Archive for » December, 2013 «

“Maluję pojutrze”. Relacja z promocji tomiku poezji Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

06 GRUDNIA 2013 R.

RUDZKA JESIEŃ KULTURALNA 2013

“MALUJE POJUTRZE”

Promocja tomiku wierszy
Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej

PATRONAT – WYDAWNICTWO “MINIATURA” – KRAKÓW

* * *

maluję pojutrze

oderwana od słów
smakuję miejsce

szeleści muzyka

z godziny na minutę

w milczeniu na każdy temat
zostawiam ślad

maluję pojutrze
szemrze czas

triumfuje dzień podstarzały
łowię śmiech

zanim pojutrze

do snów się przebiorę
z glinianych kubków

upiję się mlekiem

brzegi kobiety odsłonię
jeszcze

06 grudnia
ORKAN “KSAWERY” SZALEJE.
A W SALONIKU WSZYSTKO PRZYGOTOWANE.

Jest godzina 16.00
Są kamery, mikrofony. W trakcie próby

do biblioteki weszła

telewizja SFERA.

Pan redaktor poprosił bohaterkę dzisiejszego wieczoru o kilka słów o poezji  i o najnowszym tomiku.

Danusia udziela wywiadu.


Natomiast o malarstwie opowiadał prowadzący  spotkanie Jurek Obrodzki.

A o tym poruszeniu przed kamerami w Wydarzeniach. Aby to zobaczyć – kliknij poniższy link

 http://www.sferatv.pl/vod/wydarzenia/audycja/3255-wydarzenia-9-grudnia-2013.html
Pierwsze emocje i skupienie – minęły.
06 grudnia poezja w MIKOŁAJKI – czy to dobry pomysł?  Wkrótce się przekonamy!

CZEKAMY NA GOŚCI.

Regały poprzesuwane. Krzesła ustawione. Miejsc dla publiczności nie zabraknie.
Jednak nie św. MIKOŁAJ,

a potężny KSAWERY może pokrzyżować promocyjne plany.
Jest godz. 16.30
 Z podmuchem silnego wiatru do Saloniku przyszli pierwsi  goście.
Przybyli aż pół godziny przed czasem.
  Jak dobrze, że są i odbędzie się spotkanie.
Jest już za kwadrans siedemnasta.

KSAWERY SZALEJE.

Ludzie boją się wyjść z domu. Wszyscy to rozumiemy.

Jednakże drzwi SALONIKU raz po raz otwierają się na oścież i poezjomani  wchodzą.
Dochodzi siedemnasta. Emocje sięgają zenitu.
Drzwi się nie zamykają.

Można odetchnąć z ulgą.
Goście dopisali.
17.05 Zapalamy świece. Gasimy światła lamp.

O! Ależ zrobiło się nastrojowo.

Słychać dźwięki klasycznej gitary. To utwór Wojtka Bellona. Taki w sam raz do poezji.
Wszyscy zasłuchani.
A gitarzysta gra …..
Utwór się skończył.

Zabrzmiał pierwszy wiersz.

Taki na Dobry Wieczór.

Na emocji wyciszenie.

Zapaliły się światła.
I w pełnej krasie dźwięków przedstawiono gitarzystę.

ALEKSANDER ORSZULIKWskazała na muzyka Danka, która w ten grudniowy wieczór
była zarówno gościem, jak i gospodarzem spotkania.

Moi drodzy cieszę się, że jesteście.

Zwróciła się Danusia – ciepło – tak jak to ona potrafi – w stronę publiczności.

To dla mnie zaszczyt gościć Was w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16.
Dziś dzień
dla mnie szczególny. Promocja tomiku wierszy pt. “Maluję pojutrze”.
Zatem pomalujmy to pojutrze wszyscy wspólnie.
Do malowania zapraszam Panią Cecylię Gładysz Przewodniczącą Komisji Kultury Rady Miasta Ruda Śląska.
Panią Barbarę Wystyrk-Beniger Wiceprzewodniczącą Komisji Kultury
Panią Aleksandrę Poloczek z zaprzyjaźnionego Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Rudzie Sląskiej.
Pana Krystiana Gałuszkę – Dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rudzie Śląskiej.

Cieszę się, że jest ze mną rodzina, jesteście i Wy drodzy przyjaciele, czytelnicy, koleżanki, i koledzy, znajomi.
Dziękuję, że to ten wieczór zechcecie spędzić przy dźwiękach gitary, i słowach mojego wiersza.

W związku z tym, że spotkanie odbywa się w ramach Rudzkiej Jesieni Kulturalnej  2013 głos zabrała

przewodnicząca Komisji Kultury

Pani Cecylia Gładysz. 


Następnie
Danka

          Oddała głos prowadzącemu spotkanie Jerzemu Obrodzkiemu – prezesowi Klubu Literackiego –BARWY, malarzowi
i animatorowi kultury – to tak oficjalnie, a nieoficjalnie, i prywatnie oddała głos mężowi.

Jurek krótko uczestnikom spotkania przybliżył sylwetkę  Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej.


Kim jest Danka? Danka – z wykształcenia bibliotekarka, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego.
Z zamiłowania Danka – wierszy-pisarka, i Danka na jedwabiu – malarka.

Jest wiceprezesem Klubu literackiego – BARWY i członkiem Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego w Katowicach. 

Dorobek twórczy Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej to pięć tomików poezji, Chodzić boso po ogrodach, Ogrody, ścieżki, szepty,
Szerokość światła
, I stajesz się częścią mojego imienia. W przygotowaniu piąty tomik poezji pt. Bez słońca kolory to spłoszone sarny. Twórczość poetycka Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej została również zamieszczona w Almanachach poetyckich. Liczne publikacje wierszy, esejów i felietonów ukazały się w prasie lokalnej oraz regionalnej. Jak na barwowiczkę przystało, nasza koleżanka jest wielokrotną laureatką konkursów poetyckich oraz Turniejów Jednego Wiersza, jest także laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego “Co mi w duszy gra”

a skoro  jesteśmy już przy wierszu to prosimy o wiersze

I tak przy delikatnych dźwiękach gitary

WYSZLIŚMY NAPRZECIW POEZJI

* * *

potykając się o kilka kroków
z przesz
łości
trzeba stan
ąć naprzeciwko
nowych znacze
ń

smakować
wspomnienia i nadzieje
maj
ąc tylko jeden czas
uj
ęty w nawias
i par
ę znanych szczegółów

za każdym razem
nie odk
ładać każdego teraz
na potem

bo przecie
ż
kiedy jest teraz

to by
ć znaczy
jestem


Goście wsłuchiwali się w słowa.

** *

przywilej czekania
zapami
ętuje smak odległości
dlatego
mi
ędzy filiżanką kawy
a
śmiercią
nie potrzeba fantazji
by oddycha
ć

wystarczy udzielić
prawa g
łosu słowom
z czystej ciekawo
ści

brzemienia
a wtedy g
łośniejsze

od krzyku kolory
maj
ą siłę przetrwania

warto jeszcze poprawić
w
łosy
kobiecym gestem
bior
ą przecież udział nawet

w chwilach
bez znaczenia

i chociaż nie ma minut na
wszystko
to blado
ść bioder otulić
rozko
łysaną sukienką


Po kilku tekstach muzyczny przerywnik.

Po muzyce rozmowa  o tomiku.

„Maluję pojutrze”  najnowszy tom wierszy Danki –  wydany w wydawnictwie Miniatura  w Krakowie z reprodukcjami obrazów Jurka.
Wiersze z ostatnich trzech lat. Rozrzucone tematycznie – wachlarz emocji, myśli, ekspresji. To pierwszy tomik wierszy, który sam się ułożył.
Każdy z tekstów jest tematycznie tak różny, że moim skromnym zdaniem nie chciałam narzucać czytelnikowi jakiejś tam kolejności.
W tomikach poprzednich starałam się ułożyć wiersze tak, aby stanowiły jakąś opowieść.
Był podział na rozdziały i poszczególne sekwencje tematyczne.
W tym tomiku ważny stał się jego kolor . I ten dosłowny, i ten literacki. “Maluję pojutrze”
– a to znaczy, że nie jutro, nie dziś, ale z perspektywy przedwczoraj, to pojutrze jest w każdym teraz.

Po tych kilku słowach wyjaśnienia pora na poezję.

* * *

                Dla DKK z okazji jubileuszu

Jak cień wiatru
Mijają spotkania
Odbite echem

Podróży Herodota

W grobowcach Anna In pozostanie
A my
Łuskamy traktaty naszych wydarzeń

Odwiedzamy Chiny i Hiszpanię
Mamy swoje piąte dzieci

I wymarzonego  – o imieniu jak Rubio
Szukamy największego daru

I z 33 mgnień szczęścia
Jesteśmy niczym z mazurskiego rozlewiska

A może i z klubu
Mało używanych

Zapisani w świętej księdze bez wilkołaka
Obywatelki  i obywatele bez kabaretu

Z historią miłosną – prowadzimy swój pług
A potem – jak niemłode już mężatki
w rewers zaplątane

Robimy sobie raj
I tylko tyle

Że wystarczy

  Atiq Rahimi „Kamień cierpliwości”

miarowy oddech
i jego nieobecność
są namacalnym dowodem

na istnienie ciała

on – wpatrzony w świętych imiona
nie czeka na to
co się stanie

ona – misternie kropla za kroplą
podaje wyznania

to taki lek na przebudzenie

ich cierpliwość
waha się niecierpliwie

Danuta Dąbrowska-Obrodzka od najmłodszych lat pisze wiersze. Z czasem zabawa „w poezjowanie” przerodziła się w głębokie zamiłowanie do poezji. Mottem, z którego czerpie inspiracje twórcze to słowa, które zamieściła w jednym z tomików poezji:
“Trzeba mocno stąpać po ziemi, aby na moment móc się od niej oderwać”.

Poezja emocje, uczucia, czasem obrazy malowane słowem.

Poezja to krótkie opowiadania, które dzieją się pomiędzy wersami.
Poezja to nowe życie podmiotu lirycznego.

O poezji Danuty Dąbrowskiej – Obrodzkiej  napisano m. in. W wierszach przedstawia różne obrazy życia, poprzez żywy język, metaforę – pięknem nazywa to, co zwyczajne i ludzkie.

Promocja tomiku odbyła się również na antenie Polskiego Radia Katowice w audycji Macieja Szczawińskiego.

I tam w przestrzeń radiosłuchaczy powędrowały wiersze czytane przez autorkę oraz przez
redaktora, poetę, krytyka literackiego Macieja Szczawińskiego,
który już nie raz na antenie Radia Katowice wypowiadał się (bardzo pochlebnie), o wierszach Danuty.

I  po tej krótkiej rozmowie, goście wysłuchali kolejnych utworów.

Kolejnych wierszy czytanych zarówno przez Dankę jak i Jurka.

Poezja na dwa głosy zabrzmiała interesująco.

* * *
w mieście
któremu patrz
ę  w oczy
spó
źnił się tramwaj
w torebce mam sprawy do twarzy
i bilet do towarzystwa
na przystanku jak zwykle
nieznajomi znajomi
wszyscy z wszystkimi bez s
łów
o tym samym
w śniegu i w słońcu
zmieniaj
ą tylko buty na czas
częstują się mrugnięciem powiek
jak skinieniem g
łowy
spóźnił się tramwaj
współspóźnieni
mieli okazj
ę wyprostować do siebie
usta …

* * *

 

po  drugiej stronie imienia
pozosta
ł sens
ka
żdego zmrużenia pamięci

jeszcze tylko starannie odsłonić
twarz – musz
ę

by oczami
ślepca zobaczyć

prawdziwe

może uda się
u
łożyć echo
g
łos po głosie

i prze
łamać
blado
ść skóry

by w chwil
ęźniej
obszernym kolorem

wyj
ść naprzeciwko

Ale nie tylko teksty z ostatniego tomiku czytała Danusia,
lecz mówiła też z pamięci
.

Wiersz pt. “Synowi”, wiersz z dedykacją dla wszystkich mam.
I wiersz, który napisała sobie na 100 urodziny.

To było, i wzruszające,  i humorystyczne.

Na zakończenie spotkania głos zabrał Krystian Gałuszka.

Jednakże pomimo tego, że w ten grudniowy wieczór dominowały słowa –
jak to najczęściej bywa na promocji tomiku wierszy
,
to przecież nie zabrakło wspaniałej muzyki.


W związku z tym, że spotkanie odbywało  się 06 grudnia w MIKOŁAJKI, na stole jak Państwo
z całą pewnością zauważyli stał Mikołaj.
Sowa z nieco innej perspektywy obserwowała grudniowe spotkanie.

A Pan Aleksander Orszulik zagrał utwór własnej kompozycji.
Był to przepiękny “Utwór do świętego Mikołaja”.

Ale to jeszcze nie koniec. Ponieważ na koniec przed  podziękowaniami było świąteczne życzenia i

“Cicha Noc”
na strunach gitary zabrzmiała.
A na zakończenie … Podziękowania.
Panu Aleksandrowi Orszulikowi za okraszenie muzyką poetyckiego spotkania.

Uczestnikom za odwagę,  że nawet Orkan nie przeszkodził poezji.
Głęboki ukłon dla publiczności.

Były prezenty, 

kwiaty, 

gratulacje.

dedykacje,

i rozmowy w kuluarach.

Przy kawie i ciasteczku przyjemnie upływał nam czas.
Jeszcze emocje i ciepło słów w zapamiętaniu.
Jeszcze dedykacje i rozmowy.

Wpisy do kroniki

i kilka chwil dla fotoreporterów.

i wywiad do Wiadomości Rudzkich. Artykuł o spotkaniu można przeczytać na stronie.

A już po wierszowych występach jeszcze chwila na podsumowanie wieczoru.

Na rozpakowanie prezentów. Piękną torebkę Danusia dostała od przyjaciółek z Dyskusyjnego Klubu książki – DIALOG.

MOI KOCHANI!

BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ,

ŻE POMIMO TAK NIESPRZYJAJĄCEJ AURY, TAK LICZNIE DOTARLIŚCIE DO SALONIKU.

DZIĘKUJĘ, ŻE TEN GRUDNIOWY WIECZÓR POŚWIĘCILIŚCIE  MOJEJ OSOBIE, I  MOJEJ POEZJI.

JESTEM WAM OGROMNIE WDZIĘCZNA.

DZIĘKUJĘ, ŻE WYSŁUCHALIŚCIE WIERSZY, ŻE DO DOMU ZABRALIŚCIE NAMALOWANE JUŻ POJUTRZE .

DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚCIE.

POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WAM RADOŚCI I PIĘKNA

Wasza Danka

Foto. Niezawodna moja koleżanka Ewa, której bardzo dziękuję, za pomoc i wsparcie.

Foto. Jurek w przerwie. Jak nie mówił – to mógł robić  zdjęcia.


Foto. Szymon, który zrezygnował z siłowni i przyszedł posłuchać mamusinych wierszy.


Foto. Adam Podgórski, który przyszedł z Baśką na spotkanie i oprócz zdjęć napisał artykuł o “poezji w kolorze …

> > http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ruda_slaska_danuta_dabrowskaobrodzka_poezja_w_kolorze_blue_290183.html

Foto. Jolanta Szostak, koleżanka z BARW, która zamieściła  fotki na NK.  Joluś dzięki.

Foto. Redaktor z “Wiadomości Rudzkich”. Dziękuję.

> > http://wiadomoscirudzkie.pl/uploads/files/gazeta/wr50-2013.pdf

Wiersz na setne urodziny

 * * *

pośladki nieco już obwisłe
jeszcze dobrze siedzą
kolana skrzętnie skryte
bo życie sięga kostek

to moje setne urodziny
toast za każdą godzinę
bo przyczepiłam się jej grzbietu

lubię miód chleb i mleko
mam pamięć stosowną do wieku

i wiersz

napisany 60 lat wcześniej

                Danuta Dąbrowska-Obrodzka

W SALONIKU – SNY, CEREMONIA I UROJENIE. Spotkanie autorskie z Januszem Korylem. Relacja.


RUDZKA JESIEŃ KULTURALNA 2013

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

22 listopada 2013 rok

JANUSZ KORYL

BYŁ GOŚCIEM DYSKUSYJNYCH KLUBÓW KSIĄŻKI

Już za moment godzina 17.00. Pozostało tylko kilka wolnych miejsc.
Jeszcze się nie zaczęło – czekamy chwileczkę na tych co obiecali przyjść.


Już są. Zajęli miejsca.  Zatem czas spotkanie rozpocząć.

I
Rozpoczęło się od wiersza …

Wiersz Janusz Koryla  przeczytała prowadząca spotkanie Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Jesienią, gdy słowa

 

Jesienią, gdy słowa
nasiąkają deszczem,
a niebo przypomina żałobną woalkę,

zaczynam wszystko rozumieć.

Marzną na niebie
owdowiałe gwiazdy.
Bezdomne koty

szukają schronienia w platońskiej jaskini.

Serce bije tak jak powinno.
Piasek sypie się w żyłach
cicho i powoli.
Na polach bitewnych
rdzewieją podkowy.

Jesienią, gdy lustra
zapadają w drzemkę,
podążam w stronę wiersza
nadzwyczaj niechętnie.

I słowo po słowie
wyplątuję język
z milczenia.

 

Witamy Pana bardzo gorąco w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16, w Dyskusyjnych Klubach Książki.
Witają Pana Barwowicze, Dialogowicze, Czytelnicy i Przyjaciele Filii nr 16
Tymi słowami powitała swojego gościa, moderatorka grup dyskusyjnych.
Jest mi niezmiernie miło, że mogę pana gościć w progach rudzkiej książnicy. Dodała.

Panie Januszu , Szanowni Państwo  – “Sny” się spełniają – zatem spotykamy się na jawie.
I to nie “Urojenie”, a Salonikowa rzeczywistość.
Rozpoczynamy “Ceremonię”, która nie w ciemności dziać się będzie lecz w pełnym świetle bibliotecznej przestrzeni.

“Niech zegary idą do nieba” – ponieważ właśnie w tej chwili

UROCZYŚCIE  SPOTKANIE AUTORSKIE Z POETĄ I PROZAIKIEM JANUSZEM KORYLEM –OTWIERAM.

Po tych słowach rozległy się
gromkie brawa

Po czym  prowadząca spotkanie zwróciła się w stronę publiczności.

Kłaniam się Wam szanowni goście SALONIKU

Cieszę się, że ten listopadowy wieczór postanowiliście spędzić w literackim duchu.
Myślę, że nie zabraknie mrocznego kryminału, ale i poetyckiej wrażliwości.


Janusz Koryl
urodził się w 1962 roku w Rzeszowie. Poeta, prozaik.  Debiutował w roku 1980 na łamach miesięcznika „Prometej”. Autor kilkunastu zbiorów wierszy m.in. „Dyktando”, „Mieszkam w sercu ptaka”, „Kłopoty z nicością”, „Do czego służy niebo”, „Siatka na motyle”, „Spacer po linie”). Autor zbioru reportaży o skazanych „Obłoki za kratami” i powieści: „Zegary idą do nieba” „Śmierć nosorożca „Sny „Ceremonia”, „Urojenie” Laureat wielu ogólnopolskich konkursów literackich.

Janusz Koryl ukończył filologię polską w WSP (obecnie Uniwersytet Rzeszowski) i przez 10 lat pracował jako polonista w II Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie. Później zajmował się dziennikarstwem. W rzeszowskim Oddziale Telewizji Polskiej realizował dwa autorskie programy: „Telewizjer Literacki” i „Ulice Rzeszowa”. Pisywał reportaże i przeprowadzał wywiady dla „Super Nowości” i „Wiadomości Podkarpackich”.

W literaturze Janusz Koryl najbardziej ceni rzetelność, odkrywczość i umiejętność interesującej narracji.

Za swoje pisarskie motto uważa opinię Gabriela Garcii Márqueza: „Każda dobra powieść powinna być poetyckim przetworzeniem rzeczywistości”

 I rozpoczęła się

rozmowa

Janusz Koryl odpowiadał na pytania prowadzącej spotkanie Danki.

A goście SALONIKU z zaciekawieniem wsłuchiwali się w odpowiedzi.

Janusz Koryl opowiedział o drodze twórczej, która od wiersza poprowadziła go w stronę kryminału.
Przyznał również, że poetycka wrażliwość  pomaga w zrealizowaniu słów Gabriela Garcii Márqueza.
Przykładem poetyckiego przetwarzania rzeczywistości są “Sny” i “Ceremonia”

W powieściach Koryla bohaterami są ludzie zwyczajni.
Tym bohaterem  może być każdy z nas.
Akcja, i “Snów”, i “Ceremonii” toczy się w małych miejscowościach – takich, które istnieją naprawdę.

W kryminalnych przestrzeniach Januszowi Korylowi udało się stworzyć niezwykłe klimaty.
Natomiast plastyczne obrazy słowem malowane świetnie można by przenieść na duży ekran.

Oczywiście to marzenie niemal każdego prozaika.


Janusz Koryl niezwykle ceni  kunszt pisarski Wiesława Myśliwskiego.
Ale mówił również o tym,  że pisarz powinien mieć swój styl.
Powinien być sobą, ponieważ każdy fałsz  szybko zostaje skorygowany przez czytelników.

Jedno z pierwszych pytań do bohatera tamtego listopadowego wieczoru dotyczyło drogi od poezji do kryminału
ale w pewnym momencie nastąpił  zwrot akcji.
Przeszliśmy od kryminału w stronę poezji.

Poproszono o przeczytanie kilku poetyckich utworów.
 W Saloniku zapanowała melancholia.
Janusz KORYL

czyta

swoje wiersze.

Wśród słuchaczy chwila poetyckiej zadumy.
Wiersz – to krótka opowieść, która dzieje się pomiędzy wersami.


Ciekawe –  czy Janusz Koryl – jako pisarz wraca do tamtych emocji?

Czy może jakiś wiersz się pisze?

Był już kryminał, była poezja – czas na reportaż. A to niecodzienne doświadczenie w życiu Janusza Koryla.
Rozmowy z więźniami. Historie ludzi, którzy zboczyli ze swojej ścieżki.
Ciekawa to była opowieść.
Zainteresowanych  reportażami zapraszam do naszej biblioteki.

Otrzymaliśmy tę książkę w darze z dedykacją dla czytelników. 

I tak rozmowa z Januszem Korylem powoli dobiegała końca.
Padały interesujące pytania.
I wyczerpujące odpowiedzi.
Było już niemal wszystko.
Kryminalne sprawy – rozpatrzone.
Poezja wypowiedziana prosto.
Reportaż przegadany.
Została nam jeszcze nasza salonikowa CEREMONIA.

PORTRET CZEKA.
PRZED NAMI UROCZYSTA CHWILA.

W ASYŚCIE  MALARZA JURKA OBRODZKIEGO – JANUSZ KORYL PODPISUJE SWÓJ PORTRET

Podpis złożony. Galeria portretów coraz dostojniejsza. czy ktoś uwierzy czy też nie, ale ta CEREMONIA to tylko u nas
w NASZYCH DYSKUSYJNYCH KLUBACH KSIĄŻKI, które od 2007 roku działają w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16
Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rudzie Śląskiej.

Podpis złożony w obecności świadków.

Za oknem już wieczór zapadł – i zegary zeszły na ziemię.
I już czas podziękowań nastał.
Januszowi Korylowi dziękujemy za opowieść, i o sobie, i o swojej twórczości,
a zgromadzonej licznie w saloniku – publiczności dziękujemy za wspólnie spędzony czas
i przemiłą atmosferę, którą tak pięknie uczestnicy bibliotecznych spotkań potrafią stworzyć.

 A teraz czas na dedykacje, podpisy, i zdjęcia.

 
Spotkanie relacjonowała dla Państwa Danuta Dąbrowska-Obrodzka

Dziękuję za uwagę.

Foto. Ewa Wesołek, Adam Podgórski,  Jerzy Obrodzki.

Tym razem sowa tylko sobie stała i słuchała.
Powiedziała mi w wielkim zaufaniu, że spotkanie bardzo jej się podobało.

Jej sowia mądrość zyskała.
A to ważne co sądzi nasza sowa- ponieważ i ona snuje swoje sowie dywagacje na tematy literackie.

ZAPRASZAMY WAS DO BIBLIOTEKI DRODZY MIŁOŚNICY LITERATURY.
CZEKAMY NA WAS Z KSIĄŻKĄ GOTOWĄ DO OTWARCIA

W SALONIKU RUDZKA JESIEŃ KULTURALNA 2013.

SALONIK W “BARWACH JESIENI”

RUDZKA JESIEŃ KULTURALNA 2013

28 LISTOPADA 2013 R.

GODZ. 16.00

Dziecięcy Teatrzyk  “Kasztanki” pod czujnym okiem Pani Marioli Szczurek 28 listopada
w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16,  przedstawił spektakl poetycko muzyczny pt. ” Barwy jesieni”

Na drogach i chodnikach bardzo dziś ślisko.
Pogoda nie ma nic wspólnego z tytułem przedstawienia.

Jednakże na przekór tej  szarudze w SALONIKU – rozbłyśnie jesienny kolor.

Nasi aktorzy już przyszli.


Jeszcze tylko odpowiedni strój, opanowanie tremy i już można wyjść na scenę.
Publiczność czeka. A wśród publiczności dzieci, rodzice, dziadkowie, i opiekunowie.


Rozpoczęło się od powitania, i aktorów, i ….

licznie przybyłej na spektakl ….

publiczności.

Trema opanowana. Emocje sięgnęły jesiennego słońca.

Moi drodzy – ROZPOCZYNAMY.

Na scenie kolorowo. Pospadały już liście.


A każdy miesiąc miał swojego bohatera.
Przyszedł z wierszem – WRZESIEŃ.

I PAŹDZIERNIK WYCHYLIŁ SIĘ Z ZA CHMURKI.


WIERSZYK ZA WIERSZYKIEM – SNUŁA SIĘ  JESIENNA OPOWIEŚĆ.


I Z PIOSENEK DŹWIĘCZNIE ROZBRZMIEWAŁY KOLORY.

A Z KOSZYKÓW JESIENNE DARY SMACZNIE SIĘ UŚMIECHAŁY.

I PRZYSZEDŁ LISTOPAD ODZIANY PELERYNĄ.

TAKI SMUTNY  DESZCZEM ZAPŁAKANY.

ZASŁUCHALI SIĘ WSZYSCY.

JESIENNĄ OPOWIEŚCIĄ ODETCHNĘLI.

JEDNAKŻE W SMUTKI LISTOPADA TRZEBA BYŁO TCHNĄĆ CIEPŁY UŚMIECH.
TANIEC I PIOSENKI ROZWESELIŁY JESIENNE TOWARZYSTWO.

I W SALONIKU ZAPANOWAŁA RADOŚĆ.
SPEKTAKL NIE SKOŃCZYŁ SIĘ NA UKŁONIE I OPADNIĘCIU KURTYNY.
PO PIERWSZE NIE BYŁO KURTYNY.
PO DRUGIE PUBLICZNOŚĆ DOMAGAŁA SIĘ BISÓW.
A PO TRZECIE TAK SIĘ ZROBIŁO TANECZNIE,
ŻE WSZYSTKIE DZIECI  Z WIDOWNI NA SCENĘ ZAPROSZENI – TAŃCZYŁ W RYTM JESIENNEJ
MUZYKI.

NA ZAKOŃCZENIE PODZIĘKOWANIA.

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY DZISIAJ DO SALONIKU ZAJRZELI.
CHOCIAŻ ZA OKNAMI KOLORU JUŻ NIE WIDAĆ, BO CIEMNY WIECZÓR NASTAŁ,
TO W NASZEJ BIBLIOTECE WSZYSTKIE BARWY ZASIADŁY Z NAMI DO JESIENNEGO STOŁU.

I CHOCIAŻ PUSTE JUŻ BOCIANIE GNIAZDO
I  CHMURY SĄ SINE
TO POPATRZ MI W TWARZ

JAK CIEPŁO ….

I ŻYCZĘ WSZYSTKIM TEGO CIEPŁA JAK NAJWIĘCEJ.

ZAPRASZAMY DO BIBLIOTEKI
KSIĄŻKI NA WAS CZEKAJĄ
DO ZOBACZENIA.

KULTURA NA WYSOKIM POZIOME. Tam nas jeszcze nie było.

TAM NAS JESZCZE NIE BYŁO!

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

ZJECHAŁ DO PODZIEMI

KOPALNIA GUIDO

Komora Badawcza nr 8

320 metrów pod ziemią

KULTURA NA WYSOKIM POZIOME

28 LISTOPADA 2013 R. O GODZ. 20.00 ROZPOCZĄŁ SIĘ SPEKTAKL

“NAZYWAM SIĘ BARBARA”

autor projektu: Baśka Gwóźdź
inscenizacja: Zbigniew Stryj

Reżyseria światła: Bartłomiej Latoszek

wideo: Jerzy Koenighaus

muzyka: Jan Sebastian Bach

Baśka Gwóźdź jest córką naszej koleżanki Dialogowiczki – Asi.
Asiu – bardzo się cieszymy, że mogliśmy uczestniczyć w tak pięknym spektaklu
i być świadkami Twojej dumy z córki.

 Pani Basiu  gratulujemy.
Życzymy dalszych sukcesów na polskiej  (i nie tylko), scenie.

Spektakl osnuty na legendzie o św. Barbarze, której postać jest żywa na śląskiej ziemi

Obraz tej heroicznej kobiety zostaje na scenie zdekonstruowany i dogłębnie przeanalizowany po to, aby za pomocą artystycznych narzędzi takich jak taniec, tekst i wideo przeformuować go i złożyć na nowo.

Wszystkie te zabiegi mają na celu pokazać św. Barbarę w nieznanych dotąd kontekstach i udowodnić, że legenda o niej zawiera wartości uniwersalne i ponadczasowe, a jej postać nie odnosi się tylko i wyłącznie do religii, i górniczej tradycji. Ostatecznie okazuje się bowiem, że święta Barbara ma wiele twarzy …

Tekst (zaproszenie)
 
 Na początku było górnicze pozdrowienie SZCZĘŚĆ BOŻE!

I zawieźli nas  Windą do ….   podziemi.

Lęki pokonane. Zjazd zaliczony

Mrocznym korytarzem szliśmy. I zapewniam WAS – To nie była wstęga szos.

Jak każdy górnik – wszyscy uczestnicy  (publiczność), otrzymali górnicze kaski.


Nasza DIALOGOWA ekipa – niebieskie.

O! A mnie pasuje ten niebieski do szalika i torebki – kobieca intuicja. Wiedziałam jak się ubrać.

Po dotarciu na miejsce – do odpowiedniej ściany, kaski pozwolili nam zdjąć Ależ tam było ciemno!!!!!!!!!!!!!

Na szczęście 320 metrów pod ziemią jest kawiarnia.

Podają wyśmienitą kawę. Polecam!

I do zdjęć pozować można. Tak –  jak  na ziemi!

Ale rozmowa przez komórkę? to się nie da. Zasięgu brak. Komórka służy tylko jako zegar.
A trzeba było sprawdzać ile jeszcze do rozpoczęcia szychty(spektaklu) czasu zostało.

Publiczność zajęła już miejsca.  Scena należy do artystki.
Przypomnę BAŚKA GWÓŹDŹ W SZTUCE
“NAZYWAM SIĘ BARBARA”

A PO PRZEDSTAWIENIU – PO SYMBOLICZNEJ LAMPCE WINA – WSPÓLNE Z ARTYSTKĄ ZDJĘCIE.
UŚMIECHY MÓWIĄ ZA SIEBIE. WSZYSCY UDUCHOWIENI.
PANI BASIU JESZCZE  RAZ GRATULUJEMY

A teraz w tych późnych nocnych godzinach czeka nas wyjazd na powierzchnię. Emocje sięgają zenitu.
A w windzie ciemno. Bardzo ciemno! My w kaskach, jednakże górniczych lampek brak. Ale wyjazd był szczęśliwy,
czego dowodem jest ta oto relacja z pobytu DYSKUSYJNEGO KLUBU KSIĄŻKI – DIALOG 320 metrów pod ziemią.

Wydobyłyśmy kulturę na bardzo wysokim poziomie. My górniczki – dialogowiczki.

I Krzysztof Penderecki też tam był.

Pozdrawiamy wszystkich górników z okazji ich ŚWIĘTA.
Wam drodzy czytelnicy bibliotecznego bloga polecamy tę refleksyjną opowieść o św. Barbarze.

TRADYCYJNYM SZCZĘŚĆ BOŻE – POZDRAWIAMY

                                                                                                                                                         DIALOGOWICZE

 

Promocja tomiku poezji Danuty Dąbrowskiej-Obrodzkiej. Zaproszenie.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

RUDZKA JESIEŃ KULTURALNA 2013

ZAPROSZENIE

06 GRUDNIA 2013 R. GODZ. 17.00

“MALUJĘ POJUTRZE”

PROMOCJA TOMIKU POEZJI

DANUTY DĄBROWSKIEJ-OBRODZKIEJ

W SALONIKU   MUZYKA – KOLOR – POEZJA

OPRAWA MUZYCZNA – ALEKSANDER ORSZULIK

PROWADZENIE – JERZY OBRODZKI

TEKSTY – DANUTA DĄBROWSKA-OBRODZKA

W PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA GRUDNIA
ZAPRASZAMY NA
WIECZÓR POETYCKO-MUZYCZNY
PO PAŹDZIERNIKOWYCH I LISTOPADOWYCH  MĘSKICH GŁOSACH
CZAS NA GŁOS KOBIECY

NIECH W KLUBIE LITERACKIM – BARWY – ZABRZMI KOLOR

* * *

                                                                                                         Danuta Dąbrowska-Obrodzka

maluję pojutrze

oderwana od słów
smakuj
ę miejsca

szeleści muzyka

z godziny na minutę
w milczeniu na ka
żdy temat zostawiam ślad

maluję pojutrze

szemrze czas
triumfuje dzie
ń podstarzały

łowię śmiech

zanim pojutrze
do snów si
ę przebiorę

z glinianych kubków
upij
ę się mlekiem

brzegi kobiety odsłonię
jeszcze

 

SALONIKOWE WIEŚCI. 15.11.2013 r. W DKK – DIALOG “PRZEDOSTATNIE MARZENIE”

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

14 LISTOPADA
CZWARTKOWY PORANEK

 Najważniejsza w życiu jest miłość. A jutro w listopadowym chłodzie rozmowa
o miłości i namiętności rozkoloruje jesienne niebo chociaż tyle smutku
w życiu naszych bohaterów.
Ale być może należy przepłynąć nie jedno morze i wierzyć nawet gdy straciło się wiarę.
Powiesz życie to nie powieść. Na szczęście!
Ale jutro przynieście gorące serca i niech króluje czerwień.
W SALONIKU o miłości w obowiązkowej obecności. Pa.

15 listopada – piątek.

Stół przygotowany do “Przedostatniego marzenia”

Już za chwil kilka oddam głos sowie, która zerka na mnie podejrzliwie i rwie się do pióra,
jakby dotąd nigdy niczego innego nie robiła. A może sowa pisarką chce zostać?
To niechaj już wplata te swoje sowie dywagacje w głosy Dialogowiczów.
Coś tam wtrącę pewnie i trzy swoje grosze dodam w te sowie słowa.

Angela Becerra i “Przedostatnie marzenie”  to temat spotkania dyskusyjnego w  DIALOGU.

Jak się potoczy ta rozmowa – ciekawa jestem ogromnie. Miłość, czułość i namiętność.
A może coś jeszcze?

Jedna z moich  korespondentek o książce napisała tak:

 A ja myślę, że życie każdego z nas, ubrane w odpowiednie słowa spisane przez profesjonalistę stworzyłoby ciekawą pełną miłości i dramatyzmu powieść.

          Gdyby jeszcze wziąć pod uwagę życie naszych dziadków to kto wie,
może byłaby to  równie ciekawa, pasjonująca  powieść.

           Do miłego zobaczenia z nutą „fa”

Tak to prawda! Życie ludzkie niesie z sobą tyle niespisanych powieści, że nawet ta największa wyobraźnia jest niczym w porównaniu z rzeczywistością.

No wreszcie Moderatorka oddała mi głos – to znaczy – pióro.
Zobaczcie – frekwencja imponująca. Danka z przyjemnością wita DIALOGOWICZÓW.
Jest Marta i Krystyna. Jest Ola, Asia i Jola. Przyszła Gabrysia i Adriana. Ewa i Jadwiga.
A Danka i Ewa bibliotekarka
czekały na gości już z samego rana.

A teraz już wieczór. Czyżby rozpoczynał się z czerwienią w tle – czyżby miłości dominacja?

Nie wiem, czy to przypadek, los, czy przeznaczenie podsunęły mi książkę Angeli Becerry Przedostatnie marzenie . Od lat czytam literaturę fakty, a tu powieść. Już po pierwszych stronach wiedziałam, że się od niej nie oderwę. Działała na moją wyobraźnię, żałowałam szybko ubywających kartek, więc od połowy książki zaczęłam czytać pomału, by dłużej z nią zostać… Gorąco polecam. (Beata Tyszkiewicz) Niezwykle wciągająca, zapierająca dech w piersi, wręcz hipnotyczna powieść o wirze namiętności, który może zagarnąć każdą miłość.


Tak brzmi krótka recenzja
Beaty Tyszkiewicz na temat tejże książki.
A recenzja kolejnej korespondentki brzmi tak:

 A może szkoda, że życie nie ma w sobie więcej bajki i miłość boli czasem bardziej niż  śmierć, lecz na pewno to wyjątkowe, warte zachodu uczucie, które bywa słodkie jak sułtański krem i gorzkie jak piołun ale jako się mawia, a miłości byś nie miał byłbyś niczym. Więc uskrzydlona jutro zjawię się w naszym czarownym saloniku. Pa

  Wśród kobiet zaduma.
Inna z  Dialogowiczek skomentowała książkę następująco.

To fakt, że miłość w życiu jest najważniejsza, ponoć jeśli już była, to nigdy nie kończy się na dobre i tak to było z naszymi bohaterami. Trzeba im było przeżyć całe życie w smutku i cierpieniu, aby wszystko dopełniło się w finale życia – CÓŻ

 Ludzie mówią, że miłość to trudna sprawa. Nie wiem jak to jest u ludzi. Ja jestem samotna sowa.
Swój dom znalazłam w Saloniku i bardzo się cieszę, że nie muszę buszować po lesie. Żal mi tych literackich bohaterów. Tego młodego mężczyzny, który kochał przez całe życie jedną kobietę, z którą był zaledwie kilka chwil.

Żal mi kobiety. Właściwie wszyscy bohaterowie, to bohaterowie tragiczni z wyjątkiem tego najmłodszego pokolenia. Tu możemy sobie sami dopowiedzieć ciąg dalszy tej miłosnej historii.

 Życie to nie powieść… oznajmiła jedna z dyskutantek w piśmie do moderatorki.

ale ja wierzę, że człowiek posuwa się w latach tylko w lustrze. Wierzę, że dusza jest wolna i może unosić się wysoko ponad życiem i wierzę że prawdziwa miłość się nie starzeje nie umiera … WIWAT MIŁOŚĆ I WIWAT  ŻYCIE!

A teraz krótki przerywnik. Zobaczcie! Chyba znów czyjeś urodziny. To miłe, że ludzie obchodzą swoje urodziny. MY sowy, nie znamy takich uroczystości. Szkoda, pewnie byłoby równie przyjemnie jak u ludzi. Może byłby na drzewie jakiś sowi przysmak.
Ludzie obdarowują się kwiatami. Tym razem róża trafiła do solenizantki KRYSTYNY


Wręczała ją moderatorka Danka, a pozostałe uczestniczki spotkania życzyły Krystynie 100 lat.


Po tej krótkiej urodzinowej dygresji, pora wracać do marzeń.  Tak! tak! marzenia o miłości. Nie bójcie się drogie Panie marzyć i kochać. Pomimo że … nie ma w naszej szerokości geograficznej nadmiaru słońca.

 W gorącym klimacie południa miłość zdaje się rozkwitać tym intensywniej. Ale niezależnie od szerokości geograficznej po szczęście możemy sięgać zawsze, bo miłość nie zna granic. Jutro zainspiruje nas do dyskusji, a słowa poniosą nas jak muzyka.  To komentarz kolejnej czytelniczki

 

 Bez miłości jesteśmy jak dziurawa skorupa, jak puste jajko, pogrążamy się w pustce w nicości bez marzeń … dziś spotkanie i rozmowa o uczuciu silniejszym od śmierci.
Ale filozofia. Sowa by tego nie wymyśliła.


To jeszcze nie koniec rozmowy – to kolejna przerwa na prezenciki od naszej EWY S.

 Nie – to nie możliwe! Ewa przygotowała dla wszystkich papierowe sowy.
No nie będę już teraz sama w tym człowieczym towarzystwie!
Ewo kochana dziękuję, że i o mnie pomyślałaś!

I teraz mądre nad wyraz to sowie towarzystwo.


Każda sowa przekazuje każdej kobiecie jakieś filozoficzne sekwencje.
Czytają! Czytają! Aż miło popatrzeć!

Adriana do słów się uśmiecha.
Jadzia czyta z przejęciem.


Gabrysia w zadumie
Ewa zerka z przymrużeniem oka.

 

I koniec na temat sowich filozofii.
Wrócili do tekstu i tematów poruszanych w książce.

Książka momentami naiwna. Mówiły czytelniczki. Ale w Kolumbii jest inaczej niż w Polsce.
Inna kultura,
inna mentalność.
A co ja sowa mogę o tym wiedzieć? Ja tylko słucham i przekazuję dalej te cenne jak mniemam uwagi.
Danka przeczytała kolejny sms – czyli kolejną myśl Dialogowiczki,  którą dała pod rozwagę.

A oni znali się, zanim się jeszcze poznali. Tak naprawdę się rozpoznali. Stąpając po złotych medalionach liści zejdziemy się, by razem posłuchać etiudy Tristesse i potwierdzić, że kto nie kochał, ten nie żył. A może i o tym, że kto kochał naprawdę, lecz miłością  zakazaną, ten też nie żył? I o wielkiej przemianie wewnętrznej bohatera.

Powiem wam, że i Chopin Fryderyk zabrzmiał Etiudą.
W Saloniku mają wszystko.
“Przedostatnie marzenie” wkomponowało się w listopadowy pejzaż.

Pejzaż zastawionego stołu. Dyskusja trudna – to należy się wzmocnić odrobinę. Znając to Dialogowe towarzystwo to będą rozmawiać i rozmawiać. Aż zegar pokiwa litościwie głową. Powiem wam tylko, że chyba im tu dobrze. No ale wracam do tematu.
Kolejna rozmówczyni przekazała taką oto myśl.

 Listopad jak żaden inny miesiąc zatrzymuje nasze myśli na tym, co już było, minęło. Wspomnienia przypominają nam ludzi. Zdarzenia i chwile, dla których warto było być. „Przedostatnie marzenie”, to niezapomniana podróż o niezwykłej kobiecie i mężczyźnie. O pasjach pragnieniach, romansach i Barcelonie – mieście, w którym spełniają się marzenia. Sentymentalna podróż o czasach minionych przeplatająca się z teraźniejszością. Przede wszystkim dowiadujemy się jak potężnym uczuciem jest miłość czego sobie i Wam życzę.


Chyba nic dodać nic ująć, Sówko nasza droga?

Jak ładnie zwraca się do mnie moderatorka Danka. Uszy pieści moje sowie takim stwierdzeniem.
Jeszcze tylko na zakończenie przeczytała Danka swój wiersz, napisany przed laty, a który dziś jest niesamowitym odzwierciedleniem tej książki.

Posłuchajcie – och nie przepraszam – przeczytajcie!

 

orszak

 

scałowany

na nieśmiertelność

upiornie przystojny

kroczy

przy białej wybrance

w braku ciała

nie nagi

uśmiecha się

pod nieobecność warg

ona

drobnej kości

śmiertelnie piękna

patrzy z głębi

ziemia dotyka ich kroków

idą

choć

nie mają już lat

 

 

Jednakże nie smutkiem żegnać się należy.


Jesień – jesień jest piękna – sami  zobaczcie. Piękna nie tylko na tym zdjęciu,
ale w sercach tych, którzy już ciałem do jesieni zaglądają.

Ale się sowio rozmarzyłam.

Kończę moją opowieść o spotkaniu owego wieczoru.
Listopadowy wieczór
puste bocianie gniazdo
Już chmury są sine
patrzysz mi w twarz
jak ciepło.

I ciepło z wszystkimi pożegnała się sowa oddając mi sowie pióro.


Nie będę już opisywać co się jeszcze w saloniku działo.
Zachęcam was tylko czytelnicy drodzy do przeczytania tej powieści, która i łez wam przysporzy i uśmiech wydobędzie.
 Niektórych utwierdzi w przekonaniu na miłosny temat. A innych może wzruszy i ukoi.
Życzę wam emocji pozytywnych. Takie niesie z sobą prawdziwa miłość. A właśnie o takiej wspomina autorka Angela Becerra.

Życzę miłej lektury i do zobaczenia w Albanii,
którą Andrzej Stasiuk opisał w “Dzienniku pisanym później”.


20 grudnia o Albanii w świątecznym nastroju
I tak może na przekór biedzie – zrobimy sobie nasze polskie święta!

Z opłatkiem – w otwartej do uścisku – dłoni.

Tekst:  Sowa oraz  kilka zdań do sowich dywagacji dodała Danka
Foto: Ewa Wesołek i  pstryknięć parę – Danka