Archive for the Category » DKK-DIALOG. Relacje ze spotań. «

DKK – DIALOG – KRAINA BEZ WÓDKI

 

SALONIKOWE WIEŚCI

 

Moje drogie mam nadzieję, że do tej książki miałyście jakiś 100% dodatek. Szaleństwo autora przekroczyło i realizm magiczny, i wszelkie alkohole. Kraina chińskiego odrealnienia rzeczywistości jest przerażająca. Może jutro przy filiżance mocnej kawy  wyjdziemy zza chińskiego muru i ten wspaniały Noblista zostanie z butelką u boku, a my odnajdziemy szczęście  w naszej realnej salonikowej krainie. Do jutra.

 

Dokładnie taką samą miałam propozycję – bo przeczytanie tej książki graniczy
z cudem, lub właśnie trzeba być na porządnym rauszu. Tym razem to nie moje klimaty – sorry! Do jutra – może dowiem się czegoś szczególnego od innych!

Witam koleżanki. Czytając słynną książkę wybitnego  pisarza o Chinach mam obawy czy to, że Jedwabny Szlak będzie się kończył u nas będzie dobrym rozwiązaniem dla Polaków.

 

Literackie delirium, które chłonie się każdym zmysłem z zaciekawieniem pomimo wszystko. To człowiek obmyśla zgubne idee i działania w ich imię. Nobel dla tłumacza.

 

Witam. Moje drogie już finiszuję wypoczęta, zadowolona z pełną kiesą. Sercem jestem z wami Przeczytałam tu kilka książek. Polecam. Są też w tłumaczeniu. Bardzo poleca, trylogię Charlotte Link. Też nasze losy od 1914 do lat współczesnych. Warto. Piękna.

 

No cóż, rzeczywistość w tej książce kieruje się pokrętną logiką pijanego umysłu – nie zrozumiałam jej, chyba mnie przerasta, a na pewno przeraża: mięsne dzieci, student alkohologii, widmowy osioł, demon w ciele chłopca, karzeł… DANUTA LITOŚCI!!!

Pod wpływem tej książki długo uśpiona schizofrenia może nagle wybuchnąć niczym wulkan, a skutki będą opłakane! Tego się nie da czytać nawet po  siarczystym drinku! Jednak żeby było mądrze, pięknie i poprawnie powtórzę za „ Die  Welt : … Do głębi naturalistyczna, a jednak i poetycka powieść o Chinach początku lat 90. Oszałamiająca – w pozytywnym i negatywnym tego słowa znaczeniu. Pozdrawiam

„Alkohol jest jak literatura”    Aha jeszcze … „ludzie, którzy nie znają się na trunkach nie mają nic do powiedzenia o literaturze” Lepiej więc żebym się nie odzywała. Pozdrawiam

Tak wyobraźnia, ale też język, styl, poczucie humoru godne noblisty. Szkoda,
że nie możemy go zaprosić do naszego saloniku. Ogromny też podziw dla tłumaczki. Nie porozmawiam dziś z wami ( a dyskusja może być interesująca), bo jestem w Poznaniu Miłego wieczoru.

Te wszystkie wypowiedzi czytelników na temat “Krainy wódki” są bardzo wymowne. Komentarze dalsze – zbędne.
Dodam tylko, że jeżeli książka wzbudza w nas tyle emocji to po prostu jest o czym i przy czym – rozmawiać.
Zwłaszcza, że to już trzecia książka Mo Yana, którą omawiamy w DKK. Po “Obfitych piersiach i pełnych biodrach” oraz po “Zmianach” nic nas nie zdziw, ani siła tejże powieści oraz jej popularność na całym świecie.

 

 

Polecamy “Krainę wódki” wszystkim, którzy lubią wgryzać się w lata dziewiędziesiąte XX wieku. Fascynuje ich prowincja, lokalny koloryt, absurdalny humor i niezwykłe postaci. Gwarantujemy, że w tej książce odnajdą państwo niecodzienny obraz chińskiego społeczeństwa.
Zanim jednak otworzycie tę książkę – polecam mocną kawę i ….    Życzę miłej lektury.

“Teściowa opowiadała, że jej ojciec i wujowie byli bardzo silnymi mężczyznami – ich ciała nie zawierały ani grama tłuszczu, składały się wyłącznie z krwistoczerwonych mięśni o wysokiej zawartości białka, naprężonych  i mocnych, jakby skręcono je z konopnych sznurów. Człowiek, który posiada  tak krzepkie ciało, jest bez wątpienia doskonalszy od małpy”.
(fragment książki)               

Pozdrawiam wszystkich.
Moderatorka

Powieść jednego z najbardziej cenionych współczesnych pisarzy chińskich, nagrodzonego literacką nagrodą Nobla. Miejscem akcji jest odległa kraina Chin – Alkoholandia. Zostaje tam oddelegowany z Pekinu śledczy Ding Gou’er w celu zbadania zagadki praktyk kanibalistycznych, których rzekomo dopuszczają się funkcjonariusze partyjni. Odurzony najznakomitszymi trunkami, ulegając namowom swych nad wyraz gościnnych gospodarzy detektyw żyje na granicy snu i rzeczywistości. Nie wie, czy podane podczas wystawnego obiadu złotoskóre niemowlę w sosie sojowym jest prawdziwe, czy jedynie na prawdziwe wygląda. Wplątany w intrygę miłosną, odarty ze złudzeń bezradnie szuka wyjścia z tego labiryntu iluzji. Równolegle z trwającym śledztwem poznajemy korespondencję między pisarzem Mo Yanem a Li Yidou, doktorantem alkohologii, który wysyła swemu mistrzowi odważne opowiadania, w zaskakujący sposób pozwalające rozwikłać prowadzone dochodzenie.

Bogactwo powieści stanowią niezwykłe postaci. Poznajemy karła prowadzącego w stolicy Alkoholandii restaurację o zaskakującym menu; pulchne niemowlęta płci męskiej prowadzone na rzeź przez własnych rodziców; chłopca o demonicznym spojrzeniu; teściową Li Yidou – wiecznie młodą nauczycielkę wprowadzającą swych studentów w tajniki przyrządzania nietypowych dań. Wszystkie wydarzenia opisane są wnikliwie, językiem pełnym zaskakujących porównań, niepozbawionym czarnego humoru. Wątki o symbolicznym znaczeniu przeplatają się z odniesieniami do współczesnej chińskiej rzeczywistości. Wszystkie elementy tworzą obraz chińskiego społeczeństwa – skorumpowanego, zdegenerowanego, w którym elity polityczne za wszelką cenę chcą utrzymać absolutną władzę, a prości mieszkańcy prowincji tracą wszelkie wartości.

Magiczna powieść Mo Yana jest jednocześnie gorącą polemiką z ustrojem politycznym współczesnych Chin.

The Economist

Niesłychany postmodernistyczny miszmasz – przerażający i komiczny, liryczny i skatologiczny.

The New York Times

Źródło: http://www.empik.com/kraina-wodki-yan-mo,p1063299024,ebooki-i-mp3-p

Macierzyństwo w wierszach Stanisławy Kalus, Lucyny Smykowskiej-Karaś, Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej

 

KAWIARENKA KULTURALNO – LITERACKA

Foto: Archiwum Biblioteki Śląskiej. (Za zgodą).

WIEŚCI NIE TYLKO Z SALONIKU

Foto: Archiwum Biblioteki Śląskiej. (Za zgodą).

24 MAJA MIAŁAM
PRZYJEMNOŚĆ UCZESTNICZYĆ W SPOTKANIU POETYCKIM
Z OKAZJI DNIA MATKI.
SPOTKANIE ODBYŁO SIĘ W BIBLIOTECE ŚLĄSKIEJ W RAMACH
KAWIARENKI KULTURALNO-LITERACKIEJ.
SPOTKANIE PROWADZIŁA
LUCYNA SMYKOWSKA-KARAŚ

Foto: Archiwum Biblioteki Śląskiej. (Za zgodą).

TO BYŁ SZCZEGÓLNY DZIEŃ PONIEWAŻ
MACIERZYŃSTWO W WIERSZACH
TO TEMAT TRUDNY, A ZARAZEM JAKŻE PIĘKNY.

Foto: Archiwum Biblioteki Śląskiej. (Za zgodą).

ODDAĆ WIERSZ SŁUCHACZOWI, CZYTELNIKOWI JEST  WYZWANIEM ALE I SATYSFAKCJĄ.
DZIĘKUJĘ, ZA ZAPROSZENIE, I ZA MOŻLIWOŚĆ POZNANIA TYLU WSPANIAŁYCH LUDZI.

SWOJE WIERSZE CZYTAŁY:

Foto: Archiwum Biblioteki Śląskiej. (Za zgodą).

STANISŁAWA KALUS

Foto: Archiwum Biblioteki Śląskiej. (za zgodą).

LUCYNA SMYKOWSKA-KARAŚ

Foto: Archiwum Biblioteki Śląskiej. (Za zgodą).

DANUTA DĄBROWSKA-OBRODZKA

Portrety pisarek w Zoom przy kawie.

 

SALONIKOWE WIEŚCI.

Drodzy czytelnicy, szanowni uczestnicy spotkań autorskich odbywających się w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16, MBP w Rudzie Śląskiej.

17 maja miałam wielką przyjemność i satysfakcję wziąć udział w nagraniu telewizyjnym na temat kobiety. Tego dnia przy pięknej, słonecznej pogodzie w ogrodzie Restauracji Parkowa w Rudzie Śląskiej Bielszowicach, redaktorzy telewizji Sfera oraz Zoom TV – Zoom przy kawie, z różnymi osobami prowadzili rozmowy dotyczące tematu kobiety w różnorodnym aspekcie tego żywego słowa.
Moje kilkuminutowe nagranie dotyczyło kobiet na portretach. Na Portretach, które  zdobią nasz SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16. Jak doskonale wiecie to wizerunki pisarek i poetek, po prostu  gości spotkań autorskich w Dyskusyjnych Klubach Książki, w DKK – KL – BARWY oraz DKK – DIALOG.
Pomysł malowania portretów powstał przed 10 laty w głowie malarza i plastyka Jerzego Obrodzkiego, w momencie powstania w Polsce i w Filii nr 16 MBP w Rudzie Śląskiej DKK. Ten pomysł jest skrupulatnie przez Jerzego Obrodzkiego realizowany. Każdy portret to niespodzianka dla naszego gościa. A dla nas wielka satysfakcja widząc ten błysk w oczach pisarek i pisarzy, którzy uroczyście przy fleszach i oklaskach składają na obrazie swój cenny podpis.

Pierwszą pisarką, z którą miałam przyjemność poprowadzić rozmowę była Izabela Sowa. Następnie z czytelnikami spotkały się: Marta Fox, Teresa Oleś-Owczaskowa, Katarzyna Enerlich, Lidia Miś-Nowak, Małgorzata Kalicińska, Lucyna Smykowska-Karaś, Krystyna Mirek.
Niezaprzeczalnym faktem jest to, że w życiu kobiet mężczyźni odgrywają ważną rolę, to też do saloniku na rozmowę z czytelnikami przybyli; Janusz Leon Wiśniewski, Tadeusz Kijonka, Marian Kisiel, Maciej Szczawiński, Janusz Koryl, Zbigniew Stryj. Mam nadzieję, że jeżeli będzie na antenie TV rozmowa o mężczyznach to znów pokażemy nasze portrety, tym razem pisarzy i poetów.
Za zaproszenie do programu bardzo serdecznie dziękuję Pani Redaktor Bożenie Langner oraz Pani Redaktor z programu Zoom przy kawie.

Organizatorom i wszystkim Państwu dziękuję za ciepłe przyjęcie.

To były dla mnie bardzo miłe i ekscytujące chwile. Pomimo stresu warto było pochwalić się naszą galerią, zwłaszcza, że jest to jedyna taka galeria w Polsce pod szyldem DKK, a klubów, które powstały w naszym kraju od 2007 roku jest już ponad 800.  Ale moi drodzy czytelnicy – zapewniam was, że  SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16, MBP w Rudzie Śląskiej, gdzie działają dwa Dyskusyjne Kluby Książki jest jedyny. Zatem zapraszamy czytelników do udziału w imprezach bibliotecznych skierowanych do naszej lokalnej społeczności.

Pozdrawiam Danuta Dąbrowska-Obrodzka, kierownik filii, moderator DKK w Rudzie Śląskiej

Foto: zbiory telewizji Sfera

W kwietniu w DIALOGU “Szalone noce …

SALONIKOWE WIEŚCI

WIELCY MISTRZOWIE

I OSTATNIE ICH CHWILE

OPISANE W KSIĄŻCE

Joyce Carol Oates

Moje drogie mistrzynie słowa, jutro literacki wieczór mistrzyń. Wieczór, który powoli będzie przekraczać nocne godziny zakończy się jak zwykle – pozytywnie. Tylko nasi bohaterowie, którzy posłużyli pisarce do stworzenia literackiej fikcji opartej na rzeczywistych nieśmiertelnych mistrzach pióra poezji i prozy – odeszli. Jutro nasz przywilej  do zdiagnozowania pięciu opowiadań. Kunszt pomysłu wart rozmowy. Moje drogie mistrzynie krótkiej formy – odpiszcie.  Sms – to nasza siła. Zatem na słowa czekam i do jutra bez fikcji. My kochamy Real.

Trzeci piątek kwietnia zapowiadał się interesująco. zwłaszcza, kiedy to do moderatorki docierały krótkie informacje na temat przeczytanej lektury.

 

…. No i dlatego, Droga Mistrzyni, pomysł pisarki mnie zaskoczył. Zdziwiła też miejscami interpunkcja, justowanie tekstu i często używany znak & Natomiast opowiadania wzbudziły wiele przemyśleń na temat osamotnienia i ludzkich emocji. Pozdrawiam.

 

Moja diagnoza jest krótka: o umarłych albo dobrze albo nic.

 

Bardzo mi to odpowiada, że jutro bez fikcji, ja tam wolę realny świat, bo niestety nasi bohaterowie – może i zostawili po sobie bogatą spuściznę, ale były to bardzo kontrowersyjne postacie i nie było łatwo przez te treści przebrnąć. Ale o tym już jutro podyskutujemy!

Sory ale ja kocham fc Barcelonę. Do miłego.

 

Danusiu. Nie chcę być niegrzeczna, więc na temat kunsztu pisarki nie powiem nic. Muszę pooddychać głęboko i zastanowić się, jak ci odpowiedzieć na twojego sms-a Pozdrawiam serdecznie

Z wielką uwagą, w głębokiej zadumie i milczeniu wysłucham diagnozy na temat kunsztu tych pięciu opowiadań. Poddam się całkowicie waszym opiniom, waszej analizie i mam nadzieję, że coś dobrego wyjątkowego  z tego wyniknie. Pozdrawiam i do miłego zobaczenia

 

Nasze spotkanie – to Real, za drzwiami saloniku – często fikcja.

Dyskusja o zbiorze opowiadań, w których to odnajdujemy takie nazwiska jak: Edgar Allan Poe, Emily Dickinson, Mark Twain, Henry James i Ernest Hemingway rozpoczęła się od zadania  ważnego pytania.
Co skłoniło autorkę, że w swojej fantazji posunęła się aż tak daleko, opisując jak zapowiedziała w tytule ostatnie chwile z życia tych wybitnych i znanych osobowości?

Połączenie faktów biograficznych z pomysłami na książkę beletrystyczną, to niekoniecznie udany zabieg literacki. Ale gdyby spróbować odciąć się od znanych nazwisk, opowiadania Joyce Carol Oates jak najbardziej są do przyjęcia. Więcej, czytelnik właśnie wtedy doceniłby kunszt literacki oraz wyobraźnię autorki, co w tym konkretnym przypadku niestety tylko zniesmaczył czytelników DIALOGU.

Nie mniej zachęcam do zapoznania się z treścią opowiadań. Być może my DIALOGOWICZE spotkamy się z inną, wręcz odmienną od naszej oceną tej książki.

“Szalone noce! Ostatnie chwile Wielkich Mistrzów” Przeczytajcie i podzielcie się z nami waszymi odczuciami.

Kontrowersje wzbudził przede wszystkim fakt, iż nikt z opisywanych postaci niczego nie może zweryfikować. Nikt z nich nie może chociażby z przymrużeniem oka i z dystansu spojrzeć na siebie, godząc się nawet na tego rodzaju chwyt literacki.

Jako czytelnicy doskonale zdajemy sobie sprawę, że beletrystyka daleka jest od biografii, ale cóż poradzić, że ten rodzaj przekazania obrazu w tym konkretnym przypadku dialogowiczom nie przypadł do gustu.


Opowiadanie I.
Pośmiertny Poe, czyli Latarnia Morska

(…) Ach, kręcisz głową. Czytelniku, prawda? Ów rozkład zajęć wydaje się tak ograniczony jak porządek więzienny. Zapewniam Cię jednak, że jest wręcz przeciwnie. Nie jestem bowiem stworzeniem takim jak ten nieborak Mercury, u którego żywiołowość i frustrację wywołuje te ciepłe i łagodne wiosenne poranki (na półkuli południowej, że przypomnę, listopad to kwiecień na półkuli północnej), jakby nie gonił po prostu, za zdobyczą, tylko za samicą; jest mi doskonale z samotnością. Jak bowiem zauważył Pascal w swojej 139 Myśli:

… całe nieszczęście ludzi pochodzi z jednej rzeczy, to jest, że nie umieją pozostać w spokoju i w izbie. (…)

Opowiadanie II
EDickinsonRepliLuxe

(…) – RepliLuxe jest z technicznego punktu widzenia perfekcyjnie wykonanym fantomem, ożywianym przez zainstalowany wewnątrz program komputerowy, który można nazwać ekstraktem oryginalnego pierwowzoru, zupełnie jakby jego czy jej “dusza” – jeżeli oczywiście wierzą państwo w takie pojęcia – została wydobyta z tegoż pierwowzoru i umieszczona ponownie z zupełnie nowym otoczeniu, dzięki geniuszowi firmy ReplikLuxe. Czytali chyba państwo o naszych nowych fantastycznych osiągnięciach w dziedzinie przedłużenia oryginalnego okresu życia (…)

Mam nadzieję, że po tym sztucznym życiu, pod którym kryje się Emily Dicenson warto przejść do rzeczywistych postaci.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szanowni Państwo. Wiadomo, że jeżeli jesteśmy tu i teraz świętujemy nasze kolejne rocznice urodzin. Tego popołudnia życzenia od DILOGOWICZEK przyjmowała Adriana, do której skierowałyśmy garść ciepłych słów. A tradycyjne wszystkiego najlepszego i uścisk niech pozostaną w pamięci.


“Szalone noce! Ostatnie chwile Wielkich Mistrzów”
To nas sprowokowało do długiej i ekscytującej dyskusji.

Mocna kawa, deser i równie interesująca przekąska pozwala na długie DIALOGOWE wieczory, podczas których każda dyskusja prowadzi do konkluzji, dygresji i wzajemnego szacunku, i do odmiennego zdania na ten sam temat. Tolerancja, konsensus, to pojęcia towarzyszące rozmową o lekturze, która jest dla nas zawsze wielką niewiadomą, ponieważ sposób doboru książek jest jedyny w swoim rodzaju, jak stwierdziły jednogłośnie uczestnicy spotkań. 

Opowiadanie III

Dziaduniu Clemens & Cherubinek, 1906

Malutka? Nie podejdziesz, by rzec mi “witaj”?
Kolekcjonował je: te swoje “domowe zwierzątka”. Dziewczęta od lat dziesięciu do szesnastu. Nie mogło im brakować bodaj dnia do osiągnięcia wieku dziesięciu lat i nie mogły bodaj o dzień przewyższać wieku lat piętnastu. (…).

Opowiadanie IV

Mistrz w Szpitalu Świętego Bartłomieja, 1914-1916

(…) Poczuł zapach – krwi? Martwych ludzkich ciał? Ludzkiego bólu? Jakież to rozgrywały się sceny cierpienia? Henry obawiał się, że jeszcze chwila i zemdleje, a nastąpiłoby to w otoczeni  tak obcym i nieprzyjaznym dla człowieka  o tak bogatej duchowości jak on: Mistrz, jak go nazywano czule, być może ironicznie – ze względu na misternie zniuansowany artyzm jego dojrzałego prozatorskiego stylu, pozbawionego z założenia wszelkiej prostoty, przez co należało rozumieć to, co było surowe i nieukształtowane w, jak to nazywał, bizantyjskich zawiłościach ludzkiej psychiki. (…).

Opowiadanie V

Papa w Katchum, 1961

Chciał umrzeć. Nabił dubeltówkę. Obie komory, a co. To miał być żart, załadował obie komory. Miał poczucie humoru. Był żartownisiem. Takiemu zbytnio się nie ufa, ktoś taki to wielka niewiadoma. Gdyby tylko nie to drżenie dłoni, wstyd przed ludźmi. Znów miał w głowie ropę. Więc należało ją usunąć. Czuł, że cieknie mu z głowy. (…)

Pozdrawiam. Moderatorka Danka

DIALOGOWE DZIKIE KWIATY

 

SALONIKOWE WIEŚCI

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

TO JUŻ MARZEC. DIALOGOWICZE U PROGU WIOSNY  SPOTKALI SIĘ W SALONIKU
ABY TYM RAZEM POROZMAWIAĆ O CIEMNYCH DZIKICH KWIATACH.
JEDNAKŻE TYTUŁ POWIEŚCI OKAZAŁ SIĘ IŚCIE METAFORYCZNY.
CZY KOMUKOLWIEK PRZYSZŁOBY DO GŁOWY, ŻE TA POWIEŚĆ ELIZABETH COOKE OKAŻE SIĘ TAK REALISTYCZNĄ? CHYBA NIE!

Moje drogie!

Wojna. Miłość. Śmierć. To emocje przed którymi nie sposób uciekać. Wojna wciąż trwa, a w człowieku te Ciemne dzikie kwiaty. W każdym z bohaterów tyle wewnętrznych dylematów. Tyle tragedii i uniesień. Czy ten świat zmienił się chociaż odrobinę? Czy tylko na naszych ramionach większy ciężar do udźwignięcia? Ale w każdym czasie nieszczęścia mieszają się z chwilami radości. Wierzę, że jutro mimo rozmowy o trudach wojny i przeżyciach bohaterów odnajdziemy radość wspólnej rozmowy przy dialogowym stole, a kwiaty naszego wnętrza nie będą ciemne, i dzikie lecz jasne, i spokojne. Do zobaczenia jutro – na naszych salonikowych włościach.

 Schodząc ze ścieżki prowadzącej do północnej części lasu, William Cavendish zatrzymał się, żeby popatrzeć na rozciągającą się przed nim doliną. W ten spokojny, piękny majowy poranek rozmyślał o ojcu.

To pierwsze zdanie, rozpoczynające długą opowieść nie tylko o Williamie, ale wielu bohaterach, którym przyszło zmagać się z przeciwnościami losu.

Książka bardzo dobrze przyjęta przez czytelniczki DKK.
“Ciemne dzikie kwiaty” to obszerna opowieść o rodzinie Cavendish o służbie, i przyjaciołach hrabstwa Rutherford.
To przejmująca opowieść o wojnie, która dotykając człowieka zmienia jego dotychczasowy sposób widzenia świata. Przewartościowuje życie, a sprawy niegdyś ważne pozostawia z boku. Weryfikuje.To czego nawet nie było w sferze wyobraźni w obliczu wybuchu wojny staje się rzeczywistością.

 

 

 

 

Mimo działań wojennych, w człowieku oprócz siły przetrwania pozostają emocje, które towarzyszą nieustanie. Miłość, o którą w każdych czasach należy dbać, a zdarza się podjąć walkę aby ją zdobyć bez względu na konsekwencje. “Ciemne dzikie kwiaty” to zderzenie dwóch światów. Odchodzi XIX wieczny porządek i wchodzi nowe nowoczesne myślenie. Każdy na swój sposób podejmuje walkę o swoją wewnętrzną i zewnętrzną wolność.

Powieść niezwykła, która w bardzo ciekawy dla czytelnika sposób nakreśla walkę psychologiczną, indywidualną z samym sobą, jak również w pełni realistycznie przedstawia świat zewnętrzy. Autorka umiejętnie prowadzi odbiorcę przez pola walki, przez sceny batalistyczne. Potrafi  pokazać czytelnikowi zarówno wojnę, jej katastroficzny obraz, jak i namiętność, matczyną miłość, bunt, i kłamstwo, co oznacza, że warto sięgnąć po tę książkę, poznać losy jej bohaterów.

I tak jak kobiety DiALOGU podjąć próbę rozmowy na tematy wydaje się odległe, a jednak jakby wciąż aktualne,

które wzbudzają w nas prawdziwe emocje.

Oto kilka pisemnych, zwrotnych odpowiedzi na zapraszającego do wspólnej dysputy sms-a, będącego już tradycją w dziejach DKK, działającego od 10 lat w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16.
Te odpowiedzi, to króciutkie recenzje, czasem dygresje na temat nadchodzącego spotkania.

Te kwiaty, które jutro będą brać udział w dyskusji, są jedyne, i niepowtarzalne, i cudownie kolorowe, co oczywiście nie przeszkodzi w analizie sagi rodzinnej, i jej nie zawsze jasnych stron. Do widzenia jutro!

“Trzeba nam uginać się jak wierzba albo złamać jak dąb”. Świat się zmienia, a my musimy stawić temu czoła. Do zobaczenia

Zderzenie dwóch światów, a potrzeba miłości ta sama

Witajcie moje kochane

będziemy więc dziś oswajać, te dzikie ciemne zakamarki naszych serc, cieszyć się, że jesteśmy dziećmi POKOJU – i współczuć tym, którym dane było lub jest żyć w koszmarze wojen, czyhającej na każdym kroku śmierci, głodu biedy. ,Będziemy się cieszyć wiosną, która niech zakwitnie kolorami tęczy w sercach wszystkich ludzi przynosząc radość i ukojenie

My dialogowiczki mamy za co dziękować Bogu, bo każda z nas doświadczyła miłości w czasach spokojnych, bez wojny. Żadna z nas nie straciła swojego ukochanego, najważniejszego człowieka na wojnie. Jak to dobrze, że nie doświadczyłyśmy tego strachu, tych bezsennych nocy w oczekiwaniu na list, na jakąkolwiek wiadomość. Dzięki Bogu! Do miłego ….

Myślę, że zgodzicie się ze mną, że ta ostatnia konkluzja jest najważniejsza. Dlatego ciesząc się każdą chwilą celebrujmy tę radość. W marcu w DKK – DIALOG kolejne urodziny. Świętuje je Jola, a będzie świętować Adriana i Danka. Solenizantkom życzymy wszystkiego najlepszego. Niechaj wzbogacają wnętrze literackie przeżycia, a rzeczywistość będzie spełnieniem marzeń.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tego wieczoru dyskusji nie było końca. Przeczytana powieść pozwoliła na wplatanie w tematy fikcyjne, wątki prawdziwe, opowieści o naszych dziadkach, babciach, i pozostałych członkach rodzin, którzy żyjąc w czasie wojny mili własne historie. I kto by pomyślał, że 17 marca 2017 roku będziemy opowiadać o bohaterach, którzy byli, i są bardzo bliscy naszemu sercu.

Późne godziny skłoniły nas do powrotu do rzeczywistości XXI wieku. Każda z nas zabierając pod pachę własną historię powoli wpisuje w nią skrawek osobistych przeżyć. Oby tych pięknych było jak najwięcej.

Znów ruszyli. zaczęło im się spieszyć.
Drzewa nad ich głowami poruszały się łagodnie jak duchy.
Kiedy dotarli niemal do bramy, David spojrzał na rozległą plątaninę gałęzi, zastanawiając się jak długo będą tu stały. Między ich liśćmi prześwitywał księżyc, dryfujący po niebie krążek światła (fragment książki).

 

* * *

smutne tonące chwile
zapisane w pamięci  ziarenek piasku

przestronne połacie zieleni
służące oczom i wodzące na pokuszenie

nie ma nic
i jest wszystko

tylko człowiek
nieustannie podnosi się z kolan
bezmyślnie rozmyśla o szczęściu

jest cisza jest chaos
miłość śmierć – jest

więc …
nic się nie zmieniło

Pozdrawiam czytelników, Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK

LUTOWE MIŁOŚCI KLASY ŚREDNIEJ

WIEŚCI NIE TYLKO Z SALONIKU

W lutowy dialogowy wieczór literaki stół przygotowała koleżanka Ola.
Tym razem to w jej domu, w pięknym wnętrzu przygotowanym na spotkania towarzyskie przeżywałyśmy “Miłość klasy średniej”

 

* * *

jak przed spowiednikiem
drżenie …
a jednak
wyznajesz  –  siebie …
boisz się tylko
słowa  –  kocham
zanim je
wypowiesz …

Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Zgodnie z taką już świecką tradycją na dzień przed dyskusją do wszystkich klubowiczów moderatorka Danka wysyła wiadomość.

Ech! ta miłość.
Moje drogie z wysoką klasą – dialogowiczki. Jutro rozprawa na temat jakże szeroki, metafizyczny. O miłości wiemy wszystko i nic. A dyskutować nam przyjdzie o pretensjach, kompromisach. Mam nadzieję, że nie zabraknie odrobiny romantyzmu i szczypty wyrozumiałości. Te dwa opowiadania sprawiają, że kolana uginają się pod ciężarem tych klęsk damsko – męskich. Oczywistym jest fakt, że różnica płci, to nieodkryty dotąd dziwnie działający mechanizm. O tej oczywistości porozmawiamy. Do lektury wskazana mocna kawa. Bez odpowiedniej dawki kofeiny nie przejdziemy przez tę miłość. Na wspólne dialogowanie zaprasza nas Ola. Weźmy do Oli wszystko co potrzebne nam do dyskusji.

 

 

  1. Tak jest – weźmiemy co się należy! Oczywiście zjawimy się w pełni gotowe do jakże ważnej dyskusji. Co prawda w pewnym wieku nic już człowieka nie jest w stanie zadziwić, ale spostrzeżeniami warto się podzielić! Do zobaczenia.

 Trudna to będzie (dla mnie) dyskusja. Metafizyka? To nie moje rejony umysłu. Taka dziwna miłość też jest prze zemnie niezrozumiała.  Czytając tę książkę ciągle byłam w sinusoidalnej, zwariowanej przestrzeni. Ciekawa jestem waszych wrażeń w odbiorze. Pozdrawiam i do miłego zobaczenia.

 To że miłość nie jedno ma imię wiemy wszyscy, że nie składa się z samych wzlotów też .Nie koniecznie chcemy jednak wiedzieć, że nie jest nam dana raz na zawsze i wymaga ciągłej uwagi, wrażliwości, empatii, kompromisów. Nie ma ponoć w 100 proc. szczęśliwych par – są tylko pary, które szczęśliwie przeszły  1, 2, 3 ….. kryzys.  Może to dość brutalne stwierdzenie, ale kobiety czują, a faceci – myślą i nie koniecznie zawsze głową, i na koniec cyt ks. J Twardowskiego  “MIŁOŚĆ SAMA W SOBIE JEST NIE DO POJĘCIA  ALE DZIĘKI MIŁOŚCI MOŻEMY WSZYSTKO POJĄĆ”

Wszystko poprzestawiane, myślenie sprowadzone do jednego wątku. Dobrze, że książka już zamknięta i odłożona.

Cieszę się, że przez tę miłości udało mi się przebrnąć. Doceniam kunszt literacki, zaskakujące porównania. Dziękuję za naświetlenie problemu DDA.  Jednak po Gretkowską raczej nie sięgnę. Być może to sprawy pokoleniowe. Pozdrawiam.

 Ich pierwsze spojrzenie zawierało więcej niż Mateusza małżeństwo. Przeznaczenie czy jednak  sami mamy wpływ na własne uczucia. Do miłego zobaczenia.

To były pisemne głosy w odpowiedzi na głos moderatorki. Już  po tej niewielkiej porcji dialogowych zdań na temat książki można domniemywać, że  “Miłość klasy średniej” nie do końca zrobiła na czytelnikach dobre wrażenie. Ale nie o wrażenia tutaj chodzi, a o literackie przeżycia odbiorców.

Książka wzbudziła wiele kontrowersji. Ale znamy już Manuelę Gretkowską. Mierzymy się z jej twórczością. Znając poglądy autorki jestem przekonana, że będzie o czym rozmawiać.

Cieszymy się, że tę rozmowę mogłyśmy przeprowadzić w scenerii odmiennej od tej naszej salonikowej.
Znamy już ogród Oli, który z reguły odwiedzamy w trzeci piątek czerwca, kiedy to wiosna powoli oddaje się letnim promieniom słońca.

Tym razem lutowe zawirowania miłosne przyszło nam rozwiązywać w klimacie ceglanych ścian, na których fotografie przodków przysłuchiwały się dyskusji.
Jest jeszcze pianino. Klawisze czekające w milczeniu, aż czyjeś palców opuszki przywołają je do muzycznego życia.
Dziękujemy naszej koleżance, za gościnność i ten niepowtarzalny nastrój w sam raz do romantycznych wyznań. Być może gdyby bohaterowie “Miłości klasy średniej” spotkaliby się w takiej przestrzeni ułożyliby sobie nieco inaczej, te wspólne dni.  Surowość ceglanych ścian, byłaby podporą do budowania szczęśliwego związku.

“Miłość klasy średniej” to dwa opowiadania. Pierwsze z nich “Kalifornia” autorstwa M. Gretkowskiej, drugie “Domino” Piotra Pietuchy.

 

Zarówno pierwsze jak i drugie opowiadają o zakrętach miłośnych klasy średniej. O kryzysach w związku, rozterkach i namiętnościach. A męski i kobiecy punkt widzenia to sedno, z którym zmierzyli się twórcy, a za ich pośrednictwem czytelnicy.

 W pierwszej części poznajemy w średnim wieku pisarkę, która wyjechała z córką do Kalifornii, zostawiając w kraju ogromny bagaż osobistych doświadczeń. Rozstanie z mężem skłoniło ją do wyjazdu. W innym kraju, na innym kontynencie szukała równowagi i ukojenia. Czy znalazła? Czy nowa droga nie była zbyt kręta?
Mam nadzieję, że czytając tę powieść sami ocenicie sposób rozwiązywania małżeńskich problemów.

Wybrałam hotelową kawiarnię z przedłużeniem domowej atmosfery pokojów. Usiadłam pod zegarem. Jego tik-tak nad głową daje poczucie odwracalności. Waha się pomiędzy chwilami, wraca, i znów daje szansę.  (Fragment książki).

Drugie opowiadanie autorstwa Piotra Pietuchy “Domino”, to opowieść o dwóch parach małżeńskich, gdzie przypadkowe spotkanie mężczyzn i odnowienie męskiej niegdyś przyjaźni skomplikowało ich dotychczasowe życie.

To nie przypadek rzucił go w te kazimierzowskie wzgórza. Przypadek to drugie imię Opatrzności. Dobrze wie, że do Warszawy nie wróci. Tutaj jest jego miejsce. Sprzeda wilanowski apartament, odkupi od Pawła drewniany domek. Jeśli będzie żył prosto i szczęśliwie. starczy mu kasy na kilkanaście lat. Fragment książki

Jednakże nie samą kasą żyje człowiek. W DIALOGU najważniejsze jest to, co od serca.
Dlatego obdarowanie kwiatami klubowych solenizantek jest zawsze miłe, sprawia radość zarówno obdarowanym jak i tym, którzy obdarowują.
Wiosenne tulipany dla Oli, Asi i Marty przełamują zimową scenerię lutego.
A solenizantkom życzymy jak zawsze wszystkiego co piękne, pełne miłości i dobra.

    * * *

… jesteś
… jestem

    zapisani jak śnieg
nabieramy kształtu

    dano nam tylko jeden dzień
rozłożony na
godziny i lata

   ślady stóp układamy
rok po roku

    w żywej ciszy
otwieramy dłoń

    naprzeciwko siebie
rozbieramy się

    z życia

                                                                  Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Na stole, wokół którego zasiadły DIALOGOWICZKI było oczywiście wszystko co do długiej i wyczerpującej rozmowy potrzebne. Mimo licznych jak zawsze dygresji,  książka która wzbudza w nas kontrowersje jest omawiana na różnych płaszczyznach. Wiele wątków pobudza nasze emocje, sprawia, że podnosi się adrenalina, a to jest to, o co chodzi w DKK.

Te różne opowiadania łączy jedna konkluzja. Szukamy daleko tego, co jest blisko nas.
Brak dbałości o związek, wzajemne pretensje prowadzą do katastrofy.
Miłość nie jest dana raz na zawsze. I właśnie o tym zapomnieli nasi bohaterowie.
“Miłość klasy średniej”, to książka z którą warto się zmierzyć, i to nie tylko ze względu na tematykę, ale i język a także sposób prowadzenia narracji przez obydwu autorów.

Już prawie noc zagląda, a my dalej rozprawy o miłości toczymy. Każda z nas ma swój punkt widzenia, swoje doświadczenia. Natomiast różnorodne bogactwo naszych niebanalnych przeżyć pozwala wierzyć, że miłość jest najważniejsza.

* * *

Mężczyzna tworzy Kobietę
z
dotyku
słów
spojrzenia

 codziennie od początku
wyznaje …

                                                   Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Życzę miłej lektury!

DIALOGOWA OPOWIEŚĆ WIGILIJNA

 

SALONIKOWE WIEŚCI

GRUDZIEŃ 2016 R.

 

Billa Coseya, nieżyjącego właściciela luksusowego hotelu, kochało wiele kobiet. Dla każdej z nich był kimś innym: kochankiem, opiekunem, mężem, ojcem, dziadkiem, pracodawcą… Gdy wiele lat temu Heed została jego drugą żoną, wnuczka Christine musiała opuścić dom. Teraz obie, stare i pełne wzajemnej nienawiści, mieszkają razem i walczą o majątek. Jednak “”historia o tym, jak bezwstydne kobiety potrafią doprowadzić do upadku dobrego mężczyznę”” niepostrzeżenie zmienia sens, bo Bill nigdy nie był tym, za kogo go uważały. Wybitna psychologiczno-obyczajowa powieść, w której prawd jest tyle, ile bohaterek.

 

 

 

Moje drogie. Już jutro czeka nas wieczór przepełniony miłością. Miłość w literaturze i ciepło przy wigilijnym stole. Czerń, i biel w promieniach betlejemskiej gwiazdy, w blasku świątecznego ognia. W saloniku, którego w hotel zamienić nie sposób, w przyjaźni, i z tradycją wyśpiewamy życzenia. Zanucimy Cichą noc. Zasiądziemy do naszej dialogowej kolacji, i z łezką w oku przełamiemy się opłatkiem.  Czekam na was z betlejemskim ogniem. Kolędujmy w ten piękny czas. Napiszmy naszą dialogową opowieść wigilijną. Do jutra.

Komórkowym lotem moderatorka Danka otrzymała zwrotne odpowiedzi.

Kocham was.

“Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca, albo cymbał brzmiący”.  Więc do zobaczenia w nastroju pełnym miłości.

U nas na szczęście bez waśni i sporów wejdziemy w ten świąteczny nastrój, i to mnie cieszy. Więc do jutra

Do zobaczenia. Mam nadzieję, że porwie mnie znów klimat i wir gorącej rozmowy. Zwłaszcza, że o miłości.

A teraz czeka nas stół nakryty obrusem świeżym i skrzypią krzesła niecierpliwie. Już czas już czas siadajcie do wieczerzy, a na stole barszcz chleb i ryba.  Nad opłatkiem białym naszej mamy ciepły uśmiech. Szkoda, że nie wszyscy są z nami, że jedno miejsce jest puste.

Nasza dialogowa opowieść trwa nieprzerwanie od dziesięciu lat. Każdego roku wspólnie dopisujemy nowy rozdział. Tym razem opowiemy o miłości i jej kolorach. A w ten szczególny wieczór dialogowej wigilii nie zabraknie życzeń wzruszeń i uścisków. Świętowanie czas rozpocząć…

Każdy już czym prędzej bieży by dołączyć do pasterzy. I ja spieszę z życzeniami bo nie mogę być dziś z wami. Moje kochane z całego serca życzę wam wszystkim świąt wypełnionych radością i miłością niosących spokój nadzieję, i odpoczynek. Nowego Roku spełniającego marzenia pełnego optymizmu zdrowia i miłości. Wasza Asia.

Kochana Danusiu. Jestem z Wami całym sercem. Tak też pozdrawiam. Życzę wszystkim przy stole siedzącym iście świątecznych świąt. Mocno ściskam Ola

 

To było piękne świąteczne spotkanie w rodzinnym gronie. Bo jak nazwać wszystkie koleżanki dyskutantki, w których tyle ciepła, życzliwości i uśmiechu. To nasza DIALOGOWA RODZINA, której historia każdego miesiąca pisze odmienne scenariusze. Zawsze zgodne z treścią i przesłaniem książki w owym czasie czytanej.

Grudzień ma swoje przywileje, swoją historię, którą przeczytała Danka witając gości SALONIKU.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG, Ruda Śląska, grudzień 2016 r. 

DIALOGOWA OPOWIEŚĆ WIGILIJNA

W takim dniu, kiedy to płatki śniegu pozwalają zostawiać ślady, a gwiazda prowadzi nas do pewnego miejsca, gdzie w naszych sercach znów urodzi się BOŻA DZIECINA czujemy ciepło, uśmiechamy się, i radość rozpiera nasze dialogowe wnętrze.

Od zarania Dyskusyjnego Klubu Książki – DIALOG, co roku w grudniowy wieczór w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16 przygotowujemy LITERACKO – WIGILIJNY STÓŁ

Nasza książka jest wtedy symbolem, dodatkiem do rozmów przy stole, który ugina się od dwunastu tradycyjnych potraw.

Głowni bohaterowie opowieści przeplatają się z tradycją Świąt Bożego Narodzenia.
I tak mija za rokiem rok, za książką książka. A My wplatamy się w nadchodzący i upływający czas. Wspominamy, marzymy, planujemy. Łamiąc się opłatkiem składamy sobie życzenia.
A każdy nasz rok jest inny. Zmieniamy się wewnętrznie. Nasze życie bogatsze o kolejne doświadczenia sprawia, że pogłębiamy życiową mądrość, z którą możemy dalej iść w świat.

Doświadczenia literackie pomagają oderwać myśli od codzienności, pozwalają z nowo poznanym bohaterem powędrować w nieznane.

Nasza DIALOGOWA WIGILIJNA OPOWIEŚĆ coraz bogatsza. Coraz mocniejsze jest koleżeńskie wsparcie. Rozwija się przyjaźń.

A zdawałoby się, że to tylko rozmowy o książce. Że to tylko kolejna lektura do przeczytania. Że to tylko czytelnicze spotkanie. A przecież, to nie tylko dlatego zasiadamy do stołu z kolejną powieścią. Jesteśmy i przytrafiło nam się, że różnorodne charaktery, i zawody tak pięknie się uzupełniają.

NASZA DILOGOWA WIGILIA – dziś “Miłość” Toni Morrison musi znaleźć odrobiną swojego miejsca, wśród Cichej nocy czy Lulaj że Jezuniu. Przed rokiem w naszą wigilijną noc w oddali zostawiliśmy Inne pieśni i tę Dukajową rzeczywistość.  No i Łatwopalnym życzyliśmy najlepszego. Jednakże najważniejsza była przyjacielska uroczystość. Nie zabrakło radości, nostalgii refleksji, a także urodzinowych wzruszeń. Opłatek czekał. Przybiegłyśmy pozbierać myśli na czas spokoju. Już Anioł czekał na drodze …

A w roku 2014 Nasza Cicha noc. Ale na ciszę – nie byłyśmy skazane. My kobiety mamy dobre ucho. Słyszymy najcichsze dźwięki. To była moc narodzenia, prezentów stół cały.
Omówiłyśmy jeszcze wszystkie aspekty ciszy, zanuciłyśmy tę najpiękniejszą cichą melodię. Czekałam z gwiazdką w dłoni, tą z nieba. A potem były już święta.

W latach ubiegłych w grudniowy wieczór była z nami Rowling i jej Trafny wybór – pierwsza powieść dla dorosłych. Był  Dom na krańcu czasu i Dziennik pisany później,

* * *

i
znów
święta noc
i
myśl zaczepiona
o grosz wiary

połączona z chwilą
chwila
toczy koło

pod grudniowym niebem
w żywej ciszy
dłoń podajemy
by dzielić z sobą
tę jedyną
świętą sól


Nasza dialogowa opowieść wigilijna.
Dzisiejszego wieczoru. Dzisiejszej nocy piszemy ją od początku, jak co roku.
I kiedy dzwony dobrą nowinę obwieszczą, pójdziemy pokłonić się Jezusowi.
My kobiety dialogu wyśpiewamy mu naszą opowieść, która toczy się kołem rozmów o literaturze, życiu i o świętej nocy, w którą wierzymy ze wszystkich sił.

 

Kolędowanie nasze dialogowe
tematy niewyczerpane
i życzeń moc

Taki nasz książki klub
o stół oparte rozmowy
przełamane opłatkiem życzenia

Urodzinowe kwiaty
weselne radości
wnuków narodziny

A potem kolejna święta noc
na stole od lat Zosiny karp
i każdej z nas kulinarne specjały

Betlejemski ogień płonie
świąteczne ozdoby wokół
i przyjaźń
która wzięła nas za rękę
i prowadzi przez cały literacki rok
do wigilii dialogowej
do opłatka i
niekończącej się naszej opowieści …

 

GRUDZIEŃ – TRZECI PIĄTEK
HISTORII. ROZDZIAŁ IX

To już dziewiąte święta. W takim dniu musimy ułożyć plan.
Było wigilijne powitanie teraz czas na dyskusję o książce, która będzie przerywana świątecznymi tradycjami.
Toni Morrison “MIŁOŚĆ” – tytuł piękny. Adekwatny do grudniowego spotkania.
Zdawałoby się, że wreszcie literacka sielanka czeka na czytelnika. Nic bardziej mylnego.
Niezwykłe losy właściciela hotelu, który nawet po śmierci wywołał duże zamieszanie wśród kobiet, które niegdyś stanęły na jego drodze. Nienawiść, nieporozumienia, intrygi, namiętności, to uczucia bliskie bohaterom powieści. Autor powoli odkrywa przed czytelnikiem historie kobiet, a za pomocą ciekawej narracji prowadzi czytelnika wsłuchującego się w poszczególne głosy bohaterek.
Wspólnym tematem jest oczywiście – MIŁOŚĆ.

W dniu, w którym pierwszy raz maszerowała ulicami Silk, porywisty wiatr potęgował chłód, a bezradne słońce ledwie mogło podnieść powyżej zera słupek rtęci na zaokiennych termometrach. na skraju oceanu potworzyły się tafle lodu, a na lądzie stłoczone domki Monarch Street kwiliły jak szczenięta. Połyskujące gładzie lodu, które powoli niknęły w cieniu wczesnego wieczoru, sprawiały, że na chodnikach podcinało nogi nawet najzręczniejszym przechodniom, a co dopiero osobie lekko utykającej. Przy takiej pogodzie powinna była pochylić głowę i zacisnąć powieki w szparki, ale że była obcą, ślepiła szeroko rozwartymi oczami, szukając adresu podanego w ogłoszeniu.

Kim była ta kobieta? Tę zagadkę rozwiążecie czytając książkę.

W SALONIKU pora przerwać dialog o miłości, lecz z miłością podzielić się opłatkiem.

Po tej porcji życzeń, uścisków zasiadamy do wspólnej wieczerzy wigilijnej.

Pysznie wyglądające potrawy zachęcały do poczęstunku. Na stole wszystko.  Tradycyjny karp, makowce, serniki – po prostu jak w rodzinnym domu.
Po kolacji kolejne atrakcje. W pierwszej kolejności urodzinowe życzenia. Dla Krystyny

 


I dla Danusi

 Zdrowia,  pogody ducha  raz literackich wzruszeń dla solenizantek.
A teraz zgodnie z tradycją niespodzianki od Dzieciątka. Bo u nas Święty Mikołaj przychodzi 6 grudnia.

 Bez względu na ile mamy lat,


z prezentów cieszymy się

zawsze tak samo.

I jak widać

 na załączonych

 obrazkach,

 my kobiety dojrzałe, cieszymy się jak małe dzieci. I to jest piękne.

 W zapakowanym prezencie w kokardkę wsunięta była karteczka z odpowiednią do grudniowego święta sekwencją.

 Każda z nas

 czytała co napisane.

Były to raz słowa wzruszające.

 Innym razem kulinarne, bądź radosne.

 Nawet aniołki ucieszone dotrzymywały nam towarzystwa.

 A czekoladowe dzwonki akompaniowały nam przy najpiękniejszych kolędach.

Ja tam byłam
karpia jadłam, kawę piłam
zapaliłam świece
częstowałam chlebem
na gwiazdkę z nieba czekałam
i gwiazdkę dostałam

Dziękuję wszystkim koleżankom, za serce, które na otwartej dłoni mocno bije dla drugiego człowieka.

Pozdrawiam Danuta Dąberowska-Obrodzka, moderatorka DKK

Krystyna Mirek – gościem Dyskusyjnych Klubów Książki.

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

LITERACKIE WIEŚCI Z SALONIKU

TO BYŁ LISTOPAD 2016 ROKU

A NASZE WSPOMNIENIA TAMTEGO PIĄTKOWEGO WIECZORU
WCIĄŻ AKTUALNE.

 

GOŚCIEM DYSKUSYJNYCH KLUBÓW KSIĄŻKI
DZIAŁAJĄCYCH W SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16 MBP
W RUDZIE ŚLĄSKIEJ

BYŁA PISARKA KRYSTYNA MIREK

Pisarka, autorka powieści obyczajowych, mama czwórki dzieci – trzech dorastających córek i jednego małego synka.

Krystyna Mirek jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.

Ona sama zawalczyła o swoje największe zawodowe marzenie trzy lata temu, kiedy wysłała do warszawskiego Wydawnictwa Burda (dawniej G+J) tekst debiutanckiej powieści, zupełnie nie wierząc, że ma ona jakiekolwiek szanse. Dziś jest autorką ośmiu książek, z których większość weszła na listy bestsellerów.

Swoim doświadczeniem związanym z dążeniem do realizacji planów, a także godzeniem wielu ról życiowych dzieli się na spotkaniach autorskich oraz podczas warsztatów pt. „Kobiece oblicze organizacji czasu”.

http://krystynamirek.blogspot.com
/
https://www.facebook.com/KrystynaMirekpisarka?ref=hl
http://lubimyczytac.pl/szukaj/ksiazki?phrase=krystyna+mirek&main_search=1

JEŻELI CIEKAWI JESTEŚCIE JAK PRZEBIEGAŁO  SPOTKANIE AUTORSKIE LUB PRAGNIECIE JESZCZE RAZ WEJŚĆ W LISTOPADOWE LITERACKIE EMOCJE – POSŁUCHAJCIE….

To był piątkowy ciepły wieczór. Salonik przygotowany na przyjęcie gości. Najważniejszą osobą, która tego dnia  miała przyjechać do Rudy Śląskiej  była pisarka Pani Krystyna MIREK, której to książki przechodzą z rąk do rąk naszych czytelników.

Tuż przed godz. 17.00 w SALONIKU gwarno.
Goście powoli zajmują miejsca przeznaczone dla publiczności.
Każdy lekko podekscytowany, czeka na swoją pisarkę.

Wszyscy jak to zwykle bywa na spotkaniach autorskich z uwagą będą wsłuchiwać się w każde słowo płynące w ich stronę. Pytania do autorki książek pewnie przygotowane. Może wywiąże się ciekawa dyskusja? Zobaczymy! Wszystko przed nami.

18 LISTOPADA. PIĄTEK. GODZ. 17.00
W PROGACH FILII NR 16
WITAMY PANIĄ

KRYSTYNĘ MIREK

W mieszkaniu panowała cisza. Mały Antoś zasnął, ale Iga wciąż czuwała. Otuliła się szczelnie kołdrą i ułożyła wygodnie na miękkim materacu. Czuła się wspaniale i nie chciała przespać tej chwili. Już dawno nauczyła się łapać wszelkie miłe odczucia, doceniać momenty, kiedy życie staje się lżejsze, cieszyć się tym, póki można, tak bardzo jak tylko to możliwe. Ile starczy tchu w piersiach (…).

Drodzy goście saloniku, (po przeczytaniu fragmentu książki Krystyny Mirek spotkanie rozpoczęła prowadząca – moderatorka DKK, Danuta Dąbrowska-Obrodzka), dzisiaj my zgarniemy wszystkie miłe odczucia, doceniając dzisiejszy wieczór. Dzisiaj będziemy cieszyć się tym, że będzie literacko, aż tchu wystarczy w piersiach, a wszystko to za sprawą naszego gościa. Dziś odsłoni nam większy kawałek nieba Pani Krystyna Mirek.

Pani Krystyno (zwróciła się do pisarki prowadząca spotkanie), nasz salonik mieści się przy drodze do marzeń, w którym można spotkać wszystkie kolory literackiego nieba.

I chociaż dziś nie będziemy polować na motyle, bo to nie ta pora roku, to z całą pewnością w szczęśliwej rodzinie słowa poznamy niejedną francuską opowieść, która spadła jak miłość z jasnego nieba. I będzie nam jak w spełnionych marzeniach.

Pani Krystyna ucieszyła się z niecodziennego powitania (jej słowa są utrwalone na krótkim filmiku z owego pamiętnego wieczoru),  co było dla nas wszystkich bardzo miłe.
I tak w tej magicznej literackiej atmosferze rozpoczął się wieczór autorki.

 Listopadowy wieczór, który czytelnicy postanowili spędzić w literackim tonie, wiedząc, że spotkanie autorskie to wydarzenie szczególne. Nie często zdarza się okazja poznać pisarkę, której książki czyta się z wielką przyjemnością. Problemy, które Krystyna Mirek porusza w swoich powieściach nie są wyimaginowane, co sprawia, że nie czujemy się osamotnieni w naszym realnym życiu.  Książka, co jest przecież niezwykle cenne niejednokrotnie pomaga nam w zrozumieniu siebie, własnych słabości i ograniczeń.

Spotkanie autorskie zarówno dla czytelnika jak i samego autora za każdym razem jest nowym doświadczeniem.
Nawet jeżeli powielają się pytania, bo przecież niezależnie od tego w jakim mieście dużym czy małym odbywa się spotkanie z pisarzem, to zawsze każdy chce wiedzieć jak rozpoczęła się ta twórcza droga, którą podąża pisarz, a w ślad za nim czytelnik. Ale to, że w każdym miejscu są inni ludzie, i miejsca są przeróżne, to i słowa nabierają innego wymiaru.

  W SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16 Pani Krystyna opowiedziała nam o początkach przygody, w której słowo pisane znalazło się nie tylko w sferze marzeń, ale stało się rzeczywistością twórczą.
Mówiła o inspiracjach, o twórczych marzeniach. W opowieść wplatała wątki z prywatnego życia, które miało, i ma ogromny, i pozytywny wpływ na jej twórczość.

Pisarka przekazywała tę wiedzę  z wielka pasją. Nie brakowało również sporej dawki humoru, co także wpłynęło na niepowtarzalną atmosferę i ciekawy przebieg spotkania.

 

Nie tylko powieści, bohaterowie i fabuła stanowiły ważną część naszej rozmowy. Pani Krystyna Mirek prowadzi warsztaty “Kobiece zarządzanie czasem”, to właśnie ten temat był szeroko omawiany i dyskutowany.

Ciekawym wątkiem rozważań o literaturze współczesnej, który zainteresował czytelników, to niezaprzeczalny fakt pojawienia się wielu pisarek na rynku wydawniczym. Kobiety w Polsce chwyciły za pióro. Przy czym każda ma swój styl swoją ulubioną tematykę. Każda z pań ma również swoich czytelników.


Otwartość, subtelność i szczerość Pani Krystyny Mirek sprawiły, że ten listopadowy literacki wieczór był dla wszystkich wspaniałym twórczym przeżyciem.


Zanim rozmowy w kuluarach, takim niecodziennym punktem kończącym część oficjalną spotkania autorskiego w DKK jest uroczyste złożenie przez naszego gościa podpisu, autografu, na portrecie, który jak zawsze namalowany jest przez zaprzyjaźnionego z salonikiem malarza Jerzego Obrodzkiego.

To Jurek wymyślił taką konwencję i od 2007 roku to znaczy od początku powstania w Polsce DKK –  jest jej wierny. Dzięki czemu, jako jedyne w Polsce kluby DKK posiadamy tak wspaniała galerię portretów wszystkich twórców, którzy odwiedzili BARWY i DIALOG. Dwa Dyskusyjne Kluby Książki, które działają w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rudzie Śląskiej w Filii nr 16.

Oto ten uroczysty moment uchwycony w kadr.

I tak obok podpisu malarza, podpis Krystyny Mirek. To kolejny obraz, który wzbogaci naszą galerię.

Jeszcze podziękowania i kwiaty.

Za oknem był listopad, wieczór, nostalgia. U nas atmosfera iście literacka.

Drodzy czytelnicy, goście, przyjaciele nasza księga wciąż otwarta. My uczestniczyliśmy nie w literackiej fikcji i nie byliśmy bohaterami opowieści, ale to co działo się dzisiejszego wieczoru to wszystko zapisane będzie w naszej pamięci. Dziękuję serdecznie Pani Krystynie Mirek, za tę ucztę słowa i opowieść o pasji tworzenia, opowieść o życiu, i opowieść o sobie.

To właśnie jest cenne, że spotkanie autorskie pozwala nam odkrywać nie tylko kunszt pisarki i spore pokłady wyobraźni naszych gości, ale przede wszystkim poznajemy wnętrze samego autora. 

Dziękuję wam drodzy goście i przyjaciele za liczny udział. Dziękuję, że ten wieczór postanowiliście spędzić w bibliotece, i uduchowieni,  nasyceni słowem inni wrócicie do swoich codziennych obowiązków. Dziękuję wam że jesteście i zapraszam do książek.

Spotkanie dla państwa prowadziła Danuta Dąbrowska-Obrodzka

 

  Czas na rozmowy, dedykacje, autografy.

 

WPIS DO NASZEJ SALONIKOWEJ KRONIKI WYDARZEŃ

I CZAS NA WSPÓLNE ZDJĘCIE Z KLUBOWICZMI

Jako moderator DKK oraz gospodarz spotkania było mi bardzo miło osobiście poznać pisarkę
Panią Krystynę Mirek. Czytając teraz książki, znając głos autorki, uśmiech i serdeczność treść każdej kolejnej powieści wzbogacona jest o naszą salonikową znajomość.

Kłaniam się i pozdrawiam, Danuta Dąbrowska-Obrodzka

http://krystynamirek.blogspot.com/2017/01/niezwyke-kobiety-niezwyke-spotkania.html

(Zerknijcie i przeczytajcie jak spotkanie skomentowała Pani Krystyna Mirek)

W PAŹDZIERNIKU W DIALOGU “ZABÓJCA”

 

SALONIKOWE WIEŚCI

21 PAŹDZIERNIKA 2016 R.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

MARIA NUROWSKA “ZABÓJCA”

Ten pociąg odjeżdżał z Dworca Centralnego o dziesiątej z minutami, weszłam do przedziału pierwsza, dopiero potem pojawił się kolejny pasażer. Mruknął coś pod nosem i mimo że miejsce naprzeciw mnie przy oknie było wolne, usadowił się przy drzwiach. Nie wiem dlaczego pomyślałam, że stroni od ludzi, nic wtedy o nim nie wiedziałam, ani kim jest, ani dokąd zmierza.

To pierwsze dwa zdania powieści, którą tego wieczoru należy wziąć pod lupę. Tytuł sugestywny “Zabójca” nic dodać. Z kim zatem jechała nasza pasażerka pociągu. Czy to ów tytułowy “on”?

W przeddzień piątkowego wieczoru tradycyjnie do dyskutantek DIALOGU została wysłana informacja o spotkaniu:

Która z was jeszcze nie odwiedziła więzienia to bardzo proszę zrobić to do jutra i napisać artykuł sprawozdawczy. Jutro w Dialogu mam nadzieję obecność dziennikarek 100%. Będzie okazja porozmawiać  z osobą, która 20 lat przeżyła w koszmarnych warunkach więziennej wegetacji. Do tegoż dramatu dodamy szczyptę czerwieni. Tylko ten kolor jest wstanie uratować każde życie. Jesteście zaproszone do salonikowej gazdówki. A przy takim stole nie zabraknie książek. Zatem ku wolności drogie dziennikarki DIALOGU. Ku wolności.

Dlaczego tym razem właśnie wolność zajmuje czołowe miejsce?
Dlaczego więzienie okazało się miejscem pierwszoplanowym?
Dlaczego salonikowa gazdówka jest azylem?

 To kluczowe pytania, na które poszukamy odpowiedzi.

Dziennikarki prawie w komplecie.

Każda z notatkami. Reportaże, sprawozdania i biegnące ku wolności myśli.
To wszystko budzi poczucie dobrze spełnionego obowiązku.

Lektura przeczytana!

Najwięcej uwagi skierowałyśmy rzecz jasna na zapiski z więzienia.

“Jestem tutaj już trzeci rok, przedtem trzymali mnie do sprawy w areszcie – jak mnie wieźli więziennym autobusem, naprzeciwko na ławce siedzieli sami Murzyni, pomyślałem, że wyglądają jak kawki na gałęzi, ale było mi nie do śmiechu. Wieziono mnie w miejsce, które cieszyło się złą sławą”(…).

Czyżby zatroskanie malowało się na twarzach czytelniczek. Pewnie tak! Ponieważ wiedzą jak potoczyła się sprawa naszego bohatera.
Zdradzę tylko, że przesiedział 20 lat. Za co – zapytacie? Tytuł brzmi “Zabójca”. Cóż zatem dodać? Jest wymowny. Jednakże rzeczywistość to bardziej skomplikowana sprawa niż się wydaje. Dlatego warto wsiąść do owego przedziału i krok po kroku prześledzić losy pasażera, który zajął miejsce nie przy oknie, a przy samych drzwiach.

Dialogowym zwyczajem, każda czytelniczka (no prawie każda), uważa, że należy swoją ustną wypowiedź na temat książki poprzedzić wypowiedzą pisemną. tak było i tym razem.

Ja to tylko chcę do gazdówki! San Quntin … więzienie …brrrr. A „Zabójcę” przeczytałam w niespełna 5 h.  Czekałam na emocje, a było zaledwie lekko i przyjemnie.  No za wyjątkiem zapisków z więzienia.  Zapewne znacznie więcej doznań spotka mnie na spotkaniu w DIALOGU. Pozdrawiam

Tym razem nasza dialogowa lektura może stać się przykładem jak zbieg okoliczności potrafi odmienić nasze plany i życie. Człowiek to księga, w której zapisane są tajemnice. Czasem warto podzielić się nimi, by choć na chwilę poczuć ulgę w codziennej prozie życia. Czekam na spotkanie.

Kolejna wypowiedź. Niektórzy to mają przechlapane i los ich nie szczędzi. Tracą wszystkich, których kochają i to w tragicznych okolicznościach. Nie dość tego – trafiają do paki na 20 lat za niewinność. My to jednak mamy dobrze, ale nie będziemy sądzić po pozorach, nie mamy roztrzaskanych dusz, i z daleka omijamy więzienne progi więc ze sprawozdaniem będzie krucho, niemniej dzienniki więzienne mnie zaciekawiły, może ktoś coś jeszcze dopowie.


I dopowiadają dziennikarki, i słów wiele, i myśli dosypują do smaku.
A smaków na stole słodkich bez liku.
Tu najprawdopodobniej zadziałała kobieca intuicja.
To nie było więzienne menu.
Przegryźć należy te więzienne 20 lat. Na takie smutki tylko słodkie wypieki i gorąca czarna kawa bez czarnego więziennego chleba.

(…) Tutaj w San Quentin po rewizji dano nam bieliznę, buty, drelichową bluzę i spodnie żółtego koloru, a potem wszystkich zaprowadzili do takiego ogromnego hangaru, bez ścian i krat, gdzie co pół metra stały piętrowe prycze. Było głośno jak w ulu, bo wszyscy coś gadali,  ja z tego nie rozumiałem ani słowa, tylko to bębnienie w głowie. Pomyślałem, że nie wytrzymam dłużej niż jeden dzień … (…).

Oto pisemna wypowiedź na temat powieści kolejnej rozmówczyni: W pierdlu nie byłam, sprawozdania nie napisałam. Jestem nieprzygotowana – sorry! Mam nadzieję, że za to uchybienie nie dostanę wypowiedzenia … Ile człowiek jest w stanie wytrzymać bólu, cierpienia, poniżenia, upokorzenia? Nie mogę sobie wyobrazić takiej sytuacji, nie potrafię. Do miłego!

Następne wyznanie: Od dłuższego czasu jestem uwięziona, ale się wymknę, aby z wami podyskutować o książce.

 

I jeszcze jedno zdanie: Artykuł sprawozdawczy: Wnętrze zabójcy w żaden sposób mnie nie zachwyciło, ot kolejna banalna  powieść kobieca, tylko tyle niestety.

Książka jak to książka ma swoich zwolenników i przeciwników.
To powoduje, że dyskusja nasza jest bardzo żywa. Jeżeli liczne wątki powieści drażnią odbiorcę, denerwują, to chce się wykrzyczeć myśli i słowa. Nie ma innego wyjścia.

A kiedy jakiś literacki banał w pogoni za kolejnym banałem to znaczy, że pora na urodzinowy przerywnik.

A urodziła się Jadzia


i Ewa.

Naszym koleżankom życzymy wszystkiego najlepszego.

DIALOG – jak nazwa wskazuje skłania ku rozmowie. Rozmowa pozwala na wyrażenie własnych opinii. Dyskusja prowadzi do wymiany poglądów. Do szacunku i zrozumienia drugiego człowieka.
Jak potoczyła się ta tytułowa zabójcza historia dowiecie się biorąc do ręki tę książkę.
Nawet jeżeli opisana w niej miłość będzie dla ciebie banalna, a więzienie abstrakcją, to i tak warto znaleźć się w tym pociągu, który z Dworca Centralnego podąża w kierunku Zakopanego. Warto przyjrzeć się współpasażerom, wybrać jednego i …

A potem wrócić do naszego literackiego stołu i przeczytać jakże filozoficzną myśl, którą napisała nasza dialogowa rozmówczyni.

Salonikowa gazdówka jest miejscem wolności słowa. Tutaj w atmosferze wolności są prowadzone niepowtarzalne dyskusje, rodzą się złote myśli  i ciekawe pomysły.  Dobrze jest rozmawiać o więzieniu na wolności, a nie o wolności w więzieniu. Wolność, to życiowe wybory dobre, złe bardziej lub mniej trafione. Dlatego czasami musimy coś stracić żeby to docenić. Może zamiast gonić za ulotnym szczęściem, warto nauczyć się cieszyć z tego co mamy. Czasami najbardziej szalone wybory stają się szansą na zmianę życia. Wolność, to nie jest port, adres i nie przystań, to nie jest wartość dana raz na zawsze, to wartość, o którą trzeba niejednokrotnie walczyć, a przede wszystkim doceniać i pielęgnować. W naszym saloniku  pamiętajmy zawsze, że my możemy oddychać  swobodnie tylko w atmosferze wolności.

Dyskusja na temat książki dobiegła już końca.  Teraz czas na towarzyskie rozmowy, na radości i takie tam różne babskie  wywody.
Cieszymy się, że po “krótkiej” nieobecności progi DIALOGU przekroczyła Ewa.
A Ewa jak to Ewa zawsze ma dla nas specjalny poczęstunek.

 

Piękne jesienne cuda.


Dziękujemy Ewie za wspaniałą niespodziankę.

* * *
A teraz kiedy już październik Giewont przysłonił
i we mgle Kościeliska spowita
szedł Adam po dawnych śladach

siostra i brat
tak niedawno wspólnym śniadaniem zajęci
siostra i brat
jak niebo i piekło
w objęciach wiatru

i on
życie  śmierć
w jednej dłoni ściśnięte
tak mocno
jak chleba ostatni kęs

D.D.O.

(…) – Wtedy na peronie padłem na kolana i przeprosiłem góry za swoje życie …

Wszystkie mamy nadzieję, że nie wiecie dlaczego Adam przesiedział 20 lat w więzieniu?

Życzę przeczytania tej książki.
Do spotkania w następnym słowie.

Pozdrawiam –  moderatorka Danka

21 PAŹDZIERNIKA W DIALOGU “ZABÓJCA”

 

SALONIKOWE WIEŚCI

CZY TO RZECZYWIŚCIE “ZABÓJCA”?