SALONIKOWE WIEŚCI. 15.11.2013 r. W DKK – DIALOG “PRZEDOSTATNIE MARZENIE”

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

14 LISTOPADA
CZWARTKOWY PORANEK

 Najważniejsza w życiu jest miłość. A jutro w listopadowym chłodzie rozmowa
o miłości i namiętności rozkoloruje jesienne niebo chociaż tyle smutku
w życiu naszych bohaterów.
Ale być może należy przepłynąć nie jedno morze i wierzyć nawet gdy straciło się wiarę.
Powiesz życie to nie powieść. Na szczęście!
Ale jutro przynieście gorące serca i niech króluje czerwień.
W SALONIKU o miłości w obowiązkowej obecności. Pa.

15 listopada – piątek.

Stół przygotowany do “Przedostatniego marzenia”

Już za chwil kilka oddam głos sowie, która zerka na mnie podejrzliwie i rwie się do pióra,
jakby dotąd nigdy niczego innego nie robiła. A może sowa pisarką chce zostać?
To niechaj już wplata te swoje sowie dywagacje w głosy Dialogowiczów.
Coś tam wtrącę pewnie i trzy swoje grosze dodam w te sowie słowa.

Angela Becerra i “Przedostatnie marzenie”  to temat spotkania dyskusyjnego w  DIALOGU.

Jak się potoczy ta rozmowa – ciekawa jestem ogromnie. Miłość, czułość i namiętność.
A może coś jeszcze?

Jedna z moich  korespondentek o książce napisała tak:

 A ja myślę, że życie każdego z nas, ubrane w odpowiednie słowa spisane przez profesjonalistę stworzyłoby ciekawą pełną miłości i dramatyzmu powieść.

          Gdyby jeszcze wziąć pod uwagę życie naszych dziadków to kto wie,
może byłaby to  równie ciekawa, pasjonująca  powieść.

           Do miłego zobaczenia z nutą „fa”

Tak to prawda! Życie ludzkie niesie z sobą tyle niespisanych powieści, że nawet ta największa wyobraźnia jest niczym w porównaniu z rzeczywistością.

No wreszcie Moderatorka oddała mi głos – to znaczy – pióro.
Zobaczcie – frekwencja imponująca. Danka z przyjemnością wita DIALOGOWICZÓW.
Jest Marta i Krystyna. Jest Ola, Asia i Jola. Przyszła Gabrysia i Adriana. Ewa i Jadwiga.
A Danka i Ewa bibliotekarka
czekały na gości już z samego rana.

A teraz już wieczór. Czyżby rozpoczynał się z czerwienią w tle – czyżby miłości dominacja?

Nie wiem, czy to przypadek, los, czy przeznaczenie podsunęły mi książkę Angeli Becerry Przedostatnie marzenie . Od lat czytam literaturę fakty, a tu powieść. Już po pierwszych stronach wiedziałam, że się od niej nie oderwę. Działała na moją wyobraźnię, żałowałam szybko ubywających kartek, więc od połowy książki zaczęłam czytać pomału, by dłużej z nią zostać… Gorąco polecam. (Beata Tyszkiewicz) Niezwykle wciągająca, zapierająca dech w piersi, wręcz hipnotyczna powieść o wirze namiętności, który może zagarnąć każdą miłość.


Tak brzmi krótka recenzja
Beaty Tyszkiewicz na temat tejże książki.
A recenzja kolejnej korespondentki brzmi tak:

 A może szkoda, że życie nie ma w sobie więcej bajki i miłość boli czasem bardziej niż  śmierć, lecz na pewno to wyjątkowe, warte zachodu uczucie, które bywa słodkie jak sułtański krem i gorzkie jak piołun ale jako się mawia, a miłości byś nie miał byłbyś niczym. Więc uskrzydlona jutro zjawię się w naszym czarownym saloniku. Pa

  Wśród kobiet zaduma.
Inna z  Dialogowiczek skomentowała książkę następująco.

To fakt, że miłość w życiu jest najważniejsza, ponoć jeśli już była, to nigdy nie kończy się na dobre i tak to było z naszymi bohaterami. Trzeba im było przeżyć całe życie w smutku i cierpieniu, aby wszystko dopełniło się w finale życia – CÓŻ

 Ludzie mówią, że miłość to trudna sprawa. Nie wiem jak to jest u ludzi. Ja jestem samotna sowa.
Swój dom znalazłam w Saloniku i bardzo się cieszę, że nie muszę buszować po lesie. Żal mi tych literackich bohaterów. Tego młodego mężczyzny, który kochał przez całe życie jedną kobietę, z którą był zaledwie kilka chwil.

Żal mi kobiety. Właściwie wszyscy bohaterowie, to bohaterowie tragiczni z wyjątkiem tego najmłodszego pokolenia. Tu możemy sobie sami dopowiedzieć ciąg dalszy tej miłosnej historii.

 Życie to nie powieść… oznajmiła jedna z dyskutantek w piśmie do moderatorki.

ale ja wierzę, że człowiek posuwa się w latach tylko w lustrze. Wierzę, że dusza jest wolna i może unosić się wysoko ponad życiem i wierzę że prawdziwa miłość się nie starzeje nie umiera … WIWAT MIŁOŚĆ I WIWAT  ŻYCIE!

A teraz krótki przerywnik. Zobaczcie! Chyba znów czyjeś urodziny. To miłe, że ludzie obchodzą swoje urodziny. MY sowy, nie znamy takich uroczystości. Szkoda, pewnie byłoby równie przyjemnie jak u ludzi. Może byłby na drzewie jakiś sowi przysmak.
Ludzie obdarowują się kwiatami. Tym razem róża trafiła do solenizantki KRYSTYNY


Wręczała ją moderatorka Danka, a pozostałe uczestniczki spotkania życzyły Krystynie 100 lat.


Po tej krótkiej urodzinowej dygresji, pora wracać do marzeń.  Tak! tak! marzenia o miłości. Nie bójcie się drogie Panie marzyć i kochać. Pomimo że … nie ma w naszej szerokości geograficznej nadmiaru słońca.

 W gorącym klimacie południa miłość zdaje się rozkwitać tym intensywniej. Ale niezależnie od szerokości geograficznej po szczęście możemy sięgać zawsze, bo miłość nie zna granic. Jutro zainspiruje nas do dyskusji, a słowa poniosą nas jak muzyka.  To komentarz kolejnej czytelniczki

 

 Bez miłości jesteśmy jak dziurawa skorupa, jak puste jajko, pogrążamy się w pustce w nicości bez marzeń … dziś spotkanie i rozmowa o uczuciu silniejszym od śmierci.
Ale filozofia. Sowa by tego nie wymyśliła.


To jeszcze nie koniec rozmowy – to kolejna przerwa na prezenciki od naszej EWY S.

 Nie – to nie możliwe! Ewa przygotowała dla wszystkich papierowe sowy.
No nie będę już teraz sama w tym człowieczym towarzystwie!
Ewo kochana dziękuję, że i o mnie pomyślałaś!

I teraz mądre nad wyraz to sowie towarzystwo.


Każda sowa przekazuje każdej kobiecie jakieś filozoficzne sekwencje.
Czytają! Czytają! Aż miło popatrzeć!

Adriana do słów się uśmiecha.
Jadzia czyta z przejęciem.


Gabrysia w zadumie
Ewa zerka z przymrużeniem oka.

 

I koniec na temat sowich filozofii.
Wrócili do tekstu i tematów poruszanych w książce.

Książka momentami naiwna. Mówiły czytelniczki. Ale w Kolumbii jest inaczej niż w Polsce.
Inna kultura,
inna mentalność.
A co ja sowa mogę o tym wiedzieć? Ja tylko słucham i przekazuję dalej te cenne jak mniemam uwagi.
Danka przeczytała kolejny sms – czyli kolejną myśl Dialogowiczki,  którą dała pod rozwagę.

A oni znali się, zanim się jeszcze poznali. Tak naprawdę się rozpoznali. Stąpając po złotych medalionach liści zejdziemy się, by razem posłuchać etiudy Tristesse i potwierdzić, że kto nie kochał, ten nie żył. A może i o tym, że kto kochał naprawdę, lecz miłością  zakazaną, ten też nie żył? I o wielkiej przemianie wewnętrznej bohatera.

Powiem wam, że i Chopin Fryderyk zabrzmiał Etiudą.
W Saloniku mają wszystko.
“Przedostatnie marzenie” wkomponowało się w listopadowy pejzaż.

Pejzaż zastawionego stołu. Dyskusja trudna – to należy się wzmocnić odrobinę. Znając to Dialogowe towarzystwo to będą rozmawiać i rozmawiać. Aż zegar pokiwa litościwie głową. Powiem wam tylko, że chyba im tu dobrze. No ale wracam do tematu.
Kolejna rozmówczyni przekazała taką oto myśl.

 Listopad jak żaden inny miesiąc zatrzymuje nasze myśli na tym, co już było, minęło. Wspomnienia przypominają nam ludzi. Zdarzenia i chwile, dla których warto było być. „Przedostatnie marzenie”, to niezapomniana podróż o niezwykłej kobiecie i mężczyźnie. O pasjach pragnieniach, romansach i Barcelonie – mieście, w którym spełniają się marzenia. Sentymentalna podróż o czasach minionych przeplatająca się z teraźniejszością. Przede wszystkim dowiadujemy się jak potężnym uczuciem jest miłość czego sobie i Wam życzę.


Chyba nic dodać nic ująć, Sówko nasza droga?

Jak ładnie zwraca się do mnie moderatorka Danka. Uszy pieści moje sowie takim stwierdzeniem.
Jeszcze tylko na zakończenie przeczytała Danka swój wiersz, napisany przed laty, a który dziś jest niesamowitym odzwierciedleniem tej książki.

Posłuchajcie – och nie przepraszam – przeczytajcie!

 

orszak

 

scałowany

na nieśmiertelność

upiornie przystojny

kroczy

przy białej wybrance

w braku ciała

nie nagi

uśmiecha się

pod nieobecność warg

ona

drobnej kości

śmiertelnie piękna

patrzy z głębi

ziemia dotyka ich kroków

idą

choć

nie mają już lat

 

 

Jednakże nie smutkiem żegnać się należy.


Jesień – jesień jest piękna – sami  zobaczcie. Piękna nie tylko na tym zdjęciu,
ale w sercach tych, którzy już ciałem do jesieni zaglądają.

Ale się sowio rozmarzyłam.

Kończę moją opowieść o spotkaniu owego wieczoru.
Listopadowy wieczór
puste bocianie gniazdo
Już chmury są sine
patrzysz mi w twarz
jak ciepło.

I ciepło z wszystkimi pożegnała się sowa oddając mi sowie pióro.


Nie będę już opisywać co się jeszcze w saloniku działo.
Zachęcam was tylko czytelnicy drodzy do przeczytania tej powieści, która i łez wam przysporzy i uśmiech wydobędzie.
 Niektórych utwierdzi w przekonaniu na miłosny temat. A innych może wzruszy i ukoi.
Życzę wam emocji pozytywnych. Takie niesie z sobą prawdziwa miłość. A właśnie o takiej wspomina autorka Angela Becerra.

Życzę miłej lektury i do zobaczenia w Albanii,
którą Andrzej Stasiuk opisał w “Dzienniku pisanym później”.


20 grudnia o Albanii w świątecznym nastroju
I tak może na przekór biedzie – zrobimy sobie nasze polskie święta!

Z opłatkiem – w otwartej do uścisku – dłoni.

Tekst:  Sowa oraz  kilka zdań do sowich dywagacji dodała Danka
Foto: Ewa Wesołek i  pstryknięć parę – Danka
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.