Archive for the Category » Poetyckie sekwencje «

26 maja – DZIEŃ MATKI

 

26 MAJA

DZIEŃ MATKI

 

DROGIE CZYTELNICZKI – MAMY
I PRZYSZŁE MAMUSIE
Z OKAZJI TEGO NAJPIĘKNIEJSZEGO ŚWIĘTA JAKO MAMY,
ŻYCZYMY WAM RADOŚCI I CODZIENNEGO PIĘKNA
A ABY BYŁO ODROBINĘ NOSTALGICZNIE
ZAPRASZAM DO WIERSZA

 

 

 

  motto: „aby coś okazało się
                              piękne
                             stało się faktem
                             i dało się cofnąć”
                                         K. Wierzyński

* * *

matka do piersi
przytula niemowlę
nie pamiętam tej maleńkości
ale przecież jestem
więc wiem

że tak było …

 

Przelatują bociany

jeszcze wolne miejsca w domy
i duży garnek mleka
stoimy z otwartą bajką
przy oknie

 

* * *

lęk
przywilej matek
obnażone – wrastają
w przypływy i odpływy
synów i córek
z bezwzględną pobłażliwością
odkładają siebie …
takie to zwyczajne
to takie normalne

gdy przekraczają granicę szeptu
chcą zakotwiczyć

taki ich przywilej
taka ich nadzieja

 

* * *

Moja spódnica
nie jest już poręczą
pozostały na niej
kwiatki twoich rąk
nazywasz mnie tak samo
choć alfabet twój się zmienia
już jesteś szybszy
bo zamieniliśmy się wzrostem
ale
pozwalam ci biec
bo przy kolacji
nie zasłaniasz talerzem twarzy

 

synowi           

zawsze siadasz
na tym samym miejscu
po prostu – wszędzie
i jesteś wtedy domem
który najbardziej – kocham

wiersze:
Danuta Dąbrowska-Obrodzka z tomiku “Ogrody Ścieżki Szepty” oraz
“Szerokość światła”

100 lat dla mam, życzą pracownicy Filii nr 16

POETYCKIE SEKWENCJE

 

POETYCKIE SEKWENCJE

 

 

Danuta Dąbrowska-Obrodzka

* * *

 

podpisując codzienny upływ
pęczniejących godzin
wchodzisz w nieznane
pięć minut

każdego dnia
lustrzane autoportrety
jak układanka złudzeń i nadziei
zaglądają w chwilę
posiwiałą

jesteś
uczysz się zapominania

ale oczy
pod szklaną zadumą
wpatrują się w chleb

pokrojony na kawałki
dar losu

 

POETYCKIE SEKWENCJE

 

SALONIKOWE WIEŚCI

PORA NA WIERSZ – 

 

Miasto zasypia na wznak
                                  

idę pół-nocnymi
ulicami
ze mną
cień

na parkingach czuwają…

ci …
miasto śpi na brzuchu
sza

z okna
bez widoku
słychać
chwilowy pomruk
łoża

miasto ma swoje ciało

siadam
na przydrożnej

chociaż miasto ma knajpę i kościół

z kieszeni wyjmuję
starego cukierka

szkoda że
nie palę

oko w oko  kot czarny
Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Poetyckie sekwencje

 

Poetyckie sekwencje na ciepłe wieczory

 

* * *

niebo zmieniało pozycje
rozmalowane
w przestrzeni pół-snu

morze próbowało utrzymać równowagę
na fali ważka
dumna z własnej znakomitości

a
co pewien krok
woskowe figury
 

niecierpliwa romantyczność
właśnie zajęła swoje miejsce

śmiałość na ustach
niezbędna obecność boga natury

wystarczy tak być
bez wątpliwości

 

* * *

i nawet gdy sytość
nie wstawać od stołu
choć wiadomo

że biesiada się kończy
tylko w oczach zostaje ssący głód

czas
jedyny dostatek
od którego się umiera

ciężki od niezałatanych dziur – zrzucić
nie – jeszcze nie

jeszcze znosić trzeba
długie spódnice na długie lata
szerokie bluzy na szerokie talie

i krótkie fryzury na krótką pamięć

jeszcze zrozumieć trzeba
świadomości ironię
i myśli pozbierać

na szerokie spojrzenie

jeszcze trzeba

 Danuta Dąbrowska-Obrodzka

SALONIKOWE WIEŚCI. POETYCKE SEKWENCJE

POETYCKIE SEKWENCJE   (CIĄG DALSZY)

* * *

Jerzy Obrodzki

w mieście
któremu patrzę  w oczy
spóźnił się tramwaj

w torebce mam sprawy do twarzy
i bilet do towarzystwa

na przystanku jak zwykle
nieznajomi
znajomi
wszyscy z wszystkimi bez słów
o tym samym

w śniegu i w słońcu
zmieniają tylko buty na czas

 częstują się mrugnięciem powiek
jak skinieniem głowy

spóźnił się tramwaj

 współspóźnieni
mieli okazję wyprostować do siebie
usta …

 

maj 2011 r.
Danuta Dąbrowska-Obrodzka

SALONIKOWE WIEŚCI. POETYCKE SEKWENCJE

PORA POEZJI

 POETYCKIE SEKWENCJE

NA ZIMOWE WIECZORY

 

** *

przywilej czekania
zapamiętuje smak odległości
dlatego
 między filiżanką kawy
a śmiercią
nie potrzeba fantazji
by oddychać

wystarczy udzielić
prawa głosu słowom
z czystej ciekawości
brzemienia
a wtedy głośniejsze
od krzyku kolory
mają siłę przetrwania

warto jeszcze poprawić
włosy
kobiecym gestem
biorą przecież udział nawet
w chwilach
bez znaczenia

i chociaż nie ma minut na
wszystko
to bladość bioder otulić
rozkołysaną sukienką

                                                                    Danuta Dąbrowska-Obrodzka
 

I OBRAZY NA PODNIESIENIE WZROKU

Jerzy Obrodzki - "Furta".,50x73 cm, impasto, szpachla, olej.

SALONIKOWE WIEŚCI. POETYCKIE SEKWENCJE

 

PORA POEZJI

POETYCKIE SEKWENCJE

NA ZIMOWE WIECZORY

 

Jerzy Obrodzki - Portret grupowy stylizowany - kawiarnia francuska, 131x91cm, olej, płótno.

* * *

siadam

siadam z tymi
którzy i tak niczego nie wysiedzą
częstują mnie
nie odmawiam
ponieważ z przyczyny i bez powodu
wierzę w siedzenie
i w każde sto lat
które trwa zbyt krótko

nie wierzę w kolejność
pierwszy i ostatni
jest bez numeru

ale układam sny
na nieprzespane noce
i sukienki
których nie ma

znów siadam
siadam naprzeciwko

okno na świat w matowym kolorze

siedzę na rozchwianym stołku
w butach na wysokim obcasie
i bez wielkiego znaczenia
mam wiarę

wierzę w siedzenie

09.11.2012 r. Danuta Dąbrowska-Obrodzka

SALONIKOWE WIEŚCI. Wieści z Mikołowa. Spotknie autorskie z Danutą Dąbrowską-Obrodzką

POETYCKIE I MALARSKIE ROZWAŻANIA
W MIKOŁOWSKIEJ KSIĄŻNICY

SPOTKANIE AUTORSKIE
DANUTY DĄBROWSKIEJ-OBRODZKIEJ
W MIEJSKIEJ BIBLIOTECE PUBLICZNEJ W MIKOŁOWIE

W pewne marcowe popołudnie miałam zaszczyt gościć w jakże pięknej mikołowskiej bibliotece,
gdzie  zaprezentowałam swoją poetycką twórczość.


Ale nie tylko ja dzieliłam się wierszem.
Gościem spotkania był również Jerzy Obrodzki,
który przeniósł publiczność w swoje  poetyckie i malarskie światy.

Wszystko zaczyna się od marzeń
Taki był początek mojej poetyckiej opowieści.

       przelatują bociany

jeszcze wolne miejsca w domu
i duży garnek mleka
stoimy z otwartą bajką
przy oknie

 

       synowi

zawsze siadasz
na tym samym miejscu
po prostu – wszędzie
i jesteś wtedy domem
który najbardziej – kocham

Po kilku utworach na temat miłości rodzicielskiej i naszego przywileju do lęku – bo przecież
lęk
to przywilej matek (…)

Nadeszła pora, by o miłości słów kilka cichutko publiczności przedstawić.

 W drugiej części moich poetyckich rozważań  przeczytałam kilka wierszy z ostatniego tomiku
pt. “I stajesz się częścią mojego imienia”


Zapraszam Was do miłosnego uśmiechu.

* * *

szeleści światło
kolejny dzień wyrzeźbiony na suficie

daleko i bliżej
otwieram przestrzeń
w świecie wszystkiego

początek
milczące jeszcze ramiona
na twarzy chaos

i oddycham
i oczy rozmodlone

jak u kobiety


* * *

przeznaczeni
układamy ciała w wiersze

topnieje cisza

w cząstki dzielisz czas
by móc nad linią wieczoru
wznieść horyzont

nie zasypiasz

rozpinasz mi sukienkę
na której roztańczone kwiaty
odsłaniają kolana

nie zasypiam
w kole głodu
zbawienie

 

* * *

patrzysz
patrzę

zmienia się nam
pejzaż twarzy
a ciała
choć dojrzałe grusze
wciąż kuszą
podajesz mi swoje
ramię
i tak ciągniemy
wszystkie nadzieje

jesteśmy

codzienna biesiada
przeplatana snem
ściany mogą stać
spokojnie
a dom
to nie obowiązek
odrabiania lekcji
wszystko może
poczekać
gdy mówimy
kocham

Po tych miłosnych słodyczach nadszedł czas na:
refleksję o czasie i przemijaniu

Nie bójcie się czasu i przeczytajcie.

* * *

w szwach pęka skóra
a rozłożyste biodra
nie jedną zasłaniają młodość
świat podparty pod brodę
doczekał siwych skroni
z przechylonymi na bok myślami
chce odpocząć

stara sukienka
stary piec
pod ochroną
a dobra nowina ucina sobie drzemkę

 

* * *

jesteś dzieckiem
gdy na wieszakach
wszystkie pokolenia sukien
żyją jak stuletnie drzewa

jesteś twarzą w twarz
z pierwszymi słowami
zwiniętymi w kłębek

zimne czoło
bo w co się bawić
z kredek pozostała ta
do podkreślania

jesteś dzieckiem
o wielbłądzim grzbiecie
któremu piaskiem w kark

opowiedziałaś mi o tym
pewnego wieczora
sięgając po ciepło
wypiłaś wtedy kubek gorącego miodu
uśmiechając się niechętnie

jesteś dzieckiem
zrzucając z róży niebieskie płatki
cicho nucąc ostatnią sylabę imienia

 

* * *

pośladki
nieco już obwisłe
jeszcze dobrze
siedzą
kolana skrzętnie skryte
bo życie sięga
kostek

to moje setne urodziny
toast za każdą
godzinę
bo przyczepiłam się jej
grzbietu

lubię
miód chleb mleko
mam pamięć
stosowną do
wieku
i wiersz
napisany sześćdziesiąt lat
wcześniej

Kolejna poetycka opowieść była smutna.

 

* * *

co do grosza
sączy się smutek
obecność jest taka krótka
czy mnie słyszysz

 

jakby życie miało czas na umieranie

przymykamy drzwi
by nie zdążyli wejść ci
którzy jeszcze są
brakuje tylko tych
co odeszli

 

* * *

dla ciebie rapsod
                (Kornelii)

zamieniam kolor
zamiast milczeć
milczę

w środku słońca
głośna cisza na trąbkę i wiatr

z jutra na wczoraj
smutna historia deszczu

potykam się o sierpień
jeszcze obecna

Aby zmienić ten lekko smutny klimat. trzeba oddać głos męskiej poetyckiej nucie.
I chociaż poezja nie dzieli się na płeć, i wrażliwość nie posiada wieku to jakże inaczej brzmią wiersze w  męskim postrzeganiu świata.

Teraz swoje wiersze czyta Jerzy Obrodzki

Jerzy Obrodzki

 

* * *

Patrzymy długo – tkliwie
oczy – ani drgną
Jesteś Piękna
wzruszająco – piękna
do zadziwienia
do oczu wypatrywania

Rzucam Ci – krągłych słów
zerwany różaniec
rozsypał się nieporadnie
zawstydzony zamilkł
uśmiechasz się
kochasz – tak
tak
Czy byłbym tutaj
Gdyby nie było – Ciebie …

                           
ARS POETICA
                                          

Wyłuskuję
Ciebie
Zamkniętego
Pod powieką
Dając  w łapę
Snu męskiego
Garść …
Muszę uciekać
Do La Manczy
Bo we łbie
Same ptaki …
W  wyobraźni
Dziura ogromnieje
Trzeba by ją załatać
zagubionym
Słowem …
A Ty
Zaczajony – wierszu
Wciąż pracujesz
We mnie
Mielesz – mielesz
Maczek słów …

 

 * * *                                        

            motto: “Naszą niewinnością – jest umrzeć bez sprzeciwu”
                                                                 Thomas Merton

Do końca
ile jeszcze
stron
stuk
stuk
laską białą
przez sen
dojść do tamtej strony
smyczkiem
pociągnąć
po źrenicach
by
otwarte
otworzyć
nie wypowiedziane
przemilczeć
nie kończące się
nie zakończyć …

* * *

jesień
już
kasztanem
w dłoni
na skobel
zamknięta
Światło
przysiadło
na pędzlach
i płótnie
Barwami
Piszę
na obrazach
Słowa
Najważniejsze
Jest …

Jerzy Obrodzki

Przed nami kolejne nostalgicznie chwile

Jesteśmy! Musimy przecież przeżyć
swoje. I znów teksty – moje.

* * *

i tylko tyle
że wystarczy
by nie odpowiadać

chodzić po świecie
jak po ziemi
to przywilej

może z głowy
od czasu do czasu
zdjąć czas

w którym każdemu
nie do twarzy

do obiadu zasiąść
nie zawsze z tymi

co zawsze
porozkładać  ułożone
i zobaczyć …

 

** *

maluję pojutrze
oderwana od słów

smakuję miejsca

szeleści muzyka
z godziny na minutę

w milczeniu na każdy temat zostawiam ślad

maluję pojutrze
szemrze czas

triumfuje dzień podstarzały
łowię śmiech

zanim pojutrze
do snów się przebiorę
z glinianych kubków

upiję się mlekiem
brzegi kobiety odsłonię
jeszcze

* * *

w mieście
któremu patrzę  w oczy
spóźnił się tramwaj
w torebce mam sprawy do twarzy
i bilet do towarzystwa

na przystanku jak zwykle
nieznajomi znajomi
wszyscy z wszystkimi bez słów
o tym samym

w śniegu i w słońcu
zmieniają tylko buty na czas

częstują się mrugnięciem powiek
jak skinieniem głowy

spóźnił się tramwaj

współspóźnieni
mieli okazję wyprostować do siebie
usta …

 

z czwartku na nadzieję

zostawiła ślad
na starym początku

warstwa po warstwie
w oknie
na swoim piętrze
ułożyła ciemność

bez strachu
i kaloszy
wyszła po nowe
znaczenie obecności

nie ujmując nic nocy
rozsiadła się w kolorach
z czwartku na nadzieję

Wszystkim, którzy uczestniczyli w tym ważnym dla mnie poetyckim wydarzeniu z całego serca dziękuję.

Było mi bardzo miło, że publiczność ustawiła się w kolejce do mojego tomiku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z największą przyjemnością wpisywałam dedykacje.
Otrzymałam również piękne kwiaty, za które z serca dziękuję.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziękuję Pani Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Mikołowie
za zaproszenie i tak wiele ciepłych słów.

Jurek dedykuje swoje impresje malarskie.

Miałam okazję poznać wspaniałych miłośników bibliotekarskiego zawodu, który łączy literackie pasje.

Dziękuję koleżankom i kolegom z Dyskusyjnych Klubów Książki,
którzy przyjechali do Mikołowa, aby posłuchać moich wierszy

Poezja dla mnie jest rozmową z przyjacielem


To więź jaka wytwarza się pomiędzy podmiotem lirycznym i odbiorcą nie pomijając oczywiście twórcy.
Zatem dla takich miłych chwil warto:
od czasu do czasu zdjąć z głowy czas
do obiadu zasiąść
nie zawsze z tymi
co zawsze

porozkładać ułożone
i zobaczyć
WSZYSTKIEGO DOBREGO

Dziękuję za uwagę
Danuta Dąbrowska-Obrodzka

 

Relacja ze spotkania Pani Małgorzaty Szymańczyk  na stronie http://www.notkizokolicy.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1648:spotkanie-z-poetk-danut-dbrowsk-obrodzk&catid=58:wydarzenia-ludzie-sprawy&Itemid=461

SALONIKOWE WIEŚCI. Poetyckie sekwencje.

 

POETYCKIE SEKWENCJE
NA WALENTYNKOWY WIECZÓR

14 lutego –  dzień szczególny.  Świąteczny!

Dlatego na naszym blogu  króluje poezja. Poezja liryczna. Walentynkowa.

Dziś wiersze z tomiku Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej
pt. I stajesz się częścią mojego imienia”

 

Życzę wszystkiego miłosnego.

 

* * *

jak przed spowiednikiem
drżenie …
a jednak
wyznajesz  –  siebie …
boisz się tylko
słowa  –  kocham
zanim je
wypowiesz …

 

* * *

dzień leniwie oparł się o
piersi
grzebieniem palców poprawiam
kształt czoła
na biodrach drzemią
krągłe księżyce
mój sen przykładasz
do warg i …
stajesz się częścią
mojego imienia

* * *                                                                                                                                                                                                                           J. Obrodzki – “Gerbery”, 40×50 cm, olej, 2004 r.

Mężczyzna tworzy Kobietę
z dotyku
słów
spojrzenia
codziennie od początku
wyznaje …

 

* * *

to wiatr zerwany z uwięzi
nabiera kształtów
a ja
zatrzymana – zamieram z wszystkimi
do końca czasu
co było – mam
wszechwładną szarość
na niebieskich oczach
nie mijam niczego
czym chcę się zachwycić
setny – pierwszy raz
w codzienność chleba
postne piątki
święte niedziele
na skraju dłoni
i ty
który bez pośpiechu
czynisz mnie kobietą

 

* * *

patrzysz
patrzę
zmienia się nam pejzaż twarzy
a ciała
choć dojrzałe grusze  –  wciąż kuszą
podajesz mi swoje ramię
i tak ciągniemy
wszystkie nadzieje
jesteśmy
codzienna biesiada
przeplatana snem
ściany mogą stać spokojnie
a dom
to nie obowiązek
odrabiania lekcji
wszystko może poczekać
gdy mówimy kocham

 

* * *

 każda
zmarszczka świadczy
iż jestem
nie  –  posągiem …
podglądam pergaminową
codzienność
zdjąć mi ją
przyjdzie
jak
stańczoną suknię …
a ty
malujesz
mój portret
znów po raz
pierwszy …

* * *

by się spieszyć
wymyślono zegar
i
na byle kochanie
nie ma miejsca
na przekraczanie dni
nie ma czasu
nie ma przejść na przełaj
i dookoła
zawsze jest 12 na 12
bywa też kuchenny stół
i pokój wypoczynku
ja
mieszczę się we własnych
błędach i spełnieniach
wtulam się w twoje ramię
i na tyle mam czasu
na ile mam ciebie

 

orszak

scałowany
na nieśmiertelność
upiornie przystojny
kroczy
przy białej wybrance
w braku ciała
nie nagi
uśmiecha się
pod nieobecność warg
ona
drobnej kości
śmiertelnie piękna
patrzy z głębi
ziemia dotyka ich kroków
idą
choć
nie mają już lat

 

Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.

                                   Danuta Dąbrowska-Obrodzka

SALONIKOWE WIEŚCI. POETYCKIE SEKWENCJE

 

POETYCKIE SEKWENCJE NA ZIMOWE WIECZORY

 

Za oknami śniegu płatki.

Jerzy Obrodzki – “Górski potok”, 50×70 cm, akryl, olej.

 A Wy wtuleni w wieczorne ciepło przeczytajcie te kilka moich słów.

Zapraszam Was do wiersza

 

* * *

 zaczęło się od początku
tylko w innej kolejności

ściany objęte kolorem
jak stały tak stoją
okno
wiatrom na pokuszenie
otwarte

jest środek

centralna godzina
wchodzi
przez zamknięte drzwi
bywa
i tu i tam

a im
wciąż nie po drodze
siedzą
stoją
byle tylko nie zrobić kroku
bo można wdepnąć

poczekajmy
mówi jeden do drugiego
dla wszystkich
i tak
nie wystarczy

     Danuta Dąbrowska-Obrodzka

* * *

w niedzielny poranek
ubierała się do stołu

paskiem od szlafroka
rozwiązała siebie

niczym ozdobiła szyję

kosmatych myśli włosy
dopasowała do twarzy

prywatnym cieniem do powiek
odsłoniła oczy
a podkreślone pocałunkiem usta
czerwieńsze od koloru zawstydzały
uszka filiżanek

w dłoniach otwartych do uścisku
zamknęła nóż do sera

na talerzu bez wzoru
ułożyła
pomidor z cebulą

i ubrana do stołu
rozsiadła się
z przetartą do szczęścia
łzą   

                         Danuta Dąbrowska-Obrodzka

 

J. Obrodzki  “W górach…”, 40×30 cm, akryl