SALONIKOWE WIEŚCI – W MAJU W DIALOGU – GREK.

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

DIALOG

 Jak ten czas szybko biegnie!
Dopiero co był maj i spotkanie z Grekiem, a tu już lipiec i  jesteśmy w samym sercu wakacji.
Może więc dobrze powspominać?

Był piątek – 15 maja 2015 roku, kiedy to do SALONIKU wszedł pewien Grek z pewnym Grekiem.

żródło https://www.google.pl/search?q=greek+zorbas&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiu-Oa38qvJAhUBBiwKHfNNBgYQ_AUIBygB&biw=

Oczywiście Grek pomimo tego iż już dawno otrzymał od nas zaproszenie nie wszedł bez pukania.  Dialogowicze z niecierpliwością czekali na ten dzień, aby spotkać się z nieznajomym i porozmawiać o kulturze, o ludziach i zrozumieć dlaczego Grecy umierają w domu?

Jednakże tuż przed naszym pamiętnym piątkiem – moderatorka napisała kilka słów do Dialogowiczów.

Grecy umierają trzy razy. Ale nie tylko oni zapadają w emocjonalny sen. Bezsilność, która dotyka  jest gorsza od śmierci.  Żyje – nawet gdy umieranie jest coraz bliżej domu. Czy przeznaczeniem było spotkać starca, który jednym zdaniem zabija życie? A Grek żyje! Posiada ciało i krew, ale nie posiada wspomnień.
Moje drogie jutro pocieszymy Greka. Może ukoimy ból.  I na nieboga nauczymy go wiary w miłość. Jutro życie będzie naszym dziełem.  Nasz dom gwarny czeka. Zatańczmy za Greka.

To nieco smutne słowa. Ciekawe jak do tych słów ustosunkuje się sam Grek, no i oczywiście wszyscy, do których skierowana była ta pisemna wypowiedź.

16 maja (piątek)

Wraz z nadejściem godziny 18.00 SALONIK PRZYGOTOWANY NA PRZYJĘCIE GOŚCI.

Z założonymi rękami przy greckim stole czekamy na naszych literackich bohaterów.

Zamykamy drzwi i otwieramy się na szczerą rozmowę o lekturze.

Książki już zajęły honorowe miejsca, zatem czas rozpocząć dyskusję.

Pierwsze szczere i emocjonalne wieści nadchodziły jak zawsze drogą elektroniczną tuż przed dyskusją. Już  pierwsze wypowiedzi świadczą o ogromnym zaangażowaniu w sprawy, które tak szczegółowo przedstawił  w swojej książce
Hubert Klimko-Dobrzeniecki.

Oto kilka opinii Dialogowiczów

1. Dobrze, że o wydarzeniu z zycia Greka dowiadujemy się z książki, a nie jest ono naszym osobistym doświadczeniem. Ósme przykazanie to też:  nie mów tego o bliźnim co nie jest konieczne, co go kompromituje poniża…

2. Wiele smutku w tej książce, refleksji i odnajdywania własnej tożsamości. Jak trudno być mężczyzną, jak trudno być Grekiem. W ludziach tkwi tak wiele tajemnic, niewyjaśnionych zagadek i myślę, że nie warto je znać, o czym dotkliwie przekonał się nasz  bohater, stając się po raz trzeci zupełnie pusty w środku, no a świat  jest na za mały dla świata.

3. Grek chyba zapomniał, że poszukiwanie prawdy zawsze wymaga wysiłku,
ale nie zawsze jej odnalezienie przynosi ulgę. Oj! Trzeba go pocieszyć. Trzeba.

4.  Melancholijna opowieść z poczuciem humoru umiliła mi kilka wieczorów „W życiu najbardziej szkoda życia swojego i innych. Życie się zupełnie nie opłaca, bo żyje się po to aby umrzeć, więc żyć trzeba” Do zobaczenia. Pozdrawiam

5. Nie będziemy szukać substytutów ukochanej ojczyzny, bo dzięki Bogu albo Niebogu jesteśmy u siebie  w swoim małym raju albo nieraju  Ale napewno w swoim uroczym rodzimym saloniku wśród życzliwych przyjaciół przy dźwiękach zorby albo niezorby porozmawiamy o rzeczach mniej lub bardziej przyziemnych np. gdzie leży raj albo nieraj, jak opanować sprzeczne emocje i zmierzyć się z nieraz niewygodna prawdą o sobie lub bliskich  nam ludziach. Do zobaczenia

6. Podróżując literacko po świecie w DKK witają nas Grecy, ich radości, troski i tęsknoty, a mi osobiście dużo radości sprawia by Grecka temperatura  nie tylko w dyskusji. Pozdrawiam

7. Dzień dobry. Przykro mi, ale dzisiaj nie będę na spotkaniu. Owocnych dyskusji i samych przyjemności. Pozdrawiam

8. Jak mówi wielki grecki filozof Eurypides „Nie wydawaj wyroku zanim nie wysłuchasz przeciwnej strony. Zatem czekam naszego spotkania. Z przyjemnością poznam opinie moich kochanych koleżanek  i kolegów..Paaaaaaa

 

Mam nadzieję, że ta dawka skondensowanej wiedzy o książce przekona was iż warto dowiedzieć się dlaczego “Grecy umierają w domu”.

Dyskusja na ten temat toczyła się do ostatniej kropli kawy i ostatniego kęsa.
Drodzy czytelnicy “Grecy umierają w domu” – to książka, w której znajdziemy kawałek historii i opowieści o grupie partyzantów, którzy znaleźli schronienie w powojennej Polsce. Pewnie każdy emigrant czy przesiedleniec tak ma. Tęskni za dźwiękami, zapachami, czymś, co jest tam, a czego tu nie ma.
Główny bohater jest pisarzem. poszukującym swoich korzeni. Po śmierci ojca jako młody chłopiec  wyjeżdża do Grecji.  Matka, która potrafiła zaakceptować polskie realia nie miała zamiaru zmierzyć się z grecką rzeczywistością i pozostała w kraju.
Jakie życie czekało na młodego mężczyznę, który w Polsce był Grekiem, a w Grecji Polakiem?  Dowiecie się jeżeli wsłuchacie się w opowieść Huberta Klimko-Dobrzenieckiego.
A jaki był finał  długiej drogi do prawdy głównej postaci opowieści? Pewnie zakończenie zaskoczy was tak samo jak Dialogowiczów i wtedy dowiecie się dlaczego ten nasz Grek umarł aż trzy razy.
“Grecy umierają w domu” To nostalgiczna i nieco metafizyczna powieść, która rozgrywa się na dwóch biegunach. Od reporterskiego po poetycki. Od reminiscencji po teraźniejszość.

Pomimo tego, że autor nie odkrywa przed czytelnikiem niczego niezwykłego, to zatrzymując się na ostatniej postawionej przez pisarza kropce, nie zamykamy swoich myśli, nawet jeżeli zamknęliśmy książkę.

Nie możemy zmęczyć się dyskusją, dlatego przerywamy ją w momencie, do którego chętnie wrócimy, ale czas na nasze salonikowe przyjemności.
Nie potrzeba nam greckiego słońca i skwaru. U nas w klimacie umiarkowanym i tak kwitną kwiaty i dziewczyny.

Grecy mają swoją ZORBĘ – My mamy swoje URODZINY, życzenia i szczere uśmiechy.


Nawet jeżeli to spóźnione STO LAT – to tak samo głośne i z serca wyśpiewane.

A słoneczniki? Kwitną. Są słonecznym dodatkiem ….

do rozpromienionej Adriany, której życzymy wszystkiego co dobre i szczęśliwe i pełne miłości.

Umieranie Greków wzbudziło w nas nutę melancholii. A to zawsze skłania nie tylko do rozmowy i dyskusji o książce,  ale prowokuje do sięgania w głąb naszych historii. Ciekawe więc były dygresje i wspomnienia.



Wokół stołu rozsiadły się kobiety. Przytuliły Greka. I mam nadzieję, że ten kobiecy gest sprawił, że od tego momentu nasz Grek w naszym kraju odnajdzie chociaż cząstkę siebie. Może odszuka grób ojca, grób matki i  zrozumie to, czego zrozumieć się nie da.

* * *

szukam …
ale po co ….
niepotrzebne są prawdy ….
prawdy umierania ….

słońce …
Które gaśnie w ogniu
wiatr ….
w bezwietrzne dni szaleje
i starzec na końcu przypadkowej drogi

kobieta …
miłość bez miłości …

I Grek
który nie umiera w domu
umiera tak po prostu
jak każdy
wszędzie …

Pozdrawiam Danka Dbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK

Ach ta GRECJA !!!!!!!!!!!!!

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.