Archive for » March, 2014 «

SALONIKOWE WIEŚCI. “Książka kluczem do dziecięcych serc”

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

 

KLUB PLASTYCZNY – RUDZIK

 

ZAPROSZENIE

Międzynarodowy Dzień Książki Dla Dzieci

pod hasłem

” KSIĄŻKA KLUCZEM DO DZIECIĘCYCH SERC”

Magiczny świat wyobraźni jako ważny przyczynek
do rozwoju emocjonalnego dziecka

W programie:

– czytanie bajki terapeutycznej
– pogadanka
– zajęcia plastyczne dla dzieci

 

WSZYSTKIE DZIECI

 SERDECZNIE ZAPRASZAMY

SPOTKANIE ODBĘDZIE SIĘ

02 KWIETNIA 2014 R.

O GODZ. 16.00

 

SALONIKOWE WIEŚCI. Rodzinne historie – z lękiem w tle. DKK – DIALOG. Relacja.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16


DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

20 marca 2014 rok
Dzień przed spotkaniem

Jutro w rodzinnym dialogowym gronie oswoimy historię lęku – jak każdy trudny temat,
jaki przyszło nam na przestrzeni dziejów naszych – rozważać.
Urodziłam się – jak Każda z Nas.
I teraz wszystkie pozostajemy w walce z  pamięcią. Udręczone sekretami – krzyczymy zasłaniając twarz.
Mamy jeszcze oczy, którymi chcemy spojrzeć – bez lęku.
I tak jutro – bez lęku będziemy patrzeć.
Patrzenie nasze obowiązkowe – jak zawsze. 

21 MARCA – GODZ. 18.00


WIOSNA!

STÓŁ RODEM Z MINIONEJ EPOKI Z ŻYDOWSKIM AKCENTEM –  PRZYGOTOWANY!

Ani lęki ani strachy, a wyłącznie pozytywne dobre emocje  jak zawsze zagoszczą wśród nas – jak co miesiąc,
a z książkowymi lękami wiemy jak się rozprawić przy dobrej strawie i dymiącej  kawie.

Pierwsze pisemne oznaki pozytywnych emocji już są wypowiedziane. Grunt to dobre nastawienie. Zobaczymy co będzie dalej.


Z zapatrzenia wynika, że lęk opanowany. Ale rozmowa o książce dopiero się zaczyna.

Dyskusyjny – (DKK) – DIALOG w komplecie. Obowiązkowe patrzenie z rodzinną historią uśmiechu – uchwycone.
Stół odpowiednio zastawiony – będzie przy czym o książce rozmawiać.
zapowiada się, że ….

SPOTKANIE BĘDZIE JAK KAŻDE – NIESAMOWITE!

Każdy przychodząc na świat zaczyna pisać swoją księgę życia.
Wplata w jej karty losy swoich najbliższych. Tylko od nas zależy czy będzie ciekawa i fascynująca.
A ze swoimi lękami należy walczyć i je pokonywać, by stać się silnym i mądry

Tymi słowy po lekturze podzieliła się korespondentka, nadsyłając sms -a na komórkę moderatorki.

I tak czytając kolejne pisemne wypowiedzi rozpoczęła się nasza dyskusja
o
“Rodzinnej historii lęku” Agaty Tuszyńskiej

 

Agata Tuszyńska wprowadziła nas w czas trudny, czas  tragicznych wydarzeń i  dramatycznych losów swojej rodziny.
Autorka musiała znaleźć w sobie wielką  siłę, aby opisać swoje rozterki, zaakceptować to, co rzeczywiste i przyjąć prawdę,
w której  poszukiwać należy tej własnej i właściwej tożsamości.


Myślę, ze Agata oswoiła już swój lęk,
zapomniane, opuszczone, wydobyte z nicości istnienia zostały nawleczone na nić wspólnej historii rodzinnej
i tak to już jest, że wszyscy idziemy drogą którą wskazują nam umarli …

Przyznacie, że to metaforyczne stwierdzenie, z którym trudno się nie zgodzić,
zwłaszcza jeżeli przeczytało się tę właśnie historię.

Agata Tuszyńska – pisarka, poetka bardzo odważnie zmierzyła się z losem kilku pokoleń.
Wędrowała śladami najbliższych. Opisała rodzinną historię lęku
poprzez biografię matki i ojca – dwóch odległych światów.

“Urodziłam się w Polsce w Warszawie, kilkanaście lat po wojnie.
Miałam niebieskie oczy i jasne włosy, co stanowiło niezrozumiały powód do dumy
dla mojej czarnookiej i czarnowłosej matki. Dziś wiem, że chciała mieć polskie dziecko z obawy,
że mogłoby je spotkać los podobny jej własnemu”

 

Smutek na twarzach podczas tych rozważań.

Ciężko dyskutować o książce, która zawiera biografie rodzinne
i odnieść się do losów ludzkich już dokonanych.
Mam jednak  wrażenie, że kiedy włoży się tyle pracy w poznanie drzewa genealogicznego
i odkryje nieznane dotąd swoje podwójne korzenie polsko-żydowskie,
to łatwiej i bez lęku zaakceptuje się swoją nową tożsamość,
nawet zaczyna się tęsknić i marzyć o spotkaniu ze swoimi przodkami.

Za sprawą tejże wypowiedzi dotknęliśmy metafizyki.  Dygresje sięgnęły głęboko wstecz.


W Saloniku zapanowała nostalgia.

Ale i książka rozpoczyna się wyjawieniem – wyjawieniem tajemnicy.
Jesteś Żydówką, powiedziała matka dziewiętnastoletniej wówczas – Agacie Tuszyńskiej.

i od tej pory “Rodzinna historia lęku” stała się zapisem – najpierw myśli, a później słów,
którymi autorka dzieli się z czytelnikami.

Z ciekawością poznałam losy Deli, Haliny i Agaty. Okrucieństwo wojny.
Strach przed złem tego świata. A tak mało potrzeba aby człowiek był szczęśliwy i żył bez lęku.

Jest życie i śmierć. Czas smutku i radości, pracy i odpoczynku. Wszystko ma swój czas i to dodaje smaku życiu.
Dziś zmierzymy się z przemijaniem, a będzie to czas radości.

To słowa koleżanek, które sugerują, że warto zainwestować w radość, nawet gdy wczoraj dotknęliśmy smutku.
Dlatego i u nas czas na przerywnik, na odciążenie umysłu naszego od historycznej prawdy
i rodzinnych lęków. Czas na odrobinę radości.

Jest święto urodzin, a obchodzić to święto tradycja nasza nakazuje. My bez nakazów –
tradycję podtrzymujemy z chęci i z serca.

A marcowe urodzinowe solenizantki są w naszym klubie aż trzy.

   

Urodziła się w marcu: JOLA, ADRIANA i DANKA.


Były kwiaty, życzenia i uściski. takie miłe przyjacielskie gesty, dla których warto … i już …

 

 Po tych miłych DIALOGOWYCH akcentach, pora nam wracać

do lektury i kolejnych jakże wymownych pisemnych wypowiedzi, o których na spotkaniu żywo dyskutujemy.

Ogłoszenie. Poprowadzę hurtownię z odgromnikami. Spadły na Ciebie gromy? Spadają. Nawet z jasnego nieba.

Niepewność, obawa, bojaźń, trwoga, strach, katusze, tortury to synonimy słowa LĘK.
ale to tylko słowa, wyrazy, które można wymazać, skasować.
Jeśli jednak te słowa przeistaczają się w realne uczucia, odczucia, w czyny.
Jeśli są rzeczywistością to są to słowa najgorsze na świecie!
Boję się i ufam Bogu, że to nie wróci! NIGDY!!!

Zmierzyć się z tak trudnym tematem to nie lada wyzwanie. Znamy przecież historię XX wieku.
Ale przez pryzmat rodziny Haliny  Przedborskiej – matki, i Bogdana Tuszyńskiego – ojca,
naszą dłonią  dotykamy tamtych okrutnych czasów.

Tło historyczno – kulturowe opisane przez autorkę, to nie podręcznik do historii,  z którego
uczymy się dat i przyswajamy fakty.

Tutaj poznajemy rodzinę, konkretnych bohaterów, z którymi przeżywamy ich los,
wracamy do przeszłości i patrzymy w przyszłość.

 Dziś na naszym spotkaniu opowiemy dzieje autorki, zawiłe losy i tajemnice tej rodziny.
Jak  trudno było odkrywać własną tożsamość i zacząć głośno
– bez strachu mówić o swej tak bardzo intymnej przeszłości.

Dlatego też rozmowy w Dyskusyjnym Klubie Książki były niecodzienne.
Każda z nas dorzuciła do tej historii kawałek życia swojej rodziny.

Oczywiście nie porównując jej z lękiem opisanym przez Agatę Tuszyńską.

  Przeszłość znam. Żyję tu i teraz. Optymistycznie patrzę  w przyszłość.
Nie mam zamiaru oswajać cudzych lęków ponieważ swoich mam pod dostatkiem.
Jedno wiem na pewno, że na spotkanie w DKK idę z ufnością, bez lęku. 

Dlatego też przychodząc bez lęku jesteśmy w stanie poddać się kolejnym niespodziankom,
jakie przygotowuje dla nas przywoływana za każdym razem

Ewa S.

NASZA KOCHANA EWO – SŁOWO DZIĘKUJĘ TO MALEŃKIE SŁOWO W PORÓWNANIU Z TYM CO DLA NAS ROBISZ.

Te zdjęcia nie wymagają komentarza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


W SALONIKU PIĘKNA WIOSNA


a to drzewo, które wymaga wypełnienia, będzie drzewem genealogicznym
DYSKUSYJNEGO KLUBU KSIĄŻKI – DIALOG.

Kolejna część spotkania miłym akcentem pozwala nam znów powrócić do losów rodziny Agaty Tuszyńskiej.

Pomimo tego, że autorka wychowała się w tradycyjnym polskim domu, gdzie tradycyjnie
obchodzono święta Bożego Narodzenia, musiała zmierzyć się z tajemnicą,
do której dopuściła ją matka ” i jej rodzina, czyli polscy Żydzi, którzy w powojennej Polsce
kontynuowali życie rozpoczęte w latach zagłady, w ukryciu, na aryjskich papierach:.

Jesteśmy pamięcią tym co pamiętamy i tym co o nas pamiętają inni.

 

(…) “Pracowałam nad tą książką cztery lata. Pisząc o ludziach mi najbliższych, po raz pierwszy poruszałam się po nie znanym obszarze, różnym od konstruowania cudzych biografii.
Bohaterowie moich poprzednich książek należeli do przeszłości, co pozwalało mi patrzeć na nich spoza bezpiecznej bariery czasu. Ich życiorysy były zamknięte, a moje ingerencje w ich losy nie dotykały w sposób bezpośredni osób żyjących.(…).

(…) Książka o mojej rodzinie stworzyła inne wyzwania.(…).

(…) Kształt tej książki rysował się także w codziennych rozmowach z moją przyjaciółką Ewą Junczyk-Ziomecką, oddaną animatorką projektu Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Lepiej niż wielu innych rozumie złożoność spraw, jakie starałam się rozwikłać”. (…)

Jeżeli  chcecie poznać “Rodzinną historię lęku” sięgnijcie po tę książkę. NAPRAWDĘ WATRO

Po długich rozmowach o losach rodziny Tuszyńskich, i nie tylko czas wracać do naszych rodzinnych spraw
tworząc swoją historię, taką bez lęku, którą napiszemy paletą szczęśliwych chwil.

w Kwietniowy czwarty piątek miesiąca za sprawą Mo Yana (NOBEL 2012), poznamy kolejną historię,
o której znów  podyskutujemy

w DKK- DIALOG.

Z Polski wyruszymy do Chin.
Kto ma ochotę na tę daleką podróż. ZAPRASZAM.

Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderator – ka DKK
Foto. Ewa Wesołek, Zofia Sznura

 

SALONIKOWE WIEŚCI. Klub Plastyczny – RUDZIK.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

 13 marca 2014 rok

OBCHODY ROKU CZYTELNIKA

W KLUBIE PLASTYCZNYM – RUDZIK

GODZ. 16.00   POGADANKA

OPOWIADAMY DZIECIOM

O POCZĄTKACH CZYTELNICTWA W POLSCE

I ROZMAWIAMY O ICH PIERWSZEJ PRZECZYTANEJ KSIĄŻCE

O GODZ. 16.30

ROZPOCZĘŁY SIĘ ZAJĘCIA PLASTYCZNE
TEMAT:

ZAKŁADKA DO MOJEJ KSIĄŻKI

 SERDECZNIE DZIĘKUJEMY DZIECIOM ORAZ ICH RODZICOM,
ZA UDZIAŁ W BIBLIOTECZNYCH ZAJĘCIACH.


NA KOLEJNE SPOTKANIE ZAPRASZAMY JUŻ O2 KWIETNIA

DO ZOBACZENIA

SALONIKOWE WIEŚCI. DKK – DIALOG. ZAPROSZENIE


SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI O KSIĄŻCE

Zbliża się kolejny dyskusyjny piątek.
Mam nadzieję, że DIALOGOWICZE przygotowani do rozmowy
o losach rodziny Agaty Tuszyńskiej.
Tym razem pretekstem do rozważań będzie “Rodzinna Historia Lęku”
Agaty Tuszyńskiej – pisarki, poetki i reportażystki, która opisuje dramatyczne losy kilku pokoleń
swojej rodziny na tle współczesnych realiów obyczajowych.

Zapraszam dyskutantów, aby bez lęku przyszli do Saloniku

na rodzinne spotkanie.
Do dyskusji oprócz przeczytanej książki podajemy


kawę z

odrobiną słodyczy.

Na swoim miejscu
SOWA.

Będą


kwiaty dla ozdoby i pozostałe  wszystko …

“RODZINNĄ HISTORIĘ LĘKU” MAM NADZIEJĘ – OSWOIMY

ZAPRASZAM

SALONIKOWE WIEŚCI. Marzec z poetkami. DKK – KL – BARWY. Relacja.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

07 MARCA 2014 ROK

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI 

KLUB LITERACKI – BARWY

Pierwszy piątek marca.

Barwy znów z przewagą kobiet.


Tylko Prezes Jerzy pełnił honory poetyckiego rodu,
który kiedyś był zdominowany przez męską  część ludzkości piszącej wiersze.

Ale świat się zmienia. Zmieniają się również BARWY.
Chociaż żółty, zielony, i niebieski, i tak stanowić będą podstawę malarstwa.


Tego pięknego popołudnia wokół stołu zasiedli poeci, o nie przepraszam –
zasiadły poetki i jeden malarz.

W SALONIKU – gwarno, ciepło i kobieco.


I nie da się nie zauważyć, że króluje  punkt widzenia z perspektywy żeńskiego oka.

Prezes Jerzy przywołuje  całe rozszczebiotane towarzystwo – do wiersza!

Rozpoczynamy Turniej Jednego … .
Tego dnia kobiety walczyły na słowa pełne miłości.


Do konkursu o laur miesiąca marca przystąpiły:

Kasia K.,  Jola Sz., Beata G., Elżbieta (Elżbieta pierwszy raz w  Barwach).

Ciepło emanowało z każdego czytanego tekstu.
Turniej, ze względu na niewielką liczbę uczestników przebiegał bardzo szybko.

Później chwila na zastanowienie.
Następnie jak zawsze – głosowanie,
które na okoliczność marca  zostało nieco zmodernizowane.

Po przeliczeniu punktów wierszem miesiąca został …


wiersz Joli.
Gratulacje, flesze, dyplom, książka, uścisk prezesa – wystarczy!


No wreszcie! Pora na znęcanie się nad tekstem, czyli warsztatów literackich czas nadszedł.

To dramat dla poety, kiedy czepiają się każdego w bólach narodzonego – słowa.
Cóż? Taki to zwyczaj i taka świecka już tradycja. Przypominam, że tradycja liczy lat 30.
Że tak  nam się jeszcze nie znudziło?
Od lat trzydziestu, w każdy pierwszy piątek miesiąca – wiersz! wiersz! wiersz!

Po krótkiej dygresji o BARWACH – Zaczęła się rozmowa o tekstach.

Były cięcia, skreślenia, słów przestawienia.
Ale nikt się na zdania odmienne nie pobił.
Głośno było, jak to wśród kobiet. Jedna przez drugą wierszowała.
Było dowcipnie i dygresyjnie.
Było warsztatowo i formalnie.
Ale czas nas nie rozpieszcza tak jak wiersze.
Czas biegnie szybko, chociaż zawsze jest 12 na 12.
Ale co z tego.

Nawet nie obejrzysz się za siebie, a tu już kwietniowy piątek pierwszy
wzywa do wiosennego boju o kolejny laur.
I już prężyć myśli należy na następne barwowiczowe turnieje.

NO TO W TAKIM RAZIE MOI DRODZY
MYŚLCIE, PISZCIE I PRZYJDŹCIE!


Jeszcze słów kilka na temat poetów obcych, tych co to nas nie odwiedzają.
Ale doskonale ich znamy.

W rozmowie o poezji współczesnej, wiele jest ciekawych sądów.
Analizujemy przenośnie, symbole, alegorie. Dyskutujemy.
Rozważania o obcych są niezwykle pouczające,  ciekawe i inspirujące.

Leonard Cohen cieszący się uznaniem na całym świecie poeta i pisarz,
należy do legendarnych artystów naszych czasów, a jego twórczość nie przestaje zaskakiwać.

MÓJ ŻYWOT W HABICIE

                                   LEONARD COHEN

Po pewnym czasie
Trudno powiedzieć
Czy to tęsknota
Za kobietą
Czy potrzeba
Papierosa
A następnie
Czy to noc
Czy dzień
i nagle
Odzyskujesz
Poczucie czasu
Ubierasz się
Wracasz do domu
Zapalasz papierosa
Żenisz się

Sięgnijcie do “Księgi tęsknoty”, a odnajdziecie w niej kawałek własnej przestrzeni, odrobinę osobistych pragnień, tęsknot i spełnienia.

Wiersza miłośnicy – czytajcie poezję.
Głębia smaku i wrażliwości ukoi wasze studzone serca, umysły i …. co tam chcecie … .

DO NASTĘPNEGO PIERWSZEGO PIĄTKU
DO KOLEJNEGO  SŁOWA

Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK

SALONIKOWE WIEŚĆI. Moja pierwsza książka.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

KLUB PLASTYCZNY – RUDZIK

ZAPROSZENIE

BAJKA O ODWAŻNEJ PSZCZOLE

“Pewnego dnia Michał wyszedł z tatą na podwórko.
Tata siedział na ławce i czytał gazetę, a chłopczyk bawił się w piasku.
Nagle Michał zobaczył pszczołę i zaczął rozpaczliwie krzyczeć,

tata zerwał się, podbiegł do synka.
– ona chce mnie ugryźć! Boję się jej! – krzyczał malec.
– znam pewną historię – powiedział tata.
Wziął chłopca za rękę, posadził na kolanach i zaczął opowiadać…”

OBCHODY ROKU CZYTELNIKA

OPOWIADAMY DZIECIOM

“MOJA PIERWSZA KSIĄŻKA”

Serdecznie zapraszamy dzieci do biblioteki, aby poznały dalszy ciąg bajeczki
oraz zapraszamy również na zajęcia plastyczne.

SPOTKANIE ODBĘDZIE SIĘ

13 marca 2014 r. o godzinie 16.00

ZAPRASZAMY

 

SALONIKOWE WIEŚCI. DKK – DIALOG. RELACJA

 SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

Jest wiele rzeczy utraconych, których brzemię jest jak garb.
Nosimy go w niewidocznym dla nikogo miejscu. Są również rzeczy utracone,
które nie były w naszym zasięgu.

Ale Indie to inna brzemienna bajka. 
Jutro niczego nie będziemy tracić. Zyskamy! Ponieważ w DIALOGU mamy siebie.
Do brzemiennego jutra.


Tak było w DIALOGU 21 lutego 2014 ROKU

Tuż przed godziną 18.00 do SALONIKU wchodzą dialogowiczki.
Każda w ręku niesie jakiś brzemienny pakunek.
To chyba na przekór Kiran Desai,


autorce książki, która tego dnia była pretekstem do rozmowy o literaturze współczesnej.

Brzemię dzielone z innymi jest połową brzemienia, radość dzielona jest podwójną radością.
Podzielimy się więc jednym i drugim, ale nad rzeczami utraconymi nie będziemy płakać.

Takimi słowami odpowiedziała na sms-a jedna z naszych czytelniczek.

Spotkanie rozpoczęło się tuż po udekorowaniu literackiego stołu.

 Smakołykom nie było końca.
Nawet pojawiło się danie rodem z Indii.

Ale i tak najważniejsza była rozmowa o książce.

Stajemy w życiu przed różnymi wyborami, nigdy nie wiedząc jakie będziemy ponosić skutki naszych decyzji.
Co z tego pozostanie, jak duży będzie nasz garb, to już los odpowie za nas,
ale jak napisała nasza Moderatorka dziś będzie cudowny wieczór i tego się trzymajmy.


Tak zabrzmiała kolejna pisemna odpowiedź na temat związany z książką.

“Brzemię rzeczy utraconych” to kolejna literatura z gatunku trudnych tematów dotyczących współczesnego świata.
Książka napisana przez hinduską pisarkę mieszkającą w Ameryce.
Autorka opisuje życie mieszkańców nieco innego świata.
Życie na skraju ubóstwa.
Przybliża czytelnikowi historię wielu bohaterów swojej brzemiennej powieści.
Bohaterów, którzy poszukują własnej tożsamości.

Smutne ich losy, i wszystkie rzeczy utracone przewijają się przez całą powieść.

Patrząc na Kanczendzonge przejdziemy przez brzemienną historię mieszkańców wsi i miasteczek w dalekich Indiach.
W klubie DKK będziemy rozmawiać o radościach i smutkach otaczającego nas życia,
a rzeczy utracone zostawimy za zamkniętymi drzwiami.

Tymi słowy na sms-a odpowiedziała kolejna rozmówczyni.
I tak zdanie po zdaniu przechodziłyśmy przez brzemienne koleje losu poszczególnych postaci.


Nawet świeca została zapalona, aby uwznioślić tę brzemienną atmosferę.

Książka rozpoczyna się niezwykle metaforycznie.

“Gromią mrok świetliste pisma, cudowniejsze od metafory.
Wysokie nierozpoznane miasto pochłania równiny.
Pewny swego życia i śmierci przeglądam się zachłannym ludziom i chciałbym ich zrozumieć.
Ich dzień jest pożądliwy jak pętla w powietrzu.
Ich noc jest wytchnieniem od furii stali, która niebawem zada cios”. (…).

Jednakże poza wszelkimi metaforami i ciekawym językiem jakim obdarowała pisarka czytelnika,
to metafora kończy się na opisach przyrody. Natomiast życie bohaterów z metaforą nie miało nic wspólnego.

Poznajemy osieroconą przez rodziców szesnastoletnią Sai.
Sai mieszka w domu dziadka – emerytowanego sędziego.


Koszmarny to dom.
Dosłownie i w przenośni.
Niemniej jednak odskocznią od karaluchów i innych obcych mieszkańców jest smak podwieczorku i miłości.

A jak o miłości mowa, to i uśmiechy na ustach dialogowiczek.

Każde z nas ma sobie nie jedno brzemię, które dźwiga na plecach.
Czasami wydaje się ciężarem  nie do zniesienia, a jednak dajemy radę.
Za to dzisiaj dla odmiany będziemy dźwigać słodki ciężar naszej książkowej dyskusji
i brzemię radości z naszego spotkania.

Kolejny komentarz w brzemiennej sprawie.

Czas mija, wszystko się zmienia – odparł sędzia – ale to, co jest w przeszłości, pozostaje niezmienne, prawda?
Chyba jednak się zmienia. Teraźniejszość zmienia przeszłość,
spoglądając za siebie nie znajdujemy tego co za sobą zostawiliśmy…

Takimi słowy myśli swoje wyraziła dyskutantka.

Niektórzy bohaterowie Brzemienia rzeczy utraconych śnili sen – sen o Ameryce.
Ale ten Sen bardzo szybko przemienia się w rzeczywisty koszmar.
Warto zatem przeanalizować ten wątek powieści, przewijający się raz po raz po kartach tegoż brzemienia.

Dlatego kolejny sms,  wzbudził żywą dyskusję na temat wolności i demokracji.

Najważniejszą rzeczą jaką można stracić jest wolność. na szczęście mamy ją
i cieszymy się nią.
Wolność i pokój  dla Ukrainy!

Losy bohaterów Kiran Desai ukazała  na tle społecznych i politycznych przemian w postkolonialnych Indiach.
Lata osiemdziesiąte XX wieku, czas zamieszek o podłożu narodowościowym.
Czas konfliktów wewnętrznych targających Indiami.
To bardzo trudny czas dla mieszkańców małego miasteczka w Himalajach.

Szkoda, że Indie tak kolorowe mają drugie smutne oblicze, szkoda marzeń tych ludzi,
utraconych miłości …szkoda Mutt i tego, że nie spotkałam się z Wami w styczniu.

My również żałujemy, że tego dnia  nie byłaś z nami, nie rozmawiałaś o książce,
która w styczniu była Drogą do szczęścia – podobno.

 Nadszedł czas aby w tę brzemienną dyskusję wpleść  jakąś miłą dygresję,
i chociaż na małą chwilę pozostawić to brzemię …. utraconych.
A to dygresja ma na imię MARTA. Marta obchodzi dziś swoje urodzinowe święto.
STO LAT DLA MARTY  od DIALOGOWICZEK


Życzenia i wiosenne kwiaty. Wiosenne? ktoś zapyta. W Lutym? W środku zimy?

Tak, tak, chociaż jeszcze zima w pełni,
to za oknami piękno wiosennego popołudnia.
Dlatego dziś tulipany oddają ten niecodzienny wiosenny, lutowy klimat.


  Cieszę, że Marta dogania mnie swoim wiekiem. Marta nie wie czy się cieszyć.
Natomiast Jola, która kwiatki otrzyma już w marcu, jest nieco poruszona faktem upływającego czasu.
Brzemię rzeczy naszych należy znosić dzielnie !!!!!!!!!!!!!!!!

 Niespodzianek ciąg dalszy.
Teraz czas na EWĘ S.
Ewa jak zawsze – przyszła z prezentami – szczególnymi,
i adekwatnymi do naszych piątkowych rozmownych zajęć.

Tym razem …..


piękny paw, którego można zjeść – tak dosłownie.

W 1963 r. rząd Indii ustanowił pawia indyjskiego (Pavo cristatus) narodowym ptakiem tego kraju.

 

 

 

 

Kartka po kartce walcząc ze snem czytałam tę książkę. Może to nie ten czas, może nie ta chwila?
Z pewnością lektura bardzo  ciekawa i ambitna Autorka bardzo malowniczo i realistycznie przedstawia obrazy
zapraszając nas do poznania Indii. Jeszcze z pewnością wrócę do tej lektury
A dzisiaj czekam na opinie o książce moich klubowych koleżanek.

Pewnie nie ta pora na czytanie takiej właśnie lektury.
Ale w DIALOGU szanujemy każdą opinię i każdą wypowiedź, ponieważ na tym właśnie polega dyskusja.
A oto jeszcze jeden punkt widzenia, który powalił książkę na łopatki, albo jej czytelniczkę?
Tak czy siak – to ekstremalne stanowisko w powyższej sprawie.

 Spróbujcie mnie przekonać, że była to wciągająca, wyjątkowo ciekawa powieść!
Jeśli Wam się to uda,  będę szczęśliwa!

 Dyskusja o kolejnej przeczytanej, była burzliwa i pouczająca.
Każdy(a) uczestnik(czka) przygotowany(a)  w stu procentach.

Tego lutowego wieczoru wszystkie panie – odpytane.


  Drodzy blogowicze, którzy na bieżąco śledzicie nasze opinie o literaturze,
sięgnijcie po Brzemię rzeczy utraconych.

Pomimo tego, że książka jest spełnieniem niespełnionego, to poznajemy ten specyficzny klimat,
i  nietuzinkową kulturę kraju pachnącego pełnią nepalskich zapachów i hinduskich przypraw.

Pomimo ogromnego ładunku negatywnych emocji, uczymy się naszego tu i teraz.
Warto również poznać tło polityczno-społeczne.
Warto zauważyć jak historia, rodzina, dzieciństwo wpływa na los człowieka.

(fragment książki) Wykluje się nowy dzień, szary lub niebieski, z bezchmurnym lub zasnutym niebem. Śniadanie, obiad.
Sędzia usiądzie nad szachownicą, a o wpół do piątej, bez namysłu, z czystego przyzwyczajenia, otworzy usta i powie, jak zawsze “Panna Lal, przynieś podwieczorek”.

I zawsze będzie musiało być coś słodkiego i coś słonego …

I tak z dalekich Indii pora nam wracać do swoich codziennych obowiązków.
Przygotować coś słodkiego, i coś pikantnego, ale tym razem z polskiej kuchni. 
Nasza literacka, kulinarna i salonikowa powieść dobiega końca, zegary wybiło głośno godzinę powrotu.
Nasze wszystko – do granic ostatniego słowa i ostatniego kawałka ciasta – skonsumowane.
Brzemię rzeczy nagromadzonych może z czasem utracimy?
Autorka Kiran Desai opowiedziała nam niejedną historię, smutną i prawdziwą.
I my na zakończenie spotkania sięgamy do naszej historii.
Opowieści z naszego dzieciństwa poparte fotografiami.


Uśmiechy i zadumanie.

Nostalgia za czasem – minionym, lecz nie utraconym,

A Brzemię rzeczy naszych – w sercu.

* * *
  Danuta Dąbrowska-Obrodzka

wydaje się
że kiedy nie widzisz
to nie ma

próbujesz układać historie
z przedmiotów
które znasz

w jedno miejsce
zgarnięte szczegóły

palcem wmalowana
nieskończoność

usta przecinasz
lekiem na przetrwanie

przenosisz się tam
gdzie jesteś


Życzę wszystkim miłej lektury.
Do następnego spotkania, na którym szeleścić będą kartki kolejnej książki.
Czeka nas następna rodzinna historia

 


Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK

SALONIKOWE WIEŚCI. Od stycznia – do szczęścia. DKK – DIALOG. Relacja

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

17 STYCZNIA 2014 ROK

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

RICHARD YATES  “DROGA DO SZCZĘŚCIA”

Poruszająca opowieść o miłości, poświęceniu, utraconych szansach,
i niespełnionych marzeniach.

Czy taka droga istnieje?
Czy szczęście to przystanek,miasto, inny kraj?
Za którym rogiem ulicy – czeka?

A może nasi bohaterowie pomylili drogi?
A może takiej drogi nie ma?

Ciekawe co o tym myślicie? Zatem do jutra! Do szczęścia!
Oby ta literacka fikcja pozostała na kartach.
Dla nas niech szczęśliwa będzie rzeczywistość.

Zasmucone oczy, usta ściągnięte do powagi.
Taki wyraz twarzy mówi nam wszystko o przeczytanej książce.

1.      Dróg do szczęścia jest wiele, moja, a może nasza prowadzi raz nas do filii nr 16,
bo każdy jest kowalem swego szczęścia, ale kowalstwa trzeba się też uczyć,
a więc do zobaczenia na jednej ze szczęśliwych stacji.

To miła wiadomość dla pracowników filii. Za Szczęśliwą stację. Dziękuję(my)!

 

A teraz – Przystanek Ameryka. Jest Coca-Cola i chipsy.
Cała Reszta stołu – to już po naszemu.
A to, że nas sporo, to i stół bogactwem kulinarnym błyszczy.
Do tej długiej drogi do szczęścia trzeba przygotować
zapasy.

2.    2.    Myślę, że nie ma w życiu recepty na to co zwiemy szczęściem,
ono mija i odchodzi jak mija dzień.
Nasi bohaterowie na pewno nie szli drogą, jakiej naprawdę szukali
– a może po prostu nie potrafili cieszyć się każdą daną im chwilą w przeciwieństwie do nas.

Rzeczywiście – bohaterowie powieści tworzyli tylko pozornie szczęśliwą rodzinę,
dla której codzienność i przeciętność jest nie do zniesienia. 
(W przeciwieństwie do naszego rodzinnego DIALOGU).
Prowadzą życie, którego nie są wstanie zaakceptować.

Zwodniczy tytuł sprawia, że czytelnik z niecierpliwością,
i ciekawością zerka co czeka za rogiem, czyli za kolejną zapisaną kartą.

3. Nie istnieje droga do szczęścia – to szczęście jest drogą.

Święte słowa kolejnej dialogowiczki.


Książka na pierwszy rzut oka i z pozoru – banalna. Już sam tytuł trąci harlekinem.

A jednak było o czym dyskutować. Główni bohaterowie poddani  naszej bezkrytycznej ocenie – polegli.
Jednak nagromadzonych zostało sporo filozoficznych myśli.  W każdej wypowiedzi – głębia!
A to chyba dobrze świadczy o lekturze
?
Wspaniale poprowadzona przez autora – narracja. Doskonały opis psychologiczny poszczególnych postaci.
Ta opowieść skłaniająca czytelnika do rozszerzenia tematu,
zachęca do  rozmowy opartej nie tylko o fikcję literacką,
lecz nade wszystko nakłania do dyskusji o życiu współczesnej rodziny.

Świadczą o tym nadesłane na ręce (na komórkę, ściślej mówiąc), moderatorki – sms-y


4. Mam nadzieję, że ludzkie życie jest drogą. Mam taką nadzieję!

Kolejny krótki, lecz jakże głęboki zapis myśli.

  5.  Powiem krótko : NO COMMENTS –  Do miłego zobaczenia!
Napisała jedna niezadowolona. To nie to!
Ale być może, pod wpływem dyskusji – zmieni swoje stanowisko? Zobaczymy!

6. Tyle pytań! Czy potrafimy na nie odpowiedzieć?
Można próbować. Dziś będzie tyle opinii ile klubowiczek. Pozdrawiam. 

I tak w rzeczywistości było. Odmienne zdania bądź zbieżność myśli.
Takie same opinie, albo osądy z dwóch różnych biegunów.

Jednakże warto przejść tę Drogę do szczęścia.
  Prowadzi nas Richard Yates – amerykański pisarz, autor powieści i opowiadań.

 

Droga do szczęścia – tytuł przewrotny.
Drogą podążają Wheelerowie – rodzina z dwójką dzieci. A Dzieci?
Jak to dzieci są źródłem zwykłych kłopotów.

Frank  W. – głowa rodziny “ma najnudniejszą robotę jaką można sobie wyobrazić”.
Jego żona aktorka amatorskiego teatru – na scenie ponosi sromotną klęskę.
W ich nudne życie wkrada się plan zamieszkania w Paryżu.
Czy Paryż okaże się miastem szczęśliwym dla amerykańskiej rodziny?
Czy Droga do szczęścia wiedzie przez to piękne europejskie miasto?
My w DIALOGU  wiemy już wszystko na ten temat.
Teraz książka czeka na kolejnego czytelnika.

(…) ” – Coś Ci powiem Frank. Podziwiam Cię za to.
Nie chciałeś, żeby traktowano cię na specjalnych prawach,

wolałeś wszystko sobie zawdzięczać. Mam rację?
Frank z zakłopotaniem poprawił się na krześle.
– Niezupełnie o to chodziło. Nie wiem. To było dość skomplikowane” (…)

Moi drodzy miłośnicy lektur –  nie komplikujcie sobie drogi do szczęścia.
Do biblioteki również bez problemu traficie. Do nas jest –  Po Prostu – Prosto!

ZACZĘLIŚMY ROK 2014 OD DROGI
DROGI, KTÓRA POPROWADZI NAS POPRZEZ LITERACKIE KNIEJE,
GÓRY, BEZDROŻA, MORZA I OCEANY.

ODKRYWAĆ BĘDZIEMY RODZINNE HISTORIE.
CZEKAJĄ NAS NIEKOŃCZĄCE SIĘ LITERACKIE DRAMATY.
MAMY NADZIEJĘ NA MIŁOSNE UNIESIENIA.

WYPATRUJEMY BOHATERÓW,
Z KTÓRYMI POWĘDRUJEMY PRZEZ CAŁY LITERACI I DIALOGOWY ROK.

ZAPRASZAM DO DYSKUSJI
Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderatorka DKK

SALONIKOWE WIEŚCI. DKK – KL – BARWY. ZAPROSZENIE

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

ZAPROSZENIE

MIŁOŚNIKÓW WIERSZA

W NAJBLIŻSZY PIĄTEK ZAPRASZAMY DO

SALONIKU ARTYSTYCZNEGO Filii nr 16

O GODZ. 18.00
W KLUBIE LITERACKIM – BARWY

ROZPOCZYNAMY KOLEJNE SPOTKANIE Z POEZJĄ BARWOWICZÓW

W PROGRAMIE:

TURNIEJ JEDNEGO WIERSZA
WARSZTATY LITERACKIE
DYSKUSJA O POEZJI WSPÓŁCZESNEJ

JEŚLI TWEMU SERCU BLISKA JEST POETYCKA WYPOWIEDŹ

PRZYJDŹ

ZAPRASZAM DO LITERACKIEGO STOŁU

 

* * *

daję ci wszystko

ale tak aby i mnie
niczego nie brakowało

zostawiam drobne na chleb
i papierki po cukierkach

w spiżarni jest sól
i octu odrobina
życie należy
do smaku

wyjadę

a kiedy wrócę
podam herbatniki

i herbatę z konfiturą

takie wszystko na nic
i takie nic na wszystko

ale porozmawiamy
gasząc  tęsknotę za głosem
który wyznacza nam kierunek

nieprzemyślenia

                    Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Poetycko w Przedszkolu nr 40 im. Marii Kownackiej w Rudzie Śląskiej.

 

RECYTUJEMY Z RODZICAMI

POD TAKIM HASŁEM

28 lutego 2014 r.
ODBYŁO SIĘ

SPOTKANIE
Z
DANUTĄ DĄBROWSKĄ-OBRODZKĄ

SPOTKANIE Z PRZEDSZKOLAKAMI I RODZICAMI
ZORGANIZOWANE ZOSTAŁO PRZEZ PANIĄ BEATĘ TOMAN
WYCHOWAWCZYNIĘ GRUPY PRZEDSZKOLAKÓW.

Było mi niezmiernie miło gościć w Przedszkolu nr 40, z którym współpracuje Filia nr 16
Tym razem przedszkolacy i ich rodzice wysłuchali wierszy dla dzieci.

Było cichutko, a to oznacza, że wszyscy wsłuchiwali się w każdą frazę wiersza.
Dzieci słuchały i słuchali rodzice
Śledziłam ich oczy i zadumane lub uśmiechnięte buzie.

Po każdym przeczytanym wierszu była krótka rozmowa na temat podmiotu lirycznego,
który dzieci stopniowo poznawały.

Bardzo serdecznie dziękuję Pani BEACIE za zaproszenie

A Wam drogie dzieci i szanowni rodzice za wspaniałą i życzliwą atmosferę.
Za uśmiechy i brawa, i za to,
że dziecięca literatura jest dla Was równie ważna jak każda inna zabawa z Waszymi pociechami.

 DZIĘKUJĘ I ZAPRASZAM DO BIBLIOTEKI.

Wycieczka
                                            Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Poszły raz dzieci na wycieczkę do lasu
i tam narobiły zbyt wiele hałasu
trawa sięgała im prawie po pas
i nie słyszeli o czym śpiewa las.

Nie depcz mnie proszę – westchnął kwiat
Nie łam gałązek – szepnął wiatr
Pozwól mi rosnąć jeszcze – westchnął grzyb

a dzieci w lesie nic – tylko krzyk

Kto nie pozwala mi spać  – rozgniewała się sowa
Czyjeż to krzyki – gwizdnął szpak
i czyja to głośna mowa
Nie łap mnie więcej – uniosła się jaszczurka
Cóż to za dzieci – mówi obrażona kukułka
Nie mogę chodzić dziś spokojnie po łące – stwierdziła sarna
Oburzone odezwały się zające
bo łąka była gwarna

Spod kapelusza zerknął grzyb
a dzieci w lesie nic
nic – tylko krzyk

Nagle z drzewa sfrunął skowronek
Co to za hałas w ten piękny dzionek

Nawet muchomor zbladł ze złości
chociaż był dumny ze swej czerwoności

A czy wy na wycieczki do lasu chodzicie?
i czy dobrze zachowały się dzieci – jak myślicie?

Bo las powiedział mi, że nie!
On tylko grzeczne dzieci przyjmować chce!

DO ZOBACZENIA W BIBLIOTECE