Archive for the Category » Spotkania autorskie «

Krystyna Mirek – gościem Dyskusyjnych Klubów Książki.

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

LITERACKIE WIEŚCI Z SALONIKU

TO BYŁ LISTOPAD 2016 ROKU

A NASZE WSPOMNIENIA TAMTEGO PIĄTKOWEGO WIECZORU
WCIĄŻ AKTUALNE.

 

GOŚCIEM DYSKUSYJNYCH KLUBÓW KSIĄŻKI
DZIAŁAJĄCYCH W SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16 MBP
W RUDZIE ŚLĄSKIEJ

BYŁA PISARKA KRYSTYNA MIREK

Pisarka, autorka powieści obyczajowych, mama czwórki dzieci – trzech dorastających córek i jednego małego synka.

Krystyna Mirek jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.

Ona sama zawalczyła o swoje największe zawodowe marzenie trzy lata temu, kiedy wysłała do warszawskiego Wydawnictwa Burda (dawniej G+J) tekst debiutanckiej powieści, zupełnie nie wierząc, że ma ona jakiekolwiek szanse. Dziś jest autorką ośmiu książek, z których większość weszła na listy bestsellerów.

Swoim doświadczeniem związanym z dążeniem do realizacji planów, a także godzeniem wielu ról życiowych dzieli się na spotkaniach autorskich oraz podczas warsztatów pt. „Kobiece oblicze organizacji czasu”.

http://krystynamirek.blogspot.com
/
https://www.facebook.com/KrystynaMirekpisarka?ref=hl
http://lubimyczytac.pl/szukaj/ksiazki?phrase=krystyna+mirek&main_search=1

JEŻELI CIEKAWI JESTEŚCIE JAK PRZEBIEGAŁO  SPOTKANIE AUTORSKIE LUB PRAGNIECIE JESZCZE RAZ WEJŚĆ W LISTOPADOWE LITERACKIE EMOCJE – POSŁUCHAJCIE….

To był piątkowy ciepły wieczór. Salonik przygotowany na przyjęcie gości. Najważniejszą osobą, która tego dnia  miała przyjechać do Rudy Śląskiej  była pisarka Pani Krystyna MIREK, której to książki przechodzą z rąk do rąk naszych czytelników.

Tuż przed godz. 17.00 w SALONIKU gwarno.
Goście powoli zajmują miejsca przeznaczone dla publiczności.
Każdy lekko podekscytowany, czeka na swoją pisarkę.

Wszyscy jak to zwykle bywa na spotkaniach autorskich z uwagą będą wsłuchiwać się w każde słowo płynące w ich stronę. Pytania do autorki książek pewnie przygotowane. Może wywiąże się ciekawa dyskusja? Zobaczymy! Wszystko przed nami.

18 LISTOPADA. PIĄTEK. GODZ. 17.00
W PROGACH FILII NR 16
WITAMY PANIĄ

KRYSTYNĘ MIREK

W mieszkaniu panowała cisza. Mały Antoś zasnął, ale Iga wciąż czuwała. Otuliła się szczelnie kołdrą i ułożyła wygodnie na miękkim materacu. Czuła się wspaniale i nie chciała przespać tej chwili. Już dawno nauczyła się łapać wszelkie miłe odczucia, doceniać momenty, kiedy życie staje się lżejsze, cieszyć się tym, póki można, tak bardzo jak tylko to możliwe. Ile starczy tchu w piersiach (…).

Drodzy goście saloniku, (po przeczytaniu fragmentu książki Krystyny Mirek spotkanie rozpoczęła prowadząca – moderatorka DKK, Danuta Dąbrowska-Obrodzka), dzisiaj my zgarniemy wszystkie miłe odczucia, doceniając dzisiejszy wieczór. Dzisiaj będziemy cieszyć się tym, że będzie literacko, aż tchu wystarczy w piersiach, a wszystko to za sprawą naszego gościa. Dziś odsłoni nam większy kawałek nieba Pani Krystyna Mirek.

Pani Krystyno (zwróciła się do pisarki prowadząca spotkanie), nasz salonik mieści się przy drodze do marzeń, w którym można spotkać wszystkie kolory literackiego nieba.

I chociaż dziś nie będziemy polować na motyle, bo to nie ta pora roku, to z całą pewnością w szczęśliwej rodzinie słowa poznamy niejedną francuską opowieść, która spadła jak miłość z jasnego nieba. I będzie nam jak w spełnionych marzeniach.

Pani Krystyna ucieszyła się z niecodziennego powitania (jej słowa są utrwalone na krótkim filmiku z owego pamiętnego wieczoru),  co było dla nas wszystkich bardzo miłe.
I tak w tej magicznej literackiej atmosferze rozpoczął się wieczór autorki.

 Listopadowy wieczór, który czytelnicy postanowili spędzić w literackim tonie, wiedząc, że spotkanie autorskie to wydarzenie szczególne. Nie często zdarza się okazja poznać pisarkę, której książki czyta się z wielką przyjemnością. Problemy, które Krystyna Mirek porusza w swoich powieściach nie są wyimaginowane, co sprawia, że nie czujemy się osamotnieni w naszym realnym życiu.  Książka, co jest przecież niezwykle cenne niejednokrotnie pomaga nam w zrozumieniu siebie, własnych słabości i ograniczeń.

Spotkanie autorskie zarówno dla czytelnika jak i samego autora za każdym razem jest nowym doświadczeniem.
Nawet jeżeli powielają się pytania, bo przecież niezależnie od tego w jakim mieście dużym czy małym odbywa się spotkanie z pisarzem, to zawsze każdy chce wiedzieć jak rozpoczęła się ta twórcza droga, którą podąża pisarz, a w ślad za nim czytelnik. Ale to, że w każdym miejscu są inni ludzie, i miejsca są przeróżne, to i słowa nabierają innego wymiaru.

  W SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16 Pani Krystyna opowiedziała nam o początkach przygody, w której słowo pisane znalazło się nie tylko w sferze marzeń, ale stało się rzeczywistością twórczą.
Mówiła o inspiracjach, o twórczych marzeniach. W opowieść wplatała wątki z prywatnego życia, które miało, i ma ogromny, i pozytywny wpływ na jej twórczość.

Pisarka przekazywała tę wiedzę  z wielka pasją. Nie brakowało również sporej dawki humoru, co także wpłynęło na niepowtarzalną atmosferę i ciekawy przebieg spotkania.

 

Nie tylko powieści, bohaterowie i fabuła stanowiły ważną część naszej rozmowy. Pani Krystyna Mirek prowadzi warsztaty “Kobiece zarządzanie czasem”, to właśnie ten temat był szeroko omawiany i dyskutowany.

Ciekawym wątkiem rozważań o literaturze współczesnej, który zainteresował czytelników, to niezaprzeczalny fakt pojawienia się wielu pisarek na rynku wydawniczym. Kobiety w Polsce chwyciły za pióro. Przy czym każda ma swój styl swoją ulubioną tematykę. Każda z pań ma również swoich czytelników.


Otwartość, subtelność i szczerość Pani Krystyny Mirek sprawiły, że ten listopadowy literacki wieczór był dla wszystkich wspaniałym twórczym przeżyciem.


Zanim rozmowy w kuluarach, takim niecodziennym punktem kończącym część oficjalną spotkania autorskiego w DKK jest uroczyste złożenie przez naszego gościa podpisu, autografu, na portrecie, który jak zawsze namalowany jest przez zaprzyjaźnionego z salonikiem malarza Jerzego Obrodzkiego.

To Jurek wymyślił taką konwencję i od 2007 roku to znaczy od początku powstania w Polsce DKK –  jest jej wierny. Dzięki czemu, jako jedyne w Polsce kluby DKK posiadamy tak wspaniała galerię portretów wszystkich twórców, którzy odwiedzili BARWY i DIALOG. Dwa Dyskusyjne Kluby Książki, które działają w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rudzie Śląskiej w Filii nr 16.

Oto ten uroczysty moment uchwycony w kadr.

I tak obok podpisu malarza, podpis Krystyny Mirek. To kolejny obraz, który wzbogaci naszą galerię.

Jeszcze podziękowania i kwiaty.

Za oknem był listopad, wieczór, nostalgia. U nas atmosfera iście literacka.

Drodzy czytelnicy, goście, przyjaciele nasza księga wciąż otwarta. My uczestniczyliśmy nie w literackiej fikcji i nie byliśmy bohaterami opowieści, ale to co działo się dzisiejszego wieczoru to wszystko zapisane będzie w naszej pamięci. Dziękuję serdecznie Pani Krystynie Mirek, za tę ucztę słowa i opowieść o pasji tworzenia, opowieść o życiu, i opowieść o sobie.

To właśnie jest cenne, że spotkanie autorskie pozwala nam odkrywać nie tylko kunszt pisarki i spore pokłady wyobraźni naszych gości, ale przede wszystkim poznajemy wnętrze samego autora. 

Dziękuję wam drodzy goście i przyjaciele za liczny udział. Dziękuję, że ten wieczór postanowiliście spędzić w bibliotece, i uduchowieni,  nasyceni słowem inni wrócicie do swoich codziennych obowiązków. Dziękuję wam że jesteście i zapraszam do książek.

Spotkanie dla państwa prowadziła Danuta Dąbrowska-Obrodzka

 

  Czas na rozmowy, dedykacje, autografy.

 

WPIS DO NASZEJ SALONIKOWEJ KRONIKI WYDARZEŃ

I CZAS NA WSPÓLNE ZDJĘCIE Z KLUBOWICZMI

Jako moderator DKK oraz gospodarz spotkania było mi bardzo miło osobiście poznać pisarkę
Panią Krystynę Mirek. Czytając teraz książki, znając głos autorki, uśmiech i serdeczność treść każdej kolejnej powieści wzbogacona jest o naszą salonikową znajomość.

Kłaniam się i pozdrawiam, Danuta Dąbrowska-Obrodzka

http://krystynamirek.blogspot.com/2017/01/niezwyke-kobiety-niezwyke-spotkania.html

(Zerknijcie i przeczytajcie jak spotkanie skomentowała Pani Krystyna Mirek)

LITERACKI LISTOPAD. Spotkanie autorskie z poetką Lucyną Smykowską-Karaś

 

 SALONIKOWE WIEŚCI

LITERACKI LISTOPAD  W FILII NR 16

ROZPOCZĘLIŚMY OD SPOTKANIA POETYCKIEGO.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – KLUB LITERACKI – BARWY

GOŚCIŁ POETKĘ

LUCYNĘ SMYKOWSKĄ-KARAŚ

KTÓRA PROMOWAŁA SWÓJ TOMIK POEZJI 

PT. “OD SIEBIE DO SIEBIE”

04 LISTOPADA 2016 ROK.

SALONIK ARTYSTYCZNY PRZYGOTOWANY NA PRZYJĘCIE GOŚCI

    W PIĄTKOWY WIECZÓR WSŁUCHANI W WIERSZ I MUZYKĘ, ODDANI METAFORZE, WYCISZAJĄC EMOCJE POWOLI ZAJMUJEMY MIEJSCA PRZEZNACZONE DLA PUBLICZNOŚCI.

PRZED ROZPOCZĘCIEM SPOTKANIA NASZA RUDZKA TELEWIZJA “SFERA”

USTAWIŁA KAMERY, PROSZĄC O KRÓTKI WYWIAD.

RELACJĘ MOŻNA ZOBACZYĆ http://www.sferatv.pl/vod/informacyjne/wydarzenia/15592-wydarzenia-7-listopada-2016

 

PO PIERWSZEJ JAKŻE EMOCJONUJĄCEJ TELEWIZYJNEJ  CZĘŚCI SPOTKANIA, PORA PRZYSTĄPIĆ DO CZĘŚCI ZASADNICZEJ

MUZYKA I POEZJA WZAJEMNIE SIĘ UZUPEŁNIAJĄ

  A MUZYCZNY WSTĘP STANOWIŁ UWERTURĘ DO POETYCKIEGO LIBRETTA.
GITARA ZNAKOMICIE KORESPONDOWAŁA Z WIERSZEM.
TO WSZYSTKO DZIĘKI PANU MARKOWI, KTÓRY UŚWIETNIŁ TEN PIĄTKOWY NIECODZIENNY WIECZÓR.

 Lucyna Smykowska – Karaś

 

JESIENNA RANDKA

Zamiast czterolistnej koniczyny
kasztany odnajduję
wśród ozdobionej liśćmi trawie
i jak po wróżbę dobrą
sięgam dłonią.

Ogrzanymi słodyczami jesieni
podzielę się z tobą.

Zabiorę jarzębinie
dwie garście
paciorków korali
na sznur
czerwonych pereł jesieni
bo lubisz mnie w ozdobach
prawda?

A ty bukiet złocistych liści
sypniesz mi nad głową
na szczęście.

Złapiemy wiatr
w rozwiane ucieczką włosy
i pozwolimy pospieszyć się
goniącym nas uczuciom
przed którymi uciekamy
tylko na niby.

 Wiersz tuż po dźwiękach muzyki wprowadził w liryczny i poetycki nastój przybyłych do SALONIKU gości.

Listopad i poezja. Wydaje się, że to połączenie jest uzupełnieniem listopadowej nostalgii.
W listopadzie gdzie już puste bocianie gniazdo, gdy chmury są sine potrzebujemy i światła, i ciepła.
W ten piątkowy wieczór częstując się wierszem jak chlebem nasycimy się światłem, i ciepłem.
A zamiast czterolistnej koniczyny odnajdziemy kasztany.
Czy tak było?
Przekonacie się czytając dalszą część relacji.

 

Lucyna Smykowska-Karaś

kulturoznawca, doktor nauk humanistycznych, nauczycielka, animatorka kultury. Zajmuje się problematyką społeczną i kulturalną Górnego Śląska, a przede wszystkim obyczajowością i tożsamością Górnoślązaków. Twórczyni i gospodyni Kawiarenki Kulturalno- Literackiej (od 2007),
w ramach której organizuje cykliczne spotkania popularnonaukowe
i literackie w Bibliotece Śląskiej, jej gośćmi są uznane autorytety, naukowcy, ludzie świata kultury; ponadto: poetka, eseistka, recenzentka oraz fotografka z zamiłowania i projektantka biżuterii artystycznej z pasji tworzenia.

Dotychczas jej wiersze ukazały się w tomiku: „Od siebie do siebie” (wyd. Miniatura w Krakowie) w antologiach: “Czas Kobiety” Antologia Poezji Kobiet, “ŁÓDŹ  tkanina z wadami”, w almanachach poetyckich, oraz w Internecie, na stronie Kawiarenki Kulturalno-Literackiej na Facebooku.

04 listopada 2016 r. o godz. 17.00 w SALONIKU ARTYSTYCZNYM rozpoczęła się promocja tomiku poezji Lucyny Smykowskiej-Karaś pt. „Od siebie do siebie”

Tytuł filozoficzny. Coś otwiera i coś zamyka. W środku jest kwintesencja poetki, której wiersze są jak serdeczne impresje.
Niemal w każdym tekście autorka skupiona na pojedynczej myśli wokół której buduje historię, czasem tę historię maluje. A ten słowny szkic obrazu można zobaczyć w naszej wyobraźni.

HIERARCHIE

Smukłe kłosy
zgrabnej pszenicy
wysokim słonecznikom
o twarzach opuchniętych
od słońca się kłaniają
po drugiej stronie
wiejskiej drogi
pilnowanej u wylotu
przez młode topole
spoglądające z góry
na smutno przycięte
ramiona wierzb

 

Publiczność wsłuchana w poetyckie zwierzenia.

Jednakże nie tylko prezentacja utworów zawartych w tomiku “Od siebie do siebie” była istotą spotkania.
Lucyna Smykowska-Karaś opowiedziała o swojej twórczej drodze. Zwróciła uwagę słuchaczy skupiając się na Kawiarence Literackiej, którą prowadzi od dziewięciu lat w Bibliotece Śląskiej.

Wytłumaczyła dlaczego zbiór wierszy jest niejako odtworzeniem poetyckich zmagań od czasów licealnych do współczesności.

Pisanie wierszy to jak zapisywanie swoich spostrzeżeń w pamiętniku, niektórych – piszących wiersze regularnie – można przyrównać do osób prowadzących skrupulatnie dziennik. 

Nie jestem poetką, bywam nią.  Moje wiersze to często rodzaj komentarza w rozmowie z samą sobą, niekoniecznie dotyczą przeżyć osobistych, bywają zapisaniem jakiegoś zasłyszanego, przeczytanego zdarzenia, opinii (zazwyczaj o wyjątkowym charakterze),  z którym wiążę moje ‘dopisywanie’.  Oczywiście powinnam tutaj zaznaczyć, że chodzi o poetycki rodzaj zapisu.

Tworzenie wiersza jest wtedy dla mnie jak nagły wiatr, który mnie porywa, to są chwile. Lubię je i wtedy zaczynam bawić się słowami, raz mniej, raz bardziej serio.

Zdecydowałam się zebrać moje wiersze i podzielić się nimi jak rozmową, wspomnieniami i tym, co może kiedyś jeszcze się wydarzy.

Moje najwcześniejsze wiersze i opowiadania (nie licząc krótkich rymowanek z lat dziecinnych) napisałam w pierwszej klasie liceum.

Tymi słowami wita się poetka z czytelnikiem pisząc kilka słów do miłośników poezji.

Zanim na kolejnych kartach czytane będą wiersze zwraca się do czytelnika.

Wybrałam wiersze z zebranych i puszczam je w świat wierząc, że ktoś przeczyta je z zaciekawieniem i przygarnie jak myśli podobne do swoich.

I. WIERSZE NAJPIERWSZE

/z pierwszej połowy lat 70. minionego wieku/

 

KROKI

Słyszę kroki za sobą
szybkie głodne
kroki
Gonią mnie
są coraz bliżej
uciekam
Gdy milkną
odpoczywam
Znów słyszę je obok
zrywam się
by biec dalej
uciekać

bym jednak ja
była pierwszą

II. Z WIOSNY W DOJRZAŁE KOLORY LATA

I CORAZ WOLNIEJ DO JESIENI

/wiersze z przełomu wieków/

FILOZOFICZNE REFLEKSJE O LETNIEJ PORZE

Dlaczego tęczy, która jest tak blisko nie można dotknąć?
Skąd bierze swój początek i czy zawsze gdzieś się kończy?
I czy żyje tylko w promieniach słońca?

Przez myśli na przełaj
wiatr pogonił chmury
Znów rozcięte szybko nożyczkami jaskółek
niezdarnie krople deszczu upuściły,
czerwone usta makom pozlepiały,
bociany ucieszyły…

 

 

III. OD SIEBIE DO SIEBIE

     PRZEZ WSPOMNIENIA

OD SIEBIE DO SIEBIE

w gestach znaczonych
uczuciami
wchodzić w każdy dzień
jak do innej rzeki

 myśli układać
mądre doświadczeniem
i odnajdywać sens
w byciu nie samej

spoglądać przed siebie
z odwagą intuicji
i próbować podążać
za przeznaczeniem

nie zamykać echa sumienia
by móc wrócić
do siebie
z decyzją na akceptację

 Kiedy to kończyła się poetycka porcja słów,

w SALONIKU rozbrzmiewała muzyka. Publiczność uśmiechała się do znanych wszystkim melodii.


Poetka podzieliła się także swoją najnowszą twórczością, która dopiero ukaże się w kolejnym tomiku, na co oczywiście z niecierpliwością czekamy.

W NASZYCH DYSKUSYJNYCH KLUBACH KSIĄŻKI na zakończenia spotkań autorskich pora na niespodziankę. Niespodzianką dla twórców jest portret autorstwa Jerzego Obrodzkiego. Uroczystą chwilą jest podpisywanie portretów przez znakomitych gości SALONIKU.
A galeria portretów jest coraz bogatsza o nowe twarze. To jedyna taka galeria w Polsce w Dyskusyjnych Klubach Książki.

Uroczysty moment. Lucyna Smykowska-Karaś w asyście malarza Jerzego Obrodzkiego, podpisuje obraz z własnym wizerunkiem.

Są flesze i oklaski. To już chyba taka nasza świecka tradycja, którą w DKK należy pielęgnować.
A portrety są piękną ozdobą SALONIKU ARTYSTYCZNEGO Filii nr 16.

Spotkanie autorskie nie może zakończyć się bez dedykacji i autografów.
To miłe dla poety, pisarza, kiedy może  zadedykować czytelnikom swoje książki.

Dla nas czytelników  cenne jest to kiedy na naszych półkach mamy książki podpisane przez autora,

którego mogliśmy

spotkać

na swojej

czytelniczej drodze.

 Wspólne zdjęcie Lucyny Smykowskiej-Karaś z klubowiczami  BARW  i DIALOGU

WSZYSCY UŚMIECHNIĘCI, ZADOWOLENI I UNIESIENI POEZJĄ.

JESZCZE WPIS


DO KRONIKI.

 I JUŻ PORA POŻEGNAĆ SALONIKOWYCH GOŚCI. ZAPRASZAM NA KOLEJNE SPOTKANIE, KTÓREGO GOŚCIEM BĘDZIE PISARKA KRYSTYNA MIREK.

Cieszę się, że mogliśmy poznać poezję, w której tyle ciepła, serdeczności.
Gdzie opisany jest nasz świat i dzisiaj każdy z nas zatrzyma jakiś szczególny obraz malowany słowami, i metaforę. poprzez którą dotknie metafizycznego świata.

Dziękujemy za poetyckie wzruszenia, za piękno języka. Ale najważniejsze, że poetka podzieliła się z nami nie tylko twórczością ale przede wszystkim sobą,  a to dla czytelników najcenniejsze.

Dziękuję miłośnikom wiersza za  obecność i udział w spotkaniu.

Po raz kolejny było mi niezmiernie miło gościć was w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16

Spotkanie autorskie poprowadziła i zrelacjonowała Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK

 

LITERACKI LISTOPAD. SPOTKANIE AUTORSKIE.

 

SALONIKOWE WIEŚCI

 

 

Literacki listopad rozpoczynamy wierszem.

HIERARCHIE

Smukłe kłosy
zgrabnej pszenicy
wysokim słonecznikom
o twarzach opuchniętych
od słońca się kłaniają
po drugiej stronie
wiejskiej drogi
pilnowanej u wylotu
przez młode topole
spoglądające z góry
na smutno przycięte
ramiona wierzb

                                                                                                   Lucy A. Smykowska
W Dyskusyjnym Klubie Książki – Klubie Literackim – BARWY
będziemy gościć poetkę

LUCYNĘ SMYKOWSKĄ-KARAŚ

Lucyna Smykowska-Karaś – kulturoznawca, doktor nauk humanistycznych, nauczycielka, animatorka kultury. Zajmuje się problematyką społeczną i kulturalną Górnego Śląska, a przede wszystkim obyczajowością i tożsamością Górnoślązaków. Twórczyni i gospodyni Kawiarenki Kulturalno- Literackiej (od 2007), w ramach której organizuje cykliczne spotkania popularnonaukowe i literackie w Bibliotece Śląskiej, jej gośćmi są uznane autorytety, naukowcy, ludzie świata kultury; ponadto: poetka, eseistka, recenzentka oraz fotografka z zamiłowania i projektantka biżuterii artystycznej z pasji tworzenia.

Prywatnie – żona, mama i babcia.

Dotychczas jej wiersze ukazały się w tomiku: „Od siebie do siebie” (wyd. Miniatura w Krakowie) w antologiach: “Czas Kobiety” Antologia Poezji Kobiet, “ŁÓDŹ  tkanina z wadami”, w almanachach poetyckich, oraz w Internecie, na stronie Kawiarenki Kulturalno-Literackiej na Facebooku.

więcej informacji o autorce

http://absolwent.us.edu.pl/lucyna-smykowska-karas-absolwentka-z-pasja-lutego-2016-roku

SERDECZNIE ZAPRASZAM

NA SPOTKANIE AUTORSKIE

ORAZ

PROMOCJĘ TOMIKU POEZJI

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

CZEKA NA GOŚCI

04 LISTOPADA 2016 R.

GODZ. 17.00

Filia nr 16 MBP
ul. Wolności 20
41-700 Ruda Śląska
tel. 32 24 81 328

W NIEBIE JEST PIĘKNIE. Spotkanie z Piotrem Wesołowskim

SALONIKOWE WIEŚCI

18 MAJA 2016 ROKU
mieliśmy przyjemność gościć pana Piotra Wesołowskiego, autora książki pt. W NIEBIE JEST PIĘKNIE.

W kameralnym gronie toczyła się dyskusja na tematy egzystencjalne, mimo iż tytuł książki wskazywałby na diametralnie inny rodzaj rozmowy.
Książka przeplatana cytatami z Biblii przeznaczona jest dla czytelników jak powiedział jej auror od pięciu lat do lat stu pięciu.
To odwieczny dialog ojca z synem. Oczywiście w związku z powyższym podczas rozmowy z autorem nie mogło zabraknąć tematu dotyczącego wiary.
To też interesująca była dyskusja czytelników z naszym gościem.

 

 

 

Spotkanie przebiegało w atmosferze spokoju i próby wyciszenia emocji. Nie zabrakło również szczypty humoru. Odrobina filozofii i mnóstwo przykładów z życia, stanowiły  dowód  na istnienie Boga.

“W NIEBIE JEST PIĘKNIE”

Tę książkę, którą otrzymaliśmy w darze można wypożyczyć w naszej bibliotece.

Dziękuję za spotkanie Panu Piotrowi  Wesołowskiemu oraz wszystkim uczestnikom, którzy postanowili to środowe popołudnie spędzić w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16.

Pozdrawiam.

TWÓRCZY PIĄTEK NA FICINUSIE. Spacer, poezja i malarstwo.

 

FICINUS

26 CZERWCA 2015 R.

https://www.youtube.com/watch?v=3UZY0L-KwQM

http://rudaslaska.com.pl/i,wycieczkowy-ficinus,378054,11104…

“I STAJESZ SIĘ CZĘŚCIĄ MOJEGO IMIENIA”

POEZJA DANUTY DĄBROWSKIEJ-OBRODZKIEJ

PREZENTACJA MALARSTWA  JERZEGO OBRODZKIEGO

WSŁUCHANYM W METAFORĘ

I

WPATRZONYM W OBRAZ

BARDZO DZIĘKUJĘ!

* * *

dzień leniwie oparł się o
piersi
grzebieniem palców poprawiam
kształt czoła
na biodrach drzemią
krągłe księżyce
mój sen przykładasz
do warg i …
stajesz się częścią
mojego imienia

 

* * *

jak przed spowiednikiem
drżenie …
a jednak
wyznajesz  –  siebie …
boisz się tylko
słowa  –  kocham
zanim je
wypowiesz …


* * *

twój dotyk
nadaje kształt ciału
rzeźbisz
słodycz centymetrów
idealne
niedoskonałości
ale tak –
bym wciąż pozostawała
rzeczywista

 

* * *

Mam przywilej przeżywania wszystkiego
co przed jutrem

i dla wygody zmieniłam buty
założyłam okulary dla powagi

Moja rozrzutność wieku
trzyma się poręczy

Ubrałam kolory
by nie zapomnieć kroków

Pamiętam słowo z końca młodości
Pozwala utrzymać kręgosłup w pionie

Starość
Bezwzględna siła
Dzień
którego nie ma

Wypijmy
za początek czekania

 

 

 

 

* * *

nawet gdy pomylę daty
dzień przez setki lat
kieruje się wschodem i zachodem
nawet gdy stracę sekundy na niepotrzebną myśl
teraźniejszość przechodzi bez pośpiechu

widzisz

nie ma obietnic
trzeba iść po to  co będzie
zatrzymać  chwilę która na chwilę wystarczy
 wpisać ją w niepisany pamiętnik
i szukać sił do postawienia kolejnego kroku

rozumiesz tę niedorzeczność czasu
co tak głęboko wbija się w kark

dlaczego my
każdego uczepieni początku
dopiero później rozumiemy
rytm muzykę i bębny
dzieciństwa

Dziękuję i pozdrawiam Danuta Dąbrowska-Obrodzka

 

Twórczy piątek na FICINUSIE.

 

ZAPRASZAM CZYTELNIKÓW

NA SPACER PO FICINUSIE

ORAZ

NA WIECZÓR POEZJI

 

26 CZERWCA 2015 R.

GODZ. 17.00  HISTORYCZNY SPACER

GODZ. 18.OO

“I STAJESZ SIĘ CZĘŚCIĄ MOJEGO IMIENIA”

SPOTKANIE Z WIERSZEM

DANUTY DĄBROWSKIEJ-OBRODZKIEJ

http://wiadomoscirudzkie.pl/wiadomosci/rozrywka-i-kultura/i-stajesz-sie-czescia-mojego-imienia,5361

SALONIKOWE WIEŚCI. Małgorzata Kalicińska rozmawia z czytelnikami.

23 kwietnia

ŚWIATOWY DZIEŃ KSIĄŻKI I PRAW AUTORSKICH

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

24 KWIETNIA 2015 ROK.
SALONIK JUŻ PRZYGOTOWANY

REGAŁY PRZESTAWIONE


KRZESŁA USTAWIONE


CZEKAMY NA GOŚCI

TUŻ PRZED 18.00 W SALONIKU GROMADZIŁA SIĘ PUBLICZNOŚĆ. 

TEGO DNIA Z OKAZJI
ŚWIATOWEGO DNIA KSIĄŻKI I PRAW AUTORSKICH
DYSKUSYJNE KLUBY KSIĄŻKI, KTÓRE DZIAŁAJĄ W SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16,
ODWIEDZIŁA PISARKA MAŁGORZATA KALICIŃSKA

ZAPOWIADAŁO SIĘ  PIĘKNE LITERACKIE ŚWIĘTO.

GOŚCIEM SPECJALNYM – PISARKA, KTÓREJ POWIEŚCI CHĘTNIE CZYTAJĄ NASZE CZYTELNICZKI.
WIĘKSZOŚĆ POZNAŁA JĄ POPRZEZ EKRANIZACJĘ MAZURSKIEJ SAGI O ROZLEWISKU.
OD TEGO MOMENTU BACZNIE ŚLEDZIMY TWÓRCZOŚĆ MAŁGORZATY KALICIŃSKIEJ
I USTAWIAMY SIĘ W KOLEJCE PO KOLEJNE POWIEŚCI.


WSZYSTKIE KRZESŁA JUŻ ZAJĘTE. PORA ROZPOCZĄĆ SPOTKANIE.

– Co to tam tak bulgocze? – spytałam, ciekawa menu.
– Na razie nic takiego. Codziennie nastawiam smak, a już potem samo wychodzi, co będzie. Albo chłopaki mają życzenie. Wrzucam na wodę to, co kupim po drodze. Kiełbasę albo ochłap jakiś czy kurka … Tak się to pichci i pichci, a potem się robi z tego coś …

– No, a co dzisiaj będzie?

Słowami z książki M. Kalicińskiej pt. “Moja kochana” rozpoczęło się literackie przyjęcie, które miałam zaszczyt i przyjemność poprowadzić.

Moi drodzy

Tego dnia  w SALONIKU dominowała literackość, z odrobiną kulinarnych smaków. Czytelnicy wiedzą, że „Życie ma smak”, a 24 kwietnia smak życia był szczególny. Wszystko to za sprawą naszego wspaniałego gościa, którego  powitałam w naszym domu, w samym środku rozlewiska śląskiej aglomeracji.
Byliśmy w saloniku, obok podwórko, trzepak i wspominki.
Wśród nas zapewne był niejeden Zwyczajny facet. Może jakaś Basia, Małgosia,  Lilka i Irena
Oczywiście zaznaczyłam, że nasze rozlewisko wypełnia miłość do literatury, dlatego wskazane są powroty.
Tutaj Życie ma smak. W związku z powyższym na naszym literackim stole nie zabrakło ważnych słów i  szarlotki według przepisu pisarki. Szarlotkę upiekła czytelniczka Ola, której jesteśmy bardzo wdzięczni.

Na rozmowę z pisarką czekało wiele osób.  To ważne, że na naszych czytelników zawsze można liczyć.
Nasi goście postanowili spędzić to wiosenne kwietniowe popołudnie  w literackim tonie.
Wszyscy wiedzą, że spotkanie autorskie to wydarzenie szczególne. 
Mamy możliwość osobiście poznać twórców, których cenimy za wspaniałe i bliskie nam opowieści o miłości,
szczęściu i wszystkich problemach jakie niesie z sobą życie.

Jestem kobietą piszącą, (tak mówi o sobie pani Małgorzata Kalicińska), ale nie zawsze tak było.
Jak każda z nas – byłam uczennicą, studentką, żoną, matką, Kobietą Domową, pracownicą w różnych miejscach.
To już za mną. Dzisiaj jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mój obecny zawód to też moja pasja.
Moją pasją jest też życie, zwyczajne – z rodziną i w zgodzie (na ile to możliwe) z naturą.

I w  rodzinnym tonie rozpoczęła się rozmowa.
Pani Małgorzata opowiedziała o początkach swojej przygody z pisarstwem.  Przyznała, że trzeba było przejść długą drogę,
aby wreszcie mocno złapać się pióra, dać upust swoim emocjom i napisać powieść.

Książki Małgorzaty Kalicińskiej prowokują do  zmiany w naszym życiu. Uczymy się rozwiązywania problemów.
To rzeczywistość, z którą spotykamy się na co dzień.

Bohaterowie powieści są nam bliscy. 
A to wynika z tego, iż Pani Małgorzata jest bardzo dobrą i wnikliwą obserwatorką rzeczywistości.
  Fikcja literacka przeplata się z problemami, z którymi mierzymy się na co dzień.

Wsłuchaliśmy się w słowa książki pt. “Moja kochana”

Którą to w saloniku czytała Małgorzata Kalicińska

Najważniejszą  rzeczą dla pani Małgorzaty  jest rodzina reszta to nabytność.  I tę rodzinę czuje się w  książkach.
Pani Małgorzata jak sama przyznała pragnie przypomnieć czytelnikowi o wartościach i uświadomić go,
że cała reszta to właśnie nabytność, którą możemy stracić, natomiast wartości pozostają na zawsze.

Życie ma smak. W sensie filozoficznym i kulinarnym. Przepisy zamieszczone w powieściach  ten smak wzbogacają, wzmacniają.
Trzeba tylko  nauczyć się życie smakować. Delektować się nim.

Nasze rozważania toczyły się również wokół bohaterów literackich. Wspomnieliśmy  “Zwyczajnego faceta”. Mówiliśmy  o “Lilce” i “Irenie”
Przy tej okazji poznaliśmy genezę powstania tychże powieści.

Pani Małgorzata Kalicińska od pierwszego momentu zaskarbiła sobie sympatię wszystkich uczestników spotkania.
Otwarta na czytelnika, serdeczna i przyjazna. W naszą dyskusję raz po raz wkradała się nuta prywatnego życia.
Taki szczery dialog jest bardzo dobrze odbierany przez czytelników. Pisarz staje się wiarygodny, możemy go dotknąć.
Jesteśmy przekonani,  że jest taki jak my. Tą szczerość i otwartość  czytelnicy doceniają i tym chętniej sięgają po książki autora, którego mieli możliwość poznać osobiście.

Pytania, odpowiedzi, to konwencja każdego spotkania. Ale my mieliśmy coś jeszcze. Nasi stali uczestnicy spotkań już wiedzą,  że nastąpi jakże uroczysty moment. Poprosiliśmy o autograf na portrecie. Czekamy na podpis W asyście  pomysłodawcy i wykonawcy malarza Jerzego Obrodzkiego, Pani Małgorzata Kalicińska złożyła swój podpis i znów powiększyła się nasza galeria portretów gości Dyskusyjnych Klubów Książki.

W tym miejscu możemy się pochwalić, że to jedyna taka galeria portretów w Polsce jeżeli chodzi o kluby DKK.


A portrety to prezenty, które zdobią nasz SALONIK. Dziękujemy Jurkowi, za ogromny wkład pracy i bezinteresowność.

Zegar nieubłaganie wystukuje mijające sekundy, minuty i godziny. Nikt nie chce odchodzić bez książki, bez podziękowania.
Dlatego na zakończenie jeszcze kwiaty i ukłony.

Nad naszym rudzkim salonikowym rozlewiskiem życie ma smak. A wy szanowni czytelnicy do tego smaku za każdym razem dosypujecie ciekawe przyprawy i wychodzi nam kociołek wspaniałej gorącej atmosfery.
Dziękuję Kłaniam się Danuta Dąbrowska-Obrodzka

I już pora na dedykacje i wpisy do książek. Spotkanie twarzą w twarz. Wymiana spojrzeń, uśmiechów, serdeczności.
Zobaczcie jak było. I znowu do nas przyjdźcie.

24 kwietnia

w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16

“Życie miało smak”

Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK
Foto. Ewa Wesołek i Jerzy Obrodzki

ZBIGNIEW STRYJ “CZASEM DO PANA PISZĘ” GOŚCIEM SALONIKU ARTYSTYCZNEGO Filii nr 16, MBP w Rudzie Śląskiej

 SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

26 lutego 2015 rok.
Tego dnia w naszym SALONIKU gościliśmy niezwykłą postać teatru, filmu i poezji.

Zbigniew STRYJ

promował swój szósty tomik pt. “Czasem do Pana piszę”,
który należy do pierwszej części tryptyku poetyckiego.
Miałam ogromną przyjemność i zaszczyt poprowadzić spotkanie z tak znakomitym gościem.

 Zbliżała się godzina 18.00, w SALONIKU wszystko przygotowane.

Czekamy na publiczność. Regały odsunięte, trzeba słuchaczom zapewnić komfort odbioru poezji.
Nasz gość już jest. Publiczność powoli zajmuje miejsca. SALONIK tętni życiem.
Czyżby poezja wzbudziła takie zainteresowanie? Czy  może znany z ekranu aktor Zbigniew Stryj?
Myślę, że jedno i drugie.
W naszej bibliotece poezja – dzięki BARWOM – Klubowi Literackiemu – BARWY, działającemu od 30 lat w Rudzie Śląskiej,  wiersz wpisał się w naszą lokalną społeczność.

Publiczność  zajęła już miejsca. Fotoreporterzy przygotowani.


Rozpoczynamy od wiersza Zbigniewa Stryja z tomiku “Czasem do Pana piszę”
To taki wstęp na powitanie.

                                                                        Czasem do Pana piszę 43

Długo już idę
droga
zmienia się
jak powietrze
dźwięki
wiatr
wpatruję się
w litery mądrych drogowskazów
uczę się na pamięć
kolorowych nazw
długo idę
ktoś zmienia
słowa na tablicach
twarze z dat
boję się
kresu
ściany na końcu
Nie chcę iść sam

W SALONIKU musi być literacko. Nie można wyjść na środek i ….
witam Pana i Państwa w SALONIKU itd. Nie! Nie!
Dlatego powitanie było złożone z tytułów tomików i dramatów, które są dziełem Zbigniewa Stryja.

(…)  Panie Zbigniewie chyba nie przyjechał Pan do nas Tramwajem nr 3, ale musiał Pan przyjść i mam nadzieję powie pan Nie muszę wracać. Zapewniam, że jest u nas Wysokie napięcie i Kobiety nie tylko w tytule. Są obrazy i łobrozki  łod serca, Ale przede wszystkim żywi ludzie, którzy w domu zostawili wszystkie ziemskie sprawy i przyszli, by posłuchać jak się do Pana pisze.

Spotkanie rozpoczęło tuż po 18.00. Pan Zbigniew uśmiechnięty i mile zaskoczony splotem powitalnych tytułów wysłuchał kilka słów o sobie. Publiczność głodna metafory, poezji i rozmowy, musi mieć pełny obraz uczynków i życiorysu zaproszonego do biblioteki gościa.

  Zbigniew Stryj urodził się w 1968 r. w Zabrzu. Jest Absolwentem wydziału aktorskiego wrocławskiej PWST, Zbigniew Stryj jest aktorem teatralnym, filmowym (Jack Strong, Lincz, Generał Nil, Benek). Stworzył również kreacje aktorskie w serialach  (Na Wspólnej, Krew z krwi, M jak miłość). Jest także  reżyserem. Od 1993 r. należy do obsady Teatru Nowego w Zabrzu, obecnie pełni funkcję zastępcy dyrektora do spraw artystycznych tegoż teatru. Nasz gość jest współtwórcą i kierownikiem  artystycznym Sceny Propozycji przy zabrzańskim Stowarzyszeniu Pro Futuro. W swoim do­robku ma także role w gwarze śląskiej.

Zbigniew Stryj jest laureatem wielu nagród min. Nagrody im. Leny Starke.  Został wyróżnio­ny Złotą Odznaką Honorową „Zasłużony dla Województwa Śląskiego” (2009). Autor tomików poetyckich: Tramwaj nr 3 (2001), Wiersze z kobietą w tytule (2004), Łobrozki łod serca (2009), Niedowidnokrąg (2011), Nie muszę wracać (2012), utworów dramatycznych (m.in. Obraz, Musi przyjść, Wysokie napięcie, Żywi ludzie.

Ale w tym dniu Pana Zbigniewa poznaliśmy od tej poetyckiej i metaforycznej  strony,  chociaż nie zabrakło w naszej rozmowie dywagacji na temat teatru i filmu.

Pan Zbigniew opowiadał  o różnicach gry aktorskiej na deskach teatru i na planie filmowym, stwierdzając, iż teatr to magia, nie ma drugiego takiego samego spektaklu.
Zbigniew Stryj zagrał w dużych produkcjach filmowych jak  “Jack Strong”, obok takich osobowości kina jak  Krzysztof  Globisz, Marcin Dorociński, Maja Ostaszewska, Mirosław Baka, Zbigniew Zamachowski.  Miło było posłuchać jak opowiada o swoich kolegach z filmowego planu.
Była i krótka dygresja na temat postaci zagranych w serialach telewizyjnych.  Fanów “Na wspólnej” i ” M jak miłość” nie brakowało wśród naszej bibliotecznej publiczności.

Zbigniew Stryj jest osobą, która ceni sobie miejsce urodzenia. Ogólnie rzecz biorąc Śląsk.  To miejsce  ma szczególne znaczenie.  Aktor i poeta sprawnie i chętnie posługuje się gwarą. Pisze w gwarze.  Wytłumaczył słuchaczom co takiego jest na Śląsku, i w Śląsku, że chcemy tutaj, i tworzyć, i żyć, chociaż klimat – ten dosłowny nie jest przecież przyjazny człowiekowi.
Zbigniew Stryj urodził się w Zabrzu, ale swoje dzieciństwo spędził w Rudzie Śląskiej – Rudzie, właśnie w tej dzielnicy,
w której 26.02. br. promował swoją poezję.
Wszyscy słuchali z zaciekawieniem. Humor jaki wprowadził do swoich rozważań udzielił się gościom Saloniku.

To były niebywale barwne rozważania. A niczym niezachwiana czułość i pamięć o dziadkach
wywołała nutę nostalgii na twarzy niemal każdego słuchacza.

 Fascynujący  sposób przekazywania  myśli. Ekspresja i autentyczność, to coś co najbardziej cenimy sobie w drugim człowieku.

Ale nadszedł już czas na wyznania poetyckie.
Czas na wiersze.

                                                                                     Czasem do Pana piszę 29
Trudno się modlić
bo łatwo rozmawiać
nawet w oczy patrząc
omawiać warunki umowy
Trudno się modlić
bo łatwo słuchać
nawet z uwagą
mieć czas słowa ułożyć
Trudno się modlić
dobrych słów
daru słuchania
cudu rozmowy prawdziwej
modlitwy mojej
czekam

Czasem do Pana piszę
Jeśli ja mówię
prawdę
a ty nie mówisz
prawdy
to
jedna jest tylko prawda
jeśli ty wiesz
że moja prawda
jedyna prawda
jest w słowie
i w ciało się zmienia
to
twoje kłamstwo
nie będzie prawdą
lecz
kłamstwem wobec prawdy
jeśli uwierzysz
że możesz żyć
bez prawdy
musisz mnie skazać

I wsłuchiwaliśmy się w  poezję Zbigniewa Stryja.

                                                                                                         Czasem do Pana piszę 49

Mam dla Ciebie
sześćdziesiąt minut w każdą niedzielę
mam dla Ciebie
trzy formułki przed zaśnięciem
mam dla Ciebie
poranną gimnastykę dłoni w znaku krzyża
mam dla Ciebie
inne menu na piątek
i płytę z kolędami
obrazek jeszcze z Twoją Matką
Krzysztofa w samochodzie
i w skórę oprawioną Biblię
masz dla mnie
wszystko

Sam autor uraczył nas interpretacją swoich wierszy.
Poeta i aktor o niebanalnej barwie głosu, który niósł każdą myśl i każdą poetycką opowieść.
W Saloniku jak wierszem zasiał. Słuchacze zamyśleni i wpatrzeni.
To była prawdziwa poetycka uczta.

W “Czasem do Pana piszę” podmiot liryczny poszukuje relacji z Bogiem. Nie osądza, nie ocenia.
„Czasem do Pana piszę” to rozmowa.  Rozmowa na kilku płaszczyznach.
Rozmowa z samym sobą , z przyjacielem.
Podmiot liryczny poszukuje i odnajduje, jest w nim ufność i nadzieja.
Jest także ból, z którym musimy się zmierzyć w naszej codzienności.


Poezja jest skrótem myślowym, opowieścią, która dzieje się pomiędzy wersami.

“Czasem do Pana piszę” – pierwsza część tryptyku. Dlaczego tryptyk? Czy ta droga jest tak nieskończenie długa, trudna i wyboista, taka o różnorodnym ukształtowaniu powierzchni, i nie sposób tych wszystkich kroków zgromadzić w jednym tomie i w jednym miejscu?
Pewnie każdy kroczy tą swoją drogą i może utożsamić się z niejednym  literackim krokiem, który postawił Zbigniew Stryj
w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16.

Nadszedł czas na punkt  kulminacyjny.  Teraz nastąpi niezwykły i ekscytujący moment, niejako stały element spotkań autorskich.
Portret czeka na podpis  Zbigniewa Stryja.  Wszystkie portrety są podpisane i to nie tylko przez malarza,
ale właśnie przez sportretowanych przez Jerzego Obrodzkiego gości SALONIKU.
Czas na podpis. I tak w asyście  Jerzego Obrodzkiego, który popełnia te portrety, poprosiliśmy o autograf naszego kolejnego gościa.


Portrety są niezwykle cennym zbiorem i  ozdobą naszego Saloniku.

Podpis złożony, a to oznacza, że za chwilę  autograf y,  dedykacje i wpisy do tomiku wierszy.

Ale przedtem  podziękowania  za spotkanie, za rozmowę,  za poezję.

Podziękowania dla Zbigniewa Stryja oraz szanownych gości Saloniku,  za tak liczne przybycie i  za aktywny udział w spotkaniu.

Homo cerato locus –  ludzie tworzą miejsca.
Spotkanie  prowadziła i czytelnikom zrelacjonowała Danuta Dąbrowska-Obrodzka

 

 

 

Zbigniew Stryj w towarzystwie klubowiczek z DKK – DIALOG oraz malarza i prezesa KL – BARWY.

BARDZO DZIĘKUJĘ ZA OBECNOŚĆ NA SPOTKANIU:
KSIĘDZU DYREKTOROWI KSIĘGARNI ŚWIĘTEGO JACKA
KSIĘDZU ADAMOWI KIEDRZYMOWI
WSZYSTKIM PANIOM Z KSIĘGARNI ŚWIĘTEGO JACKA,
DZIĘKI KTÓRYM SALONIK MÓGŁ GOŚCIĆ PANA ZBIGNIEWA STRYJA

SWOJĄ OBECNOŚCIĄ NA SPOTKANIU ZASZCZYCIŁA NAS
PANI CECYLIA GŁADYSZ – WICEPRZEWODNICZĄCA RADY MIASTA RUDA ŚLĄSKA

ORAZ

DYREKTOR MIEJSKIEJ BIBLIOTEKI PUBLICZNEJ W RUDZIE ŚLĄSKIEJ
PAN KRYSTIAN GAŁUSZKA

Homo cerato locus –  ludzie tworzą miejsca
Dziękuję i zapraszam na kolejne spotkanie autorskie 24 kwietnia.
Gościem Dyskusyjnych Klubów Książki będzie
pisarka Małgorzata KALICIŃSKA

Tekst. Danuta Dąbrowska-Obrodzka
Foto. Ewa Wesołek, Jerzy Obrodzki

wywiad.  http://www.sferatv.pl/vod/wydarzenia/audycja/4831-wydarzenia-27-lutego-2015.html