwa malarza Jerzego Obrodzkiego.

fot. zbiory Filii nr 16

Portret zainauguruje galerię pisarzy, poetów, którzy w przyszłości będą gościć na wieczorach autorskich w Dyskusyjnym Klubie Książki – DIALOG, w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16 w Rudzie Śląskiej.

Myślę, że niespodzianka z portretem była dla naszego gościa dużym zaskoczeniem. Podpisując obraz J.L. Wiśniewski nie ukrywał wzruszenia i radości. Jako organizator spotkania i prowadząca rozmowę z tak wybitnym naukowcem i twórcą było mi bardzo miło, że od początku nasze spotkanie przebiegało w uroczystej, a zarazem otwartej i sympatycznej atmosferze.

Gość listopadowego wieczoru na wszystkich uczestnikach zrobił tak głębokie wrażenie, iż emocje nie wygasły po przyjściu do zacisza swoich domów. Ten wieczór po kilku dniach, a nawet już po kilku tygodniach jest ciągle tak samo żywo komentowany jak tuż po jego zakończeniu. Wszyscy serdecznie dziękują Panu Januszowi Leonowi Wiśniewskiemu, że przyjął zaproszenie do Rudy Śląskiej i za to, że jest tak urzekającym i wspaniałym człowiekiem.

Tekst: moderator DKK – DIALOG – Danuta Dąbrowska-Obrodzka


MARTA FOX

w Dyskusyjnym Klubie Książki “Dialog”

Marta Fox poetka, powieściopisarka i eseistka.

fot. zbiory Filii nr 16

W swojej poezji autorka dzieli się z czytelnikiem stanami duszy, w erotykach oswaja serce i ciało. Tematem twórczości prozatorskiej są problemy dorastającej młodzieży. W książkach dla tak zwanych czytelników dorosłych Marta Fox podejmuje polemikę kobiecego, „być albo nie być”. Twórczość Marty Fox to dogłębna analiza ważnych tematów egzystencjalnych. Autorka odsłania niejedno tabu i otwiera to, co dotąd wydawało się niemożliwe do otwarcia. Powieściopisarka jest w pełni zaangażowana w każdy wątek, w każde zdanie, co sprawia, że jej twórczość jest niezwykle autentyczna. A taki autentyzm w beletrystyce ceni sobie większość jej odbiorców.

1 października 2009 roku. To znów był wyjątkowy wieczór w Saloniku Artystycznym Filii nr 16. Miłośnicy literatury na spotkanie autorskie z Martą Fox przyszli w strugach deszczu. Ale nie straszna nam pogoda, gdy pragniemy poznać autorkę tak ciekawych książek. Książek przeznaczonych dla każdego pokolenia.
Zbliża się godzina 18.00. Marta Fox wychodzi na „scenę”. Witana gromkimi brawami uśmiecha się do publiczności. I już ją poznali – lody nieśmiałości przełamane. Nasz Salonik wypełniony po brzegi. Dokładnie 64 osoby witały się oklaskami z Martą Fox. Taki był początek październikowego wieczoru. Za oknami chłód, a w Saloniku środek lata.

fot. zbiory Filii nr 16

Pani Marta odpowiadała na pytania zadane przez osobę prowadzącą, a później na pytania, które dobiegały ze strony publiczności. Długie rozmowy przeplatane były czytaniem poezji oraz fragmentami promowanej w tym dniu najnowszej książki pt. ” Kobieta zaklęta w kamień”. Bez pośpiechu, słowo po słowie poznawaliśmy Martę Fox – osobę niezwykle wrażliwą, ciekawą świata i ludzi. Osobę, do której (jak sama o sobie mówi) przyfruwają wiersze. Marta Fox opowiedziała nam, że w pewnym momencie swojego życia zapragnęła być, jak to określa, „samoswoja” i wzięła sprawy w swoje ręce. Ściślej mówiąc wzięła życie w prozatorskie pióro. I chociaż mocno stąpa po ziemi, to na moment potrafi oderwać się od tej ziemi i łapać fruwające poetyckie zdarzenia. A następne zgarnia w powieść wszystko, co dzieje się dookoła.

1 października 2009 roku byliśmy świadkami tych zdarzeń. Słuchaliśmy pięknych wierszy z erotyczną nutą, która tak wspaniale koresponduje z delikatnością kobiety. A później z tych poetyckich klimatów udało nam się przejść do prozy tej rozumianej literacko i tej rozumianej poniedziałkowo i świątecznie. Pani Marta ujęła wszystkich swoją otwartością na słuchacza i szczerością wypowiedzi. Rozmawialiśmy bardzo poważnie o problemach dojrzewającej młodzieży, o pozytywnych i negatywnych emocjach, o uczuciach i szeroko rozumianych relacjach międzyludzkich. Każdy docenił, iż ważne jest „Nie – milczenie” twórcy w kwestii tematów trudnych i niewątpliwie istotnych dla każdego człowieka. Myślę, że to cecha charakteru godna do naśladowania przez każdego z nas.
Dyskutowaliśmy również o książce jeszcze cieplutkiej, takiej do zaczytania pt. Kobieta zaklęta w kamień. Dowiedzieliśmy się o przesłaniu tej książki, o genezie jej powstania. Rozważaliśmy, ile z naszego Ja można jeszcze ocalić, a ile jest już zaklęte w kamień.
Pomimo poruszanych tematów, tych zasługujących na niezwykłą powagę wypowiedzi, co rusz wplatane były jak w warkocz cenne pasemka uśmiechu i humoru. Bo jak to w życiu – łączymy chwile radości, powagi i szczerego śmiechu. Tego dnia poznaliśmy nie tylko głębię twórczej drogi Marty Fox, ale przede wszystkim poznaliśmy kobietę nietuzinkową, pisarkę, która w ręce czytelników oddaje książki niebanalne, pobudzające do myślenia. Książki, w których autorka nie moralizuje nie przemyca dydaktyzmu.
Powieści Marty Fox przepełnione są emocjami, uczuciem, różnymi stanami ducha. Autorka celnie diagnozuje opisywaną rzeczywistość i dzięki kreacji bohaterów wskazuje czytelnikowi konsekwencje przyczynowo-skutkowych zachowań. Wnioski i oceny pozostawia odbiorcy. Książki powieściopisarki cieszą się niezwykłą popularnością. A sama autorka to osoba niesłychanie ciepła, serdeczna, która od pierwszej chwili potrafiła zjednać sobie publiczność.
Jednakże zegar nieubłaganie odmierzał nam czas. Tyle jeszcze tematów do omówienia, tyle pytań niezadanych i tyleż samo nieusłyszanych odpowiedzi. Październikowy wieczór, jakże ciepły (pomimo chłodu za oknami) powoli, powoli dobiegał końca. Zanim jednak nastąpiła ta intymna chwila, to sam na sam czytelnika z twórcą, czyli dedykacje, autografy, pięć minut dla reporterów, na naszego gościa czekała niespodzianka.
Pani Marta została poproszona, aby swój pierwszy podpis złożyła na portrecie z własnym wizerunkiem, portrecie pędzla Jerzego Obrodzkiego. Taki już zwyczaj w Saloniku Artystycznym, a niespodzianka z portretem była dla Pani Marty Fox dużym zaskoczeniem.

fot. zbiory Filii nr 16

Tekst: Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderator DKK

 

TADEUSZ KIJONKA

W Dyskusyjnym Klubie Książki – Klubie Literackim  “Barwy”

Tadeusz Kijonka – poeta, dziennikarz, poseł na sejm.

Gościł w Dyskusyjnym Klubie Książki – Klubie Literackim “Barwy”5 grudnia 2008 roku.

fot. zbiory Filii nr 16

Pierwszy piątek miesiąca – zimowe grudniowe popołudnie. Salonik przygotowany na przyjęcie gości. Przed oficjalnym rozpoczęciem spotkania – poetycki wstęp. Pan Tadeusz został mile zaskoczony wierszem pt. Erotyk, który przeczytałam i dzięki któremu po wielu latach od napisania tego utworu odżyły w nim dawne wspomnienia. Nawet nie przypuszczałam, że tym tekstem sprawię Panu Tadeuszowi tak miłą niespodziankę. Po wysłuchaniu swojego tekstu w mojej interpretacji, Pan Tadeusz spontanicznie i na gorąco opowiedział nam co, kiedy i dlaczego.

Tadeusz Kijonka – serdeczny i uśmiechnięty – od samego początku zdobył sobie zaufanie publiczności, która była zainteresowana wieloma aspektami dotyczącymi tak życia artystycznego, jak i zawodowego.

fot. zbiory Filii nr 16

Po pierwsze ciekawiło nas, w jaki sposób i z tak wspaniałym efektem można pogodzić wielość pełnionych przez Pana Tadeusza funkcji. Odpowiedź była prosta, a recepta do zrealizowania tylko dla wybranych. Trzeba kochać to, co się robi, zrezygnować z własnego wolnego czasu i mieć wsparcie rodziny. Jakże to oczywiste. Ale mimo tej oczywistości dla większości trudne do zrealizowania.
Tadeusz Kijonka mówi, że bez Śląska byłby człowiekiem innej tożsamości. Nie miałby tak wyrazistego postrzegania spraw społecznych, jakie ma i nie miałby żony Ślązaczki, czyli nie powiodłoby mu się w życiu tak, jak powiodło. To wyjątkowo ciepłe słowa. A przytoczenie tejże wypowiedzi spowodowało, iż z niezwykłą szczerością i otwartością opowiadał o swoim życiu prywatnym, o kolejach losu oraz o twórczej i bogatej drodze artystycznej. Zaimponowała nam ogromna wiedza historyczna, a historia dość często wplatała się w jego losy. Z zadziwiającą erudycją i elokwencją Pan Tadeusz snuł dywagacje na ważne i interesujące publiczność tematy.
Przyznał, iż niezwykłe miejsce w jego karierze dziennikarskiej odegrał i nadal odgrywa miesięcznik „Śląsk”. Od 1995 roku – od momentu założenia czasopisma – jest przecież jego redaktorem naczelnym. Miesięcznik „Śląsk” to czasopismo wyjątkowo bogate tematycznie, chętnie czytane nie tylko przez użytkowników bibliotek. Z niezwykłą pasją mówił także o idei powstania i działalności Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego. Mielibyśmy jeszcze szereg pytań do naszego gościa, jednakże najważniejszą częścią spotkania z Tadeuszem Kijonką była jego twórczość poetycka.
I rozpoczął się wieczór poezji.
Wiersze o niesamowitej filozoficznej głębi emanowały ciepłem i nieskazitelnym klimatem przedświątecznych rozważań. Spokojny tembr głosu autora wprowadzał słuchaczy w bezmiar pozytywnych emocji. Przekonaliśmy się, jak ważne miejsce zajmuje poezja w sercu Tadeusza Kijonki.
A po spotkaniu – komentarze publiczności. Każdy wymiar wiersza czytanego przez samego autora wchodził niemal pod skórę. Ktoś inny zauważył, że myśl jest zaczerpnięta z samego wszechświata. I w tym momencie chciałoby się zagarnąć te wszystkie metafory i zachować je w pamięci.
Ale tak się złożyło, że czas ma w pamięci także nas. Minęła kolejna chwila duchowego zauroczenia, która jednak mimo swego upływu w nas pozostanie. W poetyckim klimacie pora zakończyć ten grudniowy ciepły wieczór. Zatem czas na finał. A to oznacza, że kolejny portret w obecności miłośników słowa podpisze Tadeusz Kijonka.

fot. zbiory Filii nr 16

Pozostał jeszcze czas na podziękowania za wspaniały wieczór. W słowa te wplecione zostały kwiaty i gromkie brawa.
Jeszcze wpis do pamiątkowej księgi…   I tak w doskonałych nastrojach goście rozchodzą się do domu, by tam w zaciszu ulubionego miejsca jeszcze raz przeżyć to, co nazywamy duchową ucztą.

Tekst: Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderator DKK

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *