Archive for » April, 2016 «

KSIĄŻKA DLA PRZECHODNIA.

 

23 KWIETNIA

ŚWIATOWY DZIEŃ KSIĄŻKI

I PRAW AUTORSKICH

Z OKAZJI ŚWIATOWEGO DNIA KSIĄŻKI I PRAW AUTORSKICH
Filia nr 16 WŁĄCZYŁA SIĘ W AKCJĘ “KSIĄŻKA DLA PRZECHODNIA”
AKCJA POWSTAŁA Z INICJATYWY
UCZNIÓW I NAUCZYCIELI ZESPOŁU SZKÓŁ PONADGIMNAZJALNYCH
W RUDZIE ŚLĄSKIEJ,

A SKIEROWANA ZOSTAŁA W STRONĘ LOKALNEJ SPOŁECZNOŚCI.
W TYM DNIU KAŻDY ZAINTERESOWANY LITERATURĄ MÓGŁ OTRZYMAĆ KSIĄŻKĘ.
GŁOŚNE CZYTANIE W PLENERZE
ORAZ

“KSIĄŻKA DLA PRZECHODNIA”  WZBUDZIŁY CIEKAWOŚĆ
I ZAINTERESOWANIE.

 

 

CZYTAJCIE!
WARTO CZYTAĆ – WIĘC CZYTAJCIE!

SZKOŁY DLA EKOROZWOJU. WYSTAWA.

 

22 KWIETNIA

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ ZIEMI

SALONIKOWE WIEŚCI

OD 22 DO 27 KWIETNIA
W SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16
MOŻNA ZWIEDZAĆ WYSTAWĘ PT.
“SZKOŁY DLA EKOROZWOJU”
PRACE CIESZĄ SIĘ DUŻYM ZAINTERESOWANIEM
WSZYSTKICH UŻYTKOWNIKÓW BIBLIOTEKI.

BOGATA WYOBRAŹNIA, POMYSŁ ORAZ WYKONANIE
ŚWIADCZĄ O NIEZWYKŁEJ WRAŻLIWOŚCI EKOLOGICZNEJ
A TAKŻE ZDOLNOŚCIACH MANUALNYCH UCZESTNIKÓW
MIĘDZYSZKOLNEGO FESTIWALU RECYKLINGU.

 

 

 

ZAPRASZAMY

WARSZTATY LITERACKIE. BLIŻEJ KSIĄŻKI

SALONIKOWE WIEŚCI

         WARSZTATY LITERACKIE

21 KWIETNIA 2016 R.

W NASZEJ BIBLIOTECE GOŚCILIŚMY UCZNIÓW SZKOŁY PRZYSPOSABIAJĄCEJ DO PRACY
W RUDZIE ŚLĄSKIEJ

NOWOŚCIĄ, DLA NASZYCH GOŚCI, KTÓRZY NA CO DZIEŃ UCZĄ SIĘ OGRODNICTWA BĄDŹ SZTUKI KULINARNEJ BYŁY WARSZTATY LITERACKIE ORAZ BLIŻSZE POZNANIE BIBLIOTEKI I NASZYCH BIBLIOTECZNYCH ZBIORÓW.

UCZNIOWIE ZAŚ OPOWIEDZIELI O SZKOLE, KTÓRA STAŁA SIĘ ICH DRUGIM DOMEM.

TA LEKCJA PRZYNIOSŁA OBOPÓLNE KORZYŚCI.
PIERWSZYM EFEKTEM BĘDZIE WYSTAWA NIEZWYKLE CIEKAWYCH PRAC WYKONANYCH PRZEZ UCZNIÓW TEJŻE SZKOŁY, A TAKŻE UDZIAŁ BIBLIOTEKARZY
Filii nr 16 W AKCJI CZYTELNICZEJ

Z OKAZJI DNIA KSIĄŻKI I PRAW AUTORSKICH
“KSIĄŻKA DLA PRZECHODNIA”

AKCJA ODBĘDZIE SIĘ 22 KWIETNIA  W RUDZIE ŚLĄSKIEJ PRZY UL. WOLNOŚCI
NATOMIAST WYSTAWĘ MOŻNA ZOBACZYĆ W SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16
OD 21 DO 27 KWIETNIA
W GODZINACH OTWARCIA BIBLIOTEKI

ZAPRASZAMY

DZIĘKUJEMY UCZNIOM  I NAUCZYCIELOM ZA UDZIAŁ W WARSZTATACH LITERACKICH.

ZAPRASZAMY DO BIBLIOTEKI.

WARSZTATY LITERACKIE DLA DZIECI.

SALONIKOWE WIEŚCI

WARSZTATY LITERACKIE DLA DZIECI

BAJKI. BAŚNIE. WIERSZE.

 20 KWIETNIA NASZĄ BIBLIOTEKĘ ODWIEDZIŁY DZIECI
Z ZESPOŁU SZKÓL SPECJALNYCH NR 2

NA WARSZTATACH LITERACKICH NASI GOŚCIE ZAPOZNALI SIĘ Z LITERATURĄ PRZEZNACZONĄ
DLA ODPOWIEDNIEJ GRUPY WIEKOWEJ.

UCZNIOWIE KLAS II, III I IV POZNALI NOWE POJĘCIA Z DZIEDZINY LITERATURY
MIĘDZY INNYMI ZASTANAWIALIŚMY SIĘ NAD OCENĄ POZNANYCH BOHATERÓW LITERACKICH
ORAZ DOKONALIŚMY ANALIZY  PODMIOTU LIRYCZNEGO.

BARDZO DZIĘKUJEMY UCZNIOM I  NAUCZYCIELOM ZA UDZIAŁ W WARSZTATACH LITERACKICH.

ZAPRASZAMY DO CZĘSTYCH ODWIEDZIN BIBLIOTEKI

W Barwach jak zawsze – poezja beż żartów


SALONIKOWE WIEŚCI

01 KWIETNIA
Z POEZJĄ NIE MA ŻARTÓW

DLATEGO W BARWACH ZAWSZE NA POWAŻNIE
NO MOŻE PRAWIE ZAWSZE.

POECI TO LUDZIE Z KRWI I KOŚCI. RAZ SMUTNI, RAZ WESELI.
PO ZIEMI STĄPAJĄ. W NIEBO POPATRZĄ .
COŚ TAM SKROBNĄ. COŚ PRZECZYTAJĄ.
ALE CO NAJWAŻNIEJSZE RAZ W MIESIĄCU
SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16 – ODWIEDZAJĄ

TAK BYŁO I TYM RAZEM

 

Spotkali się, aby pogawędzić o literaturze, przeczytać swoje wiersze, podyskutować na temat poetyckiego warsztatu.

 

 

 

 

 

Przyszli, usiedli i czytali jedna po drugiej, jeden po drugim – poetki i poeci BARW.
Snuła się kwietniowa poezja. Metafora za metaforą. Słowo po słowie. Wers po wersie.
Takie głośne czytanie zapisanych myśli.
Następnie wybór wiersza miesiąca kwietnia.  Okazało się, że najwięcej punktów zdobył wiersz Jacka.
Gratulacje, dyplom i książka. Stały, ale nie nudny punkt programu.
Wystarczy zobaczyć tę radość na twarzy Jacka – zwycięzcy, i Jurka – prezesa, który Jackowi wręczał nagrodę.


Ale tę radość należy nieco utemperować. Czas na warsztaty, to znaczy czas na poetycką zbiorową robotę.

 

Każdy wiersz przegadany od A do Z.
Analiza treści i warsztatu.
Indywidualne sądy, oceny, przemyślenia.
Można tak polemizować bez końca. Barwowicze mają ten rodzaj dyskusji opanowany niemal do perfekcji.
Lata praktyki.
Jednakże ważnym jest fakt, że chociaż formuła spotkań nie zmieniła się od lat, to i tak każdy pierwszy piątek w BARWACH różni się wszystkim.
Inne są teksty, nastroje, inne konkluzje i dygresje.
Przez 30 z hakiem lat – nikt jeszcze w BARWACH nie ziewał i nikomu nie chciało się spać.

 A teraz dla zmiany nastroju przechodzimy od poezji do kryminału.

01 kwietnia zobowiązuje.
Metafora przechodzi w kolejną zagadkę do rozwiązania.
Tym razem nic nas nie obchodzi podmiot liryczny i odwieczne szkolne pytanie – co poeta miał na myśli?

01 kwietnia – tłem dla  tego dnia jest zagadka kryminalna.

Kolejna książka z niezwykle popularnej serii kryminałów z inspektorem policji z Edynburga, Johnem Rebusem. Zgorzkniały szkocki policjant jest już na emeryturze, ale jako cywil wciąż pracuje w Wydziale Spraw Otwartych i Niewyjaśnionych. Tym razem będzie musiał rozwiązać zagadkę zaginięć młodych kobiet przy drodze A9 – na trop naprowadzi go zdjęcie szkockiego krajobrazu, rozsyłane przez wszystkie ofiary porwań.

źródło opisu: www.wydawnictwoalbatros.com

źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com

Źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/219887/stojac-w-cudzym-grobie

Moi drodzy  na koniec można rzec, że BARWACH “Stojąc w cudzym grobie” rozwikłaliśmy to, co wydawało się niewyjaśnione.
Z niecierpliwością czekamy już na maj. Może przestaniemy poetycko smucić, coś tam zawróci nam w głowie i  bez łez napiszemy kolejny wiersz.

Do majowego piątki

Pozdrawiam, moderatorka Danka

I SNUJE SIĘ BAJECZKA.

02 KWIETNIA

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ KSIĄŻKI DLA DZIECI


SALONIKOWE WIEŚCI

O5 KWIETNIA 2016 R.

GŁOŚNE CZYTANIE BAJEK PRZEDSZKOLAKOM

Tym razem pani Ewa przedstawiła dzieciom sylwetkę  H. Ch.  ANDERSENA oraz
naszym milusińskim przeczytała przepiękne baśnie tego wspaniałego pisarza.

Hans Christian Andersen i (ur. 2 kwietnia 1805 w Odense, zm. 4 sierpnia 1875 w Rolighed koło Kopenhagi) – duński pisarz i poeta, najbardziej znany ze swej twórczości baśniopisarskiej.

źródło: https://www.google.pl/search?q=andersen&tbm=isch&imgil=6Yz4H0wEMpVuAM%253A%253BmzA8wd9GRew8WM%253Bhttp%25253A

Andersen urodził się w najbiedniejszej dzielnicy Odense jako syn szewca Hansa Andersena i niepiśmiennej praczki Anne Marie z domu Andersdatter

W krainę baśni pierwsza wprowadziła go babcia. Andersen bywał z nią w przytułku dla chorych, gdzie zajmowała się ogrodem. Kilka motywów z opowieści babci zostało później wykorzystanych przez Andersena w jego utworach. Po śmierci ojca i powtórnym małżeństwie matki (z Nielsem Gunersenem) Andersen wyjechał we wrześniu 1819 do Kopenhagi z zamiarem zostania aktorem. W latach 1820–1821 uczęszczał do szkoły baletowej w Kopenhadze. Próbował także gry w teatrze, ale nie przyjęto go. Karierę rozpoczął jako śpiewak z wysokim sopranem, ale utracił go po mutacji głosu.

Za wszelką cenę starał się być jak najbliżej teatru, w którym zadebiutował jako autor w 1829 sztuką Kjærlighed paa Nicolaj Taarn (Miłość na Wieży Mikołaja). Od tego czasu pisał sporo sztuk teatralnych, które nie zawsze cieszyły się powodzeniem. Ze względu na brak wykształcenia jego sztuki pełne były błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i stylistycznych. Krytycy od początku je odrzucali.

Dom Andersena w Odense

Dzięki wytrwałości dostał w 1822 stypendium królewskie, które umożliwiło mu dalszą naukę w szkole, a później studia. Pomógł mu Jonas Collins, który od początku wierzył w talent chłopca. Pewniejsza sytuacja materialna pozwoliła na kontynuowanie pracy twórczej i rozwijanie zainteresowań. Zwiedził niemal całą Europę.

Miał wielu wybitnych i sławnych znajomych, należeli do nich: Bertel Thorvaldsen, Adam Oehlenschlager, Johanne Luise Heiberg, Jenny Lind, Bjørnstjerne Bjørnson, Charles Dickens, Søren Kierkegaard czy bracia Grimm.

W 1851 w wyrazie uznania dla wiedzy i zasług Andersena przyznano mu tytuł profesora, a w 1874 tytuł radcy.

Zmarł 4 sierpnia 1875 roku na terenie posiadłości wiejskiej Rolighed koło Kopenhagi (obecnie na terenie Østerbro – północnej dzielnicy stolicy Danii).

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hans_Christian_Andersen

Twórczość Andersena przypada na okres rozkwitu romantyzmu duńskiego i mieści się w tendencji zwanej realizmem poetyckim. Pierwsze utwory to opisy podróży, wiersze i humoreski. Sukcesem literackim była pierwsza powieść Improwizator (1835), w której zawarł elementy autobiograficzne. Andersena napisał jeszcze kilka powieści, m.in. Tylko grajek (1837) i Piotr Szczęściarz ( 1870), ponadto jest autorem kilku tomików wierszy oraz ponad trzydziestu sztuk teatralnych, które nie cieszyły się jednak powodzeniem. Światową sławę przyniosły mu baśnie i opowiadania dla dzieci (pierwszy zbiór ukazał się w 1835). Napisał ok. 150 baśni; niektóre są utworami oryginalnymi, inne powstały z inspiracji obcą literaturą, m.in. Księgą tysiąca i jednej nocy, wiele jest opartych na motywach ludowych. Do najbardziej znanych należą: Brzydkie kaczątko, Świniopas, Księżniczka na ziarnku grochu, Królowa śniegu, Słowik, Dziewczynka z zapałkami, Nowe szaty cesarza, Calineczka, Stokrotka. Baśnie Andersena zawierają głęboki sens humanistyczny i mają uniwersalną, ponadczasową wartość: przez zaczarowany świat kwiatów i zwierząt, wróżek, dobrych i złych duchów ukazują ludzkie charaktery i problemy. Zostały przetłumaczone na 80 języków. W Polsce wydawane wielokrotnie; pierwsze pol. wyd. zbiorowe Powiastki moralno-fantastyczne… (1859), najpełniejsze: Zbiorowe wydanie baśni Andersena (t. 1-6 1931); po II wojnie światowej Baśnie (t. 1-3 1956). Andersen napisał także sfabularyzowaną autobiografię Mit Livs Eventyr (1855, Baśń mojego życia).

źródło: http://basnie.republika.pl/andersen.htm

DROGIE DZIECI

CZYTAJCIE BAŚNIE HANSA CH. ANDERSENA

Dwóch panów z Brukseli. W DIALOGU marzec z Ericem – Emmanuelem SCHMITTEM.

 

 SALONIKOWE WIEŚCI

Czym jest szczęście, majątek, ocalone życie, geniusz współmałżonka, kiedy cena za to wszystko tak wysoka?
A może warto ją zapłacić, jeżeli i tak nie mamy wpływu na nasz los?
Mam nadzieję, że omówimy wszystkie dylematy „małżeństw we troje”
I to bez spadku, psa i partytury. My przy czarnej kawie rozpoczniemy kolorową dyskusję. Czekam na wasze odpowiedzi i do literackiego zobaczenia.

Po krótkim czasie nadeszła pierwsza odpowiedź.

Szczęście …. Jest w twoim uśmiechu i słowach którymi na akcję nas zwołujesz.

Bardzo dziękuję za tak miłe słowa.

Po chwili nadszedł drugi sms.
Szczęście, stan błogostanu, to wykreowane przez nasze umysły sytuacje, które podlegają nieustannym zmianom.  Nie da się być szczęśliwym przez cały czas. Jadnak będę bardzo szczęśliwa jak uda mi się spotkać z klubowiczkami. Pozdrawiam

18 MARCA 2016 R. PRAWIE WIOSNA
GODZ. 18.00

“MAŁŻEŃSTWO WE TROJE”

Do SALONIKU punktualnie o 18.00 wchodzą kobiety.
O “małżeństwie we troje”   wiedzą już wszystko.

Tematy jakie porusza autor Małżeństwa we troje, nie należą do łatwych, mimo, że dotykają spraw codziennych i miłości, która ma tu różny wymiar. Ocena bohaterów należy do nas i tu Schmitt zostawia nam pole do popisu, więc myślę, że piątkowy wieczór stworzy tę okazję. To kolejna opinia dialogowiczki.


Dobrze rozpocząć rozmowę na tematy tak trudne i delikatne w gronie oczytanych kobiet.

 Argosy, geje, zjawy, trudne wybory, bolączki związków nie tylko międzyludzkich, miłość jak wulkan śmierć….transplantacja, aborcja… to wszystko nasze ziemskie życie na tym łez padole.
Tym niemniej książka wspaniała, byłam w siódmym niebie ..ze Schmittem we “dwoje” Kolejna konkluzja na temat…

 Małżeństwo we troje jest zbiorem kilku opowiadań, w których autor porusza wiele spraw z dziedziny TABU i nie tylko.
Mając przed oczami okładkę i tytuł, łatwo nam snuć domysły o zawartości książki. Ale domysły to jedno, a treść to już zupełnie inna sprawa. E.E. Schmitt opowiada nam niebanalne historie. Wprowadza czytelnika w arkany niezwykłych uczuć i dylematów wiążących się z głębią ludzkich przekonań, przeżyć, marzeń. To rzeczywistość na styku z metafizyką.

 Ktoś powiedział „Nie często trafia się okazja by dokonać rzeczy wielkich. Natomiast na każdym kroku można innym ludziom sprawić małe radości. Wystarczy przyjacielskie pozdrowienie, które jak promyk słońca może rozjaśnić samotność i smutek życia.

Dwóch panów z Brukseli

“Gdy pewnego dnia do jej drzwi zadzwonił trzydziestolatek w niebieskim garniturze i zapytał, czy jest tą Genecieve Grenier z domu PiSTRE, która pięćdziesiąt pięć lat wcześniej, trzynastego kwietnia po południu w katedrze Świętej Guduli poślubiła Edouarda Greniera, niemalże zatrzasnęła mu drzwi przed nosem, odparowując, że nie bierze udziału w żadnym teleturnieju. jak zwykle jednak nie chciała nikogo zranić, powstrzymała się więc i po prostu odparła cicho: Tak” (fragment książki)

Po co przyszedł ów mężczyzna? Dowiecie się czytając (zapewniam, że z zainteresowaniem), pierwszą historię.
Jedną z ważnych ról w jej życiu głównej bohaterki odegrali dwaj panowie, których Genecive nigdy nie miała przyjemności i śmiałości poznać. Ale dwaj panowie z Brukseli wiedzieli o niej niemal wszystko.

Jednakże zdaniem czytelniczek najwięcej emocji i wzruszeń dostarczyło nam opowiadanie pt. “Pies”
Chociaż nie sposób pominąć pozostałych. “Małżeństwo we troje”, “Serce w popiele” i “Dziecko upiór”. Bogata wyobraźnia autora i sposób prowadzenie narracji sprawia, że tę książkę chłoniemy. A może ta książka pochłonęła nas? Przeczytajcie. Warto.

To, że obok literatury Schmitta nikt nie przeszedł obojętnie świadczą mimika, zatroskanie i nostalgia, malująca się na twarzach DIALOGOWICZEK.

Aby przerwać ten książkowy letarg, należy na jedną małą chwilkę wyjść poza literaturę i wrócić do naszego rzeczywistego świata.
A u nas jak to u nas – Urodziny.

W lutym urodziła się Marta.

 

 

 

 

W marcu Jola

 

 

 

 

 

 

i Adriana.

Życzymy naszym koleżankom wszystkiego co piękne tak w życiu jak i w literaturze.

Dyskusja o książce żywo i głośno toczyła się poprzez wszystkie opowiadania. Dogłębnie zostały przeanalizowane losy bohaterów. Psychologiczne i filozoficzne wywody, interpretacje i oceny sytuacji. 
Kulinarne przysmaki pozwoliły delektować się czasem. Eric – Emmanuel Schmitt pewnie by się ucieszył, że w Rudzie Śląskiej w DKK – DIALOG do późnych godzin rozprawiałyśmy o jego książce.
Przypomnę tylko, że większość DIALOGOWICZEK miała okazję poznać pisarza, który przed dwoma laty był gościem  Biblioteki Śląskiej. Sympatyczny, otwarty, i przemiły człowiek, którego można by było słuchać godzinami ponieważ miał do powiedzenia rzeczy ważne i ciekawe. To również zaważyło, że “Małżeństwo we troje” przedyskutowałyśmy na małżeńskich i nie tylko małżeńskich płaszczyznach. To była dogłębna analiza zarówno ludzkich słabości, jak i wielkiego szczęścia.

Była zrozpaczona, gdy opuścił ją tak nagle. Pozostawiona sama sobie, bezbronna. Nowy mężczyzna miał jej pomóc zapomnieć o przeszłości i otworzyć nowy rozdział. Jedna dręcząca myśl o tym, kim był jej poprzedni mąż, nie dawała im jednak spokoju. To ona kładła się cieniem na całym ich wspólnym życiu. Schmitt z właściwą sobie wnikliwością i finezją opowiada o głęboko ukrytych uczuciach, niewidocznych znakach wodnych odciskających się na naszych relacjach z najbliższymi.

“Małżeństwo we troje” to najnowsza książka Erica-Emmanuela Schmitta, najchętniej czytanego w Polsce francuskiego pisarza. Jego książki, przetłumaczone na 35 języków, zdobyły wiele nagród na całym świecie.

Źródło: http://merlin.pl/Malzenstwo-we-troje_Eric-Emmanuel-Schmitt/browse/product/1,1276691.html#fullinfo

 

(…) “Po tym zdarzeniu w pomieszczeniu zapadła cisza. Gwizdnął ekspres do kawy. Telewizor szumiał cicho, podając wyniki zakładów konnych. Mucha rozpłaszczyła się na ścianie, nagle zaniepokojona tym, że przyciąga uwagę. Wszyscy zadawali sobie to samo pytanie. Kogo łatwiej kochać, człowieka czy psa? I to lepiej potrafi odwzajemnić miłość? Pytanie to było niewygodne”. (…)  (fragment książki)

I tak z głową pełną dylematów i pytań mniej lub bardziej wygodnych zakończyła się piątkowa dyskusja o książce.
Po tym dyskusyjnym zdarzeniu w ciszy wracamy do domu.  Tego wieczoru ekspres już nie gwizdnie (zbyt późno na kolejną kawę).
Telewizora nie będziemy już włączać – wyniki wszelkie podają na okrągło w każdych wiadomościach więc poczekamy do jutra.

* * *

diamenty i popioły
zachwyt nad brakiem koloru

patrzysz
patrzysz przez zamalowane okno z widokiem

pozostał wybór
który z braku alternatywy
jest koniecznością

wiara w grzech
i rozliczenie
co do pyłku
to wezwanie
do próby zaciągnięcia się
ostatecznością

w zamknięciu ty
patrzysz

               Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Pozdrawiam, wasza moderatorka Danka

W marcu w DIALOGU “Cwaniary”. DKK W AKCJI.


SALONIKOWE WIEŚCI

 

 

Moje drogie C.
Akcja z lutego przeniesiona na najbliższy piątek.
18.00 wieżowiec. Zielone drzwi. Wchodzimy punktualnie. Wszystko będzie przygotowane.
Weźcie tylko to co niezbędne.
Jedna z nas była już za granicą u wnuczki i wszystko nam przekaże.
Pozostałe wiedzą co robić.
Mam nadzieję, że obecność dopisze.
Kto nie może uczestniczyć w akcji musi mieć silne argumenty.
Stroje dowolne. Nikt nie może snuć domysłów, że my mamy w piątek literacką i precyzyjną robotę do wygadania.
Uważajcie na przechodniów. Cwaniaków jest bez liku. Cwaniary też buszują w okolicy. Musimy działać z zaskoczenia.
Czekam na szybie odpowiedzi. Jutro dostaniecie jeszcze jedną wiadomość. E.E. Schmitt opowiedział mi o pewnym małżeństwie. Zdradzę tylko, że to niesamowita historia. Podobno żyli we troje. Wasza C.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI

DIALOG

MARZEC 2016 ROK

PIĄTEK

ROZPOCZYNAMY LITERACKĄ AKCJĘ POD KRYPTONIMEM “CWANIARY”

Ochota, Żoliborz, Bródno
Tak tu nudno, nudno.
Sadyba, Szmulki, Śródmieście
Kiedy to się skończy wreszcie?
Jelonki, Powiśle, Żerań
Chyba umieram, umieram.
Wola, Czerniaków, Okęcie
Jestem na zakręcie.
Praga, Targówek, Mokotów
Dość mam kłopotów!
Włochy, Ursus, Młociny
Pomszczę mnie dziewczyny.

 

 

Pewnie w każdym zakątku żyją takie cwaniary jak te opisane w książce, która jest smutna. Chwilami tylko zabawna. Życie tych młodych kobiet oparte jest w zasadzie na rozboju, zemście. Wystarczy krzywo spojrzeć i już jesteś ich ofiarą. Te  z pozoru przeciętne mieszkanki potrafiły ostro walczyć o sprawiedliwość. Jak brzmią słowa piosenki „życie jest małą ściemniarą, francą, wróblicą, wygą, cwaniarą – plącze nam nogi i mówi idź! … więc do zobaczenia.

Książka Sylwii Chutnik to niezwykle przejmująca opowieść o nocnej Warszawie.
Bohaterkami są młode kobiety, które pragną zaprowadzić i utrzymać porządek świata. Oczywiście porządek wedle własnego rozumienia otaczającej rzeczywistości. Kobiety dążące do “ideału”, jednocześnie dalekie od jakiegokolwiek kompromisu ustanawiają swoje prawa. Wymierzają sprawiedliwość wedle własnego poczucia wartości.
Ich siła i determinacja, i idąca w parze z brutalnością wrażliwość (a jakże), powoduje, że należy mieć się na baczności, zwłaszcza jeżeli się jest brutalnym mężem, chciwym przedsiębiorcom bądź oszustem.
Dziewczyny, a właściwie młode kobiety o silnych pięściach i mocnych charakterach idą na nocną akcję.

  Cwaniary – no cóż, to takie memento mori dla wszystkich , którzy są przekonani, że życiowa siła przezwycięży życia kres Bronki, Halinki, Celinki itp. Panie, których bronią jest nie seksapil lecz noże, kije, twarde czoła – różne mają powody zemsty na facetach i nie tylko na nich – za niesprawiedliwości tego świata. Wszechobecna żądza zemsty.  Tylko czy warto się mścić??????????  Mimo niewybrednego języka, książkę  czytało się nie źle.  I to by było na tyle,  papa do jutrzejszej schadzki przy kolorowych kobietach i czarnej kawce.


“Cmentarze są jak stop-klatka, Całe dnie latasz, miotasz się, szamoczesz po mieście. Załatwiasz, dzwonisz i umawiasz. Aż wreszcie budzisz się rano i postanawiasz przejść przez bramę nekropolii. Miasta równoległego.
Od razu ciszej (…)”.  Tymi słowami autorka  rozpoczyna swoją opowieść.

Nasza droga C. czy w zielone drzwi mam zapukać czy wejść po cichu? W tej literackiej robocie to jak zawsze wiele nie wygadam, ale się wsłucham. Aby żadne cwaniary nie zakłóciły tej literackiej pogadanki. Do zobaczenia.

Powieść Sylwii Chutnik nie jest optymistyczna. Tytułowe Cwaniary, to kobiety o różnym statucie społecznym. Każda z nich przeżywa swoją tragedię. Jedna w ósmym miesiącu ciąży zmierzyła się z utratą chłopaka i ojca dziecka w jednej osobie. Druga zmaga się z śmiertelną chorobą, Trzecia przyjmuje ciosy od “wspaniałego” męża. Czwarta nieszczęśliwie zakochana. Zatem każda z nich z niebagatelnym bagażem doświadczeń.

Przyjdę na pewno! Nie opuszczę takich atrakcji! Ciekawi mnie i to, która to babcia ma wnuczkę za granicą?  Tyle nowości, pytań, że aż w głowie szumi! Przyjdę, doczołgam się, ale będę!

I tak na literacką akcję, na której to było tyle od wygadania przyszły DIALOGOWICZKI.
Niektóre nie mogły wziąć udziału z zdarzeniu dziejącym się  za zielonymi drzwiami, ale miały silne argumenty i dlatego też zostały usprawiedliwione.

Wszystkie szczegóły salonikowej akcji zostały dogłębnie przeanalizowane. W ten marcowy piątek nie było już odwrotu. Nasz plan karta po karcie przeczytany i realizowany do ostatniej kropki.
Kawa pozwoliła nam przetrwać trudne chwile.
Posiłek zregenerował siły, aby jak gdyby nigdy nic, ruszyć w drogę powrotną do domu.
Odświętnie i elegancko ubrane nie wzbudzałyśmy podejrzeń przechodniów. A było już bardzo późno. Ruda Śląska nocą jest równie niebezpieczna jak Warszawa.
Ale znamy te wszystkie zakątki i zakamarki. Nigdy nie idziemy w pojedynkę. Niech nas tylko ktoś spróbuje zaczepić!
My –  nie ćwicząc samoobrony mamy silne poczucie literackości i nikt kto stroni od najmniejszej nawet książki nie jest wstanie nam zagrozić.

Godula, Kochłowice, Ruda
Taka tu nuda, nuda
Halemba, Wirek, Orzegów
Co to jest. Nawet mi nie mów.
Nowy Bytom, Kłodnica
cóż to za dzielnica?
Bielszowice, Bykowina
coś się kończy coś zaczyna.
Został jeszcze Czarny las
ale i tam nie ma już nas.
Bo dość tych książkowych kłopotów
tych łkań cichych i słownych łomotów.
My teraz w stronę domu idziemy
a tam się dopiero dowiemy.
   D.D.O.

“(…) – Pamiętaj, nikogo nie wsypię, nie martw się.
Zdążyła jeszcze porozmawiać z przyjaciółką, kiedy drzwi z hukiem wyleciały z zawiasów. Jeden z policjantów wyrwał jej dziecko, a drugi ryknął:
-Na ziemię, nie ruszaj się!
Halina spokojnie położyła się na dywanie, z kieszeni wyjęła małą fiolkę. Przechyliła ją jednym ruchem i zamknęła oczy.
Jutro będzie nic”.

Tak się zakończyła opowieść o czterech przyjaciółkach. Smuta to historia, chociaż nie brakowało w niej humoru i zabawnych sytuacji.
Cóż!

Dobrze, że my mamy jeszcze drzwi w naszych domach, że nie musimy kłaść się na podłodze.
Dobrze, że przed nami tyle historii do obgadania. Tych trudnych i tych zagadkowych.
Dobrze, że tyle miejsc czeka właśnie na nas.
A my z otwartą księgą biegniemy w stronę każdego literackiego słowa.

Pozdrawiam wszystkie akcjonariuszki i wszystkich, którzy załapali się na tę literacką akcję.
Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK

POETYCKIE SEKWENCJE

 

SALONIKOWE WIEŚCI

PORA NA WIERSZ – 

 

Miasto zasypia na wznak
                                  

idę pół-nocnymi
ulicami
ze mną
cień

na parkingach czuwają…

ci …
miasto śpi na brzuchu
sza

z okna
bez widoku
słychać
chwilowy pomruk
łoża

miasto ma swoje ciało

siadam
na przydrożnej

chociaż miasto ma knajpę i kościół

z kieszeni wyjmuję
starego cukierka

szkoda że
nie palę

oko w oko  kot czarny
Danuta Dąbrowska-Obrodzka