Blog Archives

WAKACJE Z KSIĄŻKAMI. CZYTELNICZKA POLECA. RECENZJA KSIĄŻKI

 

SALONIKOWE WIEŚCI

WAKACJE Z KSIĄŻKAMI

Ostre przedmioty Gillian Flynn od lat cieszą się ogromną poczytnością wśród czytelników. Dzięki serialowi wypuszczonemu przez stację HBO, książka po raz kolejny doczekała się wznowienia, a wraz z nim – nowych czytelników.

Sama dość długo wzbraniałam się przed lekturą, uciekając od szumu wokół niej wytworzonego, teraz jednak, chcąc obejrzeć serial, gotowa byłam zmierzyć się z wydawniczym hitem.

Oto Camille Preaker, dziennikarka śledcza, wysłana zostaje przez swojego szefa do rodzinnego miasteczka, z którego przed laty – nie bez powodu – wyjechała. W nim to bowiem dochodzi do dwu bestialskich zbrodni popełnionych na małych dziewczynkach, którym pośmiertnie wyrwano zęby. Podejrzenia padają na kogoś przyjezdnego, bowiem nikt nie chce wierzyć, ze w mieście kryć może się tak okrutny morderca. Camille ma opisać toczące się śledztwo, zdobywając jak najwięcej informacji od ludzi, których już nigdy więcej nie chciała oglądać.

Wind Gap jest bowiem mieściną niewielką, plotkarską, duszną od wzajemnych oskarżeń i fałszywej sąsiedzkiej dobroci. Bohaterka nienawidzi jej z całego serca, przede wszystkim ze względu na skomplikowane relacje z matką, których nie ułatwia śmierć jej małej, chorowitej siostry mająca miejsce przed laty.

Gdy wraca do miasta swoich koszmarów, musi zmierzyć się nie tylko z matką, ojczymem i  z drugą, nastoletnią siostrą, ale także z niechęcią miejscowych, przełamywaną właśnie jedynie informacją o tym, kto jest jej matką. Kobieta bowiem niejako trzęsie całym miasteczkiem, gdyż to jej rodzina przed laty dała zatrudnienie większości mieszkańców. Dziś, wiedzeni fałszywą i przebrzmiałą wdzięcznością, otwierają się – mniej lub bardziej – przed Camille, dostarczając jej materiału u do artykułu.

Flynn udało się stworzyć opowieść duszną od małomiasteczkowych skomplikowanych relacji, snuta przez nią historia budzi niepokój, a każda kolejna relacja i wydarzenie są niczym puzzle, które powoli wskakują na właściwe miejsce układanki, dając czytelnikowi szansę na stworzenie własnej teorii dotyczącej morderstw. Wszystko to splecione jest z bieżącymi wydarzeniami, z trudnościami napotykanymi przez Camille niemalże na każdym kroku – z matczyną obsesją, z siostrzanym niezdrowym pragnieniem bycia w centrum zainteresowania i z jej okrucieństwem, które już dawno wyszło poza ramy tego, co dozwolone. Bohaterka mierząc się ze swoimi demonami, mozolnie buduje obraz wydarzeń minionych, odtwarza to, co zostało wyparte i odtwarza mozaikę ludzkich relacji i pragnień zanurzoną w odurzającej atmosferze Wild Gap. Czy ktoś jeszcze musi zginąć, by morderca został ujawniony? Co nim kieruje? Jakie ma motywy? W jaki sposób dobiera ofiary? Choć Camille nie jest detektywem, odpowiedzi, które uzyska, zjeżą jej włosy.

Flynn poza dobrze utkaną powieścią kryminalną, udało się świetnie odtworzyć obraz małomiasteczkowej społeczności, stanowiący bardzo mocną oś książki. Jeśli potrzebujecie oddechu od upałów i chcecie, by choć na chwilę coś zmroziło Wam krew w żyłach, po to, by za chwilę znów ją rozpalić – sięgajcie. Autorka bardzo sprawnie gra na czytelniczych emocjach – wrażeń Wam nie zabraknie.

Anna Globisz – czytelniczka Filii nr 16

Źródło: http://www.recenzjeksiazek.pl/2018/08/ostre-przedmioty-gillian-flynn.html

PORA DOBREJ KSIĄŻKI.

SALONIKOWE WIEŚCI

NASZA CZYTELNICZKA POLECA

LATO UTKANE Z MARZEŃ – GABRIELA GARGAŚ

Michalina od lat prowadzi Różany Pensjonat, w którym przyjmuje letników spragnionych wyciszenia. Sama jednak jest wewnętrznie rozedrgana – jej dni wypełnia tęsknota za ukochanym, który bardzo oszczędnie dozuje jej swój czas, większość życia spędzając daleko. Jej życie odmieni pojawienie się Przemka – znajomego z dawnych lat, chłopaka, który za młodu nie szczędził jej złośliwości, a teraz próbuje złe wrażenie zatrzeć…

W Złotkowie pojawiają się także Amelia z córkami. Kobieta przed wieloma laty uciekła od swoich rodziców, pozostawiając ich niepocieszonych, teraz zaś szuka ukojenia i wybaczenia w ramionach mamy i w urokliwym bieszczadzkim miasteczku. Choć bohaterka nigdy nie miała szczęścia do mężczyzn, na jej drodze staje Marek – żyjący w separacji, otwarty i wrażliwy człowiek, przed którym Amelia z łatwością się otworzy.

Lato utkane z marzeń Gabrieli Gargaś to propozycja na spędzenie letniego popołudnia w towarzystwie kobiet znajdujących się na życiowych zakrętach. Pełna ciepła, choć z zakończeniem otwartym, gotowym na dopowiedzenia historia, przeniesie Wad do urokliwego, jeszcze nie stłamszonego przez rzesze turystów miasteczka, gdzie czas płynie wolniej i gdzie każdy może znaleźć wytchnienie od codziennego zgiełku i pośpiechu.

Język powieści jest przezroczysty, prosty – autorka nie wysuwa go na pierwszy plan, starając się, by nie przyćmił bohaterek i ich historii. Kobiety pojawiające się w powieści znajdują się na różnych etapach życiowych – dzielą je wiek i doświadczenia, zaś łączy chęć spełnienia i miłości. Ze względu na dużą różnorodność występujących w tekście postaci, każda czytelniczka (i czytelnik!) z łatwością znajdzie tę, z którą będzie mogła się utożsamić. Kibicować jednak – uwierzcie – będziecie wszystkim.

Polecam wszystkim spragnionym miłości, wzruszeń, ciepła i nadziei. 

Zapraszam, Złotkowo czeka. 

Anna Globisz – czytelniczka Filii nr 16

Źródło: http://www.recenzjeksiazek.pl/2018/08/lato-utkane-z-marzen-gabriela-gargas.html

KSIĄŻKA NA SIERPIEŃ

PORA DOBREJ KSIĄŻKI

 

 

A ja żem jej powiedziała… – ta książka to petarda.

Wydawało się, że nic już nas nie zaskoczy w internecie. I wtedy pojawiła się ona. Śmieszna gęba, która mówi mądrze o życiu. Prosto, zwięźle, szczerze i bez owijania w bawełnę. Ze zrozumieniem, bez pouczania. Mówi o show-biznesie, celebrytach, współczesnych snobizmach, fobiach i modach. Tylko kilka zdań, a jest w tym ciepło, doświadczenie i życiowa mądrość.

“A ja żem jej powiedziała, Kaśka, szczęścia nie poudajesz” – mówi Nosowska.

Nagle cała Polska zaczyna czekać na kolejny odcinek.

“Zadałam sobie pytanie, co w tym zajęciu sprawia mi autentyczną przyjemność, na którym etapie działalności jestem najbardziej sobą, w sobie, czuję się bezpiecznie, a w okolicy serca wzrasta temperatura. Najszczersza z najszczerszych odpowiedzi brzmi – pisanie. Ten samotny moment, kiedy z chmary słów wyłapuję te, które najlepiej opowiedzą emocje. Jest to proces żmudny, momentami skrajnie wyczerpujący. Nie mam łatwości, którą legitymują się prawdziwi mistrzowie żonglerki słowem. Ja wysiaduję. Do odleżyn”.

I zaczęła pisać. O druzgocącym wpływie portali społecznościowych na nasze życie, o dylematach partnerstwa, problemach w okiełznaniu nastolatków, o miłości do jedzenia i terrorze rynku reklamowego. O tym jak kochać i nie kochać. O tym, że czarny nie wyszczupla, a seks tantryczny nie polega tylko na faszerowaniu, faszerowaniu, faszerowaniu.

Nosowska jest szczerą, dojrzałą i oryginalną obserwatorką rzeczywistości. Mimo sławy i spektakularnej kariery pozostała skromna. I ma to, czego brakuje teraz wszystkim – dystans do samej siebie. Ani przez chwilę nikogo nie udaje. Z perspektywy dojrzałej kobiety mówi o konsekwencjach tłumienia swojego głosu wewnętrznego, konieczności polerowania intuicji złotą łyżeczką i potyczkach z wewnętrznym krytykiem, zwanym przez nią “puczystą”.

“Od jakiegoś czasu nie wstydzę się tego kim jestem. Znam swoje możliwości. Są zbyt ograniczone by zawojować świat, ale wystarczające, by być wdzięczną, lubić życie i oddychać swobodnie.”

Nieoczywiste, głębokie, błyskotliwe, świetnie napisane i bawiące do łez. Ta książka zabije cię miłością.

ŹRÓDŁO: https://www.empik.com/a-ja-zem-jej-powiedziala-nosowska-katarzyna,p1200675524,ksiazka-p

SIERPNIOWE – LITERACKIE – PLOTKI

 

SALONIKOWE WIEŚCI

01.08.2018  r.
godz. 16.00
 

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

Co w książce piszczy. Literackie plotki w DKK – DIALOG.

WIECZÓR Z GAŁCZYŃSKIM. PORA POEZJI.

SALONIKOWE WIEŚCI

PORA POEZJI

 

 

Kim był ten poeta, który zapisał się w zbiorowej pamięci wierszami o zaczarowanej dorożce, ogórku, który nie śpiewa, i Teatrzykiem Zielona Gęś? Zielonym Konstantym zakochanym na wieki w srebrnej Natalii? Oszustem, słodkim szarlatanem, sztukmistrzem wyciągającym wiersze jak króliki z kapelusza? Kpiarzem sypiącym fajerwerkami dowcipu? A może „psem na forsę” piszącym na akord dla tego, kto zapłaci? Postacią tragiczną, uwikłaną w nałóg i kolejne polityczne układy? Człowiekiem zdolnym oświadczyć się podczas wojennej tułaczki trzem kobietom naraz, gdy w domu czekała żona? A może „księżycowym facetem”, zakochanym przed wszystkim w poezji i muzyce?

Książka Anny Arno odkrywa przed nami wszystkie te twarze Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i jeszcze wiele innych. Podobnie jak jego poezja, mieni się wieloma odcieniami, obraz poety raz jest flamandzkim portretem, raz socrealistycznym plakatem, a innym razem karykaturą z „Przekroju”.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3843,Nieb…»

CO W KSIĄŻCE PISZCZY

 

SALONIKOWE WIEŚCI

25.07.2018 r.

godz. 16.00

 

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

Co w książce piszczy.

Literackie plotki w DKK – DIALOG

ZAPRASZAMY

LITERACKIE PLOTKI W DIALOGU

WIEŚCI Z SALONIKU

18.07.2018  r.
godz. 16.00
 


1.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

Co w książce piszczy. Literackie plotki w DKK – DIALOG.

WAKACYJNE WIEŚCI

DYSKUSYJNE KLUBY KSIĄŻKI

Klubowicze już przeczytali.

POLECAMY NA WAKACYJNE WIECZORY

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PRZECZYTAJCIE

CZAS ROZPOCZĄĆ PORĘ DOBREJ KSIĄŻKI