Archive for » July, 2015 «

SALONIKOWE WIEŚCI. PORA DOBREJ KSIĄŻKI.

SALONIK ARTYSTYCZNY

Filii nr 16

WAKACYJNA LEKTURA

Książka, którą warto polecić na wakacyjny odpoczynek.
Powieść autorstwa amerykańskiej pisarki
Fannie Flagg pt.: Smażone zielone pomidory

To dwie historie w jednym opowiadaniu. W pierwszej poznajemy życie Evelyn Couch – dojrzałej kobiety dobiegającej pięćdziesięciu lat, która pewnego dnia zrozumiała, że ma dość swojego życia i osoby, którą się stała przez minione lata. Życie, które dotychczas wiodła, wydaje jej się puste, niedostarczające jej ani satysfakcji, ani spełnienia. W chwili, w której ją poznajemy, cierpi na bezsenność i zajada swoje zmartwienia słodyczami, jest cały czas zła i często płacze. Pewnego dnia podczas odwiedzin u swojej teściowej w domu spokojnej starości Rose Terrace poznaje Ninny Threadgoode, jedną z rezydentek, która zdecydowanie różni się od innych mieszkańców domu. Pozytywnie nastawiona, wiecznie młoda starsza pani woli mówić niż słuchać i nie pytając Evelyn o zdanie zaczyna jej opowiadać przeróżne historie ze swojego życia z czasów, które dawno już minęły. Przed oczami Evelyn – początkowo niechętnie słuchającej opowieści powoli roztacza się obraz małej, kolejowej miejscowości.

Kathy Bates jako Evelyn Couch i Jessica Tandy jako Ninny Threadgoode
Żródło http://www.22kilo.pl/22-kilo/dwoch-takich-smazyly-pomidory/

Opowieści staruszki stają się bodźcem do zmiany dotychczasowego życia Evelyn. Kobieta zaczyna dostrzegać swoją wartość
i zdobywa odwagę do zmiany stylu życia oraz na poważne rozmowy z mężem.

Ale to nie postać Evelyn jest głównym wątkiem opowieści. Rolę pierwszoplanową gra tutaj Whistle Stop i jego mieszkańcy. Whistle Stop to małe miasteczko, pełne ciekawych postaci. Poznajemy realia życia ludzi w latach trzydziestych. Historię dyskryminacji czarnych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. To także historia Idgie, o której od dziecka mówiono, że była dzika i nieokrzesana. Dziewczynka swój czas spędzała głównie na drzewach i włóczeniu się po okolicy. Gdy Idgie staje się dorosłą kobietą zakochuje się. Obiektem jej uczuć staje się kobieta. Wraz ze swoją wybranką – Ruth, Idgie otwiera jedynąw miasteczku kawiarnię, która serwuje przepyszne posiłki
m.in. tytułowe smażone zielone pomidory.Wokół tego miejsca koncentruje się życie miasteczka. Spotyka się tam rodzina oraz przyjaciele.
Wiadomo, że nikt stamtąd nie wyjdzie głodny, nawet jeśli nie ma czym zapłacić za posiłek. Wszelki materializm jest im zupełnie obcy,a potrzebującym oddałyby ostatni grosz.

Największym z atutów tej książki jest jej klimat. Ciepły, wzruszający, nostalgiczny i wesoły. Chociaż autorka porusza wiele smutnych tematów jak choroba, starość i śmierć to zawsze daje iskierkę nadziei na lepsze jutro.  Książka staje się fantastyczną podróżą w czasie, ale też w pewnym stopniu w głąb siebie.

“Smażone zielone pomidory” to ponadczasowa opowieść o sile przyjaźni i kobiecej solidarności.

Powieść Fannie Flagg została zekranizowana w 1991 roku.

 

Źródło: madeofnothing.blogspot.com

 

Ewa Wesołek

SALONIKOWE WIEŚCI – W MAJU W DIALOGU – GREK.

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

DIALOG

 Jak ten czas szybko biegnie!
Dopiero co był maj i spotkanie z Grekiem, a tu już lipiec i  jesteśmy w samym sercu wakacji.
Może więc dobrze powspominać?

Był piątek – 15 maja 2015 roku, kiedy to do SALONIKU wszedł pewien Grek z pewnym Grekiem.

żródło https://www.google.pl/search?q=greek+zorbas&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiu-Oa38qvJAhUBBiwKHfNNBgYQ_AUIBygB&biw=

Oczywiście Grek pomimo tego iż już dawno otrzymał od nas zaproszenie nie wszedł bez pukania.  Dialogowicze z niecierpliwością czekali na ten dzień, aby spotkać się z nieznajomym i porozmawiać o kulturze, o ludziach i zrozumieć dlaczego Grecy umierają w domu?

Jednakże tuż przed naszym pamiętnym piątkiem – moderatorka napisała kilka słów do Dialogowiczów.

Grecy umierają trzy razy. Ale nie tylko oni zapadają w emocjonalny sen. Bezsilność, która dotyka  jest gorsza od śmierci.  Żyje – nawet gdy umieranie jest coraz bliżej domu. Czy przeznaczeniem było spotkać starca, który jednym zdaniem zabija życie? A Grek żyje! Posiada ciało i krew, ale nie posiada wspomnień.
Moje drogie jutro pocieszymy Greka. Może ukoimy ból.  I na nieboga nauczymy go wiary w miłość. Jutro życie będzie naszym dziełem.  Nasz dom gwarny czeka. Zatańczmy za Greka.

To nieco smutne słowa. Ciekawe jak do tych słów ustosunkuje się sam Grek, no i oczywiście wszyscy, do których skierowana była ta pisemna wypowiedź.

16 maja (piątek)

Wraz z nadejściem godziny 18.00 SALONIK PRZYGOTOWANY NA PRZYJĘCIE GOŚCI.

Z założonymi rękami przy greckim stole czekamy na naszych literackich bohaterów.

Zamykamy drzwi i otwieramy się na szczerą rozmowę o lekturze.

Książki już zajęły honorowe miejsca, zatem czas rozpocząć dyskusję.

Pierwsze szczere i emocjonalne wieści nadchodziły jak zawsze drogą elektroniczną tuż przed dyskusją. Już  pierwsze wypowiedzi świadczą o ogromnym zaangażowaniu w sprawy, które tak szczegółowo przedstawił  w swojej książce
Hubert Klimko-Dobrzeniecki.

Oto kilka opinii Dialogowiczów

1. Dobrze, że o wydarzeniu z zycia Greka dowiadujemy się z książki, a nie jest ono naszym osobistym doświadczeniem. Ósme przykazanie to też:  nie mów tego o bliźnim co nie jest konieczne, co go kompromituje poniża…

2. Wiele smutku w tej książce, refleksji i odnajdywania własnej tożsamości. Jak trudno być mężczyzną, jak trudno być Grekiem. W ludziach tkwi tak wiele tajemnic, niewyjaśnionych zagadek i myślę, że nie warto je znać, o czym dotkliwie przekonał się nasz  bohater, stając się po raz trzeci zupełnie pusty w środku, no a świat  jest na za mały dla świata.

3. Grek chyba zapomniał, że poszukiwanie prawdy zawsze wymaga wysiłku,
ale nie zawsze jej odnalezienie przynosi ulgę. Oj! Trzeba go pocieszyć. Trzeba.

4.  Melancholijna opowieść z poczuciem humoru umiliła mi kilka wieczorów „W życiu najbardziej szkoda życia swojego i innych. Życie się zupełnie nie opłaca, bo żyje się po to aby umrzeć, więc żyć trzeba” Do zobaczenia. Pozdrawiam

5. Nie będziemy szukać substytutów ukochanej ojczyzny, bo dzięki Bogu albo Niebogu jesteśmy u siebie  w swoim małym raju albo nieraju  Ale napewno w swoim uroczym rodzimym saloniku wśród życzliwych przyjaciół przy dźwiękach zorby albo niezorby porozmawiamy o rzeczach mniej lub bardziej przyziemnych np. gdzie leży raj albo nieraj, jak opanować sprzeczne emocje i zmierzyć się z nieraz niewygodna prawdą o sobie lub bliskich  nam ludziach. Do zobaczenia

6. Podróżując literacko po świecie w DKK witają nas Grecy, ich radości, troski i tęsknoty, a mi osobiście dużo radości sprawia by Grecka temperatura  nie tylko w dyskusji. Pozdrawiam

7. Dzień dobry. Przykro mi, ale dzisiaj nie będę na spotkaniu. Owocnych dyskusji i samych przyjemności. Pozdrawiam

8. Jak mówi wielki grecki filozof Eurypides „Nie wydawaj wyroku zanim nie wysłuchasz przeciwnej strony. Zatem czekam naszego spotkania. Z przyjemnością poznam opinie moich kochanych koleżanek  i kolegów..Paaaaaaa

 

Mam nadzieję, że ta dawka skondensowanej wiedzy o książce przekona was iż warto dowiedzieć się dlaczego “Grecy umierają w domu”.

Dyskusja na ten temat toczyła się do ostatniej kropli kawy i ostatniego kęsa.
Drodzy czytelnicy “Grecy umierają w domu” – to książka, w której znajdziemy kawałek historii i opowieści o grupie partyzantów, którzy znaleźli schronienie w powojennej Polsce. Pewnie każdy emigrant czy przesiedleniec tak ma. Tęskni za dźwiękami, zapachami, czymś, co jest tam, a czego tu nie ma.
Główny bohater jest pisarzem. poszukującym swoich korzeni. Po śmierci ojca jako młody chłopiec  wyjeżdża do Grecji.  Matka, która potrafiła zaakceptować polskie realia nie miała zamiaru zmierzyć się z grecką rzeczywistością i pozostała w kraju.
Jakie życie czekało na młodego mężczyznę, który w Polsce był Grekiem, a w Grecji Polakiem?  Dowiecie się jeżeli wsłuchacie się w opowieść Huberta Klimko-Dobrzenieckiego.
A jaki był finał  długiej drogi do prawdy głównej postaci opowieści? Pewnie zakończenie zaskoczy was tak samo jak Dialogowiczów i wtedy dowiecie się dlaczego ten nasz Grek umarł aż trzy razy.
“Grecy umierają w domu” To nostalgiczna i nieco metafizyczna powieść, która rozgrywa się na dwóch biegunach. Od reporterskiego po poetycki. Od reminiscencji po teraźniejszość.

Pomimo tego, że autor nie odkrywa przed czytelnikiem niczego niezwykłego, to zatrzymując się na ostatniej postawionej przez pisarza kropce, nie zamykamy swoich myśli, nawet jeżeli zamknęliśmy książkę.

Nie możemy zmęczyć się dyskusją, dlatego przerywamy ją w momencie, do którego chętnie wrócimy, ale czas na nasze salonikowe przyjemności.
Nie potrzeba nam greckiego słońca i skwaru. U nas w klimacie umiarkowanym i tak kwitną kwiaty i dziewczyny.

Grecy mają swoją ZORBĘ – My mamy swoje URODZINY, życzenia i szczere uśmiechy.


Nawet jeżeli to spóźnione STO LAT – to tak samo głośne i z serca wyśpiewane.

A słoneczniki? Kwitną. Są słonecznym dodatkiem ….

do rozpromienionej Adriany, której życzymy wszystkiego co dobre i szczęśliwe i pełne miłości.

Umieranie Greków wzbudziło w nas nutę melancholii. A to zawsze skłania nie tylko do rozmowy i dyskusji o książce,  ale prowokuje do sięgania w głąb naszych historii. Ciekawe więc były dygresje i wspomnienia.



Wokół stołu rozsiadły się kobiety. Przytuliły Greka. I mam nadzieję, że ten kobiecy gest sprawił, że od tego momentu nasz Grek w naszym kraju odnajdzie chociaż cząstkę siebie. Może odszuka grób ojca, grób matki i  zrozumie to, czego zrozumieć się nie da.

* * *

szukam …
ale po co ….
niepotrzebne są prawdy ….
prawdy umierania ….

słońce …
Które gaśnie w ogniu
wiatr ….
w bezwietrzne dni szaleje
i starzec na końcu przypadkowej drogi

kobieta …
miłość bez miłości …

I Grek
który nie umiera w domu
umiera tak po prostu
jak każdy
wszędzie …

Pozdrawiam Danka Dbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK

Ach ta GRECJA !!!!!!!!!!!!!

SALONIKOWE WIEŚCI. DIALOG z SOPHIĄ LOREN.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

ŻYCIE JAK FILM

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

 DLA UŁATWIENIA – LEGENDA 

– czcionka niebieska – fragmenty książki
– czcionka czarna – komentarz
– czcionka fioletowa – komentarze (sms – y) DIALOGOWICZÓW
– czcionka czerwona sms – zaproszenie na spotkanie
– czcionka zielona – wiersz D.D.O

W marcu za sprawą literatury rozmawialiśmy z Sophią Loren o jej życiu prywatnym
i zawodowym.

To nie była łatwa rozmowa. A to dlatego, że piękna Sophia opowiedziała nam o trudnych
i skomplikowanych losach swojej rodziny.

Czy trzeba przeżyć film, aby zagrać życie? Jak odnaleźć w niespełnieniu – spełnienie?

Szkoda, że to życie tylko z pozycji widza jest takie jak film. Piękna Sophia z dzieciństwem swoim na plecach. Z mężczyzną, który ojcem wszystkiego i miłością. Z matką, co nieszczęściem swoim rozpycha się na wszystkie strony. I siostrą, dla której trzeba zapłacić za nazwisko.
Życie jak film? A u stóp świat cały!
Jutro my zagramy swoją życiową dialogową rolę.

Scenariusz napisany. Reżyser jest. Producenta  poszukamy. Zapewniam wam wszystkim główne role – aktorki piękne moje.
Scena SALONIKOWA otwarta od 18.00. Jutro życie i film.

Tak w marcu dzień przed spotkaniem  do swoich DIALOGOWYCH AKTOREK  napisała – MODERATORKA.

NASTĘPNEGO DNIA W SALONIKU GORĄCZKOWE PRZYGOTOWANIA DO KRĘCENIA SCEN.  FILM Z DIALOGOWICZAMI W ROLI GŁÓWNEJ. KAMERY PRZYGOTOWANE. REŻYSER(KA) CZUWA. PEWNIE  WSZYSTKO ZAGRA? – JAK TO W DIALOGU.

RZYM, 1950

“Przejrzała się w lustrze. Rezultat ją zadowolił.
Przypomniała sobie, jak kiedyś otworzyła małą szafę ze sklejki i pomyślała,
że nie ma co na siebie włożyć na wieczór.

Na wspomnienie owego epizodu aż ścisnęło ją w żołądku”.

RUDA ŚLĄSKA 2015

Przeglądamy się w książce. Opinie na jej temat – różne.
Przypomniałam sobie, jaka powieść rozpoczynała dyskusję w 2007 r. pomyślałam,
że każdy nasz wieczór zasługuje na wielką celebrę.
Na wspomnienie owego epizodu,  uśmiecham się do myśli.

U stóp cały świat – piszesz … ale okazuje się, że życie nie jest sceną dla ciekawych i że oklaski bywają już niepotrzebne, no i gwizdać potrafimy sami.  

Taki był pierwszy komentarz, który nadesłała przed spotkaniem jedna z koleżanek.

 RZYM, KWIECIEŃ 1962

“Enrico Lucherini zadzwonił do domu państwa Pontich. Była druga w nocy.
– Sophio, coś czuję, że ci się uda. Jesteś znakomita, a Matka i córka to arcydzieło. Nie trać wiary”.

Dialogowiczki nie tracące wiary w dyskusję o literaturze znów dobrze przygotowane do rozważań, tym razem o życiu Sophii Loren.

Sophia Loren, wielka ikona kina, która odbyła wielką filmową podróż życia. Kobieta obdarzona dużym temperamentem i talentem, dane jej było pracować z najlepszymi  aktorami minionej epoki i zrealizować swoje marzenia, których mimo wielu przeciwności nie żałowała nigdy. Życie, życie jest nowelą …!

Ale życie Sofii Loren nowelą nie było. Od dzieciństwa mała Sofia musiała zmagać się z przeciwnościami losu. Bieda, brak ojca i matka, która wciąż miała nadzieję na powrót ukochanego mężczyzny. Czy powrócił?  Dialogowicze wiedzą!

Kobieta szczęśliwa jest piękna, tak twierdzi mimo całego bagażu doświadczeń S. Loren
więc bądźmy piękne i nie tylko na wiosnę.

My słowianki, o jakże innym typie urody, ale czy to ważne? Piękno jest w każdym człowieku.  W każdej naszej dyskusji o książce, w której głównym bohaterem jest przecież człowiek, staramy się rozważać jego literackie bądź jak w tym przypadku rzeczywiste życie we wszystkich jego aspektach.

NARODZINY SOPHII LOREN

“Matczyne ambicje i chroniczny brak pieniędzy kazały Sofii nie przegapić
żadnej okazji i przyspieszać kroku w celu osiągnięcia sukcesu.

Było to niemałe poświęcenie jak dla nastolatki obdarzonej już odpowiedzialnością”.

W DIALOGU lekkie poruszenie. W istocie każda z kobiet wie co to jest odpowiedzialność. Bez względu jakie pełnimy role, odpowiedzialność jest w nas zakorzeniona. 

SOPHIA LOREN wielka dama kina, żona, matka, Kobieta dumna, skryta, elegancka i piękna, która mając 25 lat potrafiła na miarę Oskara zagrać dojrzałą kobietę pozostając piękną i zachwycającą pozując do kalendarza Pirelii.

 

Dialogowiczki nie pozują.  Wyrażają swoje emocje gestem, głosem i pełne ekspresji wypowiadają swoje opinie.

„…. zapewniam wszystkich główne role  aktorki piękne moje” to chyba nie do mnie skierowany sms! Anim ja aktorka, anim ja piękna, ale przyjdę na to spotkanie jako ….. eksponat, rekwizyt lub staroć jakowaś Zatem – do miłego zobaczenia ….. obsado aktorska!!

TRZECH OJCÓW PLUS JEDEN.
VITTORIO DE SICA

“W życiu Sophii Loren liczyło się trzech ojców: ojciec biologiczny – Riccardo Scicilone:
ukochany ojciec – dziadek Domenico: kochanek – ojciec Carlo Ponti”.

Na szczęście my nie musimy grać. Życie samo zawsze podsuwa nam odpowiedni scenariusz.
Biedna Sophia, zawsze na afiszu z życiem, w którym  czasem nie wiadomo czy nie jest filmem.
Do zobaczenia  na naszej małej scenie!

Tak! Tak! nasza scena jest o wiele bardziej przyjazna. Nie musimy powtarzać po kilka razy wyuczonych na pamięć kwestii.
Obiektyw notuje tylko jedną chwilę,  impresję, w której wyrażamy to co teraz.
Sophia, chociaż  grała swoje role bez powtórzeń była narażona na opinie całego świata.

Nie zawsze życie może być scenariuszem barwnego filmu – i dobrze. Jest jeszcze kino familijne.

A to kino jest nasze salonikowe. Inspiracją do gry jest literatura.

SOFIA, CARLO I MARCELLO

“W powieściach  i w filmach są dwa toposy,  dwa miejsca,  gdzie może się rozpętać namiętność:
pierwszy to jakiś odosobniony azyl, grota, chata, altana dla bardziej wyrafinowanych,
gdzie para bohaterów znajduje schronienie w czasie burzy ….”

Każdy poszukuje miłości, namiętności. My w DIALOGU namiętnie rozprawiamy o książkach i równie rozkosznie delektujemy się każdą potrawą. Każda pozwala przetrwać trudy literackich rozważań.

„Bywało trudno, bywało wspaniale, niczego nie żałuję”  Sophia Loren.
Takich podsumowań życzę Wam i sobie  i może jeszcze wiersz, który znalazłam w Internecie.
Wczoraj, dziś, jutro.

Wczoraj moje łzy płynęły wartko
przez zaciśnięte zęby goryczy

dzisiaj świat ma tysiące kolorów
każdy mieni się złotym blaskiem
jutro odnajdę swoje szczęście
z mapą nadziei i twoim uśmiechem .

Pozdrawiam cieplutko

Nic dodać nic ująć. Wszystko przed nami. Nasz film jeszcze trwa i oby trwał do znudzenia. Pozdrawiam wszystkich współtworzących ten najważniejszy dla mnie spektakl. Odcinek nr ….
czas zacząć.

 

Rozpoczynając dyskusję o książce rozpoczął się kolejny odcinek “DIALOG W SALONIKU”
Książka jest inspiracją do naszego scenariusza. A to już kolejny klaps  filmu “Urodziny w Dialogu”
W marcu miałam przyjemność złożyć życzenia Joli.

STO LAT JOLU OD DIALOGOWICZEK.
Niechaj każdy dzień będzie dla Ciebie spełnieniem.

To miłe i przyjemne dyskusyjne przerywniki.
Sophia Loren pewnie wie, że i w naszej – tej przyziemnej rzeczywistości są chwile wzniosłe, które należy celebrować.
Każdy ma za sobą jakiś kawałek życia, wspomnień utraconych, nadziei czy też sukcesów. Wszystko skrojone na naszą ludzką miarę. Sophia Loren do dziś dźwiga na swoich barkach niejeden ciężar. Przekonacie się o tym czytając książkę.
Kariera! To ważne dla artysty. Ale czy najważniejsze?
Na to pytanie każdy sam znajduje odpowiedź.

WCZORAJ, DZIŚ, JUTRO

“Jeżeli życie osobiste Sophii Loren było pełne udręki,
to jej kariera stanowiła źródło wielkiej satysfakcji”.

 

 

 

 


* * *

nawet gdy pomylę daty
dzień przez setki lat
kieruje się wschodem i zachodem
nawet gdy stracę sekundy na niepotrzebną myśl
teraźniejszość przechodzi bez pośpiechu

widzisz

nie ma obietnic
trzeba iść po to  co będzie
zatrzymać  chwilę która na chwilę wystarczy
 wpisać ją w niepisany pamiętnik
i szukać sił do postawienia kolejnego kroku

rozumiesz tę niedorzeczność czasu
co tak głęboko wbija się w kark

dlaczego my
każdego uczepieni początku
dopiero później rozumiemy
rytm muzykę i bębny
dzieciństwa

Danuta Dąbrowska-Obrodzka

“Sophia Loren ŻYCIE JAK FILM” to przede wszystkim opowieść o kobiecie. A jeżeli o kobiecie – takiej kobiecie – to tę opowieść musicie poznać.
Dialogowicze są już po lekturze. Niektórzy trochę rozczarowani, inni rozmarzeni, niektórzy współczujący.
A jaka refleksja was drodzy czytelnicy opanuje?

 “Jeśli zapytacie Sofię, która znalazła się w Księdze Guinnessa z uwagi na liczbę zdobytych nagród, jakiej nagrody jej brakuje odpowiada z ironią: “Nobla”.
A jeśli zapytacie za co chciałaby go dostać, ze wzruszeniem ramion i z szelmowskim uśmiechem odpowiada: “Za cierpliwość”

A przed cierpliwymi DIALOGOWICZAMI  kolejna książka do omówienia.
Hubert Klimko-Dobrzaniecki “Grecy umierają w domu”

A teraz zostawiam was z myślami o literaturze i życiu, które wbrew pozorom może zawsze jest jak FILM?

Pozdrawiam – moderatorka DKK

SALONIKOWE WIEŚCI. PORA DOBREJ KSIĄŻKI

 

WAKACYJNY SEANS Z KSIĄŻKĄ!

 

“Walka z naturą…
Walka o miłość…
Walka o szacunek…
Na Północy trzeba umieć żyć!

W skutej lodem dziewiętnastowiecznej Norwegii ludzie mają twarde i dumne serca. Niełatwe życie regulowane jest przez rytm przyrody i wielowiekową tradycję szanowaną ponad wszystko. Czy ktoś stamtąd może pokochać miłością gorącą i szczerą, której nie złamią wichry losu?

Stary chłopski ród Björndal od lat słynie z męstwa i uporu, budząc strach i respekt pozostałych mieszkańców równiny. Zdobyte przez rodzinę bogactwo przyniosło władzę, ale sprowadziło też ludzką zawiść i zagrożenia, którym musi ona sprostać.

Nieodpuszczone grzechy z przeszłości nie dają spokoju. W tym surowym świecie członkowie rodziny muszą odnaleźć drogę do szczęścia i odkupienia nie tylko własnych win, ale także ich przodków.

Kultowa powieść skandynawska, która na długo zostaje w sercu! Przetłumaczona na trzydzieści języków, sfilmowana, sprzedana w ponad dwunastu milionach egzemplarzy”.

Źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/199371/a-lasy-wiecznie-spiewaja

O tej książce będziemy dyskutować w DKK – DIALOG w trzeci piątek września.
Posłuchajcie wiecznego śpiewu lasu!

SALONIKOWE WIEŚCI. Pora dobrej książki

SALONIK ARTYSTYCZNY

Filii nr 16

POLECAM CIEKAWĄ LEKTURĘ NA LIPCOWE DNI

Książka Agaty Widzowskiej – Pasiak

pt. “Koń na receptę”

To piękna opowieść o wielkiej sile przyjaźni, radzeniu sobie z przeciwnościami losu. Ucząca szacunku do zwierząt oraz satysfakcji ze wspólnego działania. Jednak przede wszystkim to historia o miłości pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Miłości, która niesie uzdrowienie.

Książka ta uwrażliwia czytelnika na otaczające nas piękno przyrody, na wartości, z którymi należy iść przez życie jak przyjaźń, zaufanie, pomoc chorym ludziom i zwierzętom.

  Za pomocą tej opowieści można pokazać radość z niesienia pomocy, pracy w grupie i przyjaźni, która jest motorem do podejmowania z pozoru trudnych zadań i wyzwań.

 Książka pomaga zrozumieć młodzieży, że chęć udzielenia pomocy i wzmożone wspólne działania muszą zakończyć się sukcesem. Lektura ta pomaga zrozumieć, że uśmiech, i dobre słowo podnosi na duchu w chwilach zwątpienia.

Książka została wzbogacona w piękne rysunki, które uzupełniają wartości merytoryczne i estetyczne opowieści.

Polecam książkę pani Agaty Widzowskiej-Pasiak,
książki pełnej słońca, wzruszeń i uśmiechu.

Ewa Wesołek