Archive for » August, 2015 «

INFORMACJA.

 

SZANOWNI CZYTELNICY

  W związku z inwentaryzacją księgozbioru

Filia nr 16

od 01 do 30 września2015 r.

będzie nieczynna


Najbliższa placówka Biblioteczna:

Filia nr 1 (Ruda),
ul. Fiołków 10
tel: (32) 24 81 879

SALONIKOWE WIEŚCI. W DIALOGU KOBIETY – BEZ MĘŻCZYZN!

“Tonący w zieleni ogród, otoczony murem oblepionym mieszaniną gliny i słomy, zwrócony tyłem do wioski, otwierał się na rzekę.
(..) Gdy po raz pierwszy przyszła do ogrodu, powędrowała nad rzekę i boso weszła wprost do lodowatej wody. (…).
(fragment książki)

Wejdźcie proszę do ogrodu.  Zostańcie w nim chociaż na chwilę.
Posłuchajcie opowieści.

* * *
nie wiedząc o swoim istnieniu
stworzyły pięć obrazów
które ułożone w jednej ramie
zamknęły się
jakby świat przestał istnieć

kobiety …

których otwarte oczy
nie chciały dostrzegać
tych ramion ogromnych

bez wsparcia

już niepotrzebnych
do przejścia przez rzekę

kobiety …

 

DIALOG

CZERWIEC BEZ MĘŻCZYZN

TYM RAZEM NIE W SALONIKU


ALE ZA TO
W OGRODZIE

JAKŻE PIĘKNYM 

POMIMO, IŻ BEZ OGRODNIKA

TO JEGO WŁAŚCICIELKA ZASŁUGUJE NA OGRODNICZY MEDAL

WIELKI PODZIW MALUJE SIĘ NA TWARZY NASZEJ KOLEŻANKI JADWIGI.
A TO OZNACZA, ŻE W POWYŻSZYM ZDANIU ZOSTAŁA ZAPISANA KWIECISTA PRAWDA.

ZANIM DYSKUTANTKI DYSKUSYJNEGO KLUBU KSIĄŻKI – DIALOG TRAFIŁY DO OGRODU BEZ MĘŻCZYZN,

W DNIU POPRZEDZAJĄCYM SPOTKANIE OTRZYMAŁY WIADOMOŚĆ.

Kobiety! Jutro bez mężczyzn! Same pójdziemy drogą do ogrodu. Mam tylko nadzieję, że droga ta będzie bezpieczna.
A w  ogrodzie nie znajdziemy owego drzewa. Wiem, że my nie mamy marzeń, by być jasnością.
Nie musimy też uciekać. Z godnością odkrywamy ramiona i nogi.
Jutro w pełnym słońcu dotrzemy do ogrodu, w którym zieleń, łagodności doda oczom.
Kwiaty rozweselą serca. A my po trudach literackiej tułaczki pozwolimy sobie na odpoczynek.
A mężczyźni? Niech czekają na nasze powroty.
Jak dobrze, że żyjemy w naszym, a nie IRAŃSKIM świecie. Kobiety od jutra!
Tajemnice czekają odkrycia.

 Moi drodzy. “Kobiety bez mężczyzn”, to książka na pograniczu magii. Świat realny miesza się z światem, który nie przystaje do rzeczywistości.
Ta książka to opowieść o pięciu kobietach, których przedziwne losy łączą się na końcu ich życiowej drogi.
Kobiety różnią się od siebie dosłownie wszystkim, i tylko Ogród w Karadż staje się dla nich przystanią i utopijną krainą, do której nie mają wstępu mężczyźni.

A tak na marginesie – To z tym ogrodem zaistniał niesamowity zbieg okoliczności.  Nasze spotkanie, jest dowodem, że intuicja kobieca to dopiero przestrzeń. Niemniej jednak ogród Oli nie jest utopijną krainą. Wręcz przeciwnie.  Tutaj kobiety z krwi i kości – dyskutują.
Tak było i w ubiegłym roku o tej samej porze. Wtedy “Demon i Panna Prym” gościli w Tajemniczym Ogrodzie Oli.
A może nam się  wydaje, że my jesteśmy takie rzeczywiste? Że tylko ten świat jest realny, którego dotknąć możemy i chwycić za uzdę?  Podobno nasz świat trwa od dzwona do dzwona. Po każdym dźwięku noc!

W takim razie należy zastanowić się, czy aby my kobiety DIALOGU jesteśmy wyłącznie tu i teraz? 

Ale póki co pomińmy ten wątek i powróćmy do naszych opinii o lekturze.

Faktycznie możemy cieszyć się z tego, że nie żyjemy w Iranie itp. Nasze bohaterki znalazły się w rajskim ogrodzie, w wolnej przestrzeni od trosk, zmartwień i ponurej codzienności. To miejsce stało się tymczasowym schronieniem, zawieszeniem na jakiś czas – by na nowo wrócić do stanu, który odrzuciły, Finał ani dobry, ani zły, po prostu ludzki. Świat zewnętrzny pozostał dla mężczyzn, ale kobiety uległy przemianom.

Oj tak. Lecz postawmy pytanie. Czy one naprawdę były bez mężczyzn?  Chyba nie! To tylko metafora.

W DIALOGU  natomiast o metafory trudniej. Każde spotkanie opiera się tak o książkę, jak i o stół. (O czym zawsze wspominam).

Do każdego dialogu potrzebna jest strawa. Czy można dyskutować owocnie bez owocowego ciasta i ciepłego posiłku?
A to, że spotkanie odbywało się w ogrodzie, to i metafora, i grill nie był nam obcy.

Wszystko co niezbędne do książki – zawsze jest w ilościach większych aniżeli ilości wystarczające. Dlatego dysputy są tak smakowite i długie. Takie do syta. Do ostatniej kropli i kropki.

Witaj Danusiu
Zasiądziemy jak Bozia da w Oliwnym czarownym ogrodzie i uraczywszy się jadłem i napitką stworzymy przestrzeń, gdzie staniemy się wolne jak ptaki, rozwiniemy skrzydła i polecimy hen, hen poszukiwać naszych własnych dróg, bo poszukiwanie jest esencją ludzkiego życia, a jego zaprzestanie staje się klęską. Będziemy dyskutować o sensie życia z facetami lub bez nich, będziemy się oczyszczać w naszym onirycznym rudzkim KARADZU.

Bez sprzecznie skrzydła nasze sięgnęły samego sedna powieści. Dyskusja ocierała się tak o politykę, jak i kulturę dotyczącą opisanego przez autorkę miejsca na ziemi.


“Zaiste zlituje się Jahwe nad Syjonem, zlituje się nad wszelką jego ruiną. Na eden zamieni jego pustynie, a jego stepy na ogród Jahwe. Zapanuje w nim radość i wesele, pianie dziękczynne przy dźwięku muzyki” księga Izajasza 51.3

Myślę, że do tego biblijnego cytatu komentarz jest zbędny

To zamyślenie koleżanek jest wystarczającym dodatkiem do powyższych wiadomości.

Dzień dobry. Ta Irańska przerażająca rzeczywistość, wynikająca za pewne z kultury, nie porusza mnie. Bohaterki nie wzbudziły mojej sympatii. Podporządkowanie mężczyznom jest dla mnie niezrozumiałe. Dobrze, że napisano posłowie. Ono wiele tłumaczy. Coś ze mną nie tak? Do zobaczenia

Czytelnik to indywidualista, który sam na sam styka się z przestrzenią książki. Sam decyduje co go urzeka, a co drażni. Ta opinia pozwoliła wnikliwie przeanalizować poznane bohaterki. Przyjrzeć się jakie jest ich zachowanie względem samych siebie i tej dominującej płci przeciwnej.

Takie klimaty sprowadzają mój iloraz inteligencji do zera! Nie potrafię bez oporów czytać, że ktoś stał się na wskroś przeźroczysty i urodził lilię. Wiem, wiem, to metafory, metafizyczne bzdety, ale ja twardo jestem osadzona na ziemi choć jesienią spróbuję się zasadzić i może wyrośnie ze mnie jakaś  LIPA – hi hi hi!  Gratuluję tym, które są usatysfakcjonowane tą pozycją, wielokrotnie nagradzaną przez ludzi światłych!  Do miłego!

A może łyk gorącej kawy? To będzie rekompensata za doznane czytelnicze krzywdy!

 Każde zdanie jest niezwykle cenne. A sprowadzenie rozważań na przeróżne tory poszerza horyzonty.  Rozmowa o książce to nie sprzeczka, to bogate i niecodzienne dywagacje. To droga, która prowadzi rozmówców do samego sedna, do celu. Poprzez różnorodność spojrzeń jesteśmy bogatsi emocjonalnie. Nasze myśli kierujemy w różne strony. Zatrzymujemy się w miejscach, w których samotnie nigdy byśmy nie przystanęli (mam tu namyśli wszystkich czytelników, którzy rozmawiają o książkach – nie tylko naszych klubowiczów).

I tak od zarania DIALOGU na kartach książek jak pieczęć odbijamy nasze myśli.

Cieszymy się, że jesteśmy i tworzymy własną opowieść o kobietach, mężczyznach i życiu.
Ktoś zapyta jaką to opowieść tworzycie?
Zdradzać nie zamierzam naszych historii.
Uchylę tylko rąbka tajemnicy, że w dniu spotkania Joli urodził się drugi wnuczek. I z kim dzieliła tę radość?
Z koleżankami DIALOGU.

Gabrysia tego dnia wróciła z nad morza. Zmęczona podróżą do kogo przyszła by odreagować godziny spędzone w samochodzie? Do DIALOGU.
Jola przyniosła przepyszny chłodnik. Trzeba się schłodzić –  w końcu czerwiec.
Gabrysia gorącą i wspaniałą zupę rybną. Trzeba się rozgrzać – w końcu czerwiec.
Były ciasta Krystyny i Danusi łaskoczące podniebienie i sałatki Jadzi, Danki, Ewy, Zosi do grilowanej kiełbaski Oli i Asi. Było i było. Pyszności Adriany i Marty. Każda do dyskusji wnosi kulinarne co nie co.
Ale i tak najważniejsza jest książka i kobiety DIALOGU oraz aura jaką wspólnie tworzą.

Dziękujemy Oli za ogrodowe magiczne przyjęcie. Realny świat z otoczką magii.
To przestrzeń, której nie powinno zabraknąć.

A irańskie kobiety? Cóż! Rozpłynęły się w czasie.

Pozostały po nich róże

Lilie

I drzewa.

Kobiety. Ogród bez mężczyzn przygotowany. Ubierzcie się b. ciepło. Ola czeka przy bramie i przekonuje, że będzie upalny wieczór. Do ciepłego zobaczenia o 18.00 w ogrodzie. W tym samym co w czerwcu w 2014 roku. Pamiętajcie o słonecznych okularach. Oj trzeba będzie się rozgrzewać. Pa. Pa.

Ubieram kożuch i botki, a jak i tak zmarznę, to Ola niech zamówi sobie wizytę u stomatologa! Pa!

CZERWIEC. Wieczór już późny.
Przydały się i słoneczne okulary i botki. Kożuch był zbędny,
nie mniej ciepłe odzienie pozwalało przetrwać i chłód, i deszcz.


A co najważniejsze – Ola nie musi zamawiać wizyty u stomatologa.
Jakież to szczęście!

Ogrodnik siedział pod ścianą i cerował letnie buty.
Munes powiedziała:
– Musimy jej pomóc.
– sama da sobie radę – odparł ogrodnik. – Prawdziwe kobiety rodzą same.
o świcie Zarrinkolah urodziła lilię. Ogrodnik ułożył dziecko na swoich dłoniach i zaniósł w kierunku rzeki.
Wcześniej wykopał mały zbiorniczek wodny nad jej brzegiem. teraz woda z nim zamarzła. Mężczyzna ostrożnie ułożył lilię na tafli lodu. Munes zaprotestowała:

– W ten sposób umrze.
– Nie umrze – odpowiedział ogrodnik. – Sama zapuści korzenie.
Potem wrócili do chatki”
(fragment książki)

A my, aby nie zapuścić korzeni wróciłyśmy do swoich czterech ścian.  Tam oddamy się kolejnej lekturze, którą strona po stronie rozłożymy w piątkowe wrześniowe popołudnie.

Do zobaczenia. Do kolejnej od A do Z rozmowy.
Pozdrawiam Danka D.O.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG   – POLECA  
SHAHRUSH  PARSIPUR  “KOBIETY BEZ MĘŻCZYZNA”

 

SALONIKOWE WIEŚCI. PORA DOBREJ KSIĄŻKI.


KSIĄŻKA!

NIEZALEŻNIE OD PORY DNIA

CZY TEŻ NOCY

MOŻE WŁAŚNIE KSIĄŻKA

W TEN UPALNY CZAS

POZWOLI NAM ZACZERPNĄĆ ODROBINĘ

ŚWIEŻEGO POWIETRZA?

WYBIERZMY SIĘ NA MAZURY

TYM RAZEM

Z KATARZYNĄ ENERLICH

 

 

 

 

 

 

SALONIKOWE WIEŚCI. PORA DOBREJ KSIĄŻKI

 

WAKACYJNY KIERUNEK?

TO MOŻE W STRONĘ KSIĄŻKI?

 

W styczniu 2006 roku w odludnej wiosce zostaje brutalnie zamordowanych kilkanaście osób, w Szwecji wybucha medialna gorączka, a dochodzenie w zagadkowej sprawie nie prowadzi do jej wyjaśnienia.
Tymczasem Birgitta Roslin, doświadczony sędzia, odkrywa, że jest spokrewniona z dwiema ofiarami i rozpoczyna prywatne śledztwo. Niebawem wpada na trop Chińczyka, który może być odpowiedzialny za masakrę. Ten ślad prowadzi do stolicy Chin i Birgitta wybiera się na wycieczkę do Pekinu. Szukając mordercy, poznaje rodzeństwo, które symbolizuje wewnętrzne rozdarcie tego kraju: komunistkę Hong Qui, która sprawuje nad cudzoziemką dyskretną opiekę, i jej brata Ya Ru, reprezentującego frakcję „kapitalistyczną”.
Rozgrywki polityczne w Chinach nieoczekiwanie splotą się z wydarzeniami w szwedzkiej wiosce… Birgitta Roslin chce rozwiązać zagadkę masakry, choć sama znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

ŹRÓDŁO: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/170664/chinczyk

SALONIKOWE WIEŚCI. PORA DOBREJ KSIĄŻKI

 

JEDYNYM LEKARSTWEM NA SIERPNIOWE UPAŁY

JEST ODROBINA CIENIA I DOBRA LEKTURA

W samym centrum Szczecina stoi blok mieszkalny, zbudowany na gruzach dawnego cmentarza.
Paulina Grych na murze tego bloku notuje historie jego mieszkańców, tworząc swoistą antropologię niedoskonałości.

Źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/33642/schiza

SALONIKOWE WIEŚCI. PORA DOBREJ KSIĄŻKI.

WYPOŻYCZ. PRZECZYTAJ.

PRZEANALIZUJ.

 

Czternaście lat temu Ola, córka Ewy Błaszczyk zapadła w śpiączkę. Ewa nie oszalała z rozpaczy, nie wyniosło jej na margines, nigdzie nie uciekła. Przeciwnie – starała się nadać sens nieszczęściu, które spotkało ją i Olę. „Ola to nami zrobiła” mówi o powstaniu Fundacji Akogo i kliniki Budzik. Myśl, że córka ma tu misję do spełnienia, trzyma Ewę przy życiu. A jakie to życie? Morderczo trudne, polegające na poświęceniu? Też. Ale jest coś więcej. Ewa nie straciła apetytu na własne życie. Na bycie aktorką, kupowanie sukienek, picie wina. O tym jest ta książka.
O chęci życia, a nie tylko przetrwania.

Seria prywatnych rozmów to opowieść o rzeczach bardzo poważnych
i zupełnie błahych. O świadomości uwięzionej w umyśle człowieka w comie i o perfumach, które lubi mama dziewczynki pogrążonej w śpiączce. O urządzaniu domu i kryzysach. O pieniądzach i mężczyznach. O miłości i samotności.
O Budziku, o przyjaźniach i podróżach. O Oli i drugiej córce Mani. O relacji z Bogiem, o sile i o nadziei.

źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/245675/lubie-zyc