SALONIKOWE WIEŚCI. DKK – DIALOG. RELACJA


SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16


DIALOG

PO WAKACYJNEJ PRZERWIE

 

 

 

 

 

 

  (Foto. Jerzy Obrodzki)
Powitaniom nie było końca!

14 WRZEŚNIA 2012 ROK

POWROTY DO SALONIKU
I LITERACKICH ROZWAŻAŃ
NA  TEMATY EGZYSTENCJALNE (i nie tylko).

Jak dobrze! że po tym wakacyjnym wygnaniu
można wracać do kraju ojczystego.
I po długiej tułaczce

zobaczyć uśmiechnięte twarze.
Nasze nie – zawodowe związki pozwalają mieć nadzieję.
Ale cześć wszystkim hydraulikom i tak oddamy, i popłyniemy naszym promem
do
literackich opowieści. Czekam z hydraulikiem o 18.00.
Wszystkie narzędzia na miejscu.
Ściskam Was tak mocno jak francuski klucz.

Moje drogie wracajmy na swoje.

Po takim zaproszeniu przylecimy na skrzydłach i będziemy zacieśniać nasze związki dusz
Tak miło odpowiedziała na zaproszenie dialogowa koleżanka.

Wrócimy na swoje z niecierpliwością! Wiem, że tylko związki niezawodowe mają sens i rację bytu,
i w tym będę trwać!
Niech sobie Skandynawowie żyją w tym swoim przedziwnym świecie.
Ja tam wolę nasz swojski klimat.
Oświadczyła jedna z pań.

I NARESZCIE WYBIŁA – NASZA GODZINA 18.00

Czekam na dialogowiczów z hydraulikiem postawionym równiutko i starannie na stole.


 Zarówno ON, jak  i inni bohaterowie z opowieści ze Szwecji w doborowym towarzystwie.
 Otóż - Na stole wszystko - co potrzebne do długiiiejjjj dyskusji.  
Ewa W. upiekła babeczki. Doskonałe do czarnej kawy. 
Parę innych - na ząb - dodatków już też na stole).

Dyskusję czas zacząć … Zauważyła stęskniona rozmówczyni. I dodaje
Zaczynamy więc od hydraulika. Rozkręcimy i rozbierzemy gościa na najmniejsze części
no, no brzmi groźnie. ale jest dalszy ciąg tej myśli…
by ułożyć go ponownie w zupełnie inny temat.

W związku z powyższym z hydraulikiem pod pachą i mnóstwem przysmaków przyszły:
Ewa i Ewa, Asia i  Zosia, Jola i Jadzia, Krysia i Gabrysia, Marta i Adriana.
Dołączył  dialogowicz Mirek i Janusz.
A na wszystkich czekałam ja – Danka

Stół w mgnieniu oka przybrał jakże rozmowny wygląd.
Jola zawsze wymyśli coś ekstra, co koresponduje – a to z  książką, a to z porą roku.
Na pomysły Joli – zawsze czekamy z niecierpliwością.
Mistrzynią jest także Gabi, która wymyśla kulinarne cudeńka.
O kolejnych pasjonatkach literatury stołowej opowiem następnym razem.

Dzisiaj … Powitania. Życzenia. Gratulacje.
Zawsze ktoś – coś – obchodzi i nie uchodzi nam tego uroczyście – nie obchodzić.

Jedna Ewa otrzymała urodzinowe kwiaty.

Druga Ewa gratulacyjny upominek.


W DKK – DIALOG “wszyscy wszystkim ślą życzenia”


Jak w tej świątecznej piosence Seweryna Krajewskiego.

Zamieszał nam  w głowach tymi opowieściami pan Maciej Zaremba. Oj zamieszał!
Czar Szwecji, który wykreowały i kreują media,
po przeczytaniu tej książki – gdzieś tam rozszczepił się na kawałki. Czar prysł – rzec można.
Zimny klimat skandynawskich mieszkańców okazał się zimniejszy niż tamtejsza aura.

Brrrrr. Jak ZIMNO!
Zimno od anomalii ludzkich zachowań i anomalii szwedzkich przepisów – nakazów, zakazów itp.
Aż nie chce się wierzyć,  że te panujące absurdy dotyczą i wolności i demokracji.

Nie ukrywam, że Jesteśmy lekko tym faktem poruszeni. Sami zobaczcie

A może tylko z naszej słowiańskiej perspektywy wygląda to tak dramatycznie?

Ciekawe jaka będzie wasza opinia po przeczytaniu tejże lektury?

Książkę między innymi skomentował Adam Michnik ..
“Maciej Zaremba jest znakomitym pisarzem, łączy w sobie talent reporterski
z przenikliwością eseisty.

Dzięki temu obserwujemy szwedzki wariant współczesnej cywilizacji europejskiej okiem
polskiego hydraulika.
Cóż z tego, że jest to hydraulik pióra? ten hydraulik dostrzega to,
czego nie widzą na ogół tubylcy
oswojeni ze swoim światem.
Dla polskiego czytelnika jest to lektura niecodzienna, zderza polską pamięć,
polską współczesność
ze światem innym, a przecież jakoś bliskim i współczesnym.
Wszyscy wszak jesteśmy potencjalnymi Szwedami.

Zaremba, ten barbarzyńca w szwedzkim ogrodzie cudów,
uświadamia nam prawdy ważne, 
gdy spieramy się o przeszłość Polski w tworzącej się Europie”.

“Polski hydraulik” .. dziesięć opowieści o patologiach, układach, egoizmie –
zauważyła jedna z dyskutantek,
odpowiadając na komórkowe zaproszenie i dodała
ale jak cudnie będzie to z wami obgadać. nie mogę się doczekać.

Książka pt. “Polski hydraulik” jest zbiorem doskonałych reportaży.
A M.  Zaremba to wnikliwy obserwator rzeczywistości.
Jego ‘Opowiadania ze Szwecji” – to niekończące się pasma zdarzeń,
w których zabrakło nam dialogowiczom, maleńkiego poczucia humoru,
takiego  znanego nam chociażby z opowieści o naszych południowych sąsiadach,
pióra Mariusza Szczygła.
Jednakże nie umniejsza to rzecz jasna wartości literackiej, i kunsztu oddania dramaturgii,
dlatego warto,  aby karty i tej książki zaszeleściły między palcami czytelnika.

Na szczęście po tych naszych konkluzjach na powyższy niejeden – temat – przeszłam do lżejszych opowieści.
Przeczytałam każdą sms-ową odpowiedź dotyczącą zaproszenia na literackie wywody o książce.
Wszystkie pełne wyszukanego dowcipu. Ciekawe? Czy przeczytane Szwedom,
również byłyby przyczynkiem do wybuchu salw śmiechu.

A oto LISTA PRZEBOJÓW NA 2012 ROK: 1. “KOCHAM CIĘ POLSKO”,
2. “MÓJ JEST TEN KAWAŁEK PODŁOGI”,
3.”TU JEST MOJE MIEJSCE, TU JEST MÓJ CIASNY, ALE WŁASNY DOM”
Z takimi pozdrowieniami i patriotyczną nutą miło podyskutować w DKK

Ale podejrzewam, iż każdy naród śmieje się inaczej.
Cóż! POLAK – SZWED – CZY DWAJ ….?
CZY I DO ŚMIECHU … ?
I DO SZKLANKI … ?

DIALOG – POCZUCIEM HUMORU STOI.

Do łez rozbawił nas ten sms;
w dniu 14 września 2012 roku ogłaszam brak wody w MBP, Filia nr 16, aż do odwołania.
Hydraulik pilnie poszukiwany. Narzędzia na miejscu.
Posiadamy na stanie 10 par “kolanek”. Na pewno nie jedna “uszczelka pęknie” na szkle.
W czasie ” usuwania awarii” będziemy rozważać różne aspekty jej usunięcia.
Życzę aby dzisiaj zalała nas fala szczęścia ze spotkania, a nie woda z cieknącego kranu.
Do zobaczenia.
PS. Puste wiaderka  i ścierki mile widziane. Liczy się każda para rąk.

I chociaż książka pozbawiona jest chwil, do których można się uśmiechać
(taki to – jak widać tamtejszy, opisany przez M. Zarembę -świat),
to nas (na szczęście), każdy niemalże, i  tytuł, i każda treść kolejnego
literackiego dzieła prowokuje i inspiruje do twórczego myślenia.
Wydaje mi się, że dystans jaki staramy się zachować pozwala przetrwać
niejedną najtrudniejszą, i tę literacką, i tę własną rzeczywistość.

Kolejna zabawna interpretacja:
Przyjdę z pastą BHP bo po pracy trzeba doprowadzić się do porządku.
Jeżeli chodzi o TEGO hydraulika, to trzymam Cię za słowo.

A słowo jest święte i trzeba go dotrzymać.
Oczywiście, że czekałam na dyskutantów z hydraulikiem
(to nic, że ten hydraulik, to jedynie literacki bohater, ale zawsze ….).

I kolejna pisemna wypowiedź na powyższy temat:
Z przyjemnością spotkamy się z przystojnym fachowcem
(ciekawe skąd wie, że przystojny)
a francuski klucz niech posłuży za wytrych do literackich inspiracji!

    

My inspiratorki i Oni inspiratorzy debaty, ale już tej na poważnie  (taki kierunek dyskusji narzucił
nam autor książki), jak zawsze doszliśmy do wspólnych wniosków i swoistych konkluzji.
Identyfikujemy się z  z poniższym fragmentem reportażu:

(…) “Ten wędrujący rzemieślnik ma przedziwne zdolności.
Między innymi korumpuje praworządnych zazwyczaj obywateli.
Kiedy wspomniałam szwedzkiej koleżance, że mam na tapecie polskiego hydraulika,
ta aż dostała wypieków.

 – Co! Znasz jakiegoś? jest wolny?
Cudzoziemiec z uniwersalnym kluczem do rur śni się jej po nocach.
Nie odważę się przytoczyć epitetów, jakimi określa rodzimych speców.
Najwyraźniej zwykli zostawiać ją z cieknącymi rurami, zapaćkanymi ścianami i słonym rachunkiem.

Najbardziej oburza ją wspomnienie ich drogich samochodów.
Tak więc cała jej nadzieja w hydrauliku w małym samochodzie na zagranicznej rejestracji” (…).

Zatem może nie jest aż tak źle?

Usprawiedliwiona nieobecność …

Jedna z nas zamiast z literacką postacią, spotkała się z leśnymi duszkami na grzybobraniu
i delikatnym  (letnim jeszcze) wiatru powiewem i lasu szumem z ptasim śpiewem przesłała nam pozdrowienia.

Pozdrawiam wszystkie dyskutantki.
Żałuję że nie mogę uczestniczyć w spotkaniu
bo jestem w lasach lubuskich na grzybobraniu
.

I takim nostalgicznym akcentem i lawendowym zapachem, który wraz winnogronnym smakiem
ogrodowych zbiorów podarowała nam Ewa S. (Ewa zawsze przychodzi z niespodzianką),
zakończyliśmy noce Polaków rozmowy.

I już bez hydraulika, ale pełni wrażeń i satysfakcji, wracamy do swoich domostw.
Przez calutki miesiąc będziemy uczyć się cierpliwości, co kamieniem przygnieciona,
ale myślę,  że z czasem siła nasza wewnętrzna pozwoli  uwolnić się spod jego ciężaru.
I będziemy mogli, jak zawsze zajrzeć na dłuższą chwilę do SALONIKU,
aby  móc porozmawiać o kolejnych bohaterach przedstawionych przez ATIQ RAHIMI
w powieści pt. “Kamień cierpliwości”

Cierpliwie czekam na trzeci piątek października

* * *

jesteśmy w tłumie
tacy policzalni
wyrwali nas i postawili w szeregu
mówią o nas czytelnicy

a my codziennie
próbujemy odcinać powietrze od powietrza
szukamy nowego oddechu
zatopieni w słowach łowimy piękno
literackich bezkresów wyobraźni
jesteśmy między tytułami

czasem mamy okazję popatrzeć sobie w oczy ….

                                                       Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Do Zobaczenia ….

Wasza moderatorka, Danka
A Ewa Wesołek- jak zawsze – z aparatem w dłoni będzie uwieczniać nasze literackie zmiany.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.