Archive for » September 19th, 2011 «

SALONIKOWE WIEŚCI

SALONIK ARTYSTYCZNY Filii nr 16

Drodzy czytelnicy! Witamy Was w poniedziałkowe południe.

Rozpoczynamy nowy pracowity tydzień. Oczywiście nie możemy zapomnieć o książce. Pewnie każdy z Was ma swój ulubiony rodzaj literatury. Nie mniej my bibliotekarze jesteśmy po to, aby nie tylko trafiać w Wasze gusta, i preferencje czytelnicze, ale pragniemy również, abyście czasem zeszli ze swojej ulubionej ścieżki i pozwolili poprowadzić się naszymi drogami.

Dlatego mam nadzieję, że zdobyliście książkę, którą Wam poleciłam w minionym tygodniu. Pewnie część z Was poprowadziła już swój pług po kartach powieści Olgi Tokarczuk, a część jest jeszcze na zakręcie i dopiero wyjdzie na prostą, by z wypiekami na twarzy dotrzeć do mety czyli zakończenia.

Jak wiecie z wcześniejszej informacji i zaproszenia w SALONIKU ARTYSTYCZNYM Filii nr 16, 16 września miała się odbyć dyskusja na temat wspomnianej wyżej książki i oczywiście jak zawsze dyskutanci nie zawiedli.

Jesteście  ciekawi – jak przebiegała rozmowa?
A może chcielibyście posmakować atmosfery jaka panuje na naszych dyskusyjnych spotkaniach?
Mam nadzieję, że tak!
O wszystkim opowiem Wam w najbliższych dniach.
Dzisiaj zachęcę Was do przeczytania książki, którą w DKK-DIALOG,  mieliśmy okazję omówić wcześniej.

Poniedziałek to doskonały dzień, aby kolejny tydzień rozpocząć od dobrej literatury. rozpoczynamy zatem porę na dobrą książkę.

 

PORA NA CIEKAWĄ KSIĄŻKĘ

 

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – DIALOG

POLECA

MO YAN

                “OBFITE PIERSI, PEŁNE BIODRA”


Chiny – krwawa historia XX wieku

JAK się domyślacie – to nie była podróż życia w sensie turystycznej wędrówki wzdłuż Chińskiego Muru. (PODRÓŻ CZYTELNICZA – OCZYWIŚCIE).  Jednakże z całą pewnością była to podróż krwawej bitwy o przetrwanie.

Wędrowaliśmy po wszystkich słowach, jakie Mo Yan zawarł w swojej książce pt. “Obfite piersi, pełne biodra”. Historia Chin przedstawiona na 638 stronach powieści, z których każda to niezwyczajny opis rodzinnych, codziennych zmagań z kolejami przedziwnego losu. Losu nierozerwalnie związanego z burzliwą, prawie stuletnią bezwzględną historią.

Trudna to była lektura. A nasz “pobyt w Chinach” to kolejna lekcja, która uczy pokory – szacunku do najwyższej wartości, jaką jest życie człowieka. Jak dobrze, że po “powrocie” doceniamy to, co przed podróżą wydawało się w naszej rzeczywistości tak normalne, a czasem wręcz banalne, czego na co dzień po prostu nie dostrzegamy.

Autor tej książki nie pozwolił nam – nawet na moment – odetchnąć. Nie dał nam czasu na odprężenie, na spadek napięcia. Nie mogliśmy spokojnie posiedzieć przed wiejską chatą z kubkiem chińskiej herbaty w ręku i popatrzeć na ryżowe pola, na spokojne twarze wiejskich gospodyń. Nie było również okazji zakosztować regionalnych potraw. Bieda i głód!

A My przybysze i obserwatorzy od rana do wieczora małymi łykami piliśmy jedynie
gorycz zmieszaną ze smutkiem i przerażeniem. I to wcale nie z tej słynnej pięknej
chińskiej porcelany. Zapytacie – co to była za ekspedycja? Odpowiem, że bardzo trudna.

Jak ją skomentować, aby mimo tych drastycznych przeżyć zachęcić Was do tego wyjazdu? Przewodnikiem Waszym będzie nie tyle autor, co narrator, który od urodzenia uczestniczył
w wydarzeniach i na swój sposób ze wszech miar stara się przekazać wszystko to, co widział.

Powieść “Obfite piersi, pełne biodra” czyta się z wypiekami na twarzy. To, co tam się dzieje bez wątpienia stresuje, drażni, irytuje, a jednocześnie nie pozwala oderwać się od tych wszystkich opisów, od tych słów, które powodują ogromne spiętrzenie emocji. Wchodzimy w sam środek wydarzeń, w sam środek innej kultury.

Tę książkę należy czytać bardzo uważnie, ponieważ nie sposób pominąć, jakiegoś z pozoru błahego wątku. Tam jedno wydarzenie zależy od drugiego. Relacja przyczynowo-skutkowa. Wszystko jest tak samo ważne. Wielość postaci, ich zachowanie – to działa jak jeden ogromny organizm.

Czytelnik bije się z emocjami, podczas gdy bohaterowie doznają bólu fizycznego.

Mo Yan skupił swoją uwagę na zachowaniach behawioralnych. Całą psychologiczną resztę pozostawił czytelnikowi. Bardzo umiejętnie wprowadza do powieści realizm magiczny. Odwołuje się do naszej wyobraźni i miejscami epatuje tym, co niezwykłe i zarazem dziwne i niezrozumiałe dla zwykłego śmiertelnika.

Wszystkie osoby biorące udział w opisanych wydarzeniach mają nadane historyczne bądź symboliczne imiona. Dlatego też należy bardzo wnikliwie przejść przez te 638 zapisanych stron.

Książka rozpoczyna się od dwóch porodów. Rodzi kobieta. Rodzi oślica. Kobieta w osamotnieniu urodziła kolejną piątą już córkę i upragnionego syna. Oślica również ocierając się o śmierć, ale z pomocą wielu osób wydała na świat swojego potomka.

Jedyny i upragniony syn kobiety, od urodzenia obsesyjnie uczepił się piersi matki. Tylko na krótki moment stara się z nad tych piersi wychylić głowę – popatrzeć na otaczającą przestrzeń i opowiadać o tym, co udało mu się zobaczyć.
Chłopiec jest kluczową postacią utworu, ale pozostali bohaterowie wszystkich wątków i tych głównych i tych pobocznych są na równi z nim ważnymi osobami, z którymi zamierzał zapoznać czytelnika autor książki.

W tej niesamowitej historii mocują się z sobą śmierć i życie. Przekomarzają się i walczą. Zarówno śmierć, jak i życie nie mają zamiaru poddać się w tej szalonej walce ani nawet na moment jedna drugiej ustąpić chociażby kawałeczek zagarniętego bezprawnie miejsca. Czy w takiej sytuacji są zwycięzcy i zwyciężeni?

Wybierzcie się do Chin.

Szczęśliwej podróży.

Danuta Dąbrowska-Obrodzka, moderato DKK