Archive for » September, 2013 «

SALONIKOWE WIEŚCI. UŚMIECHNĄŁ SIĘ I ZNIKNĄŁ. Relacja.

 

 SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

DKK – DIALOG

20 WRZEŚNIA 2013 R.

DYSKUSJA O KSIĄŻCE

Zanim nadszedł dzień naszego spotkania – czas wysłać krótkie przypomnienie.
Wszyscy pamiętają, ale to już taka nasza “świecka tradycja”

19.09.2013 r. 08.32.

Pilne/poufne

Jutro na 18,00 zwołuję grupę operacyjną – DIALOG na pilne zebranie. Myślę, że minione miesiące pozwoliły Wam zebrać odpowiednie materiały w sprawie …

Wierzę, że odwiedziłyście nie jeden zamek i poznałyście jego mieszkańców.
Pamiętajcie! Jutro dokumenty na stół.

Mam nadzieję, że znajdzie się odrobinę miejsca na papierkowe sprawy.

Obrady potrwają długo.
Mamy spore zaległości i wielu/wiele podejrzanych

Pamiętajcie – mgła, deszcz, połamane krzesła nie przeszkodzą w rozwikłaniu tajemnicy.

“Mężczyzna, który się uśmiechał” – będzie.

Do jutra. Pa. Stęskniona za Wami – komisarz SAL. ART. DKK D.D.O.

Odpowiedziami, które nadchodziły szybko, podzieliłam się z naszą piękną SOWĄ,
która opowie wam o spotkaniu.

A sowa – wierzcie mi,  jest wiarygodnym świadkiem wrześniowych bibliotecznych wydarzeń.  Kilka dni temu opowiedziała o poezji i poetach, a teraz opowie o książce, czytelnikach i innych tam drobiazgach, które urosły do rangi, że ho, ho!

ZATEM NADESZŁA CHWILA NA
SOWIE DYWAGACJE
NA TEMATY
– NIE TYLKO  – LITERACKIE

  Drodzy czytelnicy.
Za pięknymi platanami, pomiędzy starymi kamienicami,
w których huczą historie, stoi sobie biały wieżowiec.

W wieżowcu – po jego krótszej stronie są duże zielone, metalowe drzwi.
Nad drzwiami jest duży zielony napis – BIBLIOTEKA.

A W BIBLIOTECE – W KTÓREJ KSIĄŻEK TYSIĄCE  –
jest ciekawe i ciche miejsce,  zwane  SALONIKIEM – SALONIKIEM ARTYSTYCZNYM.

W tym SALONIKU spotykają się ludzie, którzy rozmawiają o literaturze.
Tak było i tym razem.
20 września 2013 roku usiadłam  sobie na swoim środkowym miejscu,
i bacznie obserwowałam co będzie się działo w ten piątkowy dzień.

  Zobaczcie. Stół przygotowany. Biel i czerń filiżanek otoczyła mnie dookoła.
Na talerzach smakołyki.

A może się poczęstuję? Albo nie! Poczekam! Puste krzesła też czekają.

Zbliża się godzina 18.00

Moderatorka, o nie przepraszam tym razem Pani Komisarz Danuta
zwołała zebranie grupy operacyjnej.

Chyba szykuje się jakaś grubsza kryminalna sprawa.
Poznamy podejrzanych, świadków, śledczych, skład sędziowski i pozostałych,
którzy będą mieli okazję wejść
w sam środek sprawy.

Oto pierwszy pisemny głos. Nadszedł w przeddzień zebrania.

19.09.2013 r. 10.52

U NAS jak w tym kryminale. Wiemy po co się spotykamy, ale jakie będą opinie, emocje,
wnioski – to dopiero jest jasne po zebraniu grupy operacyjnej.

A to głos drugi, który pani komisarz otrzymała elektroniczną drogą.

19.09.2013 r. 11.32

Pani komisarz! Co prawda zawiłości w powyższej sprawie wiele, ale dostałyśmy odpowiednio dużo czasu na to zawiłe śledztwo. Zagadkę udało się rozwikłać, mimo narażenia naszego życia, ale już żaden drań nie będzie się głupawo uśmiechał. Do zobaczenia na jutrzejszej naradzie – zespół stawi się w komplecie! Pa

  Jak mniemam, każdy z Was domyśla się co to za książka, którą omawiać będą
dyskutanci DKK – DIALOG.

W rzeczy samej dowiedziałam się z poufnego źródła, że to podobno świetny kryminał.
Zatem dochodzenie czas zacząć.

Nadchodzi godzina 18.00
Moje sowie uszy nadsłuchują, a moje sowie oczy wypatrują gości
w sprawie “Mężczyzny który się uśmiechał”.

Operacyjni i śledczy – Wchodzą.

Adriana, Zosia, Gabrysia i Zdzisia. Tuż za nimi: Mirek, Jadwiga, Krystyna i Ewa.
Dalej: Marta, Ola Asia i Jola.

Są wszyscy. Ewa i Danka zapraszają do stołu.
Ale to nie nie jest takie proste.
Wszystkie panie zamiast dokumentów w powyższej kryminalnej sprawie przyniosły
ciężkie dowody świadczące o winie podejrzanych.

A “Mężczyzna, który się uśmiechał”, tylko czeka w swojej nieruchomej pozie
i spogląda ironicznym wzrokiem na zebraną operacyjną grupę.

Jedna ze śledczych oburzona – w piśmie elektronicznym przekazała:

19.09.2013 r. 12.41

Hola, hola! Gdy przekazano mi sprawę, to uporałam się z tym już po dwóch tygodniach.
Wszystkie dokumenty przekazałam komisarzowi i od tej pory już mnie ta sprawa nie interesuje!

Teraz mam na głowie trzy inne śledztwa, więc nie żądajcie ode mnie „powrotu do przeszłości”. Błagam! Na spotkanie przyjdę choćby po to, by wysłuchać Waszych (pożal się Boże) sprawozdań!

Zawsze znajdzie się jakiś oportunista. Ale poskromimy te zapędy.
W tej książce nikt nie wyszedł przed szereg.

Trzymajmy się reguł gry.

 

Inna operacyjna przekazała wiadomość poniższej treści:

19.09.2013 r. 14.47

Pilne/poufne. Do Pani komisarz DKK D.D.O.

Melduję, że materiały już przygotowane. Jutro wszystkie zamki będę miała dopięte.
A wszystkie podejrzenia padają na jednego, zawsze uśmiechniętego …

Jesienna szaruga to dla mnie nic strasznego. Będę tam gdzie zawsze punktualnie o godzinie … uuuuuu Zapomniałam,  – to tajne. Tęsknię za całą ekipą. Do zobaczenia

 

  Kolejna wiadomość od kryminalnej.

19.09.2013 r. 17.00

Tajne/poufne. Kryptonim smiling. Wschodnie wybrzeże spenetrowane.
Fałszywy trop też do kitu. Psy z Rygi u hycla.
Jestem zawiedziona, ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni, więc mamy szanse
na zdrowy prawdziwy śmiech, a Kurt z jego babą niech spada.
Szkoda strzępić języczek pa.

  Kurt Wallander to główny bohater powieści, której akcja toczy się w klimacie skandynawskim.
   Kurt Wallander – to świetny policjant.

W każdym momencie dnia i nocy gotowy stawić czoła wezwaniom.
I tak
niektóre śledcze z ekipy DIALOG zaprzyjaźnione z Kurtem, podobno  obudziły panią komisarz.
Ale co pilne, to pilne. Każda pora jest dobra na przekazanie ważnej wiadomości.

20.09.2013 r. 06.44

Zgłasza się 007.
Rozpoznanie terenu wykonane, zmierzam do celu. Mgła.
Podejrzanych jest 14 osób – w razie niebezpieczeństwa proszę o posiłki. Bez odbioru.

Mgła w Szwecji nie jest obca jej mieszkańcom.

20.09.2013 r. 06.45

Melduję, że przybędę na zebranie pod dowództwem komisarz Danuty, punktualnie w wyznaczonym miejscu z przygotowanym materiałem dowodowym, gotowa stawić czoło Mężczyźnie z uśmiechem. Do zobaczenia

  Odwaga kobiety! – To nic nowego.
Kobieta policjantka, która współpracowała z Kurtem właśnie taka była.

  Odważna! Analityczny umysł! Logika myślenia!. Intuicja!
I takie  są kobiety z grupy operacyjnej -DIALOG, o czym świadczy  kolejny meldunek:

20.09.2013 r. 09.44

Meldunek do komisarza Sal. Art. DKK D.D.O.
Przyjazny uśmiech mężczyzny zdemaskowany. Zgłaszam pełną gotowość
do przewidywanych działań i odrobienia wszelkich zaległości. A.U.

Tak. Tak. Przez dwa miesiące zaległości sporo. Ale materiał dowodowy zebrany.
Grupa operacyjna jak dotąd spisuje się na medal!

 

 

  No no, chociaż poniższy zapis budzi lekkie zaniepokojenie.

20.09.2013 r. 14.39

W sprawie mam tylko mały dowód. Ciekawa jestem pozostałych.
Przygotujcie termosy z kawą – czeka nas pracowita noc

  Tylko jeden maleńki dowód? Przez dwa miesiące?
No chyba, że jest jakieś wytłumaczenie.
Zobaczymy?
  Hektolitry kawy?  Tak z całą pewnością będziemy się wzmacniać.
U Henninga Mankella tej kawy też nie brakowało.

20.09.2013 r. 17.08

Otrzymałam wezwanie do osobistego stawiennictwa w siedzibie DKK DIALOG w Rudzie Śl. Nie mam pojęcia w jakiej roli – świadka czy podejrzanego. Mam nadzieję, że bez adwokata dam radę. W ostateczności pozostaje mi jeden telefon do przyjaciela. Najlepiej pojawię się incognito. Jeżeli moja obecność wywoła uśmiech nie tylko na twarzy mężczyzny, to mam sprawę wygraną

  O!  Tutaj ktoś chyba wie, że podejrzenie padło w jego stronę.
Widocznie ta osoba zdaje sobie sprawę z konsekwencji. I dobrze.
Będzie nam łatwiej rozmawiać Co? Kiedy? I dlaczego?

  Komisarz Sal. Art. DKK. D.D.O. rozpoczęła zebranie grupy operacyjnej – DIALOG.

Rozpoczęła od ważnych informacji.
Henning Mankell urodził się w Sztokholmie. jego dziadek był kompozytorem, ojciec sędzią.

W swoich książkach pisarz porusza tematy społeczne, ważne zarówno dla szwedzkiego społeczeństwa jak i społeczeństwa w ogólności.
Relacje międzyludzkie to kolejny syndrom, na którym skupia się Mankell.

Autor poprzez prowadzenie kryminalnego charakteru powieści  proponuje czytelnikowi naukę drobiazgowego myślenia, które staje się w pewnym momencie procesem przyczynowo – skutkowym.

Dociekliwość powiązana z motywem postępowania poszczególnych postaci i ukazanie czytelnikowi
do czego doprowadza wytrwała i wnikliwa praca oraz szczegółowa analiza  zdarzeń, które nie koniecznie występują w logicznym ciągu, wywiera niejako pozytywną presję na odbiorcy ponieważ uczy go tej wnikliwej analizy i odpowiedniego podejścia do niejednej osobistej sprawy,
która dotyka go bezpośrednio w życiu rzeczywistym.

“Mężczyzna który się uśmiechał” skupia uwagę, a autor stopniowo buduje napięcie.
Powieść wielowątkowa z dużą ilością bohaterów literackich.

Ważna w tej kryminalnej opowieści jest sfera psychologiczna głównego bohatera.
Ważne są także wątki poboczne.
Np. Kobieta w środowisku mężczyzn. Kobieta – policjantka.
Czy męski zawód wiąże się z dosłownym męskim zawodem?
Czy zawód i zawód stoją w tym samym szeregu?

Jaki wpływ na pracę ma prywatne życie poszczególnych osób?
I wreszcie zagadka kryminalna. Śmierć mężczyzn – ojca i syna. Kim byli zamordowani?
Kto stoi za morderstwem, które miało być doskonałe?

Dlaczego Kurt Wallander, podjął się tego śledztwa w momencie,
kiedy planował zrezygnować z pracy w policji.

To wszystko jest w tej książce, którą serdecznie  wszystkim  polecam.
lubicie czytać kryminały? Sięgnijcie po Henninga Mankella.
Jeżeli ktoś nie zna jakim piórem posługuje się pisarz. Zachęcam do lektury.

 Dyskusja o kryminalnej zagadce toczyła się długo.

Sensacyjne wątki wyjęte z powieści przeplatały się z motywami dotyczącymi podejrzanych z grupy operacyjnej – DIALOG. A było ich sporo.

Podejrzana o urodzenie (się) była Zosia. Lipiec, nie lipiec.
Nawet we wrześniu nikt się z lipca nie wywinie.

Kolejną podejrzaną, i to w tej samej urodzeniowej kwestii była Jadwiga.
Tu z dwudniowym wyprzedzeniem.
UWAGA! Nasza Grupa posiada analityczny umysł,
a w dodatku
dysponuje wszystkimi personalnymi aktami.
Dlatego komisarzowi Sal.Art. DKK. D.D.O. nic nie umknie uwadze.

Na Adrianę padło zgoła inne podejrzenie. Tu kwiatek słoneczny za odwagę.


Kolejną podejrzaną była Jola. Grupa operacyjna znalazła kolejny dowód. Jola została babcią.
Podejrzana musiała udźwignąć tę wspólną radość!

   A teraz babciu do garów. Do garów!

  Jednakże najwięcej za kołnierzem miała Ewa. Jej przewinienia sięgają już kilku lat.
Wreszcie nadszedł czas, aby winna została ukarana. I tak się stało. Jakie to winy ktoś zapyta?
Otóż Ewa na każdym spotkaniu,
wszystkich jego uczestników częstuje najróżniejszymi wspaniałościami. Nikt nie odmawia! Wszyscy delektują się poczęstunkiem. A Ewa czaruje.
Wyjmuje z treści książki, albo odpowiedniej pory roku, albo specyficznej sytuacji,
takie rzeczowe argumenty, że  najwyższy już czas, aby wreszcie poniosła tego srogie konsekwencje!

Konsekwencje  zamknięte w odpowiednią ramkę!

I dostało się Ewie! – Oprócz kwiatka jeszcze coś! A co to takiego?
Wszystkie się cieszą, że Ewa w napięciu,
czeka na werdykt.

  Jest! Po długiej niepewności, przyjmuje za przewinienia – karę. A trzeba ostro nagrzeszyć,
aby bez lustrzanego odbicia nagle ujrzeć siebie.

 
  Z sowiego punku widzenia zauważam: zdziwienie, zaskoczenie i w oku zakręconą łez kropelkę.     Wysoki sądzie  dlaczego Ja? Czym sobie na taką karę zasłużyłam?
Tak brzmiały pierwsze słowa po zobaczeniu wyroku!

   Moi drodzy czytacze/słuchacze. Pewnie jesteście ciekawi kto taki tę Ewę wyczarował?
I to tak pięknie, że dech w piersiach wszystkim śledczym zaparło.
No oczywiście powiem wam.  Ja sowa powiem w sekrecie i nie róbcie takich wielkich oczu –
ba wiem, że chyba już i tak wiecie.
Tym kolejnym salonikowym winowajcom okazał się w rzeczy samej – nasz osobisty malarz.
Malarz przyjaźnie do śledczych DIALOGU nastawiony.
Trzeba się malarzowi Jerzemu przyjrzeć. I tak zrobię!
Przyglądać będę się bacznie moim sowim okiem.
Trzeba go śledzić, bo z całą pewnością jeszcze kiedyś coś zmaluje.


Po tych wszystkich winach, znów potoczyła się dalsza dyskusja na temat mężczyzny –
“Mężczyzny, który się uśmiechał”


Dla jednych kryminał ciekawy. Dla drugich taki do podróży.

Ale było i o czym, i o kim rozmawiać.


I słuchania  sporo. Jak jedna lub jeden mówi, reszta wsłuchuje się w każdy głosu szczegół.
W każdy drobiazg. Ponieważ tak właśnie rozwiązuje się zawiłe kryminalne zagadki.

A  na Zamku w pięknej Szwecji już cicho. Jola dokończyła dzieła.

  Jeszcze komisarz Danuta niczym przewodnicząca sędziowskiego
salonikowego składu
odczytała końcowy werdykt. I znów pora na dygresje

A dygresji i wątków sporo się nazbierało po tych dwóch miesiącach.
A Ewa przyniosła kolejne dowody swojej winy.
I przyznanie się do wszystkich zabronionych czynów to wielka jej prośba o łagodny wymiar kary. 


Zobaczcie jak się częstują.
Żadna operacyjna nie odmawia.


   Grupa operacyjna DIALOG zakończyła śledztwo w sprawie “Mężczyzny,  który się uśmiechał”
Henning Mankell powinien być zadowolony, ponieważ kryminalną zagadkę oddał w ręce nietuzinkowym czytelnikom. Czytelnikom, którzy na niejednej kartce zapisanej drobnym drukiem połamali swoje okulary.

(…). Wallander zakończył rozmowę i poszedł po kolejny kubek kawy.( …).

(…) Wrócił do pokoju, wyłączył telefon i przysunął sobie notes.

(…) Co takiego widzę, nie widząc? – zastanawiał się, raz po raz wędrując przez materiały śledztwa.
A kiedy wreszcie zirytowany cisnął ołówek, jedynym śladem na papierze był ozdobny znak zapytania. (…)

  A teraz ja z czystej sowiej ciekawości zapytam:
  Przeczytacie tę książkę? Zachęcam Was do udzielenia twierdzącej odpowiedzi.

 

 

 

 

 

 

   Moi drodzy!
Już tak po sowiemu trochę się tym gadaniem zmęczyłam.
Ale widzę, że zmęczona jestem tylko ja Sowa! Sowa, co na stole tylko stała, i
stała, i słuchała, i obserwowała bacznie całe to kryminalne towarzystwo.
Nie myślcie, że one (on wyszedł pierwszy), były zmęczone.
Chyba mają wprawę w prowadzeniu podobnych spraw i dlatego mogą tak
przy tych ciężkich dowodach siedzieć, choćby i noc całą.
Ale wybaczcie proszę.
Ja sowa – niby to z nocą za Pan Brat, dzisiaj jestem już wykończona i idę sobie spać.

I sowa odleciała na swoje  sowie półkowe miejsce i zasnęła!
A my Dialogowicze o tak  późnej porze zbieramy jeszcze resztki twardych dowodów i powoli
wracamy na swoje domowe miejsca.
Pod pachą mamy “Dolinę Radości” Stefana Chwina.

Szczęśliwe, że wszystkie sprawy zostały rozwiązane.
Szczęśliwe, że wszyscy winni karę odpowiednią ponieśli.

I jeszcze mi się nasuwa taka maleńka jedna rzecz.
Dziękuję całej grupie – i za to teraz, i za to co wstecz.

Do zobaczenia w Dolinie Radości.

Obsada:
Wszystko opowiedziała wam sowa, która już śpi spokojne.
Fotki robiła Ewa W.  i Danka D. O. aby zbierać nieustannie  dowody w każdej kolejnej sprawie.
Portret Ewy S. namalował Jerzy O, którego i tak wszyscy tutaj znają.
A ja D.D.O. – winowajczyni tego całego zebranego towarzystwa, jak zwykle staram się
i staram zakończyć to moje długie relacjonowanie.

Zatem już czas na podsumowanie:

Śledztwo zamknięte.
Salonik opustoszał.
Cichu tu i ciemno.
Gwar zamilkł.
Za oknem już pełnia.

Przekręcam jeszcze klucz.
Bo skończyłam pisać już. …..

Pozdrawiam Danuta

P.S. W czerwcu w Saloniku były różowe słonie. Kto ciekaw gdzie teraz się przeniosły,
Niechaj zerknie na nasze wcześniejsze opowieści.

 

SALONIKOWE WIEŚCI. Papierowe akwarium. Zajęcia plastyczne dla dzieci.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

ZAJĘCIA PLASTYCZNE DLA DZIECI

 ”Papierowe akwarium”.

Odkrywanie tajemnic podwodnego świata.

 

 Coraz lepiej i pełniej poznajemy naszą planetę.
Jednakże pod powierzchnią oceanów ukryte są wielkie tajemnice.

Ciekawe jest to, że woda nie zna nagłych zmian temperatury.
Z tym utrudnieniem spotykamy się na lądzie.

Tętniące życiem podwodne światy fascynują i naukowca, i zwykłego człowieka.

Podwodny – kolorowy świat przyciąga ciekawość niemal każdego dziecka.

Domowe – prawdziwe akwarium,  to pierwsze kroki w zdobywaniu wiedzy na temat podwodnego życia.

Jeżeli jednak z różnych przyczyn nie posiadamy domowego akwarium  – to można pokusić się o inny rodzaj poznania tajemnic podwodnego świata.

Wystarczy uruchomić pokłady wyobraźni i zrobić domowe akwarium papierowe.

I takowe powstało w  naszej bibliotece.
W prace plastyczne dzielnie włączyli się rodzice.

Z ogromnym zaangażowaniem pomagali swoim pociechom wyczarować piękne kolorowe rybki
i inne zwierzęta, które życie spędzają nie na lądzie, a właśnie w wodzie.

Czy wiecie, że ryby są najstarszymi kręgowcami świata?
Pojawiły się na naszej planecie 400 milionów lat temu.

Czy wiecie, że ryby występują we wszystkich strefach klimatycznych.
Żyją w głębinach oceanów, w wodach podziemnych jaskiń,
w morzach, rzekach, jeziorach i w naszym domu.

Ryby fascynują nas wspaniałymi jaskrawymi barwami i zaskakują dziwacznością kształtów.

Nasze ryby, w naszym papierowym akwarium są równie piękne, jak i te,
które żyją w świecie rzeczywistym.

Ale przecież nasz świat, równie prawdziwy, i nasza wyobraźnia,
pozwalają nam na ciche wejście w nieznaną, przepiękną, i tajemniczą przestrzeń.

Papierowa zabawa pociągnęła za sobą uśmiech, zadowolenie, zamyślenie, entuzjazm.

I tak powoli, w niecodziennym nastroju powstawało niecodzienne “PAPIEROWE AKWARIUM”

W którym każda papierowa rybka, zaczęła żyć swoim papierowym życiem.

Błyszczące płetwy, kolorowe grzbiety, mądre oczy.
Wszystkie rybki przepiękne.

   W każdej – bije serduszko twórcy.

Nadszedł już czas, aby wszystkie rybki znalazły się w papierowym akwarium,
w którym papierowa woda cieszy oko nieskazitelnym błękitem.


Ale podwodny świat, to także rośliny, których
u nas również nie zabrakło.

Papierowa roślinność pozwala schronić się papierowym rybkom
przed papierowym niebezpieczeństwem.


I już widoczny jest papierowy podwodny świat.


Świat, który żyje swoim – papierowym życiem.


Życiem, w którym nie brakuje kolorów
i przeróżnych kształtów.

 A dzieci? Jak to dzieci – tworzą swój świat w każdej swojej chwili.
Radość tworzenia jest najpiękniejszą radością każdego rodzica,
który wchodzi w ten piękny dziecięcy bogaty świat.

***

w papierowym świecie
jest noc i dzień.
w papierowym świecie
jest woda i powietrze.

W papierowym świecie
kolorowe są sprawy
Poznaj ten świat
bo bardzo jest ciekawy.

Stworzyły sobie dzieci
akwarium  z marzeń.
Papierowe życie
W papierowej wodzie.

W papierowym rytmie
poruszają się fale
i papierowy śpiew słychać
w papierowym oceanie

W papierowe zajęcia serce prawdziwe Pani Ewa Wam dała.
A ja to wszystko króciutko opowiedziałam.

Dziękujemy dzieciom, rodzicom i opiekunom,
za liczny udział w plastycznych zajęciach
i oczywiście znów Was wszystkich serdecznie zapraszamy,
ponieważ w październiku kolejne spotkanie rozpoczynamy.

Do zobaczenia.

 

SALINIKOWE WIEŚCI. Spotkanie w DKK z różowymi słoniami.

 

 SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

 

RÓŻOWY CZERWIEC W DKK – DIALOG

 

CZERWIEC!  DZIEŃ PRZED SPOTKANIEM!
CZWARTEK 20 DZIEŃ MIESIĄCA.  ROK 2013

Każdy ma swojego Floriana i poduszkę, bez której noc jest nieważna.
Ale jutro w salonikowej czekolaterii zapach kardamonu, wanilii i cynamonu połączony z zapachem kawy, i smakiem czekolady pozwoli na wzrost poziomu szczęścia.
I nawet jeśli coś w nas z dzieciństwa, to jutro nastąpi Katharsis.
W pełnym słońcu zapali się czas – taki jasny, jak każde nasze jutro.

         Zapraszam na dyskusję i czekoladę ze szczyptą życia.
Wasza Danka.

  W życiu trzydziestoletniej kobiety – syngielki, nie ma miejsca na bliskość.
Nie ma miejsca na bliskie relacje. Nasuwa się pytanie. Dlaczego?.
Zapewne odpowiedź zawarta
jest w treści tej książki o dość intrygującym tytule jak na powieść dla dorosłych.

15,05

         Poduszkę mam, Floriana brak, no i super!  Nie podnieca mnie to imię, Nie podnieca mnie ta płeć – wszystko zgasło! Ale spotkanie piątkowe … nie powiem – podnieca mnie barrrrdzo, w szczególności ten kardamon ( jaki sexi jest ten wyraz) no i jeszcze ta czekolada! No, dzisiejszą noc mam z głowy! Pa 

Główną bohaterką powieści jest Hania.
Zaprzyjaźniona z koleżanką ze szkolnej ławki, nagle Hania traci coś najbardziej cennego,
nie przyjaźń, ale przyjaciółkę.
Dlatego w gronie  salonikowych spotkań, tak ważny jest drugi człowiek.

Nagle pojawia się Florian. Kim jest ów Florian? Zdaje się,
że to imię drażni jedną z czytelniczek.

15.33

         Posmakujemy chwil słodkich szczęściem, bo i często niewiele do niego potrzeba. Czasem wystarczy dobra książka dyskutowana w gronie przyjaciół. Do zobaczenia

Przyjaźń postawiła Hani pewne warunki. Chociaż przyjaźń nie zna warunków, jest bezwarunkowa.
Jednak czasami stawia nas w sytuacji, którą trudno tak od razu zaakceptować.
I w takiej sytuacji znalazła się główna bohaterka.

Nagle stała się jedyną opiekunką małej dziewczynki.

Ale my po przeczytaniu tej książki i jeszcze przed dyskusją,
delektujemy się smakami, które poznaliśmy w trakcie czytania.

22.53

         Mniammm, już czuję w ustach smak czekoladki, a nozdrza poraża kardamon i wanilia. Z nostalgią wspominam mojego kokolo w niebieskim bereciku którego nigdy nie zastąpi żaden – ba nawet żywy miś, ale  o tym wieczorem w naszej pachnącej orientem czekolaterii, szkoda tylko że czekolada idzie w biodra.

Problemy emocjonalne utrudniają młodej kobiecie relacje z otoczeniem.
Przerażają ją i mężczyźni i kobiety. Zagubiona nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji.

Nasze gesty, mimika. Wielokrotnie czytelnik identyfikuje się z postaciami poznanymi w książce.

07.15

         Witam, ostatnie spotkanie przed zasłużonymi wakacjami, spotkanie z czekoladow-kawową historią, jak będzie? Już odpowiadam, Będzie jak w bajce Do zobaczenia o 18.00

W  życiu Hani zachodzą wielkie zmiany, które powoli pozwalają jej na zrozumienie i siebie,
i innych ludzi.

Dlatego każda przeczytana książka zbliża czytelnika do zrozumienia własnych słabości,
zmierzenia się z samym sobą. Dzisiaj patrzymy w słońce, jutro w mgłę.
Jednak raz w miesiącu patrzymy – sobie – prosto w oczy, i to dla nas jest takie oczywiste, i zrozumiałe.

08.02

         Cieszę się na to nasze letnie, czekoladowe spotkanie, Zapach i smak z dzieciństwa niewątpliwie w nas głęboko tkwi, a ten doświadczony życiowo nieco inny-ale nie pogardzę-przybędę! Ahoj.

Smutek małej dziewczynki, jej bezradność, tęsknota wzbudza w czytelniku chęć niesienia pomocy
i wielkiego współczucia.

Drugą małą dziewczynką jest trzydziestoletnia Hania, która wtulona w ulubioną muzykę,
ucieka przed bliskością.

Potrafi małej zapewnić  byt. Ale to zbyt mało.

(…) Przecież dotrzymała obietnicy, spełniła powinność, zaopiekowała się dzieckiem
i nikt nie mógł jej niczego zarzucić. Robiła to, co do niej należało,
i na tym należało się skupić zamiast tracić czas na bezowocne dywagacje.
Sięgnęła po samotny rogalik, który przycupnął skulony na brzeżku talerza,.
“Drożdżowe ciasto wymaga serca i czasu …”. (…).
Fragment książki

11.44

         Dziś kawa tylko mrożona, a czekoladowe lody dla ochłody.  Do zobaczenia

17.06

         Każda z nas ma swój bajkowy świat i sklepik z maleńkimi przyjemnościami: ulubiona płyta, dobra herbata, ciekawa książka, przytulne światło. Dzisiaj też nasz wspólny dyskusyjny sezam, który każda z nas otworzy tylko sobie znanym kluczem.   Sezamie otwórz się.

Ale życie prowadzi nas krętymi ścieżkami. Burzy nasze uporządkowane światy.

17.12

         Z…

Czasem stawia nam wezwania, które na pierwszy rzut oka wydają się – nie – do – po – ko – na –  nia.

17.17

         Niech ten gorący wieczór rozpali nasze zmysły, byśmy oczyszczeni
z wszystkiego co ciąży znów stali się gotowi na życie w pełni

Często ktoś słyszy nasz krzyk rozpaczy. Tak było i w tym przypadku. Kto usłyszał?
Przekonacie się – czytając powieść Joanny M. CHmielewskiej.

17.21

         Tak jak książkę czytałam z przyjemnością, tak z radością uwiedziona zapachem kawy i słodyczą czekolady spotkam się z Wami w naszej dyskusyjnej kawiarence.

Dlatego jestem przekonana, że każdy ma swojego Floriana i poduszkę, bez której noc jest nieważna.
Ale wierzyć trzeba, że każdy znajdzie drogę do swojej CZEKOLATERII, i podejmie próbę ukojenia
swoich obolałych myśli.
I tak spotkanie w naszej SALONIKOWEJ CZEKOLATERII przebiegało w klimacie nostalgii.

(…) Tak o czekolaterię mogę być spokojna. Poza tym przyszła wiosna. Właśnie dzisiaj – kalendarzowa, a razem z nią ta prawdziwa, wyczekiwana niecierpliwie. (…).

Na stole wszystko co potrzeba.
Kawa, czekolada, cynamon i jeszcze dodatkowe książkowe,
kulinarne wspaniałości.

SALONIKOWA CZEKOLATERIA
okazała się strzałem w dziesiątkę.

Jesteśmy przecież grupą stałych jej klientów
i mamy swoje miejsce na mapie świata.

Entuzjaści literackiego słowa i podniebnych rozkoszy.

Przedwakacyjny spokój. Nostalgiczne uśmiechy.

To ciekawe jak przeczytana książka może wpłynąć na nasze rozedrgane
codziennością dusze.

“Poduszka w różowe słonie” Powieść, jakich wiele.
Temat znany. Przerobiony i na kartach, i na filmowych rolkach.

A jednak wzrusza. Pobudza do myślenia o sprawach,
które mogą dotknąć każdego z nas.

I pojawiła się jeszcze Miłość- kwintesencja literackich opowieści.
Bez tej miłości nie można żyć , chociaż poetka Wisława Szymborska
napisała “Bez tej miłości można żyć” – ale tak sobie myślę,
że trzeba dobrze znać ten wiesz, aby zrozumieć znaczenie jego pierwszych słów.
Każda książka to również przyczynek do świętowania salonikowych uroczystości.


Swoje święto obchodziła Gabrysia, która promienieje,
a jej  szczery uśmiech mówi sam za siebie.

Swoje szczególne święto obchodziła Zdzisia, której uśmiech równie promienny
jest dla nas salonikowym szczęściem.

A ten poczęstunek od naszych solenizantek jest tak wspaniały,
że kolejną książę można by napisać.
Wystarczy tylko wpleść pomiędzy garnki, miski, filiżanki i talerze
jakiś wątek o literackim charakterze.

Do częstowania się prezentami zachęcała Ewa S.,
która znów przygotowała dla wszystkich niespodzianki..

Co to takiego?

 To misie i słonie.
Wszystko zgodne z przeczytaną i przegadaną treścią o misiach, florianach,
poduszkach i słoniach.

 Naszemu gościowi też się dostało.
Asia zaprosiła na spotkanie swoją przyjaciółkę,
która przyjechała do Rudy Śląskiej spod pięknego Kazimierza Dolnego.
Cieszymy się, że mogłaś być z nami!

 

Cała ekipa w zachwycającym komplecie.
Widać –  wszyscy jesteśmy jeszcze dziećmi,
dlatego tyle radości sprawiły nam te małe cudowne
Ewusiowe maskotki.

(…) A potem, gdy z talerzyka poznikały już nawet okruszki, mama wyciągnęła chusteczkę (…).

 

A to wszystko wydarzyło się w ostatni piątek czerwca,
szaleństwo zapachów opanowało salonikową przestrzeń.

Książka, która była przyczynkiem do dyskusji,
okazała znakomitym podłożem do rozważań
na temat egzystencji człowieka.

Sytuacje, które spotkały literackich bohaterów,
pozwoliły na szerokie rozwinięcie wątków
z dziedziny tak psychologi, jak i filozofii.

Wiemy, że nasze dorosłe życie w dużej mierze zależy
od naszego dzieciństwo.
Autorka zmierzyła się z tym tematem.
Tematem trudnym i ogranym zarazem,
ale wydaje się, że “Poduszką w różowe słonie” znakomicie obroniła to,
co podobno wszyscy już wiedzą.
Ale wierzcie nam na słowo,  nie zaszkodzi sięgnąć po tę literacką przestrzeń
i poznać losy Hani, Ani, Floriana i  Łukasza.

DIALOGOWICZE LEKTURĘ POLECAJĄ.

I W TEJ LITERACKIEJ STOJĄCEJ POZYCJI NA DWA MIESIĄCE SIĘ ŻEGNAJĄ. 

Przytulcie się wieczorem do poduszki w różowe słonie
i pięknie śnijcie w różowym kolorze.
Niech czekolady zapach troski uśmierzy.
Niech rogalik pyszny pozwoli w dobroć uwierzyć.

Do zobaczenia w następnej literackiej sprawie.
Pozdrawiam Danka D.O. z salonikowej czekolaterii.
Pozdrowienia od Ewy W., która wszystkie czekoladowe sytuacje na kliszy uwieczniła.

SALONIKOWE WIEŚCI. DKK-DIALOG – ZAPRASZA

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

 
20 WRZEŚNIA 2013 r.

W SALONIKU ….

MĘŻCZYZNA

“MĘŻCZYZNA, KTÓRY SIĘ UŚMIECHAŁ”


CZY CHCECIE POZNAĆ TEGO MĘŻCZYZNĘ?


Nic prostszego. Wystarczy przyjść do SALONIKU.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG – ZAPRASZA

 rozpoczynamy o godz. 18.00

Postaramy się  rozwikłać wszystkie mroczne tajemnice.

ZAPRASZAMY DO ROZMOWY O KSIĄŻCE

SALONIKOWE WIEŚCI. Papierowe akwarium. Zajęcia dla dzieci.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

ZAPROSZENIE

Serdecznie zapraszamy wszystkie dzieci

na zajęcia plastyczne

Pt. ” Papierowe akwarium”.

Odkrywanie tajemnic podwodnego świata.


SPOTKANIE ODBĘDZIE SIĘ

18 WRZEŚNIA 2013 R.

O GODZINIE 16.00

SERDECZNIE ZAPRASZAMY

SALONIKOWE WIEŚCI. SPOTKANIE BARWOWICZÓW.

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

KILKA GODZIN W PRZESTRZENI POETYCKIEJ

To było 06 września2013 R.

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI
KLUB LITERACKI – BARWY

SOWIE DYWAGACJE NA TEMATY LITERACKIE

O godzinie 17.30 postawiono mnie na stole. (Jak zwykle).
Stoję tam sobie dwa razy w miesiącu. Stoję i wsłuchuję się w poetyckie, i prozatorskie gadu, gadu.
Stoję i obserwuję,
a podobno mam strzec mądrości słowa. Taką mi rolę przypisano w tym miejscu salonikowym.
CÓŻ JESTEM PRZECIEŻ SOWA, SOWA MĄDRA GŁOWA.

Jednakże nie o mnie tutaj chodzi w owych literackich przedstawieniach.
Najważniejsi są pióra mistrzowie i  zdań wszelkich czytelnicy.

A teraz posłuchajcie. To znaczy przeczytajcie.
Tak oto rozpoczyna się każda historia tego miejsca.

Zbliża się godzina 18.00.
Danka – moderatorka dyskusji i kierowniczka filii przygotowała już miejsca przy stole.
Kto przyjdzie? Nie wiadomo!  Ale zawsze przychodzą!  I przyszli!

Basia Sładek była pierwsza. O nie przepraszam – pierwszy przyszedł prezes BARW Jerzy – Obrodzki Jerzy.
A zaraz za Jurkiem przyszła Basia.
Za Basią do saloniku weszła Beata.  Guzy Beata. Tuż za Beatą próg przekroczył Grzegorz.  Derner Grzegorz.
Po 15 minutach wpadła zmęczona Beata.  Bigos Beata.

I tak oto  w  sześcioosobowym komplecie do poezji zasiedli:

Początek spotkania – Powitanie!
Powitanie po długiej wakacyjnej przerwie.
Następnie  słów kilka na tematy organizacyjne. Oj będzie się działo.
Październik, listopad, grudzień – prawdziwy poetycki maraton.
Ale o tym potem, jak to mówią niektórzy ludzie.

Kilka chwil na dyskusję o wszystkim – minęło szybko.
Rozmowy o wakacyjnych przygodach, o życiu które przemija, o kilometrach przebytych
i miejscach godnych zobaczenia.
Godzinka jak sekunda – przeleciała i już prezes zapisuje chętnych,
chętnych do udziału w ciężkich zmaganiach na symbole i metafory.

TURNIEJ JEDNEGO WIERSZA

Turniej Jednego Wiersza rozpoczynał Grzegorz D.


Za Grzegorzem Beata G. Tuż po Beacie głos oddano Basi S.,
a kiedy już  Basia przeczytała swój konkursowy wiersz, oddano głos Danucie D.O.
Po przeczytaniu i wysłuchaniu przyszła chwila,
chwila na zastanowienie i indywidualne przeanalizowanie każdego tekstu.
Następnie:  Głosowanie. Liczenie. Werdykt.
Wygrał wiersz Grzegorza.

Pewnie dziewczyny dały mu fory. Rodzynek. Niech się cieszy.
Prezes chyba też na Grzesia głosował. Męska Solidarność. Tak sobie po sowiemu myślę.

Myślę i zaglądam z ukosa na te wszystkie rozpoetyzowane twarze.
Nie! Nie! – To nie fory. Chyba ten wiersz Grzegorza D. podobał się większości.
Ciekawe co będą o nim mówić jak rozpoczną te słynne warsztaty – literackie warsztaty,
na których to,  swoje – cudze teksty: tną, skreślają, wycinają, a czasem – czasem i chwalą.
No zobaczymy, posłuchamy.
A tymczasem: owacje, oklaski, dyplomy, flesze i książki.

Najpierw klaskają, a później te ich słowne policzki na temat – temat zbędnych słów,
które autor ośmielił się użyć we własnym, osobistym tekście.
Trudno to sobie wyobrazić. Ale  Barwy to Barwy. Na tych wierszaczy –  nie ma rady.

Zobaczcie ….

    Ale się panowie cieszą!!!!!!!!!!! Ale się cieszą!!!!!!!!!!!!

  WARSZTATY LITERACKIE.

I zaczęło się. Ja sowa słucham, słucham i oczom moim mądrym, i dużym nie wierzę.
To ciekawy tekst, i taki rzeczywisty. Wszystkie rekwizyty pasują. Niczego nie da się skreślić.
Tylko ten pijany motorniczy, którejś tam POETCE przeszkadzał.
Ale bladzi pasażerowie i owszem, i te domy co to szły do rozbiórki.
I nawet Konopnicka odżyła.
Gdybyście byli ciekawi tekstu, to Danusia wszystkie wiersze w odpowiednim miejscy zawiesi.
Zawiesi dla czytelników i wszelkiej promocji, i czytelnictwa, i poezji, i Klubu Literackiego – Barwy.

Teraz Beata czyta jeszcze raz i czeka.
A u Beaty wojna! Wojna myśli i snów. Jest jeszcze woda – zimna woda i ciężki oddech.

A u Basi lipy – lipy na początek.
Ale ileż można upajać się samym zapachem. A może to tylko tak na chwilę – pisze Basia.

U Danki piszczy gwizdek,
może czas na herbatę?
Jednakże to nie takie wesołe i do smaku.
Pomimo, że już dzień i są oni – oni  imienni sobie to i tak jacyś nieznani.

To wszystko udało mi się zapamiętać z tych rozmów o poezji. Niczego nie cytowałam.
Przyjdźcie i sami przeczytajcie.
Ale jeżeli ktoś chciały posłuchać takiej dyskusji na żywo – to już niedługo październik.
A w październiku oprócz dyskusji, turnieju i warsztatów,
jeden z barwowiczów bedzie się chwalił swoim tomikiem poezji.
A będzie to Józef Lipski, który podzieli się swoimi myślami nie tylko z barwowiczami, ale wszystkimi,
którzy zechcą ten październikowy wieczór spędzić wokół poezji Józka –

JA SOWA już WAS
ZAPRASZAM

DYSKUSJA

Nadeszła pora na dyskusje o poezji poetów WIELKICH.

WYBRALI ZBIGNIEWA HERBERTA.

“Zbigniew HERBERT (ur. 29 października 1924 we Lwowie, zm. 28 lipca 1998 w Warszawie) – polski poeta, eseista, dramaturg, twórca słynnego cyklu poetyckiego “Pan Cogito”, autor słuchowisk; kawaler Orderu Orła Białego.
Z wykształcenia ekonomista, prawnik i filozof”.

Jerzy Obrodzki – Portret śp. poety Zbigniewa Herberta., 30x40cm, akryl.

“Jako poeta zadebiutował na łamach prasy w 1950. Jego debiut książkowy, tom wierszy Struna światła, ukazał się w 1956. Do najbardziej cenionych dzieł Herberta należy cykl utworów o Panu Cogito, postaci zanurzonej we współczesności, a jednocześnie mocno zakorzenionej w europejskiej tradycji kulturowej. Jego książki zostały przetłumaczone na 38 języków[2].

Laureat ponad dwudziestu nagród literackich, a także prestiżowego Złotego Mikrofonu przyznawanego przez Polskie Radio. Od końca lat 60. XX w. był jednym z najpoważniejszych pretendentów do Literackiej Nagrody Nobla[3][4][5][6].

W latach 80. XX w. Herbert stał się sztandarowym poetą polskiej opozycji. Od 1986 mieszkał w Paryżu, gdzie współpracował z Zeszytami Literackimi. Do Polski wrócił po 6 latach, w 1992 roku.

10 lipca 2007 Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ogłosił rok 2008 Rokiem Zbigniewa Herberta” (wikipediapl.)

DOM

Dom nad porami roku
dom dzieci, zwierząt i jabłek
kwadrat pustej przestrzeni
pod nieobecną gwiazdą

dom był lunetą dzieciństwa
dom był skórą wzruszenia
policzkiem siostry
gałęzią drzewa

policzek zdmuchnął płomień
gałąź przekreślił pocisk
nad sypkim popiołem gniazda
piosenka bezdomnej piechoty

dom jest sześcianem dzieciństwa
dom jest kostką wzruszenia

skrzydło spalonej siostry

liść umarłego drzewa

                                                Zbigniew Herbert

Czterdzieści dwa lata życia poety rozpięte miedzy symbolicznymi tytułami: Struna światła z 1956 roku i Epilogiem burzy z roku 1998, ciemnego roku śmierci. Dziewięć tomów, niespełna czterysta wierszy. A wśród nich galaktyka obrazów i zdań oczywistych w swej doskonałości, tak intensywnych w istnieniu, że trudno pamiętać, iż mogły nie powstać. Ze bylibyśmy ubożsi o niepewną, wahającą się Nike i okrutnych aniołów, stojących u wrót Doliny, o bezradnego Marka Aureliusza, pokonanego Marsjasza, czarnego Szemkela i nie chcących od nas odejść, cierpliwych umarłych, o pobrzmiewające spiżowym echem „Bądź wierny Idź“ i udręczonego, zachwyconego Pana Cogito, który dziękuje Bogu, że stworzył świat piękny i różny… Zbigniew Herbert jest jednym z wielkich prawodawców naszej wyobraźni, wrażliwości i sumienia. Stworzył dzieło niezwykle bogate, wielowymiarowe, a zarazem spójne i przejrzyste niczym oszlifowany kryształ. Wierzył, iż każda linia wiersza jest walką o najwyższą stawkę, potrafił mówić różnymi językami i w zależności od czasu lub potrzeb czytano go jako poetę zagrożonego kulturowego dziedzictwa, klasycznego ładu i stoickiego dystansu, moralnej dyscypliny, obywatelskiej, patriotycznej troski, metafizycznego lęku… Był surowy lub ironiczny, ale przede wszystkim pełen – nieraz maskowanego – współczucia, które nie było litością, ale świadomością współ-cierpienia, bliskości przekraczającej granice czasu i granice skóry, nie pozwalającej zapomnieć, że „jesteśmy mimo wszystko / stróżami naszych braci”. Wiersze zebrane Zbigniewa Herberta to dla każdego z nas, niezależnie od tego, jak dobrze już znamy jego twórczość, zaproszenia do jednej z najwspanialszych wędrówek, jakie można odbyć w świecie poezji XX wieku. Do czytania od nowa i na nowo, czytania wielokrotnego i w różnych porządkach, do lektury będącej poszukiwaniem tego Herberta, który jest nam najbliższy. Jak sam pisał, „jeżeli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa”…

Andrzej Franaszek


Warto mieć takiego poetę, którego twórczość znają miłośnicy literatury niemal na całym świecie.

Prośba

Naucz nas także palce zwijać
i drzwi podpierać z tamtej strony
pokojów  próżnej już miłości

niech kiedy trzeba będzie pięścią
to co marzyło się o szczęściu
i osłaniało chudy płomyk

a potem po skończonej walce
pozwól nam rozprostować palce
choćby już była tylko pustka

gdy w dłoń otwartą przyjmiesz klęskę
gdy czaszkę w czułe palce weźmiesz
zacznie się wtedy jeszcze raz

otwartych dłoni wielka sprawa
po strunach podróż po zabawach
ostatnie ziarno ocalenia

Zbigniew Herbert

Po tym poetyckim utworze komentarz wydaje się zbędny.

Zatem drodzy czytelnicy
KOCHAJCIE POEZJĘ

DO ZOBACZENIA

KŁANIAM SIĘ WSZYSTKIM PO SOWIEMU
I ŻYCZĘ NOCNYCH WYPRAW
PO BIAŁYM LESIE ULOTNYCH SŁÓW.

Dołączam się do SOWICH życzeń – Danuta D.O. moderator DKK

SALONIKOWE WIEŚCI. DKK-KL-BARWY. ZAPROSZENIE

 

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

Wakacje, wakacje i koniec.

ZAPROSZENIE

POEZJA. KAWA. I WIERSZOWANE POLAKÓW ROZMOWY.

PRZYJDŹ!

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI 

KLUB LITERACKI – BARWY

06.09.2013 ROK.

Godz. 18.00

1. Dyskusja o poezji współczesnej.  Zbigniew Herbert „Wiersze zebrane” część I  

2. Turniej Jednego Wiersza.

3. Warsztaty literackie.

A wszystko to
w

SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16

Wszystkich przyjaciół poezji zapraszamy do wiersza.

 

DOM

Dom nad porami roku
dom dzieci, zwierząt i jabłek
kwadrat pustej przestrzeni
pod nieobecną gwiazdą

dom był lunetą dzieciństwa
dom był skórą wzruszenia
policzkiem siostry
gałęzią drzewa

policzek zdmuchnął płomień
gałąź przekreślił pocisk
nad sypkim popiołem gniazda
piosenka bezdomnej piechoty

dom jest sześcianem dzieciństwa
dom jest kostką wzruszenia

skrzydło spalonej siostry

liść umarłego drzewa

                                                Zbigniew Herbert

SALONIKOWE WIEŚCI. POEZJA Z ŁEZKĄ …

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

POETYCKIE ZAŁZAWIENIE

To był pierwszy piątek miesiąca CZERWCA.

To był pierwszy taki SZCZEGÓLNY piątek w towarzystwie barwowiczów,

godzina 18.00

a w saloniku dwie osoby Kasia i Danka.

Cóż taki słoneczny DZIEŃ, może nikt nie ma ochoty na poezjowanie w 35 stopniowej temperaturze.

Ale nie, nie – nic z tego.
SALONIK ARTYSTYCZNY powoli, powoli, no bardzo powoli zaczął przybierać  atmosferę coraz bardziej  poetycką.

Dotarł Paweł, który jak się okazało był jedynym poetą w tym poetyckim towarzystwie.
Od jakiegoś już czasu w BARWACH dominują Poetki.
Dlatego znów można pokusić się o stwierdzenie że POEZJA JEST KOBIETĄ.
O TYM ŚWIADCZY RÓWNIEŻ TEN MĘSKI PIERWIASTEK, KTÓRY PISZE WIERSZE NA POKUSZENIE – KOMU? KOBIETOM!!!!

No ale dosyć już filozofii – pora na konkrety.
A konkretnie, to na spotkanie  dotarli: Paweł z synem, Kasia, Basia, Sylwia, Beata, Mirka, Hildzia, Jola.

W SALONIKU – Zapachniało kawą i wierszem.

Turniej Jednego Wiersza pod nieobecność prezesa prowadzi moderatorka Danka.

Wszystkie procedury zachowane. Podpisy i wpisy. Listy obecności. Dyplomy itd.

Wszystko przygotowane. Zatem…  Do wiersza!

I rozpoczęło się czytanie.
Później głosowanie.
Aż przeszliśmy do …
Warsztatów Literackich.

Turniej czerwcowy okazał się szczęśliwy dla wiersza Kasi.


Gratulacje, nagrody i Danusiny – wiceprezesiny – uścisk dłoni.

Warsztaty tym razem nie miały nic wspólnego z warsztatowaniem
i urabianiem wiersza niczym drożdżowego ciasta.

To był wieczór poetyckiej terapii. Jedyny taki z łezką w oku poetek i niemal niewidoczną w oku poety.

Wiersze, które omawialiśmy, były tak dalece osobiste, że słowa o warsztacie były tym razem zbędne.

Czasami tak trzeba – przystanąć w poetyckim zadumaniu, na przystanku, z którego nie odjedzie już nigdy – nic.
A nic – jest dla poety najbardziej smutną okolicznością do napisania.
Ból – taki wewnętrzny, którego dotknęliśmy, mam nadzieję, że zmniejszył się choćby o odrobinkę.
Łzy –  nie dla wiersza.  Dla życia, które jest źródłem dla poezji niejednego poety.

Terapeutyczne warsztaty – popłynęły własnym korytem, korytem nieuregulowanym jeszcze .
To nie była powódź, ale z całą pewnością  było to
poetyckie załzawienie.

Załzawienie –  czasami potrzebne człowiekowi, który nosi w sobie swój jedyny trudny wątek własnego życia.
Dobrze, że w poezji jesteśmy gotowi na rozmowę – nie tylko o samej istocie wiersza.

Chociaż było i o wierszu.
Podczas gdy jedna część stołu dyskutowała jeszcze o problemach egzystencjalnych,
Danka z Beatą warsztatowały jeden jedyny tekst – bez łez.

I tak w nastrojach oczyszczających niejedną wrażliwą duszę, to
przed wyjściem do domu należało jeszcze  porozmawiać o lekturze

Tym razem była to …..

 Dyskusja o poezji współczesnej.  Philip Larkin „Zebrane”

Philip Arthur Larkin
Urodził się w 1922 roku w Coventry. Jeden z najwybitniejszych poetów języka angielskiego w XX wieku. Debiutował książką The North Ship (1945), następnie wydał trzy tomy poezji. Zmarł w 1985 roku w Hull.

Warto pochylić się na poezję Larkina. I wszystko co w tym tomiku poezji zebrane postarać się porozkładać.
I wejść. Wejść w miejsca bez ozdobników i upiększeń.

Pragnienia

Poza tym wszystkim potrzeba samotności:
Choćby koperty z zaproszeniami zakryły całe niebo,
Choćby ściśle wypełniać wskazówki z poradników seksu,
Choćby rodzina fotografowała się pod masztem z flagą  –
Poza tym wszystkim potrzeba samotności.

Pod tym wszystkim płynie pragnienie namiętności:
Pomimo kunsztownych napięć kalendarza,
Polis na życie, rubryczek z obrzędami płodności,
Kosztownego odwracania oczu os śmierci –
Pod tym wszystkim płynie pragnienie namiętności

Philip Larkin

Ten wiersz to komentarz odzwierciedlający atmosferę całego spotkania,
które w czerwcu było pełne samotności i wierszowanej namiętności.

POECI DO PIÓR

CZYTELNICY DO KSIĄŻEK

Pozdrawiam i  saloniku  drzwi otwieram – otwieram  – dla was.
Danka D.O.